Szukaj w serwisie

×
6 października 2018

Rafał Sulikowski: Ekipa Wolanda szaleje w Polsce. Demaskacja seansu w polskim “Varietes”

Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski

Biskupi są konserwatywni nie z powodów ideowych, lecz dlatego, że mają za dużo do stracenia. Tak samo prawica - będą robić wszystko, aby węzeł sakralny istniał i każdy, kto pomyśli “Kościół” od razu pomyślał “aha, czyli skoro jestem porządnym katolikiem, to muszę głosować na PiS, bo inny wybór to grzech.” I tak seans w polskim teatrzyku trwa w najlepsze.

 

Gdy Bułhakow tworzył swe wiekopomne dzieje, sytuacja była symetrycznie podobna: w Moskwie u władzy byli komuniści, skrajnie realizujący wytyczne Marksa, a dziś w Warszawie rządzą prawicowi populiści, obiecujący ludziom złote góry, których nigdy nie będzie.

Kiedy Woland ze swoją świtą szalał w Moskwie, chodziło generalnie o upomnienie się o irracjonalną stronę powszechnego umysłu. Ateizm wojujący, niszczone piękne cerkwie, zabijani popi, porwania ludzi z opozycji - to tamten czas. Religia wojująca, niszczenie neutralności światopoglądowej państwa, mieszanie religii ze wszystkim, łącznie z edukacją, zewnętrzne pozory i wszechobecna obłuda - to nasz czas.

Jak to się stało, że mamy w Polsce to, co mamy? Nie ma jednej przyczyny. Jest ich wiele, co najmniej kilka. Podstawową sprawą są zawsze kwestie bazy, czyli gospodarki - każda władza obiecuje wyborcom pieniądze, a potem otrzymawszy stołki po cichu się wycofuje, licząc na słabą pamięć narodu.

PiS nie tyle w 2015 wygrał, co centro-lewica przegrała. Ludzie, widząc comiesięczne paski wypłat albo stan konta w Internecie, chcieli zmiany. Każda niewielka nawet zmiana niesie nadzieję na lepsze życie. Oczywiście, żaden polityk ani partia nie ma realnego wpływu na procesy ekonomiczne, jednak przez politykę gospodarczą może coś zmienić.

PiS obiecując “dobrą zmianę” zagrał na pragnieniu większości z nas, aby coś się zmieniło na lepsze. Sam myślałem wtedy, że skoro liberalna koalicja PO-PSL wierzy w “niewidzialną rękę rynku”, to PiS przez większy interwencjonizm zdoła poprawić nasz los finansowy. Skoro nie działa obniżanie podatków, może zadziała ich podwyższenie?

“Dobra zmiana” jednak jak się szybko okazało, nie dotyczyła w intencji prawicy gospodarki, lecz ideologii. PiS to partia, której członkowie nie zajmują się takimi przyziemnymi sprawami, jak ekonomia. Prawica w ogóle nie zajmuje się rynkiem - raczej zamraża i konserwuje status quo, dbając o to, aby bogaci utrzymali swoje przywileje i nie doszło do zaburzeń społecznych, czyli rewolucji. Jeżeli cokolwiek robią w gospodarce, robią to przy okazji zmieniania
ideologii na skrajnie konserwatywną.

Ironia polega na tym, że konserwatyści, których celem jest regres i co najwyżej zachowanie stanu rzeczy, mówią w ogóle o jakiejkolwiek zmianie. Jako partia wsteczna, nie promuje postępu technicznego, nie stymuluje nnowacyjności w nauce i przemyśle i nie dba o progres i lepszą przyszłość, bo zapatrzona jest nostalgicznie w “lepszą przyszłość”. Inaczej mówiąc, budując mit “dobrej przeszłości”, czemu ma sprzyjać polityka historyczna, PiS pragnie odwrócić uwagę wyborców od tego, co “tu i teraz”, o spoglądaniu w przyszłość nie mówiąc. Idealizowana przeszłość to utracony raj, do którego partia ta pragnie powrotu za wszelką cenę.

Jeśli chodzi o ideologię, to węzeł sakralny, jaki władza ta zawarła z Kościołem jako instytucją, polega na tym, aby kto usłyszy “prawica” automatycznie pomyślał “aha, czyli Kościół”, a gdy usłyszy “kościół” pomyślał bezrefleksyjnie “aha, czyli prawica”.

Abstrahując od sporu historyków o poglądy polityczne Jezusa z Nazaretu, można powiedzieć, że tradycyjnie Kościół wspierał, przynajmniej jego hierarchia, prawicę, która go promowała, uzyskując w zamian liczne przywileje.

Należy skończyć z automatycznymi skojarzeniami i rozdzielić ten splot “prawica/Kościół”. Odbierając prawicy Kościół, co jest jeszcze możliwe, musimy zapytać, po czyjej stronie stanąłby dziś Jezus. Wiele wskazuje na to, że ze wszystkich papieży najbliżej mu by było do obecnego Franciszka, którego nie cierpi prawica. To Franciszek może wreszcie odebrać prawicy Pana Boga, zanim nie nadejdzie następny papież, który znowu przykręci śrubę reformatorom. Tak, prawicy trzeba zabrać dobre samopoczucie, a można to zrobić przez ukazanie, że Jezus wcale prawicowy nie był, co oznacza, że Kościół nie głosi prawdziwego Chrystusa, tylko urojonego.

Demaskacja uroszczeń prawicy może być bardzo prosta - można spytać zarówno episkopat, jak i polityków prawicy, w jakiego Chrystusa wierzą? Czy jest to ubogi cieśla z wioski Nazaret, który uczył prawd uniwersalnych, zatem nie prawicowych, czy jest to urojony Król z berłem w ręce i koroną na głowie?

Odpowiedź jest oczywista - prawicy potrzebny jest bogaty Kościół, a temu sprawne ramię zbrojne, zdolne chronić zdobyty przemocą przeważnie majątek. Prysznic, jaki można zafundować prawicy i polskiemu Kościołowi, polega na tym, aby odebrać im Chrystusa i zwrócić go wszystkim biednym, samotnym i niezdolnym sobie radzić w życiu.

Póki co większość kościoła na pozycji biskupów to prawica, a większość prawicy to konserwatywni katolicy. Kilku postępowych księży wiosny nie czyni. Jeszcze nie skrystalizowała się kościelna centro-lewica i musiałby zdarzyć się cud, żeby zdążyła przed następnymi wyborami.

Biskupi są konserwatywni nie z powodów ideowych, lecz dlatego, że mają za dużo do stracenia. Tak samo prawica - będą robić wszystko, aby węzeł sakralny istniał i każdy, kto pomyśli “Kościół” od razu pomyślał “aha, czyli skoro jestem porządnym katolikiem, to muszę głosować na PiS, bo inny wybór to grzech.” I tak seans w polskim teatrzyku trwa w najlepsze. Ale to, co się dzieje bardziej przypomina cyrk niż Varietes...

 

Rafał Sulikowski

 

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję