AI Act: kiedy trzeba ujawnić użycie sztucznej inteligencji?

Czas czytania: 8 min
AI Act nakłada obowiązek informowania użytkowników m.in. o rozmowie z chatbotem, wykorzystaniu deepfake’ów oraz publikacji części treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Fot.thefad.pl / AI

Od 2 sierpnia 2026 roku stosuje się art. 50 AI Act, który określa, kiedy odbiorca powinien wiedzieć, że rozmawia ze sztuczną inteligencją albo ma do czynienia z treścią przez nią wygenerowaną. Nowe zasady obejmują chatboty, deepfake’i, część tekstów dotyczących spraw publicznych oraz systemy rozpoznawania emocji i kategoryzacji biometrycznej. Nie wprowadzają jednak obowiązku oznaczania wszystkiego, co powstało z pomocą AI.

Znaczenie ma przede wszystkim to, kto i w jaki sposób korzysta z systemu. Dostawca tworzy narzędzie lub oferuje je pod własną nazwą. Podmiot stosujący używa go natomiast pod swoją kontrolą — może nim być firma, redakcja, urząd, agencja albo zawodowy twórca. Od tej roli zależy, kto odpowiada za techniczne oznaczenie treści, a kto za przekazanie informacji bezpośrednio odbiorcy.

Chatbot powinien od razu ujawnić, że jest maszyną

Dostawca systemu przeznaczonego do bezpośredniej rozmowy z człowiekiem musi zadbać, aby użytkownik wiedział, że kontaktuje się z AI. Informacja powinna pojawić się najpóźniej przy rozpoczęciu pierwszej interakcji, być czytelna i wyraźnie oddzielona od pozostałych komunikatów.

W praktyce wystarczy krótkie zdanie: „Rozmawiasz z wirtualnym asystentem wykorzystującym sztuczną inteligencję”. Na infolinii taki komunikat może zostać odczytany przed rozpoczęciem rozmowy. Umieszczenie wzmianki wyłącznie w regulaminie lub polityce prywatności może nie wystarczyć, ponieważ użytkownik powinien otrzymać ją w chwili kontaktu z systemem.

AI Act przewiduje wyjątek, gdy dla rozsądnie poinformowanej, uważnej osoby jest oczywiste, że rozmawia z maszyną. Sama ikona robota lub nazwa usługi nie zawsze jednak rozwieją wątpliwości. Im bardziej chatbot przypomina konsultanta, doradcę albo konkretnego pracownika, tym ważniejszy staje się jednoznaczny komunikat.

Firma wdrażająca gotowe narzędzie powinna więc sprawdzić, czy informacja o AI pozostaje widoczna także po dostosowaniu chatbota do jej strony, aplikacji lub infolinii. Obowiązek zaprojektowania odpowiedniego rozwiązania spoczywa na dostawcy, ale przedsiębiorca odpowiada za sposób, w jaki wykorzystuje system wobec klientów.

Znacznik techniczny to nie to samo co oznaczenie deepfake’u

Dostawcy systemów generujących tekst, obraz, dźwięk lub wideo muszą zapewnić, aby wyniki ich działania dało się rozpoznać jako sztucznie wygenerowane lub zmodyfikowane. Służy temu znacznik odczytywalny maszynowo, zapisany na przykład w metadanych, cyfrowym poświadczeniu pochodzenia lub innym rozwiązaniu technicznym.

Takiego znacznika odbiorca nie musi widzieć. Ma on umożliwić platformom, wyszukiwarkom i narzędziom weryfikacyjnym sprawdzenie pochodzenia materiału. Obowiązek technicznego znakowania ciąży przede wszystkim na dostawcy generatora, a nie na każdej osobie wpisującej polecenie do gotowej usługi.

Przepisy wyłączają z tego obowiązku systemy wykonujące standardowe czynności edycyjne albo zmiany, które nie wpływają istotnie na materiał wejściowy i jego znaczenie. Zwykła korekta językowa, poprawienie kontrastu zdjęcia czy usunięcie szumu z nagrania nie są więc traktowane tak samo jak wygenerowanie nowej wypowiedzi, twarzy lub głosu.

Dostawcy systemów wprowadzonych na rynek przed 2 sierpnia 2026 roku otrzymali czas do 2 grudnia 2026 roku na dostosowanie ich do obowiązku maszynowego znakowania wyników. Okres przejściowy dotyczy wyłącznie tego wymogu. Nie przesuwa pozostałych obowiązków przejrzystości.

Inne zasady obowiązują przy deepfake’ach. AI Act definiuje deepfake jako wygenerowany lub zmieniony przez AI obraz, dźwięk albo film, który przypomina istniejącą osobę, miejsce, przedmiot, organizację lub wydarzenie i może fałszywie uchodzić za autentyczny.

Przykładem będzie realistyczne nagranie polityka wypowiadającego słowa, których nigdy nie powiedział, sklonowany głos prezesa firmy albo syntetyczny film udający zapis prawdziwego wypadku. Podmiot stosujący system AI do stworzenia lub zmodyfikowania takiego materiału musi ujawnić, że treść została wygenerowana albo zmanipulowana.

Informacja powinna być widoczna lub słyszalna już przy pierwszym kontakcie odbiorcy z materiałem. Niewidoczne metadane nie zastąpią komunikatu przeznaczonego dla człowieka.

Nie każda grafika z generatora jest jednak deepfakiem. Fantastyczna ilustracja, której odbiorca nie pomyli z dokumentacją rzeczywistości, zwykle nie spełni tej definicji. Inaczej należy ocenić realistyczny obraz przedstawiający znaną osobę, katastrofę, zamieszki lub inne zdarzenie, które mogłoby zostać uznane za prawdziwe.

W przypadku utworów wyraźnie artystycznych, satyrycznych, fikcyjnych lub kreatywnych informacja nadal jest wymagana, ale może zostać podana tak, aby nie zakłócała odbioru dzieła. Określenie materiału jako satyry nie daje więc prawa do całkowitego przemilczenia użycia deepfake’u.

Czy tekst przygotowany z pomocą AI trzeba oznaczyć?

Nie każdy. Szczególny obowiązek dotyczy tekstów wygenerowanych lub zmienionych przez AI, które są publikowane po to, by informować społeczeństwo o sprawach mających znaczenie publiczne. Może chodzić o politykę, bezpieczeństwo, zdrowie, gospodarkę, prawa konsumentów, wymiar sprawiedliwości oraz ważne wydarzenia naukowe lub społeczne.

Gdy taki materiał trafia do odbiorców bez merytorycznej kontroli człowieka, powinien zawierać informację, że został wygenerowany albo zmieniony przez AI. Dotyczy to między innymi automatycznych wiadomości, komunikatów urzędowych czy analiz publikowanych bez zatwierdzenia przez osobę odpowiedzialną za ich treść.

Oznaczenie nie jest wymagane, jeśli tekst przeszedł rzeczywistą kontrolę człowieka lub redakcji, a konkretna osoba albo organizacja ponosi odpowiedzialność redakcyjną za publikację. Nie wystarczy pobieżne przeczytanie materiału ani sprawdzenie pisowni. Osoba zatwierdzająca tekst powinna mieć możliwość jego zmiany lub odrzucenia oraz świadomie przyjąć odpowiedzialność za końcową wersję.

Redakcja może zatem użyć AI do transkrypcji rozmowy, uporządkowania notatek, przygotowania planu albo roboczego szkicu. Jeżeli następnie sprawdzi fakty, liczby, dokumenty i źródła, przeredaguje materiał oraz zatwierdzi go do publikacji, art. 50 nie nakazuje automatycznego dodania etykiety do artykułu.

Wyjątek dotyczący tekstu nie obejmuje automatycznie innych elementów publikacji. Dołączony film, fotografia lub syntetyczny głos mogą wymagać osobnego oznaczenia, jeśli spełniają definicję deepfake’u.

Firmy i instytucje korzystające z systemów rozpoznawania emocji lub kategoryzacji biometrycznej muszą poinformować osoby poddane ich działaniu. Sam komunikat nie legalizuje jednak użycia narzędzia. Nadal obowiązują przepisy o ochronie danych, prywatności oraz zakazanych praktykach AI.

AI Act nie obejmuje osób korzystających z systemów wyłącznie w ramach osobistej, nieprofesjonalnej aktywności. Sytuacja wygląda inaczej, gdy treść powstaje dla klienta, profil jest regularnie monetyzowany albo generator staje się narzędziem pracy freelancera, twórcy lub przedsiębiorcy. Niezależnie od AI Act nadal mogą mieć zastosowanie przepisy dotyczące wizerunku, dóbr osobistych, prawa autorskiego, reklamy lub oszustwa.

Polska ustawa nie przesunęła terminu 2 sierpnia

Polska ustawa o systemach sztucznej inteligencji została ogłoszona 27 lipca 2026 roku w Dzienniku Ustaw pod pozycją 1003. Przewiduje utworzenie Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, która ma pełnić funkcję organu nadzoru rynku, oraz określa zasady krajowych kontroli, postępowań i nakładania kar.

Większość przepisów ustawy wchodzi w życie 11 sierpnia, po upływie 14 dni od ogłoszenia. Część regulacji, w tym wskazane rozdziały dotyczące nadzoru, postępowań, kontroli i kar, zacznie obowiązywać po trzech miesiącach od ogłoszenia.

Nie zmienia to daty stosowania art. 50 AI Act. Unijne rozporządzenie obowiązuje bezpośrednio w państwach członkowskich, dlatego firmy, media i twórcy powinni przestrzegać zasad przejrzystości od 2 sierpnia.

Za naruszenie obowiązków wynikających z art. 50 grozi kara do 15 mln euro albo do 3 proc. całkowitego światowego obrotu przedsiębiorstwa z poprzedniego roku. W przypadku przedsiębiorstw stosuje się wyższy z tych limitów, natomiast dla małych i średnich firm maksymalną sankcję wyznacza niższa wartość. Organ powinien uwzględnić między innymi skalę, czas trwania i skutki naruszenia, dlatego najwyższy pułap nie jest automatyczną karą za każdy błąd.

Jedna ogólna etykieta „materiał AI” nie rozwiąże wszystkich problemów. Chatbot wymaga informacji przy rozpoczęciu kontaktu, dostawca generatora powinien zapewnić znacznik techniczny, a deepfake — komunikat zrozumiały dla odbiorcy. Tekst dotyczący sprawy publicznej może natomiast korzystać z wyjątku, jeśli przeszedł rzeczywistą kontrolę i ktoś ponosi za niego odpowiedzialność. O obowiązku nie decyduje sama nazwa narzędzia, lecz sposób jego użycia oraz charakter opublikowanej treści.

Źródła: rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689  AI Act; wytyczne Komisji Europejskiej dotyczące obowiązków przejrzystości z art. 50; rozporządzenie (UE) 2026/1744; ustawa z 3 lipca 2026 r. o systemach sztucznej inteligencji, Dz.U. 2026 poz. 1003

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Kto jest kim w rodzinie – stopnie pokrewieństwa

  2. 2

    Czy istnieje pojęcie odpowiedzialności zbiorowej wśród uczniów

  3. 3

    Dlaczego muzułmańskie kobiety zasłaniają twarz? Czy nikab to faktycznie wymóg religii?

  4. 4

    Rosyjska rakieta wleciała do Polski. Jest nagranie z momentu uderzenia pod Tarnawą-Kolonią

  5. 5

    100 lat temu, podpisano Traktat wersalski kończący I wojnę światową. Czy dziś ma jeszcze jakieś znaczenie?