Agnieszka Holland: Obecna władza jest bardzo skuteczna w demontażu istniejących elit kulturalnych

Katarzyna Domagała-Pereira
„Gdyby tylko kobiety głosowały w wyborach, partie prawicowe nie miałyby szans” – mówi o wyborach w Polsce Agnieszka Holland.
Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) zamieścił w poniedziałkowym wydaniu (04.09.2023) wywiad z Agnieszką Holland. We wprowadzeniu do rozmowy z reżyserką, która w Polsce „uchodzi za zdrajczynię ojczyzny”, warszawska korespondentka gazety opisuje scenę, jak podczas udzielania wywiadu reżyserka była fotografowana przez „mężczyznę w krótkich spodenkach, militarnej koszulce i czapce”.
„Pani nie jest Polką” – miał powiedzieć do Agnieszki Holland mężczyzna. „Reżyserka, która mieszka od 1981 roku we Francji, nie ma prawa krytykować rządu PiS” – miał dodać nieznajomy. „Polska jest wielka. Można mieć różne zdania w tym kraju” – odpowiedziała.
Rząd chce „wymiany elit”
Pytana przez „SZ” o to, jak wolna jest podczas pracy w Polsce, reżyserka przyznała, że na jej drodze „pojawia się parę przeszkód” i od czasu do czasu ma do czynienia z wrogimi reakcjami ze strony zwolenników obecnego rządu. „Tendencje nacjonalistyczne i rasistowskie rosną, ale nie tylko w Polsce” – dodała.
Jako przeszkody wymieniła m.in. dotacje filmowe.
- Wielu reżyserom jest coraz trudniej niezależnie pracować – stwierdziła. I dodała: - Aby coś uzyskać, trzeba iść na kompromis. Obecny rząd zachowuje się tak, jakby do niego należało państwo i jego zasoby. Ci ludzie nie są obiektywni, decydują według swoich poglądów politycznych. Już na samym początku zdecydowali, że chcą wymienić elity.
Okazuje się jednak, że obecna władza w rzeczywistości nie ma własnych artystów, „którzy mogliby napisać, wykonać, nakręcić coś, co odniosłoby sukces”. Są za to „bardzo skuteczni w demontażu istniejących elit kulturalnych”, a „wielu unika konfliktów z rządem”. Agnieszce Holland przypomina to czas normalizacji w Czechosłowacji po Praskiej Wiośnie w 1968 roku. „Koniec z podnoszeniem się, odwrócenie się od polityki, wycofanie się do sfery prywatnej”.
Bez udziału w referendum
Pytana o swój najnowszy film „Zielona granica”, opowiadający o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, Agnieszka Holland przyznała, że „chciała dać głos tym, których nikt nie chce usłyszeć”. Uciekinierzy z Ukrainy – jak stwierdziła – nie potrzebują jej głosu, a film o nich mogą zrobić inni.
W wywiadzie zapytano ją także o jesienne wybory parlamentarne w Polsce.
- Gdyby tylko kobiety głosowały w wyborach, partie prawicowe nie miałyby szans – podkreśliła reżyserka. Zapowiedziała też, że 15 października będzie głosować w wyborach do Sejmu i Senatu, a potem „upewni się, że zostanie odnotowane, iż nie brała udziału w referendum”.
REDAKCJA POLECA
Opracowanie: Darek Frach
Najczęściej czytane
-
1
Pisarka Maria Nurowska, opublikowała listę członków PiS którzy należeli do PZPR
-
2
Adam Mazguła: Panie Błaszczak – proszę zbudować sobie ławkę niepodległości, celę wolności, pałkę dialogu, proszę kupić karabin pokoju ale za swoje
-
3
Adam Mazguła do Jarosława Kaczyńskiego: Wiem że szykuje pan Stan Wyjątkowy
-
4
Poszukiwany Superbohater z Tottenham Court Road!
-
5
Kto jest kim w rodzinie – stopnie pokrewieństwa