Roman Giertych: List do premiera Kaczyńskiego

Czas czytania: 2 min

Roman Giertych

Roman Giertych

Tysiąc lat Polska czekała na takiego przywódcę, czekała, czekała i się doczekała...

 

Szanowny panie Premierze (przeszły i być może przyszły)!

Każdy wielki okres historyczny miał swojego kronikarza. Pana rządy to okres wręcz Milenijny!

Tysiąc lat Polska czekała na takiego przywódcę, czekała, czekała i się doczekała... Poprzednie okresy relacjonowane przez kronikarzy wielkich, takich jak Gall Anonim, Kadłubek, Długosz, czy Pasek nie miały szczęścia do takich postaci jak Pan.

I dlatego ja, pana były skromny wicepremier, postanowiłem podjąć się tego trudu i stworzyłem dzieło życia, w którym opisałem trud i pot Pana i pana ministrów we wprowadzaniu tzw. "dobrej zmiany".

Tak powstała Kronika Dobrej Zmiany. Jest pan jej najważniejszy bohaterem!

Dlatego ośmielam się Pana zaprosić na premierowe spotkanie autorskie, które odbędzie się w przyszły poniedziałek.

Nie wyobrażam sobie, aby wrogie plotki o mnie jakobym jedynie szydził, drwił i krytykował "dobrą zmianę" mogły wpłynąć na decyzję pana Premiera.

Pozornie może tak wyglądać, ale niech mi Pan wierzy ja ciągle wierzę w dobrą zmianę, szczególnie przy następnych wyborach...

Liczę, że widzimy się w poniedziałek. Krzesło dla Pana będzie czekało, a jakby ludzie na Pana gwizdali to proszę się nie przejmować.

Inny bohater mojej książki Jacek Kurski po wygwizdaniu w Opolu powiedział, że to taki dowód sympatii.

Do zobaczenia!

Roman Giertych - kronikarz "dobrej zmiany"

 

Roman Giertych Empik Nowy Świat

 

Opracowanie: Anna Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Nawrocki nie spotka się z Macronem. Pałac oskarża Tuska, rząd zaprzecza

  2. 2

    Voyager 1 powoli gaśnie. NASA wyłączyła jeden z ostatnich instrumentów sondy

  3. 3

    Krzysztof Skiba: Smród wali na wszystkich frontach

  4. 4

    Adam Mazguła. Apel do służb mundurowych: Służycie wszystkim Polakom a nie tym, których wskaże partyjny kacyk

  5. 5

    Zdrada w związku. Co dziś naprawdę uznajemy za zdradę