Wiadomość z przyszłości? Fizycy badają granice czasu

Czas czytania: 7 min
Pętla czasu bez wehikułu Fot. thefad.pl

Wyobraźmy sobie scenę bliską filmowi „Interstellar”: ktoś próbuje przekazać wiadomość nie tylko przez przestrzeń, ale także przez czas. Brzmi jak fantastyka, ale podobny obraz pomaga odpowiedzieć na bardzo poważne pytanie z fizyki teoretycznej. Co stałoby się z informacją, gdyby mogła nie tylko płynąć do przyszłości, lecz także wracać do wcześniejszego punktu tej samej historii?

Nie zbudowano maszyny czasu. Nie da się też wysłać wiadomości w przeszłość. Chodzi o model matematyczny z fizyki kwantowej, czyli tej części nauki, która opisuje zachowanie najmniejszych składników świata. W tym modelu badacze pytają nie o człowieka podróżującego przez czas, lecz o informację: ile można by jej przesłać i jak bardzo zostałaby zmieniona po drodze.

Takie pytanie postawili Kaiyuan Ji, Seth Lloyd i Mark M. Wilde w pracy udostępnionej w serwisie arXiv. Badanie dotyczy komunikacji wstecznej, czyli teoretycznej sytuacji, w której wiadomość jest przekazywana od nadawcy znajdującego się w przyszłości do odbiorcy znajdującego się w przeszłości. To nadal nie jest opis działającej technologii. To sposób sprawdzania, gdzie przebiegają granice znanych pojęć: czasu, przyczyny, skutku i informacji.

Pętla czasu bez wehikułu

W fizyce istnieje pojęcie zamkniętej krzywej czasowej. Nazwa brzmi skomplikowanie, ale jej sens można wyjaśnić prosto. Chodzi o taką drogę w czasoprzestrzeni, która po pewnym czasie wraca do własnego początku. Gdyby poruszała się po niej cząstka, mogłaby teoretycznie spotkać wcześniejszą wersję samej siebie.

To nie jest jednak opis filmowej maszyny, do której można wejść i wybrać datę. To raczej graniczny przypadek, którym fizycy posługują się, aby sprawdzić, czy nasze rozumienie czasu, przyczyny i skutku pozostaje spójne w bardzo nietypowych warunkach. W codziennym życiu najpierw coś robimy, a dopiero potem widzimy skutek. W pętli czasowej ta kolejność przestaje być oczywista, bo późniejszy stan układu może wpływać na to, jak opisujemy jego wcześniejszy stan.

Autorzy badania potraktowali taką pętlę jak kanał komunikacyjny. Kanałem może być wszystko, czym przechodzi informacja: kabel, fale radiowe, światłowód albo — w tym przypadku — teoretyczny układ kwantowy. Badaczy interesowało, czy przez taki kanał dałoby się przesłać wiadomość i ile informacji przetrwałoby po drodze.

W pracy pojawia się także pojęcie zakłóconego kanału. Nie chodzi o hałas w potocznym sensie. Zakłócenie to wszystko, co psuje przekaz. W zwykłym świecie może to być zrywające się połączenie, trzaski w radiu albo uszkodzony plik. W świecie kwantowym problem jest jeszcze delikatniejszy, bo informacja może zmienić się pod wpływem otoczenia lub samego sposobu pomiaru.

Nadawca z przyszłości, odbiorca z przeszłości

Najprostszy obraz jest taki: ktoś w przyszłości próbuje przekazać informację komuś, kto znajduje się wcześniej. W normalnym świecie taka sytuacja nie występuje. Najpierw przygotowujemy wiadomość, potem ją wysyłamy, a dopiero później ktoś ją odbiera. W modelu badanym przez fizyków ten porządek zostaje zaburzony.

Nie oznacza to jednak dowolnej zabawy z czasem. W takim modelu cała pętla musi być spójna. Informacja nie może po prostu stworzyć sprzeczności, w której skutek unieważnia własną przyczynę. Dlatego badacze nie piszą scenariusza podróży w czasie, lecz opisują warunki, w których przekaz informacji da się ująć matematycznie bez rozbijania całej konstrukcji.

Można to porównać do bardzo trudnego połączenia, w którym przekaz jest zniekształcony, a mimo to próbujemy ustalić, ile treści da się odzyskać. W zwykłej komunikacji pytamy, ile danych przetrwa w słabym internecie albo uszkodzonym pliku. W tym badaniu pytanie jest bardziej abstrakcyjne: ile informacji mogłoby przetrwać w układzie, w którym zwykła kolejność przyczyny i skutku nie działa tak, jak w codziennym doświadczeniu.

Co naprawdę wynika z badania

Najważniejszy wniosek jest ostrożny. Naukowcy nie pokazali, jak wysłać list do przeszłości, ani nie wykazali, że człowiek może cofnąć się w czasie. Opisali natomiast, jak obliczać granice przekazu informacji w bardzo szczególnym modelu fizycznym.

Chodzi o pojemność kanału, czyli ilość informacji, którą można przesłać tak, aby odbiorca miał szansę ją odczytać. W zwykłym internecie podobny problem pojawia się przy słabym połączeniu: część danych ginie, część trzeba odtworzyć, a system musi zdecydować, ile informacji da się jeszcze uratować. W modelu kwantowym z pętlą czasu pytanie brzmi podobnie, ale dotyczy znacznie bardziej niezwykłej sytuacji.

Dlatego z tej pracy nie wolno wyciągać prostego wniosku, że wiadomości z przyszłości są możliwe. Precyzyjniej należałoby powiedzieć: w określonym modelu matematycznym można opisać warunki, w których informacja zachowywałaby się tak, jakby była przekazywana z przyszłości do przeszłości.

Różnica jest ogromna. Pierwsze zdanie sugeruje przełom technologiczny. Drugie mówi o pracy teoretycznej, która bada granice znanych pojęć. I właśnie ta druga wersja jest uczciwa wobec czytelnika.

Dlaczego to nie jest telefon do przeszłości

W podobnych tematach łatwo o skrót myślowy. Fizyka kwantowa bywa opisywana językiem pełnym paradoksów, a słowa takie jak „pętla czasu” czy „komunikacja wsteczna” brzmią niemal jak gotowy scenariusz filmu. Problem w tym, że język popularny potrafi obiecać więcej, niż rzeczywiście wynika z równań.

Badanie Ji, Lloyda i Wilde’a nie mówi, że możemy wybrać konkretną wiadomość i przesłać ją do wczoraj. Nie mówi też, że istnieje praktyczne urządzenie, które pozwoli ominąć zwykły bieg czasu. Autorzy analizują teoretyczny kanał, a nie opisują technologię stojącą na progu laboratoriów.

To ważne, bo w takich tekstach największym zagrożeniem nie jest sama abstrakcja, lecz złe uproszczenie. Można powiedzieć, że fizycy badają „wiadomości z przyszłości”, ale trzeba od razu dodać, że chodzi o model informacji w pętli czasu, a nie o realną usługę komunikacyjną. Bez tego czytelnik dostaje efektowny obraz, ale traci sens badania.

Po co badać coś tak abstrakcyjnego

Można zapytać: po co w ogóle badać coś, czego nie umiemy zbudować? W nauce teoretycznej takie pytania są często potrzebne. Pozwalają sprawdzić, gdzie kończy się nasza intuicja, a zaczynają twarde ograniczenia wynikające z matematyki.

Badania nad informacją, czasem i układami kwantowymi mają znaczenie nie tylko dla fantastyki naukowej. Dotykają problemów, które wracają w dyskusjach o komputerach kwantowych, czarnych dziurach i próbach połączenia mechaniki kwantowej z grawitacją. To wciąż bardzo odległe od codziennych zastosowań, ale pomaga porządkować pytania o to, czym właściwie jest informacja w fizycznym świecie.

Najbezpieczniej ująć to tak: naukowcy nie otworzyli drzwi do przeszłości. Pokazali natomiast, jak można myśleć o informacji, gdy wyobrażona pętla czasu zastępuje zwykłą drogę od nadawcy do odbiorcy. To wystarczy, by temat był fascynujący — bez udawania, że filmowa fantazja stała się gotową technologią.

Źródło: arXiv:2509.08965, „Retrocausal capacity of a quantum channel”, Kaiyuan Ji, Seth Lloyd, Mark M. Wilde

 

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Wielki plan Nawrockiego na 3 maja. Nowa konstytucja czy polityczny teatr?

  2. 2

    Trump grozi Niemcom. Berlin odpowiada: „Nie potrzebujemy rad”

  3. 3

    Rano czy wieczorem? Najlepsza pora na aktywność fizyczną nie dla każdego jest taka sama

  4. 4

    Znani politycy o homoseksualizmie Jarosława Kaczyńskiego

  5. 5

    „Mąż Kaczyńskiego” – Oficer WSI w liście do Zbigniewa Stonogi