Mundial na telefon. Jak Donald Trump został głównym sędzią VAR

Czas czytania: 4 min
Fot. źródło: X / @GuntherEagleman

Mundial w Ameryce zostanie zapamiętany jako klęska sportu i faktyczny koniec piłki nożnej. Po ostatnim wydarzeniu z udziałem Donalda Trumpa i karłów moralnych z FIFA rozgrywki nie mają już większego sensu, a regulamin i przepisy to tylko zbiór pustych zapisów dla naiwnych.

Dlaczego tak się dzieje? Jeden z trzech gospodarzy mundialu, czyli USA, korzysta z nadzwyczajnych przywilejów, niespotykanych do tej pory w sporcie. Podczas meczu z Bośnią i Hercegowiną czołowy snajper reprezentacji USA Folarin Balogun sfaulował zawodnika i otrzymał od sędziego czerwoną kartkę. Oznacza to, że w kolejnym meczu z Belgią nie może wziąć udziału. Nie ma możliwości zmiany decyzji sędziego, a przepisy precyzują to bardzo wyraźnie.

Bez Baloguna szanse Amerykanów na zwycięstwo z Belgią bardzo zmalały. Do akcji wkroczył więc Donald Trump, który swoim zwyczajem (takie ma hobby) zagroził, że zbombarduje siedzibę FIFA w Zurychu, jeśli decyzja o czerwonej kartce nie zostanie cofnięta. Istniała także groźba, że szef FIFA Gianni Infantino (sobowtór Stanisława Tyma, który w filmie „Miś” odtwarzał rolę kierownika klubu sportowego Tęcza) zostanie deportowany z USA jako nielegalny emigrant i facet pracujący na lewo.

Podjęto więc decyzję o cofnięciu decyzji sędziego i „zawieszeniu” kary dla Baloguna. Tym samym od dziś decyzje wszystkich sędziów piłkarskich świata nie są ostateczne i wzorem słynnej marszałek Witek można zrobić „reasumpcję głosowania, bo przegramy”.

Cofnięcie czerwonej kartki skomentował sam Trump, który wpisem na X z radością potwierdził, że naprawiono tym samym rażącą „niesprawiedliwość”. Emerytowany hotelarz miliarder, który pewnie nawet nie oglądał meczu, bo przecież interesuje się tylko golfem, zmienia decyzję sędziego, bo korzysta z prawa siły i faktu, że szmaciarze z FIFA to przekupni do bólu kombinatorzy.

Jaką mamy gwarancję, że kolejne telefony z Białego Domu nie zaczną zmieniać wyników bramkowych i innych decyzji sędziów? Sami sędziowie zostali decyzją FIFA potraktowani jak nieistotne barany, które są tylko od wykonywania poleceń polityków.

Istnieje też obawa, że ten zwyczaj wydzwaniania po meczach i domagania się zmian decyzji szybko się rozprzestrzeni także w innych krajach, szczególnie tych, które padają plackiem przed Ameryką.

Kto wie, być może Karol Nawrocki, nasz lokalny naśladowca Trumpa, zacznie wydzwaniać do PZPN po każdym meczu Lechii Gdańsk i domagać się zmiany decyzji sędziego czy wyników bramkowych?

Po co więc sport i mecze? Niech Trump od razu przez telefon ustali z tym Szwajcarem, kto ma wygrać mundial i po krzyku.

Krzysztof Skiba

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Dlaczego scena seksu krępuje nas bardziej, gdy ktoś siedzi obok?

  2. 2

    Krzysztof Skiba: Matoły historyczne

  3. 3

    „Mąż Kaczyńskiego” – Oficer WSI w liście do Zbigniewa Stonogi

  4. 4

    Umberto Eco ostrzegał – „Faszyzm powróci ukryty pod bardzo niewinną postacią…”

  5. 5

    Romanowski w prorosyjskim Naddniestrzu. Chce wrócić, ale żąda listu żelaznego