MUNDIAL 2026 Terminarz i wyniki Godziny meczów podawane według Twojej strefy czasowej.
GRUPA K KONIEC
Portugalia 5
Uzbekistan 0
GRUPA L KONIEC
Anglia 0
Ghana 0
GRUPA L KONIEC
Panama 0
Chorwacja 1
GRUPA K KONIEC
Kolumbia 1
DR Konga 0
GRUPA B KONIEC
Szwajcaria 2
Kanada 1
GRUPA B KONIEC
Bośnia i Hercegowina 3
Katar 1
GRUPA C KONIEC
Maroko 4
Haiti 2
GRUPA C KONIEC
Szkocja 0
Brazylia 3
GRUPA A KONIEC
Czechy 0
Meksyk 3
GRUPA A KONIEC
RPA 1
Korea Płd. 0
GRUPA E
Ekwador
Niemcy
GRUPA E
Curaçao
Wybrzeże Kości Słoniowej
GRUPA F
Tunezja
Holandia
GRUPA F
Japonia
Szwecja
GRUPA D
Turcja
USA
GRUPA D
Paragwaj
Australia
GRUPA I
Norwegia
Francja
GRUPA I
Senegal
Irak
GRUPA H
Urugwaj
Hiszpania
GRUPA H
Republika Zielonego Przylądka
Arabia Saudyjska
GRUPA G
Nowa Zelandia
Belgia
GRUPA G
Egipt
Iran
GRUPA L
Panama
Anglia
GRUPA L
Chorwacja
Ghana
GRUPA K
Kolumbia
Portugalia
GRUPA K
DR Konga
Uzbekistan
GRUPA J
Jordania
Argentyna
GRUPA J
Algieria
Austria
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/16 finału
1/8 finału
1/8 finału
1/8 finału
1/8 finału

„FT” ujawnia kulisy kłótni Trumpa z Zełenskim. Padły krzyki, przekleństwa i żądanie oddania Donbasu

Czas czytania: 6 min
burzliwe spotkanie Trump–Zełenski w Białym Domu
Fot. thefad.pl

To miało być rutynowe spotkanie sojuszników, a przerodziło się w test granic dyplomatycznej cierpliwości. Jak relacjonuje „Financial Times”, piątkowe rozmowy prezydenta USA Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim w Białym Domu, 17 października 2025 roku, dalekie były od kurtuazji. Dziennik, powołując się na kilka osób zaznajomionych z przebiegiem wydarzeń, opisuje „krzykliwą wymianę zdań”, odrzucanie przez Trumpa map z aktualną linią frontu oraz wulgaryzmy, które miały padać w trakcie rozmów. Stawką nie była jedynie forma, ale kierunek amerykańskiej polityki wobec wojny w Ukrainie i jej konsekwencje dla europejskiego bezpieczeństwa.

Od map do ultimatum. Co, według „FT”, działo się w Gabinecie Owalnym

Według rozmówców „FT” Donald Trump miał kilkukrotnie odsuwać na bok materiały briefingowe przedstawiające sytuację na froncie i wracać do jednej tezy: Kijów powinien zgodzić się na oddanie całego Donbasu Władimirowi Putinowi. To, co po stronie ukraińskiej przedstawiano jako scaloną argumentację opartą na danych z pola walki, w relacji urzędników cytowanych przez „FT” trafiało na twardą ścianę, przekonanie, że Ukraina i tak przegrywa, więc porozumienie jest nieuniknione. W tym kontekście padało ostrzeżenie przypisywane Trumpowi, kierowane bezpośrednio do Zełenskiego, że „jeśli [Putin] będzie chciał, zniszczy cię”. To zdanie, choć anonimowo zrelacjonowane, ustawia ton całego spotkania: mniej rozmowa sojuszników, bardziej brutalna konfrontacja perspektyw.

Telefon do Moskwy dzień wcześniej i „echo Kremla” w Białym Domu

Kontekst jest istotny. Dzień przed spotkaniem Trump rozmawiał telefonicznie z Putinem. Jak podaje „Financial Times”, część argumentów rosyjskiego przywódcy miała wracać w piątkowej rozmowie z Zełenskim niemal słowo w słowo. To właśnie ta zbieżność, na którą zwracają uwagę europejscy urzędnicy cytowani przez gazetę wywołała konsternację po stronie ukraińskiej i w stolicach sojuszniczych. Jeszcze niedawno Trump publicznie akcentował słabości rosyjskiej armii; teraz, w relacji FT, jego tezy miały bliżej do kalkulacji Kremla niż do wcześniejszych deklaracji gospodarza Białego Domu.

Tomahawki, które nie przylecą. I propozycja „zamrożenia” linii frontu

Zełenski przyjechał do Waszyngtonu z konkretną prośbą: dalekosiężne pociski manewrujące Tomahawk. W ukraińskiej ocenie mogłyby one zrównoważyć przewagi przeciwnika i wzmocnić pozycję negocjacyjną. Według „FT” Trump miał jednak odmówić. Równolegle, jak relacjonuje Reuters, w Białym Domu pojawił się wątek „zamrożenia” walk na obecnych liniach i ewentualnych gwarancji bezpieczeństwa. W praktyce taki wariant oznaczałby uznanie stanu faktycznego na froncie bez rozstrzygnięcia sporu terytorialnego. Dla Ukrainy to co najwyżej przystanek, dla Moskwy taktyczny oddech, dla Europy zaś długą pauzę z niepewnym finałem. Po rozmowach Trump publicznie mówił, że konflikt można zakończyć na linii obecnego frontu; Zełenski określił ten punkt jako „ważny”, nie składając jednocześnie żadnych obietnic w sprawie ustępstw terytorialnych.

Co proponował Kreml. „Wymiana” Donbasu na skrawki południa

Według „FT” telefoniczna rozmowa Trump–Putin przyniosła nową propozycję Moskwy. W największym skrócie: Ukraina miałaby oddać pozostające pod jej kontrolą tereny w Donbasie, a w zamian otrzymać niewielkie obszary przyfrontowe w obwodach chersońskim i zaporoskim. Gazeta zaznacza, że to „ustępstwo” wobec wcześniejszych postulatów Kremla, ale merytorycznie chodzi o oddanie regionu, którego Rosji nie udało się w pełni zdobyć od 2022 roku. W tym sensie cena byłaby dla Kijowa politycznie zabójcza, a dla Putina propagandowo bezcenna. Cytowani przez „FT” urzędnicy oceniają, że to scenariusz społecznie nie do przyjęcia i potencjalny detonator wewnętrznych podziałów.

„Czerwone linie” Kijowa i głos Mereżki

Ołeksandr Mereżko, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Rady Najwyższej, w rozmowie z „FT” mówi jasno: oddanie Donbasu bez walki nie ma akceptacji społecznej i byłoby prezentem dla rosyjskiej strategii rozrywania jedności Ukrainy od środka. Ta wypowiedź dobrze porządkuje ukraińską perspektywę. Spór nie sprowadza się do geograficznej układanki, tylko do pytań o suwerenność, bezpieczeństwo i wiarygodność państwa, które od trzech lat odpiera pełnoskalową agresję. „Kompromis terytorialny” w tej logice nie przynosi pokoju, lecz ryzyko kolejnej wojny — z gorszej pozycji.

Europejska konsternacja. Mniej wiary, więcej kalkulacji

Po stronie europejskiej, jak wynika z relacji „FT”, przeważał chłodny pragmatyzm podszyty niepokojem. Trzech urzędników zaznajomionych z rozmowami w Białym Domu opisuje postawę Trumpa jako twardą i konfrontacyjną, a nastrój Zełenskiego po spotkaniu jako wyraźnie pesymistyczny. Nadzieje, że amerykańska administracja szybko zwiększy wsparcie dla Kijowa, dostały rysę. Zarazem nikt nie pali mostów. W stolicach UE rośnie świadomość, że jeśli Waszyngton będzie forsował zamrożenie frontu, to Europa będzie musiała więcej zainwestować w obronę, energetykę i odbudowę, tak by nie legitymizować agresji, a jednocześnie nie porzucić Ukrainy w politycznej próżni.

Co wiemy na pewno, a co pozostaje w cieniu

Warto zachować reporterską ostrożność. Wiarygodne i możliwe do zweryfikowania jest to, że „Financial Times” szczegółowo opisał burzliwe spotkanie i naciski na ustępstwa terytorialne, a Reuters streścił te ustalenia i dodał wątek rozmowy o zamrożeniu frontu oraz gwarancjach bezpieczeństwa. Jednocześnie cały obraz składa się z relacji anonimowych urzędników i nie ma oficjalnych transkryptów, a komunikaty stron są oszczędne. Na dziś najważniejszy jest fakt polityczny: po wizycie w Białym Domu nikt poważny nie może udawać, że spór o definicję „pokoju” na Ukrainie da się rozwiązać jednym uściskiem dłoni.

Zełenski po rozmowach: apel o „zdecydowane działania”

W niedzielnym oświadczeniu prezydent Ukrainy wezwał do „zdecydowanych działań” ze strony Stanów Zjednoczonych, Europy oraz państw G7 i G20. To komunikat zwięzły, bez odniesień do szczegółów piątkowych rozmów, ale znaczący. Jeśli Waszyngton będzie skłaniał się ku zamrożeniu frontu, Kijów będzie naciskał na realne gwarancje bezpieczeństwa i wzmocnienie obrony powietrznej, bo tylko to pozwala przetrwać pauzę bez utraty suwerenności.

DF, thefad.pl / Źródła: Financial Times, Reuters, The Daily Beast (opublikowane 19 października 2025 r.)

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Mundial 2026 – terminarz, wyniki, grupy i tabele

  2. 2

    Trump: „Błagała mnie o zdjęcie”. Meloni odpowiada: „Ani ja, ani Włochy nigdy nie błagamy”

  3. 3

    Zemsta byłych funkcjonariuszy SB. Chcą opublikować listę homoseksualistów z PiS

  4. 4

    Węgry i Polska blokują unijny budżet. Już sama retoryka Warszawy jest oburzająca. Polski rząd bredzi o „zniewoleniu”

  5. 5

    Start kariery w czasach AI. Ukończone studia i mocne CV już nie wystarczą