Szukaj w serwisie

×
30 grudnia 2019

Roman Giertych: Osamotnieni

Roman Giertych

Roman Giertych

Polski Prezydent nie zabrał do dziś głosu a sprawa jest zbyt poważna, aby zrzucić odpowiedzialność za to, na oczywistą niedojrzałość naszej głowy państwa, która woli zabawę w śniegu, niż wypełnianie obowiązków. Brednie opowiadane przez dzisiejszy rząd o tym, że ataki Putina wynikają ze wzrostu naszej pozycji międzynarodowej mają charakter pijackich zaklęć rzeczywistości.

 

"I szliśmy tak osamotnieni, a z nami był nasz drogi Wódz"

Ten fragment piosenki sanacji, która najpierw zorganizowała w roku 1926 krwawy zamach stanu, a później doprowadziła do klęski wrześniowej powinien dźwięczeć w naszych uszach, gdy widzimy dzisiaj naszą totalną samotność przy słownych atakach Putina na Polskę.

Jest dla mnie oczywiste, że Prezydent Rosji testuje w ten sposób, kto stanie po stronie Polski w sprawie, która wydaje się z pozoru oczywista. I dlatego posuwa się on do publicznego mówienia całkowitej nieprawdy o odpowiedzialności Polski za II Wojnę Światową. Za tym testem słownym mogą pójść dalsze działania.

Od czasu, gdy Putin pochylał głowę przed grobami oficerów polskich w Katyniu i oddawał hołd obrońcom Westerplatte minęło nie tak dużo czasu. Putin doskonale wie, że jego słowa są sprzeczne nawet z jego ówczesnymi wypowiedziami.

Minęło kilka dni od tych bulwersujących wypowiedzi i czas na podsumowanie reakcji świata na to przeinaczanie historii.

Po pierwsze trzeba zauważyć, że polski rząd dopiero po paru dniach i po atakach ze strony opozycji wydał z siebie oświadczenie.

Po drugie polski Prezydent nie zabrał do dziś głosu i sprawa jest zbyt poważna, aby zrzucić odpowiedzialność za to, na oczywistą niedojrzałość naszej głowy państwa, która woli zabawę w śniegu, niż wypełnianie obowiązków.

Po trzecie do dziś stanowiska nie zajął żaden, podkreślam żaden nasz sojusznik. Jedynie Żydzi Amerykańscy wierni temu, że są narodem pamięci dali świadectwo prawdzie. Nie wypowiedział się Departament Stanu USA, NATO, UE ani żaden kraj członkowski NATO, czy UE. Ktoś może powiedzieć, że nie jest to dla nich ważna sprawa. To prawda. Ale dyplomacja polska po to istnieje, aby w takich sytuacjach poprosić skutecznie naszych sojuszników o reakcję, bo DLA NAS jest to ważna sprawa. Tylko jak ten rząd i prezydent, który przez ostatnie pięć lat obrażał wszystkich na prawo i lewo ma poprosić o zrobienie czegoś w naszym interesie? Przecież gdy były sprawy ważne dla innych, to PiS zawsze się odwracał od sojuszników. I demonstracyjnie odchodził od fundamentów cywilizacji zachodniej.

Putin doskonale wyczuwa obecną naszą słabość.

Demonstracją tej słabości było upokorzenie, które na oczach świata zgotował nam jedyny "sojusznik" rządu PiS Donald Trump, który ostentacyjnie zlekceważył nasz kraj odwołując w ostatniej chwili przylot na 80 rocznicę wybuchu II Wojny Światowej i wybierając w zamian grę w golfa. Po takim policzku dalsze umizgi obecnej ekipy do obecnej administracji USA wyglądają jak skutek syndromu sztokholmskiego, a nie polityka międzynarodowa.

Jesteśmy kompletnie sami i musimy to sobie uświadomić.

PiS zrywając nasze więzi z zachodem poprzez odejście od zasad praworządności, które są kluczem do tego świata, wyeliminował nas z kręgu cywilizacji europejskiej i zbliżył do pozycji Białorusi. W zamian nie zaoferował nic.

Podobnie zrobiła sanacja w latach 30-tych, gdy zawarła porozumienie z Niemcami czym de facto przekreśliła sojusz polsko-francuski. Od tego momentu świat zachodni patrzył na nas przynajmniej podejrzliwie.

Zwrócenie się przeciwko Hitlerowi nastąpiło dopiero w roku 1939, ale szkody polegające na przyczynieniu się do rozpadu porządku wersalskiego były nie do odrobienia.

Brednie opowiadane przez dzisiejszy rząd o tym, że ataki Putina wynikają ze wzrostu naszej pozycji międzynarodowej mają charakter pijackich zaklęć rzeczywistości. Nie byliśmy w tak słabej geopolitycznie sytuacji od wiosny 1939.

Jedynym czynnikiem, który jest lepszy niż przed wybuchem wojny to fakt, że nasza gospodarka ciągle jest ważna dla Niemiec i całej UE oraz wynik wyborów w tym roku dał nadzieję krajom zachodnim, że ta żałosna ekipa dyletantów odejdzie niedługo w niebyt.

Natomiast gwarancje NATO mają taką wartość jak gwarancje USA, a siłę gwarancji Trumpa oglądaliśmy w ostatnich miesiącach, gdy porzucił swoich kurdyjskich sojuszników. Dopóki w USA rządzi Trump określający się jako przyjaciel Putina, to gwarancje NATO są warte tyle ile zapewnienia administracji USA przekazane przez Kancelarię Prezydenta RP, że Trump jeszcze w tym roku odwiedzi Polskę...

Historia pewnie da nam jeszcze jedną szansę.

Jeżeli w roku 2020 pozbędziemy się najgorszego i najbardziej żałosnego Prezydenta RP w naszej historii (ale za to chyba najlepszego narciarza), to możemy jeszcze wybrnąć z tego osamotnienia.

Historia jest nauczycielką życia. Uczmy się z naszej, tragicznej historii.

Roman Giertych

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję