Szukaj w serwisie

×
7 sierpnia 2018

Dariusz Stokwiszewski: Historia, jako ostrzeżenie dla kandydatów na dyktatorów i szefów partyjnych bojówek!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Nikomu nie wolno bawić się bezpieczeństwem państwa, ani jego narodu – można bowiem przekroczyć rubikon, którego nikomu przekraczać nie wolno! Najważniejsze jest dobro i bezpieczeństwo Ojczyzny! Kto o tym zapomina, ten skończy marnie – na śmietniku historii, a może jeszcze gorzej…!

 

Mówi się zwykle, że historia jest nauczycielką życia, choć mając na uwadze ludzkie doświadczenia, należałoby raczej powiedzieć, że powinna nią być! Niestety bowiem są tacy, którzy myśląc, że są lepsi czy nieśmiertelni, nie wyciągają z przeszłych wydarzeń żadnych rozsądnych wniosków. To zwykle ich gubi, dlatego są jak efemerydy; szybko przemijają, a w życiu politycznym budzą pogardę, obrzydzenie i odrazę!

Dawno temu, bo w latach 30. XX wieku, w tzw. Republice Weimarskiej do władzy był doszedł niejaki Adolf Hitler – zakompleksiony nieudacznik, który, jak to się później miało okazać, mógł zaimponować rodakom tylko swym okrucieństwem i destrukcyjną postawą, która doprowadziła do unicestwienia III Rzeszy Niemieckiej, powstałej kilka lat wcześniej na zrębach wspomnianej już Republiki Weimarskiej.

Tarczę ochronną dyktatora stanowiły, powstałe w 1921 r. Oddziały Szturmowe – SA, przeznaczone również do ochrony partii narodowosocjalistycznej NSDAP, która była dla führera (pełny tytuł to: Der Führermund Reichskanzler – Wódz i Kanclerz Rzeszy), ojczyzną, ale też „matką, żoną i kochanką”. Bojówkarze, zwani od koloru mundurów „brunatnymi koszulami”, odpowiedzialni byli za masowy terror wobec reprezentantów innych partii. Prześladowali głównie komunistów (prawdziwych i wyimaginowanych). Szczególnie aktywnie zadziałali w tym względzie, w trakcie zarządzonej przez Hitlera kampanii wyborczej w 1932 roku, kiedy to dokonali masowych represji.

Po dojściu Hitlera do władzy, w 1933 roku bojówki SA okazały dla dyktatora balastem
kojarzącym się społeczeństwu z przemocą fizyczną. W 1933 roku NSDAP była jedyną legalnie działającą partią w Niemczech, stając się środkiem i narzędziem do skupienia przez Hitlera pełni dyktatorskiej władzy. Proces dochodzenia Hitlera oraz NSDAP do niej zakończyły wydarzenia z 30 czerwca 1934 roku, gdy führer i jednocześnie kanclerz III Rzeszy, przeprowadził wewnątrzpartyjne czystki. Do Historii przeszły one, jako tzw. „Noc długich noży”, bo to ich m.in. użyto do fizycznej eliminacji bojówkarzy.

Wrogiem państwa Adolf Hitler ogłosił przywódcę brunatnych bojówek Ernsta Roehma, dopiero, co mianowanego ministra Rzeszy. Roehm coraz częściej otwarcie krytykował politykę kanclerza, a przede wszystkim nie godził się z wprowadzoną przez Adolfa Hitlera zasadą jedności partii i państwa, w myśl zasady: jeden naród – jeden wódz – jedna partia! Człowiek ten miał większe i bardziej osobiste ambicje od bycia cieniem wodza!

Co stanowiło błąd Roehma? Myślę, że jego pewność swojej pozycji i buta! Tym, co go zgubiło było przeświadczenie, że dyktator go nie tknie! A przecież dyktatorzy nie liczą się z nikim, bo nie mają ludzkich uczuć. Zwykle przejawiają oni postawy socjo – i psychopatyczne. Tak było też w przypadku Adolfa Hitlera!

Nieco później wódz Rzeszy tłumaczył w Reichstagu, że podjęcie decyzji o likwidacji buntowników uchroniło Niemcy przed katastrofą wewnętrzną. Oświadczył narodowi, i to, że odtąd jego (narodu) bytu zależnego od wewnętrznej stabilizacji i bezpieczeństwa nikomu nie pozwoli bezkarnie narażać! A każdy, kto „podniesie rękę na państwo”, musi się liczyć z utratą życia! Jakie to nam znajome z niedawnej przeszłości (Gomułka, Cyrankiewicz)! Należy tylko mieć nadzieję, że nie stanie się to przyszłością żadnego europejskiego kraju dziś, w XXI wieku!

Dwanaście lat później, tenże Adolf Hitler popełnił samobójstwo w berlińskim bunkrze, gdzie towarzyszyła mu garstka nie tyle wiernych, co wystraszonych oraz zagubionych osób. Ludzi, którzy ponoć „wykonywali tylko rozkazy” wodza, a po jego śmierci winę za dokonane zbrodnie zrzucili na niego, sądząc, że się wykpią od odpowiedzialności. Tragiczne bywają losy dyktatorów, którzy też często odchodzą (jak starożytny Herod Wielki) w cierpieniu i samotności, a najbardziej dręczy ich własne sumienie.

***

Konkluzja dla bojówek jest taka, że każdy dyktator potrzebuje ich jedynie do czasu, gdy zdobędzie władzę absolutną. Później stają się dlań zbędne jak stare meble!

Konkluzja dla kandydatów na dyktatorów brzmi nieco podobnie, ale różni się tym, iż może być tak, że to przywódcy bojówek mogą być bardziej rozgarnięci (mniej butni i aroganccy), a przede wszystkim podejmą działania eliminujące przeszkodę (jakiegoś „wodza”), jako pierwsi! Wtedy los dyktatora jest już przesądzony!

Konkluzja ogólna niesie z sobą, takie mądre przesłanie: nikomu nie wolno bawić się bezpieczeństwem państwa, ani jego narodu – można bowiem przekroczyć rubikon, którego nikomu przekraczać nie wolno! Najważniejsze jest dobro i bezpieczeństwo Ojczyzny! Kto o tym zapomina, ten skończy marnie – na śmietniku historii, a może jeszcze gorzej …!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję