Szukaj w serwisie

×
15 czerwca 2018

Adam Mazguła: Niepotrzebna obrona narodowa, niepotrzebne wojsko

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Niech mi ktoś powie, kto w przypadku konfliktu kieruje systemem obrony Polski? A. Duda, J. Kaczyński, M. Morawiecki, szef sztabu generalnego czy minister obrony narodowej? Jaki zespół będzie koordynował proces obrony narodu?

 

Antoni Macierewicz codziennie chwalił się swoją resortową zabawką, a przy okazji ujawniał na konferencjach prasowych, niby przypadkiem, wszystkie ważniejsze tajemnice polskiej armii. Kłamał przy tym jak nałogowiec, co analitykom obcej agentury musiało również zabijać niezłego ćwieka. Teraz opinia publiczna nie ma tylu informacji o tym, co się dzieje MON, ale to nie jest powód do zachowywania spokoju.

Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

Nigdy nie byliśmy tak bezbronni, nigdy też nie mieliśmy tak wielu rządzących miernot, nieodpowiedzialnych i pozbawionych instynktu bezpieczeństwa zbiorowego, jak mamy dzisiaj.

Nie chodzi tu nawet o kompletną zapaść w zakupach sprzętu dla wojska, coraz bardziej odczuwalny brak wysoko wyszkolonych i wykształconych kadr, które nadal odchodzą, oraz niesłabnącą religijną agresję światopoglądową. Chodzi o rzeczy najbardziej podstawowe dla obronności naszego państwa.

Najważniejsze osoby w państwie nie rozumieją powszechności systemu obrony państwa. Dla nich bezpieczeństwo - to jedynie duża liczba, zawsze i wszędzie, pracowników ochrony... Widać wyraźnie, że nie są zainteresowane systemem obrony narodowej, której podstawą jest dla nich edukacja i system dowodzenia państwem na wypadek konfliktu zbrojnego. Powtarzam: państwem, a nie armią. Niechęć do zajmowania się tym problemem jest tak duża, że nie są w stanie wskazać, kto będzie kierował państwem w momentach zagrożenia, a kto dowodził armią.

Państwo w momentach kryzysu potrzebuje zespolenia wszystkich resortów do realizacji celów obronnych. To nie tylko wojsko walczy z potencjalnym agresorem, ale cały kraj. Drogowcy, rolnicy, strażacy, policjanci, służby specjalne i zagraniczne, służba zdrowia, przedsiębiorcy transportowi i zaopatrzeniowi. Wszyscy są niezbędni, nikogo nie może zabraknąć. W takiej sytuacji musimy skoordynować informowanie społeczeństwa o zagrożeniach, zapewnić ludności cywilnej środki do życia: wodę, żywność, materiały opatrunkowe i wsparcie dla poszkodowanych…

Niech mi ktoś powie, kto w przypadku konfliktu kieruje systemem obrony Polski? A. Duda, J. Kaczyński, M. Morawiecki, szef sztabu generalnego czy minister obrony narodowej? Jaki zespół będzie koordynował proces obrony narodu? Czy to będzie BBN, sztaby kryzysowe? Czy decydenci, składy zespołów koordynujących wysiłek narodowy są do takiego działania przygotowani? Jak wynika z wiadomości medialnych – nie jest to ustalone. Zbyt trudne?

2018.03.28 Warszawa | Premier Mateusz Morawiecki uczestniczył w uroczystości podpisania umowy w ramach programu „Wisła”. Fot. W. Kompała / KPRM

Już widzę, jak się biją o tę władzę, gdy sytuacja będzie chciała nas tak tragicznie doświadczyć, jak walczą nie z problemami, ale o to, kto jest ważniejszy i czy prezes jest na tyle zdrowy, żeby wszystko zatwierdzić. Może chociaż środki i kierunki ucieczki zostały ustalone?

Dowodzenie i koordynacja działań sojuszniczych też budzi szereg zastrzeżeń. Nie ma tu miejsca na rozwijanie tematu, ale wypada wspomnieć o zniszczeniu relacji ze strukturami NATO. Nasi przedstawiciele - to nie odpowiedzialni i zasługujący na szacunek generałowie, ale wywiadowcy PiS-u, często bez należytej rangi, wiedzy i doświadczenia.

Drugim poważnym zarzutem, jaki stawiam rządzącym jest zniszczenie morale wojska.

Podzielono kadry oficerskie, wprowadzono liczne zastępy cywilnych etatów w dowództwach wojskowych i doprowadzono do braku odpowiedzialnych, znających się na wojskowej robocie, oficerów. Wszystko jest upolitycznione, zupełnie jak za czasów komisarzy ludowych i oficerów politycznych, z tą tylko różnicą, że ci nowi - to w znacznej części cywile.

W jednostkach wojskowych jest znacznie lepiej, choć nie wszędzie. Żołnierze nie ufają dowódcom, dowódcy podwładnym, kadra nie oddaje serca służbie. Wylicza się czas pracy, a nie służy. Żołnierze nie rozmawiają ze sobą, nie wymieniają poglądów, dowódcy nie organizują spotkań integrujących, chyba że w kościele. Obowiązuje postawa żołnierska nastawiona na przetrwanie. Warto dodać, że są jednostki wyjątkowe, w których morale jest znacznie wyższe, ale to raczej rzadkość.

Taka sytuacja jest pokłosiem rotacji na stanowiskach dowódczych niekoniecznie najlepszych i najzdolniejszych oficerów, ale tych, którzy mają PiS-owskich znajomych lub rodzinne powiązania z partią rządzącą. Nie ma jasnych kryteriów oceny służby, wszędzie panuje partyjne lizusostwo, wszechobecne są braki niemal wszystkiego, co jest potrzebne do szkolenia i wyposażenia, nawet należnych mundurów.

Zakłamanie, niepewność dnia dzisiejszego i przyszłości w służbie, brak zaufania do uzbrojenia i przestarzałego sprzętu, pogarszające się relacje z NATO-wskimi przyjaciółmi poznanymi podczas wcześniejszych misji i ćwiczeń - to główne powody marazmu moralnego.

Coraz częściej pojawia się w środowisku pytanie o to, komu służą żołnierze, jak to jest z tą przysięgą na konstytucję i żołnierski honor, na który przecież ślubowali.

Do tego niepokoju wewnętrznego żołnierzy dochodzi także brak jednoosobowego dowodzenia i odpowiedzialności za wydawane rozkazy i decyzje, które nie należy wykonywać szybko, bo mogą się zmienić. Taki system panuje od samej góry wojskowych struktur. A. Macierewicz wrzucił obecnego szefa resortu z pałacu, który był siedzibą ministra, wykorzystuje swoją pozycję, system łączności, limuzynę i ochronę żandarmerii wojskowej do panowania nad tym, co dzieje się w wojsku. Sąsiedztwo ambasady rosyjskiej też pewnie ma wpływ na kontrolne działania tego szkodnika narodowego i twórcę kultu wiary smoleńskiej. Jak donosi prasa, ostatnio nawet przyjmował przysięgę od żołnierzy WOT-u.

M. Błaszczak o armii wie niewiele. Dlatego na każdym szczeblu dowodzenia wojskiem znajdują się nieformalne partyjne i kościelne kolegia, które wpływają na decyzje dowódców; taki system sygnalistów i telefonów interwencyjnych. Wszystko to powoduje frustrację wojskowych, co pociąga za sobą traktowanie służby na zasadzie: aby jakoś było…

Minister Mariusz Błaszczak z wizytą u rannego antyterrorysty (4.12.2017). Fot. Flickr

Powstaje zatem pytanie, dlaczego decydenci na to pozwalają, dlaczego nie troszczą się o obronność kraju i uzbrojone wojsko gotowe do walki z potencjalnym agresorem?

Powód jest banalnie prosty, bo nikt nam, jako państwu, nie zagraża. Wbrew temu, co opowiadają politycy czy R. Polko - nikogo do Polski nie ciągnie, bo po co?

Drugi powód jest równie banalny. Wojsko w swojej masie, a szczególnie wśród wykształconych oficerów, jest przeciwne PiS-owskim kłamcom. Dlatego partia zamordystów Kaczyńskiego, bojąc się puczu, nie inwestuje w armię. Naszym partnerom w NATO mydli się oczy dużymi nakładami na obronność kraju. PiS-owcy inwestują w swoje wygody, samoloty VIP-owskie, limuzyny, ochronę osobistą …, a nie w wojskowe śmigłowce, okręty dla marynarki wojennej, systemy przeciwlotnicze czy środki rozpoznania, walki elektronicznej i cybernetycznej.

Rząd jest zdeterminowany do tego stopnia, że jest gotów na płacenie innym armiom za pobyt na naszym terytorium, a nie na inwestowanie we własne wojska.

Niepotrzebny jest PiS-owi sprawny system dowodzenia wojennego i dobrze wyszkolona, nowocześnie uzbrojona armia, bo jego wrogiem jest pokojowy protest i kartka wrzucona bez kontroli do urny wyborczej, a nie wróg zewnętrzny.

Partia woli strzec siebie, przekupywać wyborców i szkalować przeciwników politycznych, niż dbać o bezpieczeństwo Polaków i utrzymywać sprawną do działania armię. Dlatego wojsko PiS-u ma zapewniać swoim etaty i kariery, nie może myśleć „o staniu na straży konstytucji i honoru wojskowego bronić”, bo to wrogie i niebezpieczne dla partii rządzącej.

Podobnie jak w 1939 r. - jesteśmy owładnięci ludźmi chorymi na przywileje władzy. Dlatego nie możemy pozwolić na izolację od międzynarodowych systemów bezpieczeństwa związanych z NATO i Unią Europejską, nawet za cenę najwyższych poświęceń.

 

Adam Mazguła

 

 

Książka "Adam Mazguła - Żołnierz gorszego sortu" dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 






Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję