Czas niepewności dla obywateli UE na Wyspach. „Strasznie się martwię”
Nie tylko Polacy, ale i inni obywatele UE w Zjednoczonym Królestwie nie wiedzą, jaki czeka ich los po Brexicie. Wielu ułożyło sobie na Wyspach życie. Teraz nastał czas niepewności.
„Jak policzek”
Wiele osób uważa cały ten proces za niepotrzebnie skomplikowany i nieprzejrzysty. Niemiecki filmowiec uważa to za „policzek” wymierzony ludziom takim jak on, którzy płacili podatki, tworzyli miejsca pracy i wnosili swój wkład w kulturę.
Sergio Diaz Figueiredo z Portugalii pracuje w zarządzaniu nieruchomościami. Od sześciu lat żyje w Wielkiej Brytanii. Złożył już wniosek o prawo stałego pobytu, żeby mieć nieco pewniejszy grunt pod nogami. Ale jego pierwszy wniosek został odrzucony ze względu na niepełne dane.
– Wniosek ma 85 stron i teraz władze żądają ode mnie jeszcze oświadczeń podatkowych i szczegółów mojego rachunku bankowego z ostatnich pięciu lat – uskarża się Figueiredo. – To nie jest chyba w porządku, że muszę aż tyle ujawniać z mojego życia.
Także fiński ekonomista Tuomas Haanperä stara się zgromadzić wszystkie niezbędne dokumenty i całą procedurę uważa za prawdziwe utrapienie. – W ogóle nie byłem na to przygotowany wcześniej, nikt czegoś takiego nie wymagał – utyskuje Fin. Najbardziej irytuje go, że razem z innymi dokumentami musi także oddać swój paszport i dostanie go z powrotem dopiero, kiedy wszystko już będzie rozstrzygnięte. – Nie mogę sobie na to pozwolić, żeby na czas nieokreślony w ogóle nie mieć w kieszeni paszportu – zaznacza Haanperä.
Mąż głosował za Brexitem
Inni obywatele UE wolą odczekać, jak polska specjalistka w zakresie handlu zagranicznego Anna Doherty. Jest ona co prawda żoną Brytyjczyka i od 10 lat mieszka na Wyspach, ale mimo tego martwi się o swój przyszły status.
– Mój mąż i cała jego rodzina zgodnie głosowali za Brexitem i sądzili, że mnie to w ogóle nie będzie dotyczyć. Ale skąd oni to mogą wiedzieć – pyta Polka. Obawia się, że kiedyś mogłaby mieć problemy z wjazdem do Wielkiej Brytanii, kiedy raz ją opuści. – Ale najlepiej będzie chyba po prostu odczekać – pociesza się sama.
Dodatkową niepewność wywołuje jeszcze fakt, że ze strony władz brytyjskich nie ma właściwie żadnej pomocy.
Samemu trzeba się dopytać, kto musi składać wniosek o stały pobyt i jakie potrzebne są do tego dokumenty.
Vivian Marangoni, Brazylijka z włoskim paszportem jest prawnikiem w służbie publicznej. Jej zdaniem wiele osób czerpie informacje z forów internetowych i portali społecznościowych. Tam następuje żywa wymiana informacji, mniej lub bardziej prawdziwych, i kursuje wiele historii z gatunku horroru.
Kiedy to się skończy?
Alastair Bayliss, rzecznik brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, podkreśla, że do tej pory zasady pozostają niezmienione i że od października 2016 jest możliwość wypełnienia 85-stronicowego wniosku, także online, potem tylko trzeba go wydrukować i wysłać pocztą.
Colin Yeo, prawniczka specjalizująca się w prawie imigracyjnym uważa, że całe procedury powinny być znacznie uproszczone.
– Ministerstwo spraw wewnętrznych w okresie ostatnich dwóch czy trzech lat wydało rozporządzenia komplikujące całą sprawę. W przeszłości rzadko kiedy mieliśmy klientów z krajów UE – opowiada. Ale od zmiany przepisów o naturalizacji w roku 2015 i od czasu referendum w roku 2016 liczby gwałtownie wzrosły. Ludzie są poirytowani tym, jak się ich traktuje – zaznacza.
Jak dotąd sprawą zupełnie otwartą jest to, jak i kiedy żyjący tu obywatele Unii otrzymają jakiś status.
Bernard Ryan, specjalista w zakresie prawa migracyjnego z uniwersytetu Leicester przewiduje, że jeżeli wszystkie wnioski będą rozpatrywane w tym tempie co teraz, to ministerstwo spraw wewnętrznych będzie potrzebowało 25 lat, żeby się z nimi uporać.
Sarah Bradbury / Małgorzata Matzke / Redakcja polska ![]()
Opracowanie: Darek Frach
Najczęściej czytane
-
1
Mundial 2026 – terminarz, wyniki, grupy i tabele
-
2
Trump: „Błagała mnie o zdjęcie”. Meloni odpowiada: „Ani ja, ani Włochy nigdy nie błagamy”
-
3
„Mąż Kaczyńskiego” – Oficer WSI w liście do Zbigniewa Stonogi
-
4
Roman Giertych: Sejm Zgniły
-
5
Węgry i Polska blokują unijny budżet. Już sama retoryka Warszawy jest oburzająca. Polski rząd bredzi o „zniewoleniu”