Szukaj w serwisie

×

16 grudnia 2017

Magdalena Środa: Kaczyński jak Gomułka, Piotrowicz jak Piotrowicz



Magdalena Środa

Magdalena Środa

Tchórzliwy prezydent zaraz podpisze wszystkie ustawy i Polska przestanie być demokratycznym krajem. A mogło być tak pięknie!

 

36 lat temu, 16 grudnia, porażona tym, co wydarzyło się w kopalni Wujek, myślałam, że byłoby cudownie dożyć chwil, gdy wszyscy komuniści będą sądzeni, za zbrodnie, za głupotę, za szarość, którą sprowadzili na świat.

Potem ta potrzeba “sprawiedliwości” jakoś wygasła.

Dziś to ich duch rządzi Polską (Kaczyński jak Gomułka, Piotrowicz jak Piotrowicz) i nie wiem czy cieszy mnie myśl, że dzisiejsi szkodnicy kiedyś zostaną za to ukarani? Pewno nie cieszy i pewno nie zostaną ukarani, bo uciekną przed gniewem ludu za granicę. Głowę daję.

Żałuję tylko, że Kaczyński nie objął władzy od razu w 1989 roku. Po destrukcji komunistycznej byłaby destrukcja PiSowska; nie zaznalibyśmy demokracji i normalności i byłoby znacznie łatwiej.

Tchórzliwy prezydent zaraz podpisze wszystkie ustawy i Polska przestanie być demokratycznym krajem. A mogło być tak pięknie! (Pan prezydent też wyjedzie za granicę, Białoruś?)

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





15 grudnia 2017

Roman Giertych: Kaczyński jest jak Kim Dzong Un



Roman Giertch

Roman Giertch

Kaczyński od dwóch lat szykuje instrumenty do zamordyzmu i fałszowania wyborów

 

Kaczyński jest jak Kim Dzong Un.

Na czym polega podobieństwo? Obaj dyktatorzy z wielkim wysiłkiem przygotowują broń, której nie będą mogli użyć. Kim ma broń jądrową, ale jej użycie oznacza totalne unicestwienie.

Kaczyński od dwóch lat szykuje instrumenty do zamordyzmu i fałszowania wyborów, ale też ich nie może użyć, bo oznaczałoby to wyrzucenie Polski z UE i gospodarczą (a w konsekwencji polityczną dla PiS) katastrofę. Dlatego nie będzie w Polsce masowych aresztowań i fałszerstw.

Będą natomiast groźby użycia tych instrumentów po to, aby zastraszyć ludzi nieuniknionością rządów PiS. Dlatego te instrumenty są groźne, gdyż ich skutkiem jest strach (co dokładnie odbija się na sondażach). Im mniej strachu, tym mniej odniosą skutku. Nie bójmy się ich! 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





13 grudnia 2017

Adam Mazguła: List do J. Kaczyńskiego – Zgadzam się, Pańska obecność w polityce to hańba



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Zacznij Pan kochać ludzi, jak nauczał pański Bóg, bo zaciśnięte zęby szybciej trawi próchnica

 

Szanowny Panie niszczycielu polskiej konstytucji, Jarosławie Kaczyński!

Jestem pod wrażeniem Pańskiej pamięci o mnie i o moim zaangażowaniu w walkę o demokrację i przestrzeganie konstytucji, którą Pan tak skutecznie dewastuje.

Bardzo się cieszę, że przypomniał Pan, że jestem uczciwym człowiekiem i nie wszyscy oceniają stan wojenny jednoznacznie. Osobiście wolałbym, żeby, kto jak kto, ale Pan nie brał się za tę ocenę, bo kompletnie Pan nie wie, o czym mówi. Jako znany śpioch i PRL-owski doktor nauk (niektórzy mówią, że bez matury i magisterium), który nie służył w wojsku, chociaż wtedy tylko lebiegi i chorzy nie służyli, który wychował się na bolszewickich wzorcach – nie ma Pan do tego moralnego prawa!

Nie rozumie Pan nawet tego, co ja naprawdę powiedziałem o stanie wojennym. Przypomnę więc Panu: mówiąc nie o stanie wojennym, ale o jedności społeczeństwa z wojskiem podczas tego stanu – zaznaczyłem:

„…najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury”.

Panu, doktorowi postbolszewickich nauk prawnych, zapadło w pamięci „Stan wojenny – to kulturalne wydarzenie”.

Kto to Panu tłumaczył? Pewnie jakiś Pański równie wysoko wykształcony specjalista, bo słyszę te Pańskie kłamstwa przez cały rok.

Zaraza, jaką Pan rozpowszechnia, dopadła też innego niszczyciela polskiej konstytucji, Andrzeja Dudę i całe Wasze otoczenie wybitnych doktorów nauk różnych.

Skandal! Do podstawówki! Uczyć się czytania i słuchania ze zrozumieniem!

Szkoda, że Pan skupia się na historii, chętnie bym z Panem podyskutował o teraźniejszości…

Pytałem Pana wielokrotnie publicznie o tę „wyspę wolności”, którą mi Pan obiecuje, pytałem o to, kto, oprócz Pana, jest tą kanalią, czy ja też i jeśli tak, to dlaczego?

Kto, oprócz Pana, jest tym komunistą i złodziejem? Kiedy odda Pan nienależną Mu willę po polskim bohaterze wojny z bolszewikami i o wiele innych spraw.

To są proste pytania, na miarę przeciętnej inteligencji człowieka i nie rozumiem, dlaczego mi Pan nie udziela odpowiedzi? Nie pytam o tematy drażliwe, takie jak wyznanie, preferencje seksualne, rolę kota w życiu dorosłego mężczyzny bez żony… Tak naprawdę, to interesuje mnie odpowiedź tylko na dwa pytania.

Dlaczego Pan uważa, że jak ktoś ma prawdziwą, niezadymioną żadnym partyjnym interesem, ocenę historyczną wydarzeń w Polsce, nie ma prawa walczyć z Pańską dewastacją demokracji?

A drugie pytanie jest znacznie prostsze:

kiedy Pan w końcu dojdzie i nie minie się z prawdą, którą Pan notorycznie zakłamuje?

Na koniec mam dla Pana radę – oficera dla prezesa. Taką zwykłą ludzką – nie służbową.

Zacznij Pan kochać ludzi, jak nauczał pański Bóg, bo zaciśnięte zęby szybciej trawi próchnica.

Krzyczy Pan – Hańba! Zgadzam się, Pańska obecność w polityce to hańba.

 

Adam Mazguła

 

Uroczystości w 36. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

Na Placu Trzech Krzyży w Warszawie miały miejsce obchody rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Na początku odśpiewano hymn, odczytano nazwiska ofiar stanu wojennego – “Zginął za wolną Polskę” – odpowiadali zgromadzeni po każdej z odczytanej osób i odmówiono modlitwę. Następnie swoje przemówienie rozpoczął Jarosław Kaczyński.

– (…) Wielu skądinąd uczciwych ludzi jeszcze ciągle wierzy, że Jaruzelski uratował Polskę przed rosyjską interwencją. Wielu uważa, że stało się coś złego, ale nie tak bardzo złego. Ci ludzie dzisiaj udają obrońców demokracji, przypomnę pułkownika Mazgułę – mówił mówił prezes PiS.

– Tak, proszę państwa, hańba. Hańba, bo to, co dzieje się w naszym kraju, atak na polską wolność, suwerenność, na nasze prawo do kształtowania naszego życia publicznego i społecznego, ten atak prowadzony tu z Polski i wspierany z zewnątrz to jest hańba dla tych, którzy robią to w Polsce i wspierają z zewnątrz. Niech ten dzień, dzień 13 grudnia, będzie już zawsze datą, która będzie przypominała, że Polacy będą swojej wolności bronić, wtedy, kiedy na ulicach są czołgi, ale także wtedy, gdy metody ograniczania i pozbawiania wolności i suwerenności są bardziej subtelne – stwierdził prezes PiS.



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Manuela Gretkowska: Dziś 36 rocznica nieinternowania Kaczyńskiego



Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Wyznawcy wiszą u jego ust i chłoną każde słowo. A tyran pokazuje co chce. Narodowi, który pamięta totalitaryzm i wierzy niedemokratycznemu Kościołowi. Polska jak żaden inny naród w Europie jest predestynowana do totalitarnego zbawienia

 

Obchodzimy dziś 36 rocznicę nieinternowania Kaczyńskiego.

Jak bardzo musiała utkwić mu w głowie ta data, że zdecydował się dzisiaj nocą dokończyć rozwałkę sądownictwa i polskiej demokracji. Będzie już mógł zmieniać historię, a prawdę przyzna mu każdy sędzia.

I jeszcze premiera premiera. Podwójne święto.

Poprzedniczka siedzi w ławce upokorzona, prezydent upokorzony.

Piszą, że Kaczyński rządzi przez upokorzenia. Nie, on inaczej nie rozumie władzy. Władza to upokarzać. Tego się nauczył w domu, w wieloletniej walce rodziców. Jego ojciec nie mógł bardziej upokorzyć synów mówiąc, „Boże uchroń Polskę przed mymi synami”. Zwłaszcza politykującym Jarkiem, który go nie cierpiał.

Prezes zna poczucie krzywdy. Wychował się na nim i nim żywił w czasach Solidarności, gdy pominięto go na liście bohaterów, za Wałęsy gdy go wyrzucono z kancelarii prezydenta. Największą wyrządzoną mu krzywdą było „zabicie brata”.

Kaczyński wie jak wyniesioną z domu patologią grać na sentymentach upokorzonego narodu międlącego uzasadnione albo wmówione poczucie krzywdy. Jest mzimu, na które Polska projektuje swoje nieszczęście. Nikt nie jest zadowolony, ani suweren, skoro jeszcze nie poznał prawdy smoleńskiej, nie zadośćuczynił sobie za żołnierzy wyklętych, za poniżenie przez elity. Elity też są nieszczęśliwe pod sejmem i senatem, sfrustrowane noszą w proteście świeczki.

Oglądając TVPInfo suweren jest faszerowany poczuciem zagrożenia. Kłamliwe stacje, źli ludzie czyhają na dobrych dziennikarzy, prawdę i Boga Ojca Rydzyka. Propaganda? Kat musi udawać ofiarę, żeby jeszcze mocniej uderzyć. Oskarżenia wobec TVN24 to wstęp do wyrywanie paznokci. Na razie, ich piłowanie po tym jak się złamało demokracji kręgosłup.

Gnomy w wagnerowskich operach, (fot. przerobione z Nibelungów), uwielbianych przez hitlerowców wydobywały z ziemi skarby. Polski gnom wydobywa z ludzi gówno. Upokarza i syci się krzywdą. Innych uczuć nie zna.

Przyzwyczailiśmy się do martwych oczu Kaczyńskiego. Przywykliśmy do wywalania jego jęzora. Nie pokazuje sztubacko języka, chociaż zdenerwowany chichocze jak niedorostek. Wywala go w pogardzie dla przyzwoitości. Kopuluje nim z policzkiem, z niewysłowioną przyjemnością i prawdą? Jęzor bezobciachowo na wierzchu jest przyzwoleniem sobie na obrzydliwość, nie skrywanie jej bo nie ma przed kim.

Wyznawcy wiszą u jego ust i chłoną każde słowo. A tyran pokazuje co chce. Narodowi, który pamięta totalitaryzm i wierzy niedemokratycznemu Kościołowi. Polska jak żaden inny naród w Europie jest predestynowana do totalitarnego zbawienia.

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





11 grudnia 2017

Prasa niemiecka: Zadaniem Morawieckiego, jest unowocześnienie staromodnego autorytarnego patriotyzmu Kaczyńskiego



Niemiecki Frankfurter Allgemeine Zeitung” kreśli sylwetkę Mateusza Morawieckiego jako „innego rodzaju eksponenta” w partii Jarosława Kaczyńskiego i „nowoczesnego patrioty”.

Mateusz Morawiecki zdaniem FAZ to „starej daty patriotą z tego gatunku, który podoba się Kaczyńskiemu

Fot. Źródło: dw.de

O 49-letnim nowym premierze polskiego rządu Konrad Schuller w FAZ pisze, że jest „starej daty patriotą z tego gatunku, który podoba się Jarosławowi Kaczyńskiemu”.

FAZ wyjaśnia, że Morawiecki był w czasie dyktatury w antykomunistycznym ruchu opozycyjnym, w jego katolickim, patriotycznym skrzydle, w „Solidarności Walczącej”, którą utworzył jego ojciec. Był też aresztowany i bity, pozostał jednak „wierny podziemiu” – zauważa dziennik.

Z drugiej strony Mateusz Morawiecki „jest zupełnie inny niż klasyczni eksponenci partii Kaczyńskiego” – czytamy w FAZ. Dziennik informuje, że poprzedniczka Morawieckiego – Beata Szydło – „pochodzi z małego miasteczka górniczego i zajmuje się troskami zwykłych ludzi”.

O Jarosławie Kaczyńskim czytamy, że „prawie w ogóle nie jeździł za granicę, nie zna języków obcych i patrzy na wszystko przez pryzmat spraw wewnętrznych, co go łączy z przeważnie biedniejszym elektoratem z terenów wiejskich”.

Tymczasem „Morawiecki jest inny” – zaznacza FAZ. Gazeta przypomina m.in., że studiował w USA i w Niemczech, był w zespole negocjującym akcesję Polski do Unii, zna angielski i niemiecki, a nawet trochę rosyjski. A zanim wstąpił w 2015 r. do PiS był dyrektorem trzeciego co do wielkości banku w Polsce BZ WBK.

Konrad Schuller wskazuje na zadania, jakie Mateusz Morawiecki ma po wyborze na premiera. Na pierwszym miejscu wymienia „unowocześnienie staromodnego autorytarnego patriotyzmu Kaczyńskiego, by promieniował aż do skrzydła obywatelsko-europejskiego”.

Swoją kompetencją ma on ponadto „kształtować narodową ekonomię, która ma być dynamiczna i patriotyczna”. Polska ma nie być atrakcyjna ze względu na tanią siłę roboczą, lecz stać się samodzielnym, innowacyjnym miejscem na inwestycje. Powstrzymany ma być też wpływ obcego kapitału i odpływ „neokolonialnych zysków” – wylicza FAZ.

Konrad Schuller wyjaśnia, że patriotyzm Morawieckiego „jest prawdziwy” i wyraża się tym, że był on skłonny zrezygnować ze swej wysokiej pensji dyrektora banku (czyli ponad 70 tys. euro) i przyjąć wynagrodzenie ministerialne w wysokości 3 tys. euro. „Teraz będzie musiał bronić stanowiska swego kraju w Europie” – pisze w FAZ i precyzuje: chodzi o „ekonomiczne zagrożenia”. UE grozi bowiem ograniczeniem środków z unijnego budżetu za reformy sądownictwa. „Argument brzmi, że do kraju, w którym unijne środki nie są kontrolowane przez wolne sądy, nie powinny wpływać żadne pieniądze” – czytamy w FAZ. „Morawiecki musi znaleźć argumenty, w przeciwnym razie jego dobrowolna rezygnacja z własnych wysokich dochodów może spotkać też cały jego kraj”.

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





10 grudnia 2017

Magdalena Środa: “Kaczyński jest tchórzem” nie było oceną lecz banalnym stwierdzeniem faktów



Magdalena Środa

Magdalena Środa

Czegokolwiek nie zrobi Kaczyński i cokolwiek zrobi będzie dla jego akolitów świętością. Niedługo spojrzenie w oczy bóstwu (o co nie będzie łatwo) czy nawet wymienianie jego imienia będzie surowo karane

 

Napis na koszulce Joanny Scheuring-Wielgus (w dzisiejszym poranku Radia Zet), że “Kaczyński jest tchórzem”, nie był żadną inwektywą, żadną oceną nawet, lecz banalnym stwierdzeniem faktów.

Ktoś, kto chowa się za innymi, porusza nimi jak marionetkami według swojego widzimisię (bo czy tam jest jakiś plan?) nie biorąc absolutnie za nic odpowiedzialności – jest po prostu tchórzem. Nic nadzwyczajnego. Ale pojęcia się dzisiaj dewaluują, przestają cokolwiek znaczyć, tracą swoją moc.

Jeśli adwersarz Joanny, pan Sellin się zdenerwował to nie dlatego, że ktoś w konkretny sposób obraża Kaczyńskiego, tylko dlatego, że ktoś go traktuje inaczej niż Boga, którym dla Sellina (i innych) jest. A przecież powiedziano: “nie wzywaj imienia Boga swego na daremno”.

Czegokolwiek nie zrobi Kaczyński i cokolwiek zrobi będzie dla jego akolitów świętością. Niedługo spojrzenie w oczy bóstwu (o co nie będzie łatwo) czy nawet wymienianie jego imienia będzie surowo karane.

Być może też, że wobec oczywistego faktu tchórzostwa Kaczyńskiego, słowo tchórz – ze względu na jego nosiciela stanie się pochwałą i zachętą?

 

Magdalena Środa

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





7 grudnia 2017

Skąd się bierze popularność PiS?



W Polsce coraz głośniej o wymianie premiera, a tymczasem niemiecki tygodnik „Die Zeit” zastanawia się dzisiaj nad fenomenem popularności partii Jarosława Kaczyńskiego.

Fot. Źródło: dw.de

„W Unii Europejskiej utrzymują się poważne wątpliwości co do praworządności w Polsce. Również w samym kraju wiele rozwiązań rządu budzi kontrowersje, chociażby reforma wymiaru sprawiedliwości, o której decyzja zapadnie na dniach. A jednak rządzący PiS cieszy się niezmiennie dużą sympatią – stwierdzają Irene Hahn – Fuhr oraz Gert Roehrborn z Fundacji Heinricha Boella w Warszawie na łamach tygodnika „Die Zeit”. Akurat w dniu, w którym trwająca od miesięcy saga z wymianą premiera w Polsce zaczyna przyspieszać.

500 plus, czyli państwo się dzieli

Autorzy w artykule „Oni coś robią!” analizują styl rządzenia PiS. Dochodzą do wniosku, że obecnemu rządowi udało się „dzięki działaniom w sferze społecznej i gospodarczo-politycznej bardziej przybliżyć politykę społeczeństwu oraz przywrócić różnym konkurującym ze sobą grupom społecznym poczucie godności”.

Jako przykład podają rynek pracy, gdzie – w ich opinii – utrzymuje się od 2004 r. niski poziom płac, niekorzystne dla pracowników zasady zatrudnienia, a zasiłek dla bezrobotnych wynosi mniej niż 50 procent dochodu minimalnego (i to niezależnie od wysokości zarobków).

„Wygląda na to, że PiS, obniżając wbrew zdrowemu rozsądkowi wiek emerytalny, wysłał pracownikom jasny sygnał, że traktuje poważnie ich sytuację – pisze „Die Zeit”.

Do najważniejszych rozwiązań, które wprowadziło rządzące Polską ugrupowanie, tygodnik zalicza jednak program 500 plus, „który pozwolił nie tylko wyraźnie zmniejszyć ubóstwo dzieci”, ale dał też Polakom uczucie, że państwo dzieli się z nimi majątkiem publicznym.

Zdaniem autorów tekstu w „Die Zeit” na korzyść obecnego rządu działa też planowany program budowy tanich mieszkań komunalnych, które po 20 latach mają przejść na własność najemców.

„Die Zeit” zwraca w swojej analizie uwagę także na aferę reprywatyzacyjną w Warszawie, dotyczącą wyłudzania nieruchomości.

Innym przykładem są działania wymierzone w zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się wyłudzaniem podatku VAT. „Według szacunków niezależnych ekonomistów rząd PiS uzyskał w ten sposób dodatkowy dochód rzędu 2,5 mld euro rocznie” – podaje „Die Zeit”. I dodaje, że „ nie pozwala to jeszcze polskiemu państwu na zrównoważenie budżetu, ale liczby to nie wszystko”.

O wiele ważniejsze, zdaniem tygodnika, jest „demonstrowanie gotowości działania państwa oraz akty oskarżenia pod adresem skorumpowanych urzędników państwowych”. A w ten sposób nie jeden obywatel da się przekonać do budzącej kontrowersje reformy wymiaru sprawiedliwości – konkluduje tygodnik.

Gospdarcza katastrofa nie nadeszła

Według „Die Zeit” „PiS działa w oparciu o politykę gospodarczą, która do pewnego stopnia jest odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa, i która ma wielu zwolenników także w innych krajach europejskich.” W ten sposób nadrabia to wszystko, co zaniedbane zostało lub do czego nie dopuszczono” w okresie transformacji.

„Gospodarczo- polityczna katastrofa, którą przepowiadano PiS, jak dotąd się nie spełnia – pisze hamburski tygodnik. Na poparcie tej tezy podaje, że wzrost gospodarczy utrzymuje się obecnie na poziomie 3,5-4 procent i w porównaniu z innymi krajami UE zapewnia nadal miejsce w czołówce europejskiej. Wciąż dobre są też nastroje wśród przedsiębiorców. „Dlatego krytycy polskiego rządu nie powinni liczyć na to, że PiS szybko przepadnie – kreśli przyszłość tygodnik.
Autorzy artykułu dodają, że „kto ideologicznej przebudowie państwa przez prawicę chce przeciwstawić stopniowo jakąś alternatywę, musi udowodnić, że dobrobyt społeczny może może iść w parze z praworządnością”.

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





5 grudnia 2017

Kto zastąpi Szydło? Kaczyński ma nowy pomysł na premiera



Według najnowszych doniesień medialnych to nie Jarosław Kaczyński już wkrótce ma zasiąść w fotelu premiera. Prezes PiS rozważa zmianę na stanowisku szefa rządu, Beatę Szydło miałby jednak zastąpić Mateusz Morawiecki. Taką informację podało RMF FM.

Kto zastąpi Szydło? Kaczyński ma nowy pomysł na premiera

Beata Szydło: Skoro żartujemy, to mogę powiedzieć też – z pełną powagą – że oboje z Mateuszem jesteśmy pomazańcami Jarosława Kaczyńskiego. Fot. TVN24

Jak wynika z doniesień RMF FM, najnowszy scenariusz rekonstrukcji rządu autorstwa Jarosława Kaczyńskiego został przedstawiony dzisiaj na wieczornym spotkaniu ścisłego kierownictwa partii w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej. Nowym premierem na dziś ma zostać Mateusz Morawiecki.

RMF FM informuje, że do rekonstrukcji rządu dojdzie najwcześniej w przyszłym tygodniu, a z pewnością – przed świętami Bożego Narodzenia.

Spotkanie w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości zakończyło się około godziny 23. Politycy opuszczający budynek przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami.

Poseł PiS Wojciech Szarama wychodząc ze spotkania odpowiedział, że rozmawiano także na temat rekonstrukcji rządu. Przyznał jedynie, że “Mateusz Morawiecki zawsze odgrywał dużą rolę i dalej tak będzie”.

Zmiany w rządzie Beata Szydło zapowiadała już pod końca października. Nie tak dawno pojawiały się spekulacje, że to Jarosław Kaczyński zastąpi ją w fotelu premiera. Dzisiejsza koncepcja zakłada, że na czele rządu stanie obecny wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki.

 

(df) thefad.pl / Źródło: RMF FM



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





24 listopada 2017

Adam Mazguła: Atrapa zwierzęcego sejmu



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Koty, szczególnie czarnej maści, z wrodzoną sobie pogardą dla innych zwierząt, zajęły najwyższe oraz najcieplejsze legowiska i mruczą ze szczęścia.

 

Atrapa zwierzęcego sejmu obradowała dzisiaj nad tym, co już zostało ustalone na spotkaniu u samotnego kocura.

Głosowania się odbyły i nikt ze zwierzęcych ras i gatunków nie miał złudzeń, że może mieć na cokolwiek wpływ.

Szczególnie „myszka agresorka” nie mogła liczyć na zrozumienie kotów. Piskała, a oni i tak przegłosowali wszystko jak chcieli, a ją wpisali do jadłospisu.

Nie będzie kupowania karmy i mleczka w niedziele ani po nocy. Nie będzie wpływu innych zwierząt i ras na wybory w rewirach kociego kraju. Sądzenie wszystkich spraw zwierząt będzie się odbywało tylko po kociemu i przez kocury.

Z takiego rozwiązania cieszyli się tylko jenot i świnia. Pozostali skutecznego głosu nie mieli.
Po co jest w takim razie ten sejm, jeśli decyduje tylko jeden wyleniały sierściuch.

Pewnie same zwierzęta to zrozumieją i po prostu nie będą tam przychodzić po próżnicy, bo, po co mają się narażać na regulaminowy brak żeru, za niepopieranie kotów.

Koty, szczególnie czarnej maści, z wrodzoną sobie pogardą dla innych zwierząt, zajęły najwyższe oraz najcieplejsze legowiska i mruczą ze szczęścia. I tylko pingwiny chwalą wyliniałego kocura drabinkowego.

Studiujmy atlas kotów, tam jest klucz do wiedzy!

 

Adam Mazguła

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Jan Hartman: Tusk ryknął z Europy – Kaczyńskiemu biada



Słynny alarmistyczny wpis Tuska („Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie”) to coś więcej niż ryk przebudzonego lwa polskiej polityki. Tak ryknęła na nas Europa.

Donald Tusk ma wszelkie powody, by powrócić do Polski. Powody osobiste – ma rachunki do wyrównania ze swoim odwiecznym wrogiem, Jarosławem Kaczyńskim. Powody, by tak rzec, historiozoficzne – jeśli ma wejść na stałe do polskiej historii, musi stoczyć ostatni bój i go wygrać. A powody polityczne – nie wygląda na to, aby Schetyna z Petru poradzili sobie sami.

Tusk wie więcej niż my. Jeśli zdecydował się na ten dramatyczny, jak na obyczaje dyplomacji, krok, to zapewne dlatego, aby ostrzec Polaków, że cierpliwość Europy naprawdę się skończyła.

Ostatnia rezolucja Parlamentu Europejskiego, otwierająca drogę do zastosowania wobec Polski politycznych sankcji, a także ostatni wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nakazujący bezwzględne i natychmiastowe zaprzestanie wycinki Puszczy Białowieskiej pod groźbą wysokich kar, świadczą o tym, że polityka ignorowania Polski bądź pobłażania jej, połączonego ze stopniową marginalizacją i izolowaniem „chorego człowieka Europy”, właśnie się kończy.

Najwyraźniej górę wzięło bardziej zdecydowane stanowisko prezydenta Macrona, a kanclerz Merkel traci argumenty na rzecz dalszej wyrozumiałości dla reżimu Kaczyńskiego.

Prawdopodobnie kroplą, która przelała czarę, był niedawny faszystowski marsz ulicami Warszawy, którego rasistowskie hasła cytowała prasa w całej Europie. Osłanianie faszyzmu przez polski rząd nie będzie tolerowane, o czym zapewne Kaczyński już zdołał się przekonać.

Za wpisem Tuska kryje się jednak jeszcze coś więcej. Alarmistyczny ton i zwrócenie uwagi na zgodność postępowania Polski z politycznym planem Kremla, który obliczony jest na rozbudzenie nacjonalizmów i populizmu w krajach Unii, aby w ten sposób osłabić jej spójność, może oznaczać, że władze Unii, które Tusk reprezentuje, są w posiadaniu konkretniejszych informacji wywiadowczych na ten temat.

W kontekście powiązań Macierewicza z agenturą rosyjską, która – jak wynika z niezliczonych poszlak, zebranych przez Tomasza Piątka – oplotła go swymi mackami, może to być bardzo niebezpieczne. Przyjaźń Europy z Putinem skończyła się, odkąd zaczęła się przyjaźń tego ostatniego z Trumpem. Słaba, rozhisteryzowana i osuwająca się w nacjonalistyczny populizm Polska jest łatwym łupem antyeuropejskiej polityki reżimu Putina – przywódcy Unii nie mogą pozwolić, aby nasz kraj stał się przyczółkiem rosyjskiej polityki „renacjonalizacji” Europy.

Tusk najprawdopodobniej podjął już decyzję o powrocie do polskiej polityki. Już dziś wychodzi z roli prezydenta Europy, przybierając emocjonalny ton, od którego zapewne powstrzymałby się przewodniczący Rady Europejskiej innej niż polska narodowości. Żeby wrócić i wystartować w wyborach prezydenckich, musi jednak stworzyć dla siebie zaplecze organizacyjne. A to oznacza albo zawrzeć układ z nielubianym przez siebie Schetyną, albo doprowadzić do zmiany przewodniczącego PO.

Być może do roli tej szykuje się Rafał Trzaskowski, jakkolwiek musiałby najpierw wygrać wybory prezydenckie w Warszawie. Scenariuszy jest wiele, lecz, mam nadzieję, decyzja Donalda Tuska – nieodwołalna.

Bez Tuska Kaczyński nie ma z kim przegrać. Z Tuskiem zaś nie wygra, bo jest zmęczony, chory i nazbyt wystraszony. Będzie się zachowywał nerwowo i nieracjonalnie, jak to zwykle bywało. Jeśli zaś do czasu decydującej rozgrywki Kaczyński straci władzę na rzecz swoich oligarchów, to triumf Tuska jest tym bardziej prawdopodobny. Przecież nie wygra z nim Brudziński ani Duda. Nie ten format.

Jeśli jednak Tusk-zbawiciel zawiedzie, to marny czeka nas los. W tej chwili Tusk jest jedyną kotwicą Polski w Unii Europejskiej. Bez jego ochrony moglibyśmy się już uważać za „naród wolny i suwerenny”, nikogo nieobchodzący i zdany na siebie. Jeśli po zakończeniu kadencji Tuska nadal Polską rządzić będzie arogancji i antyeuropejski reżim, nasza przygoda z Zachodem po prostu się skończy i wrócimy do swojego dawnego wschodnioeuropejskiego losu.

Jan Hartman



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję