Czarnek zapowiada „Straż Praw”, gdy PiS przejmie władzę. Nowa służba miałaby działać poza MSWiA

Czas czytania: 4 min
Przemysław Czarnek podczas wystąpienia publicznego w Krakowie, w tle grafika symbolizująca odnawialne źródła energii i dom z panelami fotowoltaicznymi
Fot. youtube / @pisorgpl

Przemysław Czarnek zapowiedział utworzenie „Straży Praw”, nowej formacji mundurowej, która po ewentualnym powrocie PiS do władzy miałaby chronić praworządność i demokrację. Służba miałaby działać poza strukturami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Polityk nie podał jednak, komu miałaby podlegać ani jakie otrzymałaby uprawnienia.

Zapowiedź padła 6 sierpnia podczas konwencji programowej. Czarnek twierdził również, że powołanie formacji nie wymagałoby zmiany ustaw.

Mundurowi poza MSWiA

W rozmowie z „Faktem” Czarnek doprecyzował, że „Straż Praw” miałaby być specjalną jednostką służby mundurowej podporządkowaną innemu organowi niż MSWiA.

- Będzie to specjalna jednostka służby mundurowej, tylko w innej podległości aniżeli MSWiA. Będzie stała na straży praworządności i demokracji bez względu na to, kto zarządza służbami - powiedział polityk PiS.

Nie wyjaśnił, czy formacja miałaby podlegać premierowi, prezydentowi, ministrowi sprawiedliwości czy innemu organowi. Nie wiadomo też, czy jej funkcjonariusze mogliby zatrzymywać ludzi, prowadzić czynności operacyjne, używać broni albo korzystać z informacji niejawnych. Czarnek zapowiedział, że szczegóły będą przedstawiane podczas kampanii wyborczej.

Czy nowa służba może powstać bez ustawy?

Twierdzenie, że formację można powołać bez zmiany prawa, trudno ocenić bez projektu i opisu jej kompetencji. Rząd może tworzyć lub przekształcać jednostki administracyjne, ale uprawnienia pozwalające ingerować w prawa obywateli muszą mieć wyraźną podstawę prawną.

Jeżeli „Straż Praw” miałaby zatrzymywać ludzi, prowadzić obserwację albo stosować przymus, konieczne byłoby ustawowe określenie granic jej działania. Wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Szczepański ocenił w rozmowie z „Faktem”, że propozycja jest elementem politycznej konfrontacji. Zwrócił uwagę, że nie wiadomo, kto miałby kierować formacją ani na jakiej podstawie prawnej miałaby ona działać. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak nazwał pomysł „absurdalnym”.

„Straż Praw”, ale jakich praw?

Najbardziej niejasny pozostaje cel formacji. Ochroną porządku konstytucyjnego zajmuje się już ABW, przestępstwa ścigają Policja i prokuratura, a korupcję w instytucjach publicznych zwalcza CBA. Hasło ochrony „praworządności i demokracji” nie mówi więc, jakie konkretne zadanie miałaby przejąć nowa służba.

Pomysł państwowych funkcjonariuszy pilnujących szeroko zdefiniowanych wartości brzmi przy tym niepokojąco znajomo. W Afganistanie talibskie Ministerstwo Krzewienia Cnoty i Zapobiegania Występkom egzekwuje zasady obyczajowe, w tym nakazy dotyczące ubioru kobiet.

W Malezji w poszczególnych stanach działają natomiast islamskie departamenty i funkcjonariusze egzekwujący przepisy religijne wobec muzułmanów. Dotyczą one między innymi alkoholu, postu w ramadanie, seksu pozamałżeńskiego oraz przebywania sam na sam z osobą przeciwnej płci spoza rodziny.

Polska nie jest oczywiście ani Afganistanem, ani Malezją, a propozycja Czarnka nie jest odpowiednikiem tamtejszej policji obyczajowej. Trudno jednak oprzeć się lekkiej ironii: gdy polityk zapowiada mundurowych strzegących niedookreślonej praworządności i demokracji, ale nie potrafi powiedzieć, jakich praw mieliby pilnować, skojarzenia z urzędowym krzewieniem cnót pojawiają się same.

Zmieniłby się nadzorca, nie polityczna kontrola

Umieszczenie służby poza MSWiA nie zapewniłoby jej niezależności od polityków. Każda państwowa formacja musi mieć przełożonego, budżet, zasady powoływania kierownictwa i system kontroli.

ABW podlega premierowi i kontroli Sejmu. Minister koordynator sprawuje nadzór nad służbami specjalnymi, wyznacza kierunki ich działania i ocenia korzystanie z uprawnień ingerujących w prawa obywateli. Przeniesienie nowej służby do innej części administracji zmieniłoby więc ośrodek nadzoru, ale nie usunęłoby politycznej zależności.

Dopóki PiS nie pokaże projektu, kompetencji i zasad kontroli, „Straż Praw” pozostaje niepokojącą zapowiedzią polityczną.

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Ile kosztowała rocznica Nawrockiego? Tomczyk żąda faktur i pełnego rozliczenia

  2. 2

    Manuela Gretkowska: Słowo na nie/dziele – BOOKer CHONOR OJ

  3. 3

    Anglia od kuchni – najpopularniejszy podwieczorek świata czyli „Afternoon Tea”

  4. 4

    AI Act: kiedy trzeba ujawnić użycie sztucznej inteligencji?

  5. 5

    „Mąż Kaczyńskiego” – Oficer WSI w liście do Zbigniewa Stonogi