Mniej alkoholu, więcej kawy. Jak pokolenie Z zmienia sposób imprezowania
Jeszcze niedawno udany weekend wielu osobom kojarzył się z nocą, barem i kacem wpisanym w plan dnia. Dziś coraz częściej wygląda inaczej: muzyka gra w środku dnia, w ręku jest cappuccino albo matcha, a największą obietnicą imprezy staje się to, że następnego ranka da się normalnie żyć.
To nie znaczy, że pokolenie Z przestało się bawić. Raczej zmienia zasady gry. W wielu krajach młodzi dorośli częściej wybierają mniej alkoholu, krótsze wyjścia, dzienne wydarzenia albo spotkania zbudowane wokół kawy, sportu i muzyki. Ten trend ma już swoją nazwę: NoLo, od angielskiego „no alcohol” i „low alcohol”, czyli bez alkoholu albo z jego niską zawartością.
Rave o jedenastej rano
Najbardziej obrazowy przykład przychodzi z Berlina, miasta, które przez lata uchodziło za europejską stolicę nocnej wolności. „The Times” opisał tam kawowe rave’y, czyli dzienne imprezy, podczas których uczestnicy tańczą przy DJ-ach, ale zamiast drinków wybierają kawę, matchę albo inne napoje bez procentów. Jeden z takich eventów odbywał się od godziny 11 do 16 i przyciągnął kilkaset osób.
To brzmi jak żart z klubowej kultury, ale nim nie jest. Kawowe rave’y mają własną logikę: dają muzykę, tłum, energię i poczucie wspólnoty, ale bez ceny płaconej w niedzielę rano. Dla części młodych ludzi to po prostu lepszy układ. Można wyjść, potańczyć, spotkać znajomych, a potem mieć jeszcze siłę na pracę, trening, rodzinę albo spokojną resztę weekendu.
Za tym przesunięciem stoi nie tylko zdrowie. Ważne są też pieniądze, sen, samopoczucie i rosnąca niechęć do społecznego przymusu picia. Alkohol przestaje być oczywistym biletem wstępu do dorosłej zabawy.
NoLo nie znaczy: koniec alkoholu
Dane pokazują zmianę, ale nie rewolucję z dnia na dzień. W USA Gallup podał w 2025 roku, że odsetek dorosłych Amerykanów deklarujących picie alkoholu spadł do 54 proc., czyli najniższego poziomu w prawie 90-letniej historii pomiarów. W grupie 18–34 lata do picia przyznawało się 50 proc. badanych, mniej niż w starszych grupach.
Jednocześnie IWSR, firma analizująca rynek napojów alkoholowych, zwraca uwagę, że dorośli przedstawiciele pokolenia Z nie zawsze zachowują się tak, jak sugeruje medialna etykieta „pokolenia trzeźwości”. W badaniu obejmującym 15 rynków odsetek osób z tej grupy, które deklarowały picie alkoholu w ostatnich sześciu miesiącach, wzrósł z 66 proc. w marcu 2023 roku do 73 proc. w marcu 2025 roku. To nadal mniej niż wśród wszystkich dorosłych, ale pokazuje, że trend nie polega wyłącznie na masowej abstynencji.
Najtrafniejsze słowo to więc nie „zakaz”, lecz „kontrola”. Młodzi częściej robią przerwy od alkoholu, piją okazjonalnie, wybierają bezalkoholowe zamienniki albo przenoszą zabawę do miejsc, w których bar nie jest centrum wydarzenia. Dla branży alkoholowej to problem. Dla kawiarni, klubów fitness i organizatorów dziennych wydarzeń — szansa.
Kluby tracą, ale winny nie jest tylko jeden trend
Zmiana nawyków uderza w tradycyjne życie nocne, choć byłoby zbyt proste powiedzieć, że odpowiada za to wyłącznie pokolenie Z. W Wielkiej Brytanii Night Time Industries Association podała, że od marca 2020 roku liczba późnonocnych lokali spadła o 26,4 proc., a rynek stracił prawie 800 takich miejsc. „The Guardian” opisał ten kryzys jako splot kilku czynników: rosnących kosztów prowadzenia biznesu, droższych wyjść, zmian po pandemii i mniejszego zainteresowania alkoholem.
Dla młodych dorosłych noc na mieście stała się po prostu droższa. Bilet, transport, drinki, jedzenie po imprezie i powrót do domu potrafią złożyć się w rachunek, który przegrywa z tańszą alternatywą. Kawa, park, domówka bez procentów, klub biegowy albo dzienne wydarzenie muzyczne nie są tylko wyborem estetycznym. Często są także wyborem finansowym.
To ważne również dla starszych czytelników. Za historią o Zetekach i matchy kryje się większa zmiana: alkohol traci funkcję domyślnego kleju społecznego. Jeśli kiedyś „wyjście” niemal automatycznie oznaczało bar, dziś coraz częściej oznacza po prostu wspólne doświadczenie. Może być głośne, taneczne i miejskie. Ale nie musi kończyć się kacem.
Polska też trzeźwieje, choć obraz jest bardziej złożony
W Polsce widać podobny kierunek, ale dane trzeba czytać ostrożnie. Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, opierając się na danych GUS, podało, że w 2024 roku spożycie alkoholu wyniosło 8,8 litra czystego alkoholu na mieszkańca. Od trzech lat notowany jest spadek, głównie z powodu mniejszej ilości wypijanego piwa. Spożycie mocnych alkoholi pozostaje natomiast na porównywalnym poziomie.
Także badanie ESPAD 2024 dotyczące uczniów pokazuje, że w Polsce utrzymuje się spadkowy trend picia alkoholu przez młodzież, zapoczątkowany w 2007 roku. Nie oznacza to jednak, że problem znika. Alkohol nadal jest łatwo dostępny w ocenach młodych, a epizody nadmiernego picia wciąż występują.
„Rzeczpospolita” zwróciła uwagę na drugą stronę medalu: w części danych widać więcej młodych abstynentów, ale nie oznacza to automatycznie wyraźnego spadku wszystkich ryzykownych zachowań. Gazeta wskazała też na rosnące deklaracje używania marihuany w grupie 15–34 lata według danych EUDA. To przypomnienie, że mniej alkoholu nie zawsze znaczy mniej potrzeby odreagowania stresu. Czasem zmienia się substancja, narzędzie albo sposób regulowania emocji.
Zdrowiej, ale czy łatwiej?
W amerykańskich danych CDC widać szerszy obraz zmian u młodych. Wśród uczniów szkół średnich w USA w latach 2013–2023 spadł odsetek tych, którzy pili alkohol w ostatnich 30 dniach. Spadł też odsetek uczniów, którzy kiedykolwiek uprawiali seks. To są fakty, ale ich interpretacja wymaga ostrożności. Mniej ryzyka może oznaczać mniej szkód. Może też oznaczać mniej spontanicznych spotkań twarzą w twarz.
I właśnie tu zaczyna się ciekawsza część tej historii. Boston Magazine opisał napięcie między kulturą wellness a dawnym modelem życia towarzyskiego: mniej drinków, mniej przypadkowych wyjść, więcej snu, treningów i kontroli nad sobą. Trudno spierać się z korzyściami zdrowotnymi ograniczania alkoholu. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, co dzieje się ze społeczną odwagą, gdy coraz więcej interakcji przenosi się na ekran albo do starannie zaplanowanych, bezpiecznych formatów.
Nie chodzi o tęsknotę za kacem ani o romantyzowanie złych decyzji. Chodzi o to, że dorosłości uczymy się także w sytuacjach niewygodnych: podczas rozmowy z nieznajomym, odmowy, nieporadnego flirtu, pomyłki, zawstydzenia i powrotu do równowagi. Jeśli młodzi ludzie piją mniej, to dobra wiadomość dla zdrowia publicznego. Jeśli przy okazji mniej wychodzą, mniej ryzykują społecznie i częściej zostają sami z ekranem, to jest już temat nie tylko dla barów, lecz także dla rodzin, szkół, miast i rynku pracy.
Kawowy rave nie jest końcem imprezy. Jest raczej znakiem, że impreza zmienia godzinę, menu i sens. Pokolenie Z niekoniecznie rezygnuje z zabawy. Coraz częściej chce tylko, by zabawa nie zabierała mu następnego dnia.
Źródło: The Times, The Guardian, Gallup
Opracowanie: Darek Frach
Najczęściej czytane
-
1
Marcin Wiącek nie wejdzie do Rady Nowej Konstytucji. „Odmówiłem”
-
2
Nawrocki chce referendum klimatycznego. Ekspert: „Ten konstrukt jest bez sensu”
-
3
Trump grozi Niemcom. Berlin odpowiada: „Nie potrzebujemy rad”
-
4
Duda w sprawie domniemanego zamachu stanu: Naruszenia konstytucji i działania poza granicami prawa
-
5
Wielki plan Nawrockiego na 3 maja. Nowa konstytucja czy polityczny teatr?