MUNDIAL 2026 Terminarz i wyniki Godziny meczów podawane według Twojej strefy czasowej.
1/16 finału KONIEC
Holandia 3
Maroko 4
1/16 finału KONIEC
Wybrzeże Kości Słoniowej 1
Norwegia 2
1/16 finału KONIEC
Francja 3
Szwecja 0
1/16 finału KONIEC
Meksyk 2
Ekwador 0
1/16 finału KONIEC
Anglia 2
DR Konga 1
1/16 finału
USA
Bośnia i Hercegowina
1/16 finału
Hiszpania
Austria
1/16 finału
Portugalia
Chorwacja
1/16 finału
Szwajcaria
Algieria
1/16 finału
Australia
Egipt
1/16 finału
Argentyna
Republika Zielonego Przylądka
1/16 finału
Kolumbia
Ghana
1/8 finału
Kanada
Maroko
1/8 finału
Paragwaj
Francja
1/8 finału
Brazylia
Norwegia
1/8 finału
1/8 finału
1/8 finału
1/8 finału
1/8 finału
Ćwierćfinał
Ćwierćfinał
Ćwierćfinał
Ćwierćfinał
Półfinał
Półfinał
Mecz o 3. miejsce
Finał
1/16 finału KONIEC
Niemcy 4
Paragwaj 5
1/16 finału KONIEC
Brazylia 2
Japonia 1
1/16 finału KONIEC
RPA 0
Kanada 1
GRUPA J KONIEC
Jordania 1
Argentyna 3
GRUPA J KONIEC
Algieria 3
Austria 3
GRUPA K KONIEC
Kolumbia 0
Portugalia 0
GRUPA K KONIEC
DR Konga 3
Uzbekistan 1
GRUPA L KONIEC
Panama 0
Anglia 2
GRUPA L KONIEC
Chorwacja 2
Ghana 1
GRUPA G KONIEC
Nowa Zelandia 1
Belgia 5
GRUPA G KONIEC
Egipt 1
Iran 1
GRUPA H KONIEC
Urugwaj 0
Hiszpania 1
GRUPA H KONIEC
Republika Zielonego Przylądka 0
Arabia Saudyjska 0
GRUPA I KONIEC
Norwegia 1
Francja 4
GRUPA I KONIEC
Senegal 5
Irak 0
GRUPA D KONIEC
Turcja 3
USA 2
GRUPA D KONIEC
Paragwaj 0
Australia 0
GRUPA F KONIEC
Tunezja 1
Holandia 3
GRUPA F KONIEC
Japonia 1
Szwecja 1
GRUPA E KONIEC
Ekwador 2
Niemcy 1

Kamil Durczok: Ci co nie z wodzem, dali się zaszachować wodzowi. I teraz grają na wymyśloną przez niego melodię

Czas czytania: 5 min

Kamil Durczok

Kamil Durczok

To co działo się dziś w nocy w sejmie, to brudna i nudna gra. On grał w szachy, oni w warcaby. To wszystko w chwili, kiedy Polacy zadawali sobie pytania - tak samo proste, jak przerażające. Co będzie z nami?

 

Chodź świerszczu - rzekł do owada skorpion. Mam tu wygodną jamę, usiądziemy, pogadamy, burza wokół, co tam będziesz tkwił na łące, kiedy tak paskudnie.

Mowy nie ma - rzekł świerszcz. Może bym i poszukał u ciebie schronienia, ale przecież ukąsisz mnie, kiedy tylko znajdę się w pobliżu.

Ależ skąd! - skorpion zdawał się być szczerze oburzony tymi podejrzeniami. Daję Ci skorpionie słowo honoru, że jesteś u mnie bezpieczny.

Skorpionie słowo? - upewnił się świerszcz.

Słowo - z poważną miną powtórzył skorpion, waląc się skorpionim odnóżem w swój skorpioni odwłok.

Świerszczyk niepewnie wkroczył do jamy, a ledwie przekroczywszy próg, został powalony kolcem pełnym śmiertelnego jadu.

Przecież obiecałeś - stęknął konający świerszcz.

Wiem - głosem pełnym melancholii rzekł sprawca. Ale taka moja skorpionia natura. To silniejsze ode mnie.

Ta strzelba jeszcze wystrzeli. Historia skorpioniej natury wróci w tym tekście. Cierpliwości…

W czarnym scenariuszu Amerykanie szacują, że jeszcze przed końcem lata w USA wirus zabije 2,2 miliona ludzi.

Straty gospodarki są i będą niewyobrażalne. U nas o tych kwestiach nikt nie myśli w perspektywie dłuższej, niż do jutra. No, z jednym wyjątkiem. Ten wyjątek myśli w horyzoncie kończącym się 10 maja.

Miliony przerażonych ludzi zastanawiają się, czy za tydzień będą mieli za co kupić jedzenie. Czy za miesiąc albo dwa nie przyjdzie bank i nie wyrzuci ich z mieszkania. Czy pójdą pod most. Kiedy stracą pracę. Za co utrzymają rodzinę.

To dramatyczny i bardzo niestety realny scenariusz. Walka z nim jest piekielnie trudna. Pochłania gigantyczne pieniądze. Energię. A przede wszystkim czas. Tego ostatniego jest coraz mniej.

Wszystkie ręce na pokład.
Wszystkie? Nie…

Są ręce, które w tym wirusowym zamieszaniu pracują nad czymś zupełnie innym. Ręce, które nie leczą tylko liczą. Szanse, głosy i daty. Ręce, które kalkulują. Jak tu przy tym piekielnym chaosie ugrać kilka punktów i nie stracić przyczółka, tak ważnego w boju o zawłaszczenie kolejnego kawałka Polski. Jak nie dać się tak ograć, jak przy senacie.

Na swój sposób to fenomen. Cała sobota pod znakiem wycia, płaczu i wzburzenia. Jak można, to łamanie konstytucji, kodeksu wyborczego, nierówność, nie zmienia się ordynacji później niż 6 miesięcy przed wyborami. Jak on śmiał!

A on śmiał. Się. I śmieje. I wcale mu się nie dziwię, bo w jego rozumieniu polityki znów zaliczył sukces. Bo od 5 lat ogrywa, jak chce, kolejnych przewodniczących i prezesów stojących na czele opozycji. Wywodzi ich w pole, drwi, skłóca i upokarza. Wystawia na pośmiewisko. Oni, w rewanżu, z moralnym oburzeniem i wewnętrznym wzmożeniem, nadymają się na konferencjach i briefingach. Dysząc żądzą zemsty obrażają, piętnują i prześcigają w bonmocikach, mających pokazać, jak to go przejrzeli.

Prawda jest równie brutalna, co smutna. Nie mają ułamka jego skuteczności.

Czy całą sobotę analizujemy plan pomocy, która i tak jest kroplą w morzu potrzeb? Czy zastanawiamy się, dla ilu wystarczy tej zapomogi? Czy krytykujemy biurokrację, która towarzyszy większości rządowych pomysłów? Analizujemy, dlaczego obywatel Niemiec dostaje niemal natychmiast pomoc, wypełniwszy prosty, 12-to punktowy formularz?

Nie.

Nie, bo trzeba się bić o demokrację, bronić przed łamaniem konstytucji, dłubaniem w ordynacji. Słusznie. To obowiązek każdego, komu droga jest demokracja. Więc się bijemy. I o to właśnie autorowi scenariusza chodziło.

Kilka dni temu pisałem o zaufaniu. I tym, jak bardzo jest okaleczone, jeśli jeszcze w ogóle jest. Czytam ponownie moje słowa, zestawiam z nocną zmianą w sejmi i widzę, jak abstrakcyjnie wygląda ten tekst. Ale nie żałuję ani zdania, nawet jeśli gierki w obliczu śmiertelnej pandemii kogoś niezdrowo podniecają.

To co działo się dziś w nocy w sejmie, to brudna i nudna gra. On grał w szachy, oni w warcaby. To wszystko w chwili, kiedy Polacy zadawali sobie pytania - tak samo proste, jak przerażające. Co będzie z nami? Co będzie z moimi przyjaciółmi? Co będzie ze mną? Ale na rzeczową dyskusję nie ma szans. Ci co nie z wodzem, dali się zaszachować wodzowi. I teraz grają na wymyśloną przez niego melodię.

Nie fascynuje mnie brutalna i tępa siła. Wręcz przeciwnie, bardzo martwi. Nie mam na imię Leni. Nie zachwycam się kadrami, pokazującymi wodza. Raczej frasuję skutecznością partyjnej propagandy. Sącząca się z ekranu mowa nienawiści napawa smutkiem. Przygnębia też fakt, że coraz częściej uznaję demokrację za formę straconą. I że patrzę na to z coraz większym dystansem. Beznamiętnie.

Być może o to chodzi. Może chodzi o to, by miękki elektorat tak się zniesmaczył bagnem, że o wyborach nie chce słyszeć. Że co bardziej wrażliwych zemdli na widok sejmowego MMA. Im brudniej i brutalniej, im więcej obrzydliwości, tym mniej ludzi przy urnach. Wtedy głosować pójdą najbardziej wierni i zdyscyplinowani. Kto ma ich więcej jest jasne. Jakże ułatwia to wygarnie kolejnej bitwy.

Ale moi rodacy wybrali. I wyraźnie za nic mają obracanie kraju w drugą Turcję czy Węgry. Nie oburzają ich praktyki wodza. Nawet, jeśli te służą skrajnie dyktatorskim celom. A on z tego korzysta.

I nie ma mu się co dziwić. Taka jego natura. To silniejsze od niego.

Kamil Durczok

Opracowanie: Anna Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Ks. Stanisław Walczak do Kaczyńskiego: No cóż, już tatuś nas ostrzegał… A za mało lał cię po gołym tyłku!

  2. 2

    Unia ustanowiła europejską nagrodę im. Pawła Adamowicza. Nagroda promuje walkę z nietolerancją

  3. 3

    Rafał Sulikowski: Nawrót? Idee i zachowania krypto-faszystowskie w Polsce

  4. 4

    „Mąż Kaczyńskiego” – Oficer WSI w liście do Zbigniewa Stonogi

  5. 5

    Marcin Matczak: Apel do Andrzeja Dudy w związku z moją nominacją profesorską. „Nie będę mógł, niestety, jej z Pana rąk odebrać”