Urodzinowy kabaret u Trumpa. Kto wyskoczy z tortu?

Dziś w Białym Domu historia, polityka i urodzinowa autopromocja zderzają się w jednym spektaklu. Donald Trump kończy 80 lat, a oprawa amerykańskiego święta staje się idealnym tłem dla pytania, gdzie kończy się państwowa uroczystość, a zaczyna prywatny show prezydenta.
Czas czytania: 2 min
Urodzinowy spektakl w cieniu Białego Domu. Donald Trump, amerykańskie flagi i tort z liczbą 80 tworzą satyryczny obraz polityki, w której prywatne święto miesza się z państwową oprawą. Fot. thefad.pl

Dziś 250. urodziny USA i 80. urodziny Trumpa. Choć można się pomylić, bo na co dzień to Trump wygląda, jakby miał 250 lat, a Ameryka 80.

Obie te imprezy odbywają się razem, bo po co dwa razy płacić za catering. I tym samym sprytny biznesmen, za państwową kasę, zrobi sobie przy okazji prywatną imprezę. Choć Trump pewnie w swej rozsadzanej pychą wyobraźni na serio uważa, że Ameryka to on i odwrotnie.

Tak samo myślała Coco Chanel, gdy mówiła: „moda to ja”. Przy czym Coco miała ku temu powody, a Trump niekoniecznie.

Cały ten cyrk urodzinowy w Waszyngtonie to niezły kabaret, na który, wraz z zapasem snusów, udał się Karol z Belwederu. Zaproszenie rezydenta to bardzo dobry pomysł. Przy okazji urodzin nie wystąpią żadne gwiazdy filmu czy sceny, tylko gwiazdy mordobicia, więc Karol będzie się świetnie czuł jak u siebie na ustawce w lesie. Ku chwale Ameryki i Trumpa organizowana jest bowiem gala mięśniaków z UFC, którzy spoceni mają naparzać się w oktagonie.

Clinton gościł słynnych jazzmenów, Obama gwiazdy Hollywood, a Trump walących się po ryju mutantów. Ciężko mu nawet zaprosić gwiazdy koszykówki, choć to przecież narodowy sport Ameryki, bo jak ostatnio poszedł w Nowym Jorku na mecz Knicksów, to go publiczność wygwizdała. Na galach UFC nikt nie gwizdże, bo po ciągłych bijatykach to mało kto ma tam zęby.

Szkoda, że na urodzinach nie ma rodeo, bo Jarek by przyjechał, gdyż bardzo lubi podskoki młodych chłopców w siodle.

Tymczasem przed wylotem Karola doszło do kilku złośliwości. Przydacz z kancelarii rezydenta, chcąc podkreślić, że to oni są zaproszeni, a nie ludzie od Tuska, powiedział, że może Sikorskiemu przywieźć jakiś prezent z USA, na co Sikorski przytomnie odpalił, że najlepszym prezentem dla Polski byłoby przywiezienie zbiega Ziobry w kajdankach.

Tak czy inaczej, Karol, zanim wyskoczy z tortu, ćwiczył w Warszawie, jak się śpiewa „sto lat” po angielsku, a strój Marylin Monroe już ma i pasuje mu jak ulał.

Krzysztof Skiba 

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Ciągle krytykujesz innych? To może mówić więcej o tobie niż o nich

  2. 2

    Człowiek jako wersja przejściowa. Niepokojąca wizja przyszłości Elona Muska

  3. 3

    Prawo jazdy po 65. roku życia. UE zmienia przepisy

  4. 4

    Polska ma zapłacić Pfizerowi ponad 5,6 mld zł i odebrać 64 mln dawek szczepionek

  5. 5

    Rozmiar się nie liczy? – zestawienie wielkości męskiego członka z różnych krajów świata