Szukaj w serwisie

×

21 listopada 2017

Roman Giertych: List do arcybiskupa Wiktora Skworca



Roman Giertych

Roman Giertych

 

List do arcybiskupa Wiktora Skworca w sprawie artykułu w „Gościu Niedzielnym” odnoszącego się do słów Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Szanowny Księże Arcybiskupie!

Przeczytałem z uwagą artykuł, który był przyczyną skandalu w ostatnich dniach wynikłego z użycia słów, które nie licują nie tylko z gazetą katolicką, ale w ogóle z jakąkolwiek gazetą.

I list niniejszy nie odnosi się do haniebnego tytułu, za który redakcja Gościa Niedzielnego przeprosiła. Dotyczy jednak sprawy o charakterze zasadniczym. Ksiądz Arcybiskup zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego odpowiada za media katolickie na terenie diecezji katowickiej i stąd piszę do Księdza, a nie do redakcji.

Ostatni Sobór jasno zadeklarował w konstytucji Gaudium et spes, że „Kościół, który z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej”.

Współcześni wierni stanowisko hierarchicznego Kościoła poznają poprzez prasę katolicką. Tak jest na całym świecie, gdyż komunikaty i kazania głoszone wewnątrz świątyń mają, co oczywiste, mniejsze współcześnie znaczenie.

Tymczasem artykuł, za którego jedynie tytuł redakcja „Gościa Niedzielnego” przeprosiła, jest zwykłym paszkwilem politycznym pisanym z pozycji wrogich wobec przewodniczącego Rady Europejskiej. Dotyczy on wypowiedzi Donalda Tuska odnoszącej się do konfliktu Polski z Ukrainą, niezawisłości sądów, izolacji Polski w UE i wzmacniania pozycji Rosji w Europie poprzez takie działania.

Każdy dziennikarz, ksiądz, czy biskup ma prawo do swoich poglądów. Jednak „Gość Niedzielny” to jest oficjalna gazeta katolicka. Publikując tego typu brutalny atak na jedną z opcji politycznych dopuszcza się redakcja nadużycia polegającego na wykorzystywaniu mediów katolickich do propagowania jednej opcji politycznej.

Fakt, że za niechlubnym przykładem Radia Maryja praktyka ta jest smutną rzeczywistością dzisiejszego polskiego Kościoła nie zmienia tej oceny.

Może to dla księdza Arcybiskupa będzie szokiem, ale nie wszyscy wierni Kościoła Katolickiego w Polsce popierają PiS. A nawet gdyby tak było to jednoznaczne wspieranie jednej formacji politycznej przeciwko drugiej byłoby nadużyciem.

Brutalne atakowanie natomiast jednego katolika przez drugiego w oficjalnej gazecie katolickiej jest zwykłym okradaniem wiernych z należnej im na mocy prawa naturalnego wolności do posiadania innych niż hierarchowie poglądów politycznych.

Jeszcze gorzej (mam nadzieję, że tak nie jest w sprawie Gościa Niedzielnego), gdy tego typu polityczne ataki są de facto sponsorowane (tak wygląda to w przypadku Radia Maryja) z publicznych pieniędzy dzierżonych przez wspieraną partię ze względu na sprawowaną przez tą partię kontrolę nad spółkami państwowymi i funduszami publicznymi.

Przypomnę tutaj adhortację apostolską Christifideles laici świętego Jana Pawła II napisaną po Synodzie ds. świeckich ( w którym mój ojciec jako audytor miał zaszczyt na zaproszenie papieża uczestniczyć), gdzie Jan Paweł II wzywał do „przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania lub powiększenia władzy za wszelką cenę”.

Dzisiaj niestety obserwujemy to zjawisko wykorzystywania środków publicznych do budowania poparcia dla partii rządzącej na ogromną skalę.

Apeluję do Księdza Arcybiskupa o interwencję w tej sprawie. Piszę te słowa z troski o Kościół, gdyż każda władza przemija, a ta obecna przeminie szybciej niż się wydaje. Serwilizm prezentowany w mediach katolickich wobec dzisiaj rządzących będzie, co oczywiste, traktowany przez ich następców w kategoriach politycznych.

Nadto wierni, których pozbawia się prawa do posiadania mediów katolickich nie naruszających ich poglądów mogą poczuć się głęboko zgorszeni. I wreszcie na koniec.

Brutalne ataki polityczne na przewodniczącego Rady Europejskiej sugerujące zdradę swojego narodu (co jest zawarte w treści w/w artykułu, a nie tylko było zapowiedziane w zmienionym tytule) są bezpośrednim i ciężkim naruszeniem sprawiedliwości.

Zasada, że zdrajcą jest ten, kto nie popiera rządu głoszona z wykorzystaniem autorytetu Kościoła dotychczas charakteryzowała Kościoły wschodnie, które ze względu na podległość władzy politycznej nie pozostawały w łączności z Kościołem powszechnym. Jest to zasada całkowicie obca tradycji polskiego Kościoła.

Roman Giertych

Do wiadomości:
Stolica Apostolska, Rzym.



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





20 listopada 2017

Roman Giertych: List do premiera Kaczyńskiego



Roman Giertych

Roman Giertych

Tysiąc lat Polska czekała na takiego przywódcę, czekała, czekała i się doczekała...

 

Szanowny panie Premierze (przeszły i być może przyszły)!

Każdy wielki okres historyczny miał swojego kronikarza. Pana rządy to okres wręcz Milenijny!

Tysiąc lat Polska czekała na takiego przywódcę, czekała, czekała i się doczekała… Poprzednie okresy relacjonowane przez kronikarzy wielkich, takich jak Gall Anonim, Kadłubek, Długosz, czy Pasek nie miały szczęścia do takich postaci jak Pan.

I dlatego ja, pana były skromny wicepremier, postanowiłem podjąć się tego trudu i stworzyłem dzieło życia, w którym opisałem trud i pot Pana i pana ministrów we wprowadzaniu tzw. “dobrej zmiany”.

Tak powstała Kronika Dobrej Zmiany. Jest pan jej najważniejszy bohaterem!

Dlatego ośmielam się Pana zaprosić na premierowe spotkanie autorskie, które odbędzie się w przyszły poniedziałek.

Nie wyobrażam sobie, aby wrogie plotki o mnie jakobym jedynie szydził, drwił i krytykował “dobrą zmianę” mogły wpłynąć na decyzję pana Premiera.

Pozornie może tak wyglądać, ale niech mi Pan wierzy ja ciągle wierzę w dobrą zmianę, szczególnie przy następnych wyborach…

Liczę, że widzimy się w poniedziałek. Krzesło dla Pana będzie czekało, a jakby ludzie na Pana gwizdali to proszę się nie przejmować.

Inny bohater mojej książki Jacek Kurski po wygwizdaniu w Opolu powiedział, że to taki dowód sympatii.

Do zobaczenia!

Roman Giertych – kronikarz “dobrej zmiany”

 

Roman Giertych Empik Nowy Świat

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Roman Giertych: Stanowisko LPR w sprawie Marszu Niepodległości, uważam za wartościowe



Roman Giertych

Roman Giertych

PiS, jako partia rządząca, ponosi całkowitą odpowiedzialność za skandaliczne wydarzenia, które miały miejsce na Marszu Niepodległości

 

Od lat już nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, ale to stanowisko mojego dawnego ugrupowania uważam za bardzo wartościowe.

 

“ZG LPR w sprawie skandalu na Marszu Niepodległości.

W związku ze skandalicznymi oraz karygodnymi faktami mającymi miejsce podczas ostatniego Marszu Niepodległości, Zarząd Główny Ligi Polskich Rodzin wyraża oburzenie, stanowczy sprzeciw i jednoznaczną dezaprobatę wobec obecnych tam antypolskich i antychrześcijańskich, nacjonalistyczno-rasistowskich elementów, które w oczywisty sposób szkodzą Polsce reklamując wzorce, hasła i zachowania zupełnie obce polskiej tradycji, kulturze, historii, wierze i panującej u nas cywilizacji.

Kategorycznie odrzucamy zupełnie błędne i obce dla myśli narodowej w Polsce pojęcie narodu w ujęciu rasistowskim. W cywilizacji łacińskiej, do której przynależy Polska, narody, to dobrowolne zrzeszenia cywilizacyjne, a nie wspólnoty krwi pojmowane w sposób biologiczny, które prężą muskuły, aby, po darwinowsku, walczyć o hierarchię i swój byt.

Rasistowsko-nacjonalistyczne zachowania części uczestników marszu nie mają nic wspólnego z deklarowaną przez nich polskością, czy polską myślą narodową, ale są ich dokładnym zaprzeczeniem, wskazującym na zupełny brak elementarnej wiedzy, bądź efektem ulegania podszeptom podstępnych przeciwników Polski i autentycznej idei narodowo-demokratycznej chcących ją ukazać w sposób przez siebie oczekiwany i z góry założony.

Te skandaliczne wydarzenia pokazują w dobitny sposób, jak można wykorzystać patriotyczną rocznicę Święta Niepodległości, polskie flagi oraz wiarę – w kontekście hasła marszu: „My chcemy Boga” – do celów odwrotnych od tych deklarowanych i reklamowanych przez organizatorów, a nawet wyznawanych przez, zapewne zdecydowaną, większość uczestników Marszu Niepodległości.
To dobitny przykład, że dobre intencje, to zbyt mało; mogą być one wykorzystane i skierowane w kierunku zupełnie przeciwnym od oczekiwanego, czy spodziewanego.

Potrzeba jeszcze trochę wiedzy, świadomości oraz rozeznania sytuacji, aby nie pełnić roli nieświadomych statystów wobec „użytecznych durniów” wykonujących scenariusz wrogów Polski tylko czekających na argumenty do powielania najgorszej propagandy o Polsce w świecie.

Nic dziwnego, że światowe media wykorzystały to wydarzenie do plucia na Polskę. Marsz ten więcej uczynił szkody wizerunkowi Polski niż odmowa przyjmowania uchodźców z Bliskiego Wschodu. Główne odium spada za to wydarzenie na opozycję, podczas gdy to władza winna była szkodzie zapobiec.

Bardzo niebezpieczne, ale, z drugiej strony, bardzo symptomatyczne są opinie osób z obozu władzy, lub środowisk ją wspierających, pochwalające marsz, wcześniej zaś niepodejmujące żadnych działań, pomimo posiadanych możliwości, aby tym skandalicznym wydarzeniom przeciwdziałać, odpowiednio zabezpieczyć, czy uniemożliwić antypolskie działania.

Dlatego oczywistym staje się fakt, że PiS, jako partia rządząca, ponosi całkowitą odpowiedzialność za skandaliczne wydarzenia, które miały miejsce na Marszu Niepodległości, zaś rozbieżność między składanymi deklaracjami, a czynami upodabnia ugrupowanie Kaczyńskiego do tych, którzy najpierw uczestniczą we Mszy Świętej, organizują marsz pod hasłem: „My chcemy Boga”, a następnie wznoszą nacjonalistyczno-rasistowskie hasła, czym absolutnie zaprzeczają wcześniejszym działaniom.

 

Zarząd Główny
Ligi Polskich Rodzin
Warszawa, 18 listopada 2017 r.”



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





12 listopada 2017

Roman Giertych: “Marsz Niepodległości” pod hasłem “My chcemy Boga” z okrzykami “sieg heil”



Roman Giertych

Roman Giertych

Do organizatorów marszu: Gdy krzewicie nacjonalizm i rasizm to jesteście po prostu chorobą naszej Ojczyzny. A dla wrogów Polski użytecznymi głupcami, gdyż obrazki marszu nazistów to powielanie najgorszej propagandy o Polsce

 

My chcemy boga

Odbył się “Marsz Niepodległości” pod hasłem “My chcemy Boga”. Chyba po raz pierwszy marsz ten cieszył się takim wsparciem rządowych mediów i policji.

To co jednak przykuło uwagę wszystkich, to całkowita obojętność organizatorów na transparenty, okrzyki i gesty, które wprost nawiązywały do ideologii nazistowskiej, rasizmu i nacjonalizmu.

Już 15 października br. na portalach prawicowych zapowiadano, że w Marszu Niepodległości pójdzie Nacjonalistyczny Czarny Blok, który głosi nienawiść do narodów “innych niż białe”.

Chciałbym w tym miejscu zapytać organizatorów tego marszu: jakiego Boga wy chcecie? Zaczynacie Marsz Niepodległości Mszą Świętą, a pozwalacie na okrzyki sieg heil? Postulujecie przywiązanie Polski do Kościoła katolickiego, czy walkę o białą Europę? Opowiadacie się za chrześcijaństwem, czy rasizmem?

Mam wrażenie, że nie zdajecie sobie w ogóle sprawy z tego, że wasze działania są wzajemnie sprzeczne. Albo jest się chrześcijaninem, albo rasistą i nacjonalistą. Tertium non datur. Św.

Jan Paweł II powiedział 26.08.2001 roku w Castel Gandolfo: “W ostatnich dziesięcioleciach, w których jesteśmy świadkami postępów globalizacji, niepokojącego zjawiska odradzania się agresywnych nacjonalizmów (…) Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”.

W 1995 w siedzibie ONZ nasz wielki papież powiedział “Nacjonalizm, szczególnie w swoich najskrajniejszych formach, jest więc antytezą prawdziwego patriotyzmu”.

Kto jest waszym Bogiem? Czy wierzycie, że jest nim pogardzany przez swoich współczesnych, za brak walki o wielkość swojego narodu, ubogi Żyd z Nazaretu którego królestwo nie jest z tego świata, czy Odyn – bóg germańskich wojowników czczący tylko siłę i sprawność?

Już w 1993 roku napisałem: nacjonalizm to choroba patriotyzmu. Gdy krzewicie nacjonalizm i rasizm to jesteście po prostu chorobą naszej Ojczyzny. A dla wrogów Polski jesteście użytecznymi głupcami, gdyż obrazki “marszu nazistów” to powielanie najgorszej propagandy o Polsce.

 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





8 listopada 2017

Roman Giertych: Rekonstrukcja bez Kaczyńskiego



Roman Giertych

Roman Giertych

Na Nowogrodzkiej zaniepokojenie wzbudziła wypowiedź Franciszka pozdrawiająca polskich lekarzy w czasie głodówki

 

Tygodnik “Wprost” doniósł, że na Nowogrodzkiej zaniepokojenie wzbudziła wypowiedź Franciszka pozdrawiająca polskich lekarzy w czasie głodówki i że wypowiedź tą przypisuje Kaczyński złowrogiej obecności mojego stryja jako Teologa Papieskiego, na którego ja mam ponoć zły, antypisowski wpływ.

Uradowany taką mocą mojego wujka postanowiłem ujawnić dalsze moje plany na tym odcinku.

Otóż następny krok to odbudowanie przez stryja Inkwizycji w Polsce. Nie darmo jako sto piętnasty (tylu już było Teologów Papieskich w historii) następca Tomasza Torquemady z urzędu szefuje temu co zostało z dawnej inkwizycji.

Chyba rząd RP, który żadnej publicznej Mszy św. nie opuszcza, nie miałby nic przeciwko, aby ta zacna i prastara organizacja przejęła prawo do tępienia herezji i surowego karania winnych. Mówią na Watykanie, że wszystkie herezje obecne mają swoje korzenie w starożytności. Ale to bzdura!

Czyż polska herezja geotermizmu (czyli sprzedawania poparcia pobożnego ludu za kasę na geotermię) nie jest naszym, nowym wynalazkiem? Jak cudownie wyglądałby Trybunał Inkwizycji sądzący w toruńskim pałacu biskupim pod światłym kierownictwem Teologa Domu Papieskiego? Każdy zakonnik oskarżony o geotermizm mógłby liczyć na sprawiedliwy wyrok…

Drugim krokiem naszej złowrogiej rządowi familii byłoby ogłoszenie przez Franciszka na podstawie Dagome iudex (która za Mieszka oddawała Polskę w lenno Papieża) odwołania Beaty Szydło i Andrzeja Dudy.

Ciekawe byłoby zobaczyć miny naszych ultrakatolików z PiS, gdyby odczytywano w kościołach bullę papieską w tej sprawie albo minę Jarosława, gdyby się dowiedział, że rekonstrukcja rządu ma zupełnie inny wymiar…

Jedno jest pewne, znając Franciszka to Szyszko by takiej rekonstrukcji nie przeżył… No i Błaszczak oczywiście.

A więc Romku do roboty!

 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





30 października 2017

Roman Giertych: Pierwsza krew



Roman Giertych

Roman Giertych

Oby ta pierwsza od wielu lat polityczna krew była krwią ostatnią. To zależy od waszego opamiętania

 

Zwykły, szary człowiek, w zwykły szary, niewyróżniający się żadnymi politycznymi walkami dzień postanowił dokonać samospalenia w proteście przeciwko łamaniu Konstytucji przez PiS.

Czy można ten czyn pochwalić? Nie. Ale czy można go przemilczeć? Też absolutnie nie.

Czym więc jest ten tragiczny akt? I jak powinien zostać zapamiętany? Powiem Wam byli moi koalicyjni koledzy z PiS. Jako wielkie memento dla Was. Jako świadectwo tego, że naruszanie zasad demokratycznych może mieć śmiertelne konsekwencje.

Ludzie w Polsce, gdy patrzą na Wasze ordynarne łamanie wszelkich konstytucyjnych reguł reagują w dwojaki sposób. Jedni (wasi zwolennicy) krzyczą: to super, jeszcze za mało łamią, żeby tych wszystkich powsadzać szybciej do więzień, żeby dojść do prawdy, żeby…. i tu argumenty są różne.

Drudzy jednak, którzy Waszymi zwolennikami nie są i którzy na Was nie głosowali (a była ich większość) przyjmują bezczelne łamanie Konstytucji jako zwyczajny rabunek. Rabunek ich wolności. I taka ostatecznie jest prawda.

Nie dziwcie się “zwykłemu, szaremu człowiekowi”, że nie wytrzymał. Okradliście Go bowiem, a nie każdy rabunek przyjmuje ze spokojem. Złodziej, który kradnie może się nie spodziewać, że okradany zareaguje rozpaczą na złodziejstwo. Ale musi się z tym liczyć.

Zapytacie, z czego go okradliście? Z wielu rzeczy. Z trybunału, który strzegł jego wolności. Chyba nie powiecie, że ta żałosna kontrolowana przez służby atrapa jest jeszcze jakimkolwiek gwarantem naszych wolności? Okradliście go z Telewizji Publicznej.

Jeżeli coś, nawet dla Was jest oczywiste, to właśnie to, że Telewizja stała się partyjna w najgorszym tego słowa znaczeniu. Nie zachowujecie nawet pozorów bycia telewizją publiczną. Okradliście więc szarego człowieka z prawa zapisanego w ustawach do obiektywnej informacji w mediach publicznych. Okradliście szarego człowieka z Policji, która dba nie tylko o interes rządzących, ale o wszystkich obywateli. Policja dla niego to ta, która setkami wysyła zawiadomienia na uczestników legalnych demonstracji, a nie Policja zwalczająca przestępców.

Jeszcze bardziej pewnie ten “szary człowiek” martwił się i stresował próbami ukradzenia sądów, a najbardziej Sądu Najwyższego, który jest strażnikiem wyborów. Gdyż tak naprawdę kradzież SN oznacza okradzenie nas z demokracji. A “zwykły szary człowiek” odbierał tę kradzież jako zamach na swoją wolność.

Mało tych złodziejstw?

Czy nadwrażliwy człowiek może zostać pchnięty do rozpaczy przez takie działania władzy? I to władzy, która nie uzyskała mandatu do zmiany Konstytucji, a z użyciem bezczelnej siły ją zmienia.
Więc nie plujcie na tego szarego człowieka.

Nie próbujcie go zamilczeć. Uświadomcie sobie, że polityka to nie zabawa. Jeżeli będziecie chcieli posunąć się do dalszego, nielegalnego zawłaszczania naszego kraju, jeżeli zablokujecie normalny proces wyborczy, to możecie mieć do czynienia z wybuchem, którego skutków nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Oby ta pierwsza od wielu lat polityczna krew była krwią ostatnią. To zależy od waszego opamiętania.

 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





27 października 2017

Roman Giertych: Dowody albo hańba



Roman Giertych

Roman Giertych

Apeluję do Prokuratury Wojskowej o pilne wezwanie członków Podkomisji, a w imieniu reprezentowanych członków rodzin ofiar katastrofy złożę stosowny wniosek w poniedziałek. Nie wyobrażam sobie, aby Prokuratura odmówiła przeprowadzenia tego dowodu

 

W poniedziałek złożę wniosek o przesłuchanie członków tzw. podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej oraz Antoniego Macierewicza.

Ostatnią ich “rewelacją” jest, że znaleźli dowód na zapis “wybuchu” na taśmie rejestratora danych.

Po teorii o dwóch wybuchach, bombie termobarycznej, mgle etc. podkomisja po raz pierwszy powiedziała, że ma jakiś dowód, a nie teorię.

Są dwie możliwości: albo mamy do czynienia ze zwykłym łgarstwem albo z niebywałą wręcz kompromitacją prokuratury, która przez siedem lat śledztwa (w tym ostatnie 2 lata pod rządami PiS) nie znalazła żadnego “śladu wybuchu” na rejestratorze.

Ponieważ dotychczasowe działania podkomisji sprowadzały się do wygłaszania teorii, które potem porzucano, to uważam, że tym razem Panowie powinni pójść do Prokuratury Wojskowej i zeznać pod groźbą odpowiedzialności karnej co “nowego” “ustalili” na temat zapisu rejestratora. I przedstawić dowody na swoje słowa. Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy podlega karze do 8 lat pozbawienia wolności.

Apeluję do Prokuratury Wojskowej o pilne wezwanie członków Podkomisji, a w imieniu reprezentowanych członków rodzin ofiar katastrofy złożę stosowny wniosek w poniedziałek. Nie wyobrażam sobie, aby Prokuratura odmówiła przeprowadzenia tego dowodu.

 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





25 października 2017

Roman Giertych: PiS przespał swoją rewolucję



Roman Giertych

Roman Giertych

Panie i Panowie, jeszcze nie czas otwierać szampana, ale dobra wiadomość jest taka: połowa za nami, a na końcu zwycięstwo będzie nasze!

 

Już połowa za nami. PiS przespał swoją rewolucję

Dziś mija dwa lata od wyborów. Pozornie wydaje się, że PiS znajduje się na wznoszącej fali popularności i zmierza pewnie do drugiej kadencji swoich rządów. Pozory mylą.

W rzeczywistości rewolucja, która proponował Jarosław Kaczyński została już przegrana. Dlaczego? Bo nie została zrealizowana.

Panowie z PiS nasycili się władzą, apanażami, poczuciem bezkarności i nie doprowadzili do końca swoich zamierzeń stworzenia z Polski dyktatury na wzór turecki, albo przynajmniej takiej formy demokracji autorytarnej jaka panuje na Węgrzech.

Ktoś powie, jak to? Przecież opanowali Trybunał Konstytucyjny, prawie wszystkie instytucje państwowe, TVP itd. To prawda, ale dyktatura wymaga czegoś więcej.

PiS zaczął plan wprowadzania dyktatury i to jest dla wszystkich oczywiste i każdy obywatel mógł to zobaczyć. Ale skoro zaczął zmierzać do dyktatury łamiąc Konstytucję to brak jej ostatecznego wprowadzenia oznacza tego planu klęskę.

Nie mogą już udawać demokratów (jak robili to przez 10 lat od 2007), a nie są jeszcze w pełni dyktaturą. Polityka żadnego państwa w historii nie zna takiej hybrydy.

Brak dyktatury oznacza, że za dwa lata odbędą się w miarę wolne wybory. Jeżeli PiS będzie chciał te wybory ordynarnie sfałszować to będziemy mieli Majdan do kwadratu.

Dlaczego uważam, że te wybory za dwa lata PiS przegra? Z dwóch powodów.

Po pierwsze nie udało się im zastraszyć do końca ludzi, ale udało się przestraszyć. To oznacza, że w wyborach będziemy mieli ogromną mobilizację po stronie opozycji. Już nikt nie będzie plótł andronów, że nie należy straszyć PiS-em. Obecnie już nie są natomiast w stanie przeprowadzić tak gruntownych zmian, aby ludzi zastraszyć. Jest na to za późno. Każdy bowiem z każdym kolejnym dniem bardziej będzie myślał o zbliżających się wyborach, niż o tych ubiegłych.

Druga połowa kadencji to nie jest czas na rewolucję i nie jest czas na zastraszanie. Strach może oddziaływać na respondentów sondaży, które mogą jeszcze długo pokazywać przewagę PiS, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak ten strach nie sparaliżuje opozycji i nie przestraszy ludzi przed pójściem na wybory. I właśnie w opozycji leży druga przyczyna dlaczego jestem optymistą.

Wiem, że wielu ludzi uważa, że opozycja jest do bani. Jednak ja widzę, że przetrwała najtrudniejszy okres utrzymując pod kierownictwem Grzegorza Schetyny jedność największej partii opozycyjnej oraz nadal ma nazwisko symbol -Donalda Tuska, który propagandą PiS nie został prawie tknięty.

Te dwa aktywa wystarczą do zbudowania jądra kondensacji całej opozycyjnej strony. A takie zjednoczenie będzie oznaczać klęskę PiS w każdych wyborach.

Panie i Panowie, jeszcze nie czas otwierać szampana, ale dobra wiadomość jest taka: połowa za nami, a na końcu zwycięstwo będzie nasze!

 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





14 października 2017

Roman Giertych: Samoukaranie



Roman Giertych

Roman Giertych

A gdyby tak sąd ukarał mnie pracą społeczną w wymiarze jednej godziny miesięcznie polegającą na pomocy prezesowi w dochodzeniu do prawdy?

 

Dziś tzw. prawicowe media ogłosiły z lubością, że Policja min. Błaszczaka skierowała do sądu wniosek o ukaranie mnie za głośną imprezę na urodzinach mojej żony.

Ponieważ publicznie wyraziłem już samokrytykę teraz czas na wniosek o samoukaranie.

Świadomy zbrodniczości mojego czynu i drżąc przed rujnującym mnie mandatem, postanowiłem zaproponować Policji karę w postaci pracy społecznej.

Zastanawiałem się jaką mógłbym pracę wykonać, tak aby społeczeństwo, rząd i partia rządząca odnieśli największą korzyść. I wreszcie wpadłem na pomysł.

A gdyby tak sąd ukarał mnie pracą społeczną w wymiarze jednej godziny miesięcznie polegającą na pomocy prezesowi w dochodzeniu do prawdy?

Gdyby sąd ukarał mnie takimi pracami to stawałbym co miesiąc obok niego (nawet bez drabinki) i mówiłbym całą prawdę. Przecież Policja wyrok sądu by uszanowała i przez zasieki, kordony i szpalery dopuściłaby mnie do boku Najczcigodniejszego! I w ten sposób społeczeństwo zyskałoby prawdę, prezes pomoc w dotarciu do niej, partia rządząca zaoszczędziłaby na drabince, a ja odpokutowałbym swoje winy. Same zyski!

Aby podkreślić moją skruchę przypominam ponownie samokrytykę z czerwca br.

 

Samokrytyka

 

Ja, Giertych Roman syn Macieja i Antoniny powalony brutalnymi faktami ujawnionymi dziś przez media (pół Teleexpressu poświęcono moim zbrodniom) postanowiłem ze skruchą przyznać się do winy i dokonać publicznej, dalszej autodenuncjacji.

Tak, przyznaję, że w dniu 23 czerwca roku bieżącego dopuściłem się zorganizowania imprezy w moim ogrodzie. Impreza odbyła się w przededniu wigilii połowinek pomiędzy miesięcznicami. Podczas przyjęcia zamiast marszów patriotycznych, żałobnych oraz pieśni wojskowych grano piosenki płoche, trzpiotne i cudzoziemskie.

Przechodzę tutaj do kolejnego wyznania, które przychodzi mi z ogromnym trudem, ale rzeczywistość jest właśnie taka.

Podczas przyjęcia serwowano… alkohol. Nikt go w prawdzie nie nadużył, ale zdaję sobie sprawę ze złego przykładu, który rozsiał się wobec okolicznej ludności znanej z tego, że o podobnych używkach dowiaduje się jedynie z reklam w TVP.

Z jeszcze większym wstydem przyznaję, że podczas imprezy goście śpiewali “Sto lat”, jakby nie wiedzieli, że tego typu życzenia w dobie obniżenia wieku emerytalnego są czystym przejawem braku propaństwowej postawy zachęcającym do nieodpowiedzialnego obciążania długim wiekiem ZUS-u.

Nadto podczas całej, długiej imprezy nikt nie krzyczał “Jarosław, Jarosław”, ani nie żądał ujawnienia żadnej ukrytej przez wrogów prawdy.

 

Roman Giertych

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





13 października 2017

Roman Giertych: Dlaczego PiS nienawidzi lekarzy? Bo coś umieją i są niezależni



Roman Giertych

Roman Giertych

PiS jest partią narodowo-socjalistyczną, której główną siłą jest odwołanie się do kompleksów ludzi, którym się w życiu mniej udało wobec tych, którym się udało

 

Bolszewia

 

Rządzą nami dzisiaj ludzie, którzy zasadniczo w normalnym, rynkowym życiu nie mieliby żadnych szans. Nigdy nie wystawili faktury, nie zatrudniali pracowników, nie płacili za siebie ZUS-u itd. itp.

Więc każdy kto w normalnym życiu wykonuje pracę, która nie jest państwowa jest dla nich podejrzany.

Nienawidzą adwokatów, lekarzy, przedsiębiorców, gdyż przedstawiciele tych zawodów są niezależni od Państwa, czyli od nich. Więc najlepiej, gdyby wyjechali jak powiedziała poseł PiS do lekarzy-rezydentów.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo PiS nie jest partią prawicową, za jaką uchodzi, ale czysto socjalistyczną z światopoglądem o. Rydzyka, który stanowi pomieszanie pewnych idei katolickich i nacjonalistycznych.

PiS jest partią narodowo-socjalistyczną, której główną siłą jest odwołanie się do kompleksów ludzi, którym się w życiu mniej udało wobec tych, którym się udało. I dla PiS bez znaczenie jest to, że większość tego naturalnego zróżnicowania społeczeństwa jest wynikiem tego, że ci którym się udało po prostu lepiej pracowali.

Oczywiście, jak w każdym zjawisku społecznym, to zróżnicowanie ma swoje patologie, które utrudniały równy start. Jednakże w większości przypadków te patologie są marginesem.

Naturalne zróżnicowanie społeczne jest czymś zupełnie normalnym. Tymczasem cała propaganda PiS przeciwko sędziom, lekarzom, adwokatom, przedsiębiorcom etc. jest sposobem na zbudowanie klasowego poparcia. Sposób ten był charakterystyczny dla bolszewików. Na tym opierał się cały komunizm. Był on systemem, który zakładał wymianę elit wytworzonych przez wieki w wyniku naturalnych procesów społecznych na elity powiązane partyjnie, które tworzyły się przez wspólne dążenie do władzy i jej sprawowanie.

Skończyło się to oczywiście klęską gospodarczą i społeczną, ale miało ogromną siłę, gdyż do elit społecznych wynosiło ludzi, którzy w normalnych warunkach nigdy by do niej nie trafili. Dokładnie to samo dzieje się dzisiaj.

Czy młody reporter po “uczelni” o. Rydzyka miałby w normalnym państwie szansę zarobić 20 tysięcy miesięcznie? Nigdy.

Czy pani Sadurska i tysiące Misiewiczów miałyby szansę pobierać setki tysiące złotych w spółkach? Nigdy. Nie mają wykształcenia, doświadczenia, ani zdolności. Ich jedyną “rynkową” przewagą są znajomości partyjne.

Dlatego też w nich jest tyle nienawiści. Nienawidzą wszystkich tych, którzy samym swym istnieniem, jak ci młodzi lekarze-rezydenci, kłują ich w oczy. Bo nie mogą ich podmienić. Nie da się z Bartka Misiewicza po “studiach” w Toruniu zrobić lekarza. Ten zawód jest zamknięty dla tych, którzy nie skończyli medycyny. Więc sama obecność lekarzy w Polsce przypomina misiewiczom, że ich awans nie wynika z pracy i nauki tylko z koneksji partyjnych. I to wystarczający powód, aby ich nienawidzić i życzyć im emigracji.

Stąd to: niech jadą. Bo PiS to bolszewia.

 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję