Szukaj w serwisie

×
1 maja 2018

Marcin Meller: Felieton na majówkę

Marcin Meller

Marcin Meller

Wzruszenia może i bywają infantylne, ale świat na pewno nie jest od nich gorszy. Pisowców i Platformersów, Żydów i Arabów, Ukraińców i Rosjan tak samo wzruszają ich dzieci, zamknięci w piwnicy przynajmniej mieliby o czym pogadać.

 

JAK JASNA CHOLERA

Lubię patrzeć jak twardziele płaczą. Kiedy herosi sportowych aren dostają strzał w ostatniej minucie, padają na ziemię i cali wytatuowani, wyglądający jak mordercy z Mad Maxa szlochają niczym moja córeczka Basia gdy spotka ją grubsza przykrość. Wzruszają mnie takie chwile.

Żona by w tym miejscu zapewne prychnęła, że w ogóle za łatwo się wzruszam, wystarczy mi w miarę przyzwoity melodramat, czy materiał w „Faktach” o dziewczynce zbierającej pieniądze na leczenie taty. Od siebie dodam, że zawsze wzrusza mnie hymn na meczach reprezentacji, ostatnie pół godziny „Kina Paradiso” i filmiki na YT o brytyjskich i amerykańskich żołnierzach wracających z misji wojskowych i zaskakujących swym powrotem bliskich.

Wzruszenia może i bywają infantylne, ale świat na pewno nie jest od nich gorszy. Pisowców i Platformersów, Żydów i Arabów, Ukraińców i Rosjan tak samo wzruszają ich dzieci, zamknięci w piwnicy przynajmniej mieliby o czym pogadać. Takie myśli snuły mi się po głowie kiedy poprosiłem bywalców mojego publicznego profilu na fejsie o dokończenie zdania: „Wzruszam się gdy…”.

Karolina Serafin: Gdy moja córka mi pisze laurki że jestem najlepszą mamą na świecie, gdy mój synek włazi nam w nocy do łóżka i się przytula, gdy mój mąż patrzy na mnie tak samo jak 15 lat temu, gdy jadę do mojej ukochanej 94-letniej babci, a ona mówi, że rzeczka, nad której brzegiem się kapałam zarosła. Ale też gdy widzę ceremonie wręczania medali - nieważne czy to piłka nożna czy curling - tam gdzie codzienny trud daje efekt.

Kris Grzesiak: Niestety mam płytką uczuciowość więc, gdy jest łzawa komedia, bajka o zwierzątkach, finał jakiegoś programu, ktoś zdobywa mistrzostwo itp. Masakra😊

Rafał Raf: Wczoraj. Warszawski Ursynów. Do drzwi puka i dzwoni drobna, zasuszona staruszka. Nie odpuszcza jak zwykle. Dzwoni do skutku. Kojarzę ją, kilka razy już tu była. Chodzi czasem i zbiera pieniądze. Na głowie ma chustę, na nogach przydeptane i znoszone buty Emu - eklektyczne połączenie:) Czuję lekkie poirytowanie - znowu!!! Otwieram, ona mówi że kilka groszy, proszę żeby poczekała. Wyciągam portfel, mam tam niewiele drobnych, może 1,70. Przypominam sobie o kartoniku do którego wrzucam drobne gdy portfel zaczyna być za ciężki. Chwytam garstkę i idę do drzwi, ona widząc moją dłoń układa ręce w łódkę. Wysypuję całość, staruszka przygląda się i zaskoczonym, pełnym wdzięczności głosem mówi - o Jezu, tu jest dwa złote, i złotówka - dodaje po chwili. Dwuminutowa podróż od lekkiej irytacji do wzruszenia.

Małgorzata Jedrasik: Wzruszyłam się i oczywiście poryczałam, gdy po śmierci Taty zobaczyłam założoną teczkę Gosia, a w niej przeróżności, nawet pozostawione przeze mnie karteczki na stole kuchennym o mało znaczącej treści typu "Byłam u Was, ale nikogo nie było - Gosia". Jak to piszę to już się wzruszam, a zatem kończę.
Monika Kubiak: Kiedy czytam pamiętnik mojej Babci, która samotnie zmagała się z wychowaniem dwójki wnucząt. Kartki zmoczone są jej łzami.

Edyta Cz: Kiedy moja córka staje na macie. Moja mała córeczka trenuje karate, styl kontaktowy...Natężenie emocji jest tak wielkie, że wydaje się , że za chwilę eksplodują. Czasami, chcę krzyczeć a nie mogę.

Doris Jim Morris: Przekraczam próg galerii Władysława Hasiora i słyszę pierwsze skrzypnięcie podłogi, muzykę w tle i czuję znajomy zapach kurzu, starych przedmiotów i magii. Nie dość, że się wzruszam to jeszcze mam ciarki. Zawsze.

Maciek Sikorski: Ja na widok niepełnosprawnych i upośledzonych dzieci mam od razu łzy w oczach. Chyba przy niczym tak nie płakałem jak przy filmie "Chce się żyć", choć oglądałem go od połowy. Całego bym chyba nie dał rady

Zbigniew Malinowski: No, poza typowo męskim płaczem na filmie "Forrest Gump" to zdarza mi się dość często wzruszać jak w trakcie przedzierania się przez las trafię na taką małą ale piękną polankę. Chyba, że łażę w nocy zimą wtedy zawsze wzrusza mnie widok Oriona.

Magdalena Rozwałka-Hamera: widzę parę staruszków, którzy biednie ubrani siedzą na ławce patrzą sobie w oczy jakby mieli po 18 lat i karmią gołębie, kiedy mój dorosły syn nie wstydzi się przytulić kiedy mu źle, kiedy widzę jak kochają nas nasze zwierzaki, no i nie ma możliwości żebym nie ryczała na ślubie....każdym!

 Wzruszam się, gdy ludzie robią dobre rzeczy- kiedy słyszę, że udało się zebrać mnóstwo kasy w szczytnym celu, kiedy czytam, że ktoś adoptował starego psa. Albo zwyczajnie, zatrzymał się, by przeprowadzić kogoś przez ulicę. Dobro wzrusza mnie jak jasna cholera.

A ja się powzruszałem składając ten felieton i od razu mi lepiej. Czego i Wam życzę!

Marcin Meller



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję