Szukaj w serwisie

×
9 stycznia 2018

Dariusz Stokwiszewski: Ile dla J. Kaczyńskiego znaczy prezydent oraz dlaczego dla prezesa ważniejszy jest Antoni Macierewicz?!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Macierewicz prawdopodobnie okaże się zapewne niezatapialny, dlatego iż bez względu na to, czy go prezes odwoła z MON, czy nie, to i tak nie poniesie za nic konsekwencji

 

Jeszcze dziś (10.01.2017) trwają spekulacje na temat „niby” zmian w rządzie PiS, na co niektórzy czekają, jak pewne „objawienie”, mogące mieć (zwykła bzdura!) jakikolwiek wpływ na kierunki polskiej polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Według nieoficjalnych informacji, którymi to dysponowali dziennikarze jeszcze wczoraj, Antoni Macierewicz ma pozostać na stanowisku. I to pomimo tego, że (jak się mówi) nawet premier Mateusz Morawiecki, wspierany po cichu (tak to z „odwagą” niektórych bywa) przez Andrzeja Dudę — prezydenta Najjaśniejszej, chciałby Antoniego Macierewicza odwołać.

Macierewicz prawdopodobnie okaże się zapewne niezatapialny, dlatego iż bez względu na to, czy go prezes odwoła z MON, czy nie, to i tak nie poniesie za nic konsekwencji.

Oczywiście, cała reszta zmian w rządzie także nie wniesie nic nowego, gdyż tajemnicą poliszynela (cały świat się z tego śmieje) jest to, że w Polsce tak już jest, że to nie osoby pełniące oficjalne funkcje państwowe decydują tutaj o czymkolwiek. Jednak tym, co dla nich będzie tragiczne, to przyszła odpowiedzialność — za to wszystko, pod czym się dziś tak ochoczo podpisują — przed Trybunałem Stanu. Dziwne jest tylko to, że wydają się oni tego jakby nie zauważać. Czy rzeczywiście warto dla chwili posiadania iluzorycznej władzy robić z siebie komedianta?!

Niemal wszyscy „zachodzą w głowę”, dlaczego Macierewicz jest nietykalny, choć nie ma, co powszechnie wiadomo indyjskich korzeni. Chyba że jest efektem reinkarnacji, o której w Polsce nie wiemy. Ta teza ma nawet sens, przyjmując za hindusami, że karma powraca już w następnym wcieleniu. Zastanowić by się należało nad tym, co minister „nawywijał” w swoim ewentualnym, poprzednim bycie!

Czy karma wraca?
Buddyści głoszą, że u podłoża każdego działania leży jakaś intencja, która może być szkodliwa albo korzystna. Te niekorzystne intencje to: gniew, niewiedza oraz pragnienie (żądze). Działania u podłoża, których leżą złe intencje będą dawać z kolei niekorzystne plony/efekty.
Z kolei do tych drugich – pozytywnych należą: brak pragnień (żądz), dobroć i mądrość. Efekty zachowań związanych z takimi właśnie intencjami są podobno pozytywne.

Żarty żartami, ale nam nie może być do śmiechu, bo człowiek dysponujący ponad 30 miliardami złotych i dowodzący polską armią musi być przygotowany i odpowiedzialny za wszystko, co robi. Skoro według większości Polaków Macierewicz taki nie jest to, co jest przyczyną jego nietykalności?

Nie wiem i nie chcę spekulować na ten temat, ale na pewno musi być jakieś drugie dno w całej tej sprawie. Trudno uwierzyć w to, że Jarosław Kaczyński (co myśli reszta, nie ma dla prezesa żadnego znaczenia) nie jest zorientowany, w kwestii tak newralgicznej dla każdego państwa, jak bezpieczeństwo narodowe.

Piszę te słowa z troską, z pozycji politologa, zajmującego się tą problematyką od lat, ale także, czy może przede wszystkim, jako obywatel mego państwa — RP. Jestem w miarę dobrze zorientowany w zakresie tego, co myślą żołnierze o sytuacji w wojsku. Pisałem już o tym, że wśród moich studentów zwykle było wielu żołnierzy i policjantów. Moje przerażenie jest tym większe, że mam świadomość tego, co Polsce może grozić.

Kiedy prezydentem został Andrzej Duda, uwierzyłem, że takiej osoby nie da się złamać temu czy innemu prezesowi, tej czy innej partii, bo ma tak silny mandat, jakiego żaden prezes czy inny partyjny kacyk nie ma i mieć nie może. Na pewno prezydentem nie ma i nigdy nie miał szans zostać pan Jarosław Kaczyński, który przed wyborami zazwyczaj łagodnieje, i stroni (wraz z Antonim Macierewiczem) od publicznych wystąpień.

Tłumaczono mi, że wierząc w Andrzeja Dudę, błądzę i to bardzo mocno. Do głowy, mi bowiem, nie przychodziło, że człowiek ze stopniem naukowym, prawnik na dodatek, pozwoli na to, aby ktoś odebrał mu (dla mnie to szok) „instrumenty polityczne”, które ma do dyspozycji. A tak właściwie pan Duda sam oddał to, czym dysponuje i to chyba uczynił z radością, bo ta, wraz z jakąś nieuzasadnioną dumą bije z jego oblicza przy okazji każdego jego przemówienia. Zastanawiam się; czy ja „śnię na jawie” czy może z moją percepcją coś jest nie tak?

Nie wiem sam, a przyznam, że w wielu sytuacjach nie do uwierzenia, nie tylko się sam szczypałem, aby to sprawdzić, ale nawet prosiłem moich sąsiadów, aby pozwolili psu, którego posiadają na to, by mnie odrobinę pogryzł dla oprzytomnienia. Wiem, że jestem tylko zwykłym, prostym doktorem politologii, ale daję słowo, że mnie na taką uległość, czy też wręcz serwilizm do kogokolwiek, nie byłoby „stać”. Za bardzo cenię sobie swą niezależność, zdobyty przez lata szacunek innych oraz to, że mogę sobie bez zmrużenia oka patrzeć w lustro przy goleniu.

Gdybym to ja był prezydentem (to tylko takie głupie gadanie na potrzeby chwili), sam złożyłbym (z poczucia bezsilności oraz śmieszności) rezygnację nie tylko z tego urzędu, ale będąc osobą samokrytyczną, oddałbym mojej Alma Mater swój dyplom (choćby ten doktorski tylko) w ramach pokuty – takiej mojej prywatnej Canossy! Jednak schodzę na ziemię i życzę prezydentowi, aby z godnością wypełniał obowiązki Głowy Państwa.

Panie prezydencie; to, że prezes bardziej ceni pana Macierewicza czy inne, wywodzące się z PC osoby, nie oznacza jeszcze tego, że za parę lat (jak Bóg da), nie odzyska pan jego łaski i przychylności. Co prawda (to moje zdanie) prezydentem pan już przenigdy nie zostanie, ale może jakaś partyjna funkcja zrekompensuje brak tak wymagającego od każdego pretendenta, urzędu. Wspomnień i tak pan będzie mieć bez liku, a te przykre po prostu pan jakoś wyprze z pamięci, udając, że ich nie było. Tylko czy Polska i Polacy zapomną i czy kiedyś odpuszczą? Może, gorzej jednak z HISTORIĄ, bo ta jest zwykle bezlitosna.

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję