Szukaj w serwisie

×

Kłopoty finansowe PiS: Kredyt na kampanię wciąż niespłacony, bank nie chce iść na ugodę

Partia Jarosława Kaczyńskiego, stoi w obliczu poważnych problemów finansowych. Jak donosi „Newsweek”, PiS nie jest w stanie spłacić wielomilionowego kredytu, który zaciągnęła na ubiegłoroczną kampanię wyborczą. Problemy te mają swoje źródło w nadal nierozstrzygniętej kwestii subwencji oraz zwrotów kosztów kampanii, które są przedmiotem analizy Państwowej Komisji Wyborczej (PKW).

Fot. Źródło: screen shot YouTube / kprm

Miliony do spłaty, brak środków

Według informacji „Newsweeka”, PiS zaciągnęło kredyt w wysokości 15 milionów złotych na sfinansowanie kampanii wyborczej w 2023 roku. Termin jego spłaty minął pod koniec lipca 2024 roku, jednak partia nie była w stanie uregulować zobowiązania wobec banku. Jak podkreśla tygodnik, nie jest do końca jasne, czy termin ten dotyczył całej kwoty kredytu, czy jedynie jednej z rat. Mimo to, żadne środki nie zostały przekazane na konto PKO BP.

Problemy z decyzją PKW

Jednym z głównych powodów opóźnienia spłaty kredytu jest brak decyzji PKW w sprawie zwrotu kosztów kampanii wyborczej PiS. Komisja wciąż bada nieprawidłowości związane z finansowaniem kampanii, co dodatkowo komplikuje sytuację finansową partii. Jak podkreśla jeden z polityków PiS, cytowany przez „Newsweek”, brak środków z dotacji budżetowych może poważnie zagrozić przyszłości ugrupowania, zwłaszcza w obliczu zbliżających się kolejnych wyborów.

Sankcje i ewentualne konsekwencje

Od sierpnia 2024 roku PKO BP ma prawo nakładać karne odsetki na niespłacone zobowiązanie PiS. Bank, powołując się na tajemnicę bankową, nie ujawnia szczegółów dotyczących ewentualnego zajęcia konta partii. Eksperci cytowani przez „Newsweek” ostrzegają, że jeśli PiS nie ureguluje długu, bank może podjąć drastyczne kroki, takie jak postępowanie egzekucyjne czy zajęcie ruchomości należących do partii.

Ryzyko utraty subwencji

Kluczowym aspektem tej sytuacji jest zbliżająca się decyzja PKW dotycząca sprawozdania finansowego PiS. Jeśli Komisja zakwestionuje sprawozdanie, partia może stracić 75% subwencji z budżetu oraz taką samą część zwrotu za kampanię. W przypadku PiS, które w latach 2019-2023 otrzymywało rocznie około 23,5 mln złotych subwencji, potencjalne straty mogą sięgnąć nawet 100 milionów złotych.

PKW miała podjąć decyzję w tej sprawie 31 lipca 2024 roku, jednak odroczyła ją do końca sierpnia, wnioskując o dodatkowe informacje od Rządowego Centrum Legislacji oraz Narodowego Instytutu Badawczego NASK. Komisja bada między innymi koszty analiz zlecanych przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów oraz Ministerstwo Cyfryzacji w okresie poprzedzającym wybory.

thefad.pl, Źródło: Newsweek, media

 


Tusk: Mateuszu, to, że potrafisz robić interesy na respiratorach, maseczkach, wizach czy generatorach, wszyscy wiedzieli. Ale że na amunicji też?

Onet powołując się na poufne dokumenty podał, że rząd PiS przekazując prywatnym firmom kontrolę nad produkcją amunicji dla wojska, nie zabezpieczył interesów państwa. Ponadto – dodano – firmy te nie miały doświadczenia w produkcji amunicji.

Fot. screenshot / youtube, domena publiczna

Onet powołując się na poufne dokumenty, ujawnił w poniedziałek, że na tydzień przed swoją dymisją Morawiecki podpisał „tajną uchwałę nakazującą zakup od spółki Polska Amunicja pocisków wartych nawet 12 mld zł.” Chodzi o program „Narodowa Rezerwa Amunicyjna” (NRA) służący wybudowaniu fabryki produkującej amunicję kal. 155 mm. Do jego realizacji wyznaczona została spółka Polska Amunicja tworzona przez rządową Agencję Rozwoju Przemysłu i trzy podmioty prywatne, które nie miały w tym zakresie doświadczenia.

Onet podał, że obecne Ministerstwo Obrony Narodowej kwestionuje decyzje rządu Morawieckiego, przekonując, że w tej sprawie interes Skarbu Państwa nie został należycie zabezpieczony. Postuluje wstrzymanie programu i powiadomienie prokuratury

„Zgodnie z ustaleniami poczynionymi na linii ówczesne władze i Polska Amunicja, ta ostatnia zobowiązała się do dostarczania 50 tys. sztuk amunicji kal. 155 mm (ze środków NRA przeznaczono na to kwotę 12 mld zł), ale przede wszystkim budowy zupełnie nowej fabryki tego rodzaju pocisków w Ząbkowicach Śląskich koło Kłodzka na Dolnym Śląsku (2 mld zł)” – czytamy.

Morawiecki skomentował doniesienia Onetu. „Uśmiechniętym przeszkadza nawet … budowa fabryki produkującej amunicję … Poufne dokumenty na Onecie, wstrzymanie budowy fabryki amunicji dla polskiej armii. Tak wygląda troska o bezpieczeństwo Polski, kiedy za naszą wschodnią granicą toczy się wojna” – napisał w mediach społecznościowych.

„Mateuszu, to, że potrafisz robić interesy na respiratorach, maseczkach, wizach czy generatorach, wszyscy wiedzieli od dawna. Ale że na amunicji też i to na 14 miliardów?” – napisał premier Donald Tusk komentując artykuł Onetu dotyczący działań byłego premiera Mateusza Morawieckiego.

Panie Donaldzie, gdybyś wtedy rządził – czekałbyś na dostawę niemieckich hełmów, a nie budował fabrykę polskiej amunicji. – ripostował Morawiecki na platformie X.

„Zamiast czekać na niemieckie hełmy – woleliśmy błyskawicznie zwiększyć produkcję amunicji. Nie tylko dla Ukrainy, ale przede wszystkim Polski, całej Europy i NATO. Dziś wiemy, że bez polskiego wsparcia i decyzji rządu @pisorgpl niepodległej Ukrainy mogłoby już nie być.” – dodał Morawiecki

 thefad.pl / Źródło: onet


Roman Giertych: odebrać koncesję Rydzykowi za łamanie konkordatu 

Roman Giertych

Roman Giertych

Zgodnie z art. 1 Konkordatu zawartego pomiędzy RP, a Stolicą Apostolską, Państwo i Kościół Katolicki zobowiązały się do wzajemnego przestrzegania zasady niezależności i autonomiczności. W odniesieniu do Kościoła Katolickiego to zobowiązanie oznacza, że Kościół nie będzie wtrącał się w procesy o charakterze politycznym w naszym kraju. Tymczasem doszło do jawnego złamania tej zasady. W Radio Maryja od lat organizowana jest propaganda tej partii politycznej, która zapewnia najlepsze finansowanie prywatnych instytucji o. Rydzyka

Roman Giertych postuluje odebranie Radiu Maryja koncesji na nadawanie, podając jako powód złamanie przez rozgłośnię Tadeusza Rydzyka konkordatu. Według Giertycha, powinna to być jedna z pierwszych decyzji po zmianie na stanowisku prezydenta RP. We wpisie zamieszczonym w niedzielę w serwisie X, Giertych przypomniał, że zobowiązanie do przestrzegania niezależności i autonomiczności, zapisane w konkordacie, dotyczy obu stron – Kościoła i państwa

Zgodnie z art. 1 Konkordatu zawartego pomiędzy RP, a Stolicą Apostolską, Państwo i Kościół Katolicki zobowiązały się do wzajemnego przestrzegania zasady niezależności i autonomiczności. To zobowiązanie obydwu stron, a nie tylko Państwa.

W odniesieniu do Kościoła Katolickiego to zobowiązanie oznacza przede wszystkim, że Kościół nie będzie wtrącał się w procesy o charakterze politycznym w naszym kraju. Do tego sposobu interpretacji odnosi się zresztą preambuła Konkordatu, która mówi o dokumentach Soboru, które takie angażowanie potępiały zarówno w ramach indywidualnej, jak i zbiorowej działalności kleru. Innymi słowy, zarówno Sobór Watykański II, jak i Konkordat pomiędzy Stolicą Apostolską, a RP zakazuje mieszania ról instytucji Państwa i Kościoła.

Tymczasem w Polsce doszło do jawnego złamania tej zasady przez kierowane przez o. Tadeusza Rydzyka Radio Maryja należące formalnie do prowincji redemptorystów (i inne jego prywatne już media). W radio tym od lat organizowana jest jawna propaganda tej partii politycznej, która w danym czasie zapewnia najlepsze finansowanie prywatnych instytucji o. Rydzyka (jaką jest np. Fundacja Lux Veritatis, będąca właścicielem Telewizji Trwam). Skromne szacunki wskazują, że w ciągu ostatnich 8 lat Państwo dofinansowało instytucje o. Rydzyka kwotą kilkuset milionów złotych.

Z samego Funduszu Sprawiedliwości było tych milionów kilkanaście. W zamian, największe radio katolickie zamieniło się w jawną, bezrefleksyjną i natrętną tubę propagandową PiS. Dowodów na to, że w tej rozgłośni była prowadzona taka oczywista propaganda, jest bez liku. Nikt już nawet się tego nie wypiera.

Wpływ największego katolickiego radia doprowadził do tego, że inne rozgłośnie i wydawnictwa katolickie podążyły śladami o. Rydzyka i również dały się złapać w ten korupcyjny proceder sprzedaży poparcia w zamian za różne dotacje. W gruncie rzeczy była to sprzedaż głosów wiernych za pieniądze na rzecz wydawców tych mediów, które miały dostęp do uszu katolików.

Dawny wpływ biskupów i ambony osłabł. Jeszcze dwadzieścia lat temu tacy kardynałowie jak Prymas Polski Józef kard. Glemp zwalczali filozofię Radia Maryja, a przez ostatnie lata biskupi milczeli, albo jawnie wspierali linię o. Rydzyka. Kolaboracja o. Rydzyka i PiS miała tak bliski wymiar, że właściwie redemptorysta był jednym z najpoważniejszych oligarchów w Państwie zbudowanym przez J. Kaczyńskiego. O. Rydzyk wpływał również realnie na działania prokuratury. Jeszcze wiele informacji w tym zakresie dotrze do opinii publicznej.

Jak Państwo wiecie, jestem katolikiem. W swoich działaniach staram się kierować sumieniem, które formuję poprzez głębokie studiowanie różnych problemów. Potrafię przeciwstawić się jednak zbytniemu rygoryzmowi biskupów (np. głosując za finansowanie in vitro lub proponując, aby aborcja do 12 tygodnia ścigana była wyłącznie na wniosek kobiety, która ją uczyniła). Potrafię też jednak przeciwstawić się, bez względu na konsekwencje, również Lewicy, jeśli w moim przekonaniu idzie za daleko. W każdym więc razie chyba jest oczywiste, że jestem osobą, której nie można przypisać antykatolicyzmu i w związku z tym być może najlepszą, aby głośno powiedzieć w tej sprawie: dość!
Nasze Państwo nie może akceptować strukturalnej korupcji politycznej prowadzonej przez o. Rydzyka i jego różnych zwolenników.

Nasze Państwo nie może akceptować sytuacji, w której największa religijna wspólnota w Polsce ma liczne przywileje uwarunkowane tym, że zobowiązała się przestrzegać niezależności funkcjonowania Państwa, a tego swojego podstawowego zobowiązania jawnie i ostentacyjnie nie dotrzymuje. Nasze Państwo nie może przemilczać jawnego udziału całego strukturalnego Kościoła Katolickiego w kolejnych kampaniach wyborczych PiS, a przykładów takiego udziału mamy bez liku.

Reakcja Rzeczpospolitej Polskiej na takie traktowanie swoich zobowiązań musi być zdecydowana. Nie postuluję wypowiadania Konkordatu. Postuluję jednak doprowadzenie do tego, aby był przestrzegany przez obie strony. Ponieważ redemptoryści nie akceptują niezależności i autonomii Państwa, to Państwo nie ma żadnego powodu, aby dawać im jakiekolwiek koncesje, przywileje czy dotacje.

Uważam, że sprawa odebrania koncesji dla Radio Maryja powinna być jedną z pierwszych decyzji ustawowych i faktycznych do przeprowadzenia po wygraniu wyborów prezydenckich, a ewentualne jej przyznanie innej instytucji kościelnej mogłoby być zrobione dopiero po udzieleniu gwarancji przestrzegania Konkordatu przez nowych wydawców oraz inne instytucje kościelne.

I na koniec. Znam dobrze o. Rydzyka, gdyż reprezentowałem go w różnych sprawach, a później wsparł on medialnie tworzenie przeze mnie Ligi Polskich Rodzin. Nasz konflikt wybuchł zaraz po wejściu LPR-u do Sejmu, gdyż nie zamierzałem słuchać się jego sugestii personalnych i finansowych. Krótko mówiąc, nie zamierzałem brać udziału w udzielaniu mu benefitów finansowych z pieniędzy budżetowych w zamian za poparcie. Uznałem to za de facto propozycję korupcyjną. W związku z moim uporem powiedział mi kiedyś, że mnie zniszczy i publicznie ogłosił, że chciałby mnie widzieć na katafalku. Bardzo wówczas to przeżyła moja mama (już obecnie nieżyjąca). Zniszczyć mnie jednak mu się nie udało. Mój opór wykorzystał PiS, który nie miał żadnych skrupułów, aby płacić z pieniędzy budżetowych na „dzieła o. Rydzyka”. PiS płacił tę daninę aż do naszego zwycięstwa w 2023 roku.
Czas ten spór rozstrzygnąć, a jego rozstrzygnięcie musi być jedno: porządne śledztwa prokuratorskie wokół wszystkich dotacji na Radio Maryja i odebranie koncesji za łamanie Konkordatu.

Roman Giertych

 


Alain Delon nie żyje. Zmarł w wieku 88 lat

Jochen Kürten

Alain Delon, jedna z wybitniejszych postaci kina, nie żyje. Aktor zmarł w wieku 88 lat. W latach 60. ubiegłego wieku zagrał w niezapomnianych filmach. Jego związki i poglądy polityczne trafiały na pierwsze strony gazet.

Fot. screen shot / youtube

Gdyby historię kina sprowadzić do kilku momentów, co by z niej zostało? Włóczęga Chaplina, chłód Jamesa Deana, wirująca spódnica Marilyn Monroe, scena pod prysznicem Hitchcocka i jeszcze kilka innych sekwencji. Pojawienie się Alaina Delona w filmie „Samuraj” z 1967 roku z pewnością byłoby jedną z tych wspaniałych scen z historii kina.

Niewzruszona twarz, lodowate, nieruchome spojrzenie, doskonały wygląd, powściągliwie arogancki styl – jako płatny zabójca Jeff Costello, Delon raczej nie zostanie zapomniany przez żadnego widza. Reżyserskie arcydzieło Jean-Pierre’a Melville’a „Samuraj” tylko wzmocniło charyzmę Francuza.

W 1967 roku Delon, urodzony pod Paryżem 8 listopada 1935 roku, był już dobrze znaną postacią europejskiego kina. Nie zyskał jednak sławy występując dla ówczesnych rewolucyjnych reżyserów Nouvelle Vague (Nowej Fali), François Truffauta czy Jean-Luca Godarda. Młody, inteligentny aktor mógł wydawać się zbyt nieprzystępny, a być może także nieco zbyt nieziemsko piękny dla młodych dzikusów z otoczenia Truffauta i Godarda, którzy na początku lat 60. XX wieku z furią i pasją wywracali europejskie kino do góry nogami.

Delon był bez wątpienia jednym z najprzystojniejszych aktorów swojego pokolenia, a jego urok nie ograniczał się do kobiet. Wielki włoski reżyser Luchino Visconti wcześnie wykorzystał go w dwóch filmach, które przeszły do historii kina: „Rocco i jego bracia” (1960) i trzy lata później w epickim „Lamparcie”. Rodak Viscontiego, Michelangelo Antonioni, również sprawił, że Delon zabłysnął u boku Moniki Vitti w „Zaćmieniu” z 1962 roku, jako nieco rozmarzony makler giełdowy.

Lodowate spojrzenie, arogancka postawa, nieruchomy wyraz twarzy: to znaki firmowe Alaina Delona, symbolu seksu lat 60. ubiegłego wieku. Zmarł w wieku 88 lat. Te filmy uczyniły go nieśmiertelnym.

Najbardziej erotyczny zabójca w historii kina

To przede wszystkim reżyser Jean-Pierre Melville uczynił Delona tym, kim jest do dziś w oczach wielu fanów kina: najbardziej charyzmatycznym i erotycznym zabójcą w historii kina. Po występie w „Samuraju”, Delona można było zobaczyć w filmach „W kręgu zła” (1970) oraz „Gliniarz” (1972). Wszystko, co nastąpiło później, było niczym występ na bis.

Oczywiście wielu aktorów byłoby wdzięcznych za taką filmografię, jaką Alain Delon mógł się pochwalić w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia – ale w porównaniu z tym, co grał w latach 60., jego późna twórczość wydaje się nieco zmęczona i wyczerpana. Złota dekada Alaina Delona to także filmy takie jak „Basen” (1969) u boku Romy Schneider, z legendarnymi scenami, w których oboje wylegują się przy basenie, imponujący dramat polityczny „Zemsta OAS” (1964) i „W pełnym słońcu” (1960) na podstawie powieści Patricii Highsmith.

Na dużym ekranie jako gangster i policjant

Później Delon skupił się na wielu typowych rolach w mniej lub bardziej udanych filmach gangsterskich o tytułach takich jak „Policyjna opowieść” („Flic Story”), „Trzech ludzi do zabicia” czy „Słowo gliny”. W tych latach Delon był – obok Jean-Paula Belmondo i Michela Piccoli – niekwestionowaną największą gwiazdą francuskiego kina.

Jednak po złotych latach 60. pracował jeszcze kilka razy z wielkimi reżyserami. W 1976 roku zagrał w filmie „Pan Klein” w reż. Josepha Loseya, wcielając się w rolę alzackiego handlarza dzieł sztuki Roberta Kleina w okupowanym przez wojska niemieckie Paryżu. W 1984 roku niemiecki reżyser Volker Schlöndorff zaangażował go do swojego filmu o Marcelu Prouście „Miłość Swanna”.

W 1990 roku po raz kolejny zabłysnął w złożonym filmie artystycznym reżysera niegdysiejszej Nouvelle Vague Jean-Luca Godarda. Obraz został wymownie zatytułowany po prostu „Nouvelle Vague” (Nowa fala). Wyglądało to tak, jakby z całych sił chciał po raz kolejny udowodnić, że potrafi również robić sztukę – a nie tylko komercję.

Hollywoodzki epizod

Delon od dawna grał w jednak swojej własnej lidze, która istniała niezależnie od wszystkich artystycznych i komercyjnych wydarzeń we francuskim filmie. Hollywood prawdopodobnie nie przemawiało do niego na dłuższą metę. Jego rola z 1973 roku w amerykańskiej produkcji Michaela Winnera „Skorpion” pozostała jednym z nielicznych wyjątków w zdominowanym przez francuskie kino dorobku aktora. Alain Delon bez wątpienia miał zadatki na hollywoodzką gwiazdę.

Zapewne hollywoodzkie było jego życie prywatne: romanse i małżeństwa, publiczne wybryki. Od związku Delona z Romy Schneider, o którym szeroko rozpisywały się media, po związek z przyszłą żoną Nathalie, aktorką Mireille Darc i małżeństwo z holenderską modelką Rosalie van Breemen. Zawsze dostarczał tematów do plotek.

Plotki o powiązaniach z półświatkiem

W 1968 roku francuską opinią publiczną wstrząsnęło morderstwo jego jugosłowiańskiego ochroniarza, który podobno miał romans z ówczesną żoną aktora, Nathalie. Dopiero po latach wycofano oskarżenia przeciwko Delonowi. Jednak od tamtego czasu na temat aktora krążyły niesamowite plotki, jakoby miał bliskie powiązania z półświatkiem i mafią.

Ta reputacja zdystansowanego samotnika z podejrzanymi przyjaciółmi wzmocniła się potem przez przyjaźń Delona z prawicowym populistą Jean-Marie Le Penem. Alain Delon nie uważał swej sympatii dla Frontu Narodowego za coś haniebnego. Ostatecznie nie zaszkodziło to również jego karierze.

Nie zostało to jednak zapomniane. W 2019 roku, gdy w Cannes Delon miał otrzymać Złotą Palmę, dyrektor festiwalu Thierry Frémaux został zapytany, dlaczego taką nagrodę otrzymuje człowiek, który przyznał się do bicia żony w przeszłości. Frémaux odpowiedział zdawkowo: „Nie dajemy mu Pokojowej Nagrody Nobla”

Fot. screen shot / youtube

Publiczny spór rodzinny i znaleziona broń

W ostatnich latach Alain Delon rzadko pojawiał się przed kamerami. W 2008 roku zaliczył jeden ze swoich nielicznych występów komediowych, kiedy rozśmieszył publiczność jako Juliusz Cezar w komediowej adaptacji „Asterix na igrzyskach olimpijskich”. W czerwcu 2019 r. doznał udaru mózgu, po którym przechodził długą rekonwalescencję. W lutym 2024 r. francuska policja przeszukała dom Alaina Delona i znalazła broń, w tym sklasyfikowaną jako broń wojenną, a także około 3000 sztuk amunicji, chociaż Delon nie miał pozwolenia na broń palną.

Ostatnio na pierwsze strony gazet trafił również publiczny spór rodzinny dotyczący stanu zdrowia Delona. Jego dzieci rzuciły oskarżenia i zagroziły podjęciem kroków prawnych w mediach.

W niedzielę, 18 sierpnia, poinformowano, że Alain Delon zmarł w wieku 88 lat w swoim domu w Douchy, na południe od Paryża. Jego wielbiciele zapamiętają go przede wszystkim z ról z lat 60. Wydawało się, że zstąpił prosto z Olimpu kina: anielski, ale z pistoletem w pogotowiu. Diabeł o twarzy anioła.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

 


Sojusznik Putina, Ramzan Kadyrow zaprezentował Cybertrucka Tesli z wieżyczką strzelniczą

Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow napisał na Telegramie, że otrzymał od Elona Muska elektryczny samochód Tesla Cybertruck z zamontowaną na dachu wieżyczką strzelniczą – poinformował portal Politico.

Ramzan Kadyrow napisał na Telegramie, że otrzymał od Elona Muska elektryczny samochód Tesla Cybertruck

„Otrzymaliśmy pojazd od szanownego Elona Muska” – napisał w sobotę Kadyrow. „Byłem szczęśliwy, mogąc przetestować nową technologię i osobiście przekonałem się, że nie przez przypadek pojazd nazywa się 'Cyberbestią’. Prawdziwie niezniszczalne i szybkie zwierzę” – dodał czeczeński sojusznik Władimira Putina.

Kadyrow zamieścił nagranie, na którym prowadzi pojazd wyposażony w wieżyczkę strzelniczą po terenie swojego pałacu prezydenckiego. W pewnym momencie filmu, uśmiechnięty Kadyrow, ubrany w czarny kaptur i przewiązany pasem z amunicją, stoi za wieżyczką przytwierdzoną do pojazdu.

Kadyrow zamieścił nagranie, na którym prowadzi pojazd wyposażony w wieżyczkę strzelniczą

Zapowiedział, że samochód „zostanie wkrótce wysłany” na pole bitwy na Ukrainie. „Jestem pewien, że ta bestia będzie bardzo pomocna i przyda się naszym żołnierzom” – zaznaczył.

Kadyrow podziękował właścicielowi Tesli Elonowi Muskowi i zaprosił miliardera do przyjazdu do Rosji. „Elonie, dziękuję! Przyjedź do Groznego, przyjmę cię jak najdroższego gościa!” powiedział. Politico skontaktowało się z Teslą, jednak nie otrzymało od firmy komentarza.

thefad.pl, Źródło: POLITICO

 


Pałac Kultury, prezent od Stalina, stał się „najbardziej cool” monumentem Europy

Anna Widzyk

O tym, jak warszawski Pałac Kultury i Nauki, prezent od Stalina, stał się symbolem pewnego siebie miasta i „najbardziej cool” monumentem Europy pisze niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

Pałac Kultury i Nauki Fot. Iwona Castiello d’Antonio

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie był prezentem od Stalina, którego Polacy najpierw nienawidzili, a potem nauczyli się kochać – pisze „Der Spiegel” w najnowszym wydaniu. Reporterka niemieckiego tygodnika Nadia Pantel opisuje historię „przesadnie wysokiej” budowli, która stała się „symbolem pewnego siebie miasta i najbardziej cool monumentem Europy”.

„Wieża Eiffla może być bardziej znana, Koloseum jest starsze, Wieża w Pizie jest niewątpliwie szczuplejsza. Ale żaden z tych budynków nie mówi nam tyle o niedawnej przeszłości Europy, co Pałac Kultury i Nauki. O traumie wojny i odbudowy, o niemieckiej dewastacji, rosyjskiej agresji i polskim duchu oporu. O latach kapitalizmu na Dzikim Zachodzie w latach 90. i o tym, jak polskie społeczeństwo obywatelskie walczyło z nudnym nacjonalizmem rządu PiS w latach 2015-2023” – pisze Pantel.

Diabelska wieża?

Przypomina, że zbudowany w 1955 r. pałac był wówczas ósmym najwyższym budynkiem na świecie. „Gdy w 1952 r. rozpoczęto budowę, domy i ulice miasta były całkowicie zniszczone po okupacji niemieckiej. Pośrodku pustyni gruzu i pyłu wzniesiono wieżę, którą niektórzy do dziś opisują jako gigantyczny środkowy palec. Gest imperialnej wyższości, tak zwany dar przyjaźni – od samego sowieckiego władcy Józefa Stalina” – pisze autorka.

„Diabelska wieża – można by pomyśleć. Dopóki nie wejdziesz do sklepu z pamiątkami w Warszawie i nie zobaczysz wszędzie jej wysokiej, wąskiej sylwetki. Pałac Kultury jest nadrukowany na magnesach i skarpetkach, na pocztówkach, notesach i kubkach do kawy. Wszyscy nienawidzą Stalina, ale wszyscy kochają jego dom?” – pyta.

I cytuje dyrektora Pałacu Młodzieży Bartłomieja Krynickiego, który oprowadza ją po budynku: „Każdy, kto uważa, że pałac musi zostać zburzony, niczego nie pojmuje”. Krynicki przekonuje, że „dla wielu rodzin pałac był domem od pokoleń”. Budynek już dawno oswobodził się z symbolicznego łańcucha, który łączył go z Moskwą. Zdaniem cytowanego przez tygodnik antropologa Michała Murawskiego, autora książki „Kompleks Pałacu”, budynek jest wykorzystywany dokładnie tak, jak wskazuje jego nazwa, czyli jako Pałac Kultury i Nauki. Było to możliwe, bo nigdy nie został on sprywatyzowany i należy do miasta, wyjaśnia.

Centralny punkt dla opozycji wobec PiS

Dziennikarka „Spiegla” pisze też, że po zwycięstwie PiS w wyborach w 2015 r. PKiN stał się „punktem centralnym” dla opozycji. Na placu przed pałacem odbywały się m.in. protesty kobiet przeciwko zakazowi aborcji oraz w obronie praworządności. To tam w 2017 r. aktu samospalenia dokonał Piotr Szczęsny, co uznano za akt protestu przeciwko rządom PiS. Na fasadzie budowli wyświetlano tęczową flagę czy też symbol Strajku Kobiet, a po przejęciu rządów przez koalicję Donalda Tuska – polskie barwy narodowe. Jednocześnie – zauważa autorka – jeszcze w maju 2008 Radosław Sikorski mówił w TVN24, że Pałac Kultury i Nauki w Warszawie powinien zostać zburzony, a w jego miejsce należałoby zostać trawę i wykopać staw.

Stosunek warszawiaków do takich postulatów autorka opisuje jako mieszankę „pragmatyzmu, znajomości i, mimo wszystko, sympatii”. „Po pierwsze, wysadzenie go w powietrze byłoby kosztowne. Po drugie, większość mieszkańców miasta nie pamięta już Warszawy bez pałacu. A po trzecie, czyż nie jest po prostu piękny? Polski Empire State Building” – pisze.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

 


Schoolgirl’s 'Sexual Slavery’ Shocks Kazakhstan

By Manshuk Asautai and Chris Rickleton

RFE, Kazakhstan

Fot. Ahmed Ashhaadh /Unsplash

ALMATY, Kazakhstan — How could something like this happen?

That is the question being asked again and again in Kazakhstan after the mother of a 17-year-old schoolgirl revealed how her daughter was held in sexual slavery for six months as her classmates collected payments from what rights defenders claim were literally hundreds of adult „clients.”

So far, the answer is far from complete.

Police investigating the horrific case in the southwestern city of Qyzylorda have warned against what they call „disinformation,” objecting to the rights defenders’ portrayal of a „child mafia group” that allegedly oversaw the schoolgirl’s exploitation.

Nonetheless, as of August 15, all four minors facing charges of selling their peer for sex were under arrest just one day after activists and lawyers held an online press conference on the shocking case.

It’s not the first time Kazakh authorities have been on the back foot as a broken system of child protection — from schools through law enforcement — comes under fresh public scrutiny.

’Younger And Younger Girls’ Trapped Into Sex Work

At least one of the four suspects currently in jail was a former friend of the victim, according to the victim’s mother, who spoke at the online event anonymously.

Both girls lived within a 500-meter radius of the school in Qyzylorda that they attended, and the alleged friend was said to be a regular visitor to the victim’s family home.

Earlier this year, the then-16-year-old began spending more and more time with her friend, often staying over at her house.

The mother said she was unhappy with the amount of time her daughter was spending away from her home but chose not to stop her.

She said that it was a nude photo of her daughter that the group of three girls and one boy had deployed as leverage over her, later taking control of her phone and forcing her to sign up to a sex-work website whose name translates as „Girls” in Kazakh.

As the months went on, their exploitation of the victim reached a stage where she was sending the group the equivalent of up to $6,000 a month that had been transferred to her account by customers, keeping only enough for travel as she barely ate.

If she was late in making payments to the group they would beat her or indulge in psychological torture, her mother said.

The group was also allegedly drugging her to maximize her economic value.

Dina Smailova, the head of the NeMolchi.kz foundation, who spoke at the press event, said the men who used the victim deserved to be viewed as „pedophiles” despite the fact that she was registered as being 18 years old on the website.

„She was in fact younger and, because she has a very slight frame, she is very young-looking — only about 14 or 15,” Smailova said in an interview with RFE/RL on August 16.

The activist, who has been in direct contact with the victim, describes her as being in a state of „emotional emptiness,” albeit now with access to a professional psychologist and under special state protection.

„She was asked to greet the client with a smile to remove suspicions. After the client left, she was beaten. Naturally, she has both psychological and physical trauma,” Smailova said.

„What we see is a trend now toward trapping younger and younger girls into sex work,” Smailova added.

„They have codes on this website to indicate that a girl is younger than 18. In one case we investigated in [Kazakhstan’s largest city] Almaty…they dyed the girls’ hair different colors so that the client would understand that they are minors,” she said.

’Fear Of Death’

Owing to the duration of her daughter’s ordeal, social media and media reactions to the tragedy have also targeted the victim’s mother, asking how she was able to live in ignorance of the extent of what was happening to her daughter until earlier this month.

After the schoolgirl was increasingly forced into a life of sexual slavery, she began to skip classes while spending nights away from her family home under the coercion of the group up until May, when she ceased going home altogether.

Smailova says that criticism is understandable but maintains that Kazakhstan’s system „exerts pressure on parents” who try to investigate their children’s problems in school.

That point was stressed by the victim’s mother at the press conference, where she said she approached the school „multiple times” beginning in March about her daughter’s changing behavior and her plummeting academic performance.

„Since I received no help from the school, only threats, I turned to the juvenile police and the local inspector. But the same thing happened. They also threatened me, saying she would be taken from us and that we’d lose our parental rights. They were completely unprofessional, scolding both her and us, pointing fingers at us,” she said.

Her daughter — who saw a counselor at school who „yelled at her” during this period — also urged her not to complain.

But on August 6, the victim returned to her family home, which her mother said was motivated by „fear of death” after one of the girls in the group threatened to kill her if she couldn’t secure them a fresh payment of 250,000 tenges (around $520).

„One of her friends from Instagram helped bring her home. She told us everything. She was filthy and bruised all over. All the marks were visible on her skin. I will file charges against everyone who touched her — more than 1,000 people — everyone who brought her to hotels and saunas,” the mother said.

Police in Qyzylorda on August 14 confirmed that a case had been filed against the parents of the suspects under charges of „failure to fulfill the duties of raising a minor.”

A young relative of the victim, meanwhile, told RFE/RL’s Kazakh Service on condition of anonymity that the family was now seeking prosecution of one of those parents on more serious charges, believing the individual may be an accomplice.

The suspects themselves are facing charges of „encouraging a minor to engage in prostitution.”

On August 16, the administration of Qyzylorda Province reported that the province’s governor had ordered the dismissal of the director and other staff at the victim’s school.

„After the press conference they began to work very actively,” Smailova said of the authorities’ response.

But prior to that, the victim’s mother said she was warned by police to refrain from contacting Smailova, whose work has exposed multiple cases of officers involved in sexual misconduct and corruption and who faces charges of fraud if she ever returns to Kazakhstan.

This all creates the unfortunate impression that the authorities’ priority is to prevent information about shocking incidents from surfacing rather than preventing such incidents from happening.

Smailova argues such an approach fuels problems like sexual slavery in conservative provinces where victims often lack support networks.

Last year witnessed a tragedy in another southern Kazakh city, Turkistan, when a 17-year-old girl jumped off the sixth floor of a building after a conflict with a would-be client over her refusal to provide sexual services. She, too, had been registered on the Kazakh „Girls” website, Smailova said.

„We know the girl survived the fall, but we still don’t know how that case ended,” she told RFE/RL.

RFE/RL’s Kazakh Service made attempts to contact the school in Qyzylorda and police in the region but received no reply by the time of publication.

Chris Rickleton

Chris Rickleton is a journalist living in Almaty. Before joining RFE/RL he was Central Asia bureau chief for Agence France-Presse, where his reports were regularly republished by major outlets such as MSN, Euronews, Yahoo News, and The Guardian. He is a graduate of the University of St. Andrews in Scotland

Manshuk Asautai

Manshuk Asautai is a correspondent for RFE/RL's Kazakh Service


Rosyjskie siły zbrojne próbują zastraszyć Ukraińców poprzez brutalne wideo z odciętą głową żołnierza

W obliczu niepowodzeń na froncie, Rosja sięga po brutalne metody wojny psychologicznej, próbując zastraszyć ukraińskie wojsko i społeczeństwo. W sieci pojawiło się drastyczne nagranie, na którym rosyjski żołnierz obnosi się z odciętą głową ukraińskiego wojskowego. Do zdarzenia doszło na punkcie kontrolnym Kołotyłówka w obwodzie biełgorodzkim, co potwierdziły ukraińskie źródła wojskowe.

Fot. X / @IAPonomarenko

Nagranie, które obiegło internet, wywołało falę oburzenia zarówno wśród ukraińskich polityków, jak i zwykłych obywateli. Warto podkreślić, że to nie pierwszy raz, gdy Rosja podczas swojej pełnoskalowej inwazji stosuje takie metody. W przeszłości także dochodziło do podobnych aktów okrucieństwa, w tym dekapitacji ukraińskich jeńców wojennych.

Ukraińska odpowiedź na okrucieństwo

Prokuratura Generalna Ukrainy już zajęła się sprawą, prowadząc dochodzenie w celu ustalenia szczegółów zdarzenia. Według przechwyconych materiałów audio, które uzyskała Ukrainska Prawda, rosyjscy żołnierze otrzymali rozkaz odcięcia głów czterem martwym Ukraińcom. Dmytro Łubiniec, Rzecznik Praw Obywatelskich Ukrainy, zwrócił się z apelem do Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, domagając się reakcji na kolejny przypadek naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego przez stronę rosyjską.

Ukraińscy politycy i społeczeństwo wzywają społeczność międzynarodową do zdecydowanych działań, aby zatrzymać eskalację okrucieństw popełnianych przez Rosjan.

Rosyjskie niepowodzenia w obwodach kurskim i biełgorodzkim

Rosyjskie dowództwo odnotowuje coraz większe trudności w radzeniu sobie z ukraińską kontrofensywą, szczególnie w obwodach kurskim i biełgorodzkim. Jak podkreśla amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW), Kreml i rosyjskie dowództwo wojskowe stworzyły skomplikowaną, ale nieefektywną strukturę dowodzenia i kontroli, co skutkuje chaosem i brakiem skutecznej odpowiedzi na działania Ukrainy.

W odpowiedzi na rosnącą presję ze strony ukraińskich sił zbrojnych, rosyjski minister obrony Andriej Biełousow ogłosił utworzenie „rady koordynacyjnej” w obwodach biełgorodzkim, briańskim i kurskim, której celem ma być poprawa koordynacji wsparcia dla rosyjskich sił na granicy z Ukrainą.

Jednak, jak zauważa ISW, Rosja nie była przygotowana na możliwość ukraińskiej ofensywy na swoim terytorium.

Rosja, nie radząc sobie z ukraińską kontrofensywą, coraz częściej sięga po brutalne metody, które mają na celu zastraszenie przeciwnika. Jednak takie działania mogą przynieść odwrotny skutek, wzmacniając determinację Ukraińców oraz mobilizując społeczność międzynarodową do podjęcia działań na rzecz zakończenia konfliktu.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: media

 


Polska chce zorganizować Igrzyska Olimpijskie

Polska oficjalnie podejmie starania o organizację Igrzysk Olimpijskich, jak zapowiedział premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej w Karczewie. Szef rządu wskazał, że najbardziej realnym terminem dla takiej imprezy jest rok 2040 lub 2044, biorąc pod uwagę wstępne decyzje i zobowiązania Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOL).

Fot. unsplash.com

Tusk podkreślił, że Polska nie ma powodów do kompleksów w kwestii organizacji wydarzeń sportowych na światowym poziomie. Przypomniał sukces Euro 2012, które zostało docenione przez europejskich partnerów jako wzorcowy projekt organizacyjny. Premier zwrócił uwagę na znaczące osiągnięcia Polski w zakresie infrastruktury, gdzie mimo początkowych trudności udało się na czas zrealizować kluczowe inwestycje, takie jak autostrady, lotniska i stadiony.

Gotowość organizacyjna i nowa strategia rozwoju sportu

Minister sportu Sławomir Nitras zapewnił, że Polska jest gotowa od strony organizacyjnej do przeprowadzenia takiego wydarzenia. Choć organizacja Olimpiady wymaga dalszych inwestycji infrastrukturalnych, wiele z kluczowych elementów już istnieje. Nitras zapowiedział także, że do listopada przedstawi założenia nowej strategii rozwoju polskiego sportu, której celem będzie przygotowanie kraju do organizacji Igrzysk Olimpijskich.

Minister podkreślił, że przyszłe igrzyska mogą stać się jeszcze większym projektem cywilizacyjnym niż Euro 2012, ale kluczowe będzie odpowiednie przygotowanie. Nitras zwrócił uwagę na znaczenie infrastruktury sportowej, takiej jak Orliki. Zapowiedział modernizację istniejących boisk oraz budowę kolejnych tysiąca obiektów w ciągu najbliższych trzech lat.

– Polska formalnie podejmie starania o organizację igrzysk olimpijskich. Realna perspektywa, o której możemy mówić, biorąc pod uwagę wstępne decyzje, zobowiązania, deklaracje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego to 2040 lub 2044 roku – powiedział Donald Tusk.

Przejrzystość finansowa i równość w sporcie

Premier Tusk zaznaczył, że finansowanie polskiego sportu, zarówno na poziomie olimpijskim, jak i lokalnym, musi być przejrzyste. Wskazał na formalne rekomendacje MKOL, które zobowiązują Polski Komitet Olimpijski do pełnej jawności finansowej. Tusk zapowiedział, że Krajowa Administracja Skarbowa oraz inne służby będą bezwzględnie kontrolować wydatki związane ze sportem, co ma na celu wyeliminowanie wszelkich nieprawidłowości.

Premier podziękował również ministrowi sportu za pracę nad nowelizacją ustawy o sporcie, która ma na celu wzmocnienie pozycji kobiet w sporcie. Nowe przepisy przewidują, że 30% miejsc we władzach związków sportowych będzie przynależnych kobietom. Ustawa będzie miała także wymiar antyprzemocowy, co ma poprawić sytuację kobiet w polskim sporcie.

thefad.pl

 


Donald Tusk: Nie będę kandydował na prezydenta, Rafał Trzaskowski w roli faworyta

Premier Donald Tusk oficjalnie ogłosił, że nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich w 2025 roku. Podczas piątkowej konferencji prasowej w Karczewie, szef rządu zaznaczył, że najbliższe lata będą dla niego okresem intensywnej pracy na stanowisku premiera, co uznał za priorytet.

Fot. screen shot / youtube

„Nie będę kandydował”

Tusk stanowczo podkreślił, że wielokrotne deklaracje o rezygnacji z udziału w wyborach prezydenckich nie zmieniają jego decyzji. „Nie będę kandydował, nie zamierzam kandydować” – oświadczył premier, odnosząc się do spekulacji na temat jego możliwej kandydatury. Zaznaczył, że jego priorytetem jest kontynuacja działań na rzecz kraju w roli premiera, w której czuje się kompetentny i spełniony.

Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej z ministrem sportu Sławomirem Nitrasem w Karczewie (woj. mazowieckie) powiedział, że „nie jest zainteresowany osobiście wyborami” na prezydenta, które odbędą się w 2025 roku.

Nie będę kandydował w wyborach prezydenckich – oświadczył Donald Tusk. – Im częściej kategorycznie mówię, że nie jestem zainteresowany osobiście wyborami i że nie będę startował, tym częściej czytam później, że „z Tuskiem to nie wiadomo, jak będzie”. Nie, nie będę kandydował, nie zamierzam kandydować – powiedział.

Najbliższe lata to naprawdę bardzo poważna harówa. Ja się czuję kompetentny i dobrze w tym miejscu, w jakim jestem – dodał.

Najprawdopodobniejszym kandydatem KO jest Rafał Trzaskowski

W kontekście wyborów prezydenckich Tusk wspomniał o konieczności przedstawienia kandydata Koalicji Obywatelskiej (KO) przed świętami Bożego Narodzenia. Jego zdaniem, optymalnym terminem na ogłoszenie decyzji będzie grudzień, aby uniknąć zbyt wczesnego rozpoczynania kampanii. Premier wskazał, że najprawdopodobniejszym kandydatem KO jest prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, który cieszy się największym poparciem w sondażach. Tusk również wspomniał o Radosławie Sikorskim jako jednym z mocnych kandydatów, zaznaczając jednak, że zarówno Trzaskowski, jak i Sikorski są obecnie zaangażowani w pełnienie swoich obowiązków.

Drugie otwarcie

Premier odniósł się także do niedawnych rozmów z Szymonem Hołownią, liderem Polski 2050, dotyczących przyszłości koalicji rządzącej. Tusk podkreślił, że planowane jest „drugie otwarcie” w ramach koalicji, które ma na celu zdefiniowanie nowej agendy na kolejne lata rządów. Współpraca z Hołownią, według premiera, będzie kluczowa w tym procesie, a koalicjanci są zgodni co do potrzeby wypracowania wspólnego stanowiska w kluczowych kwestiach, takich jak kredyty mieszkaniowe i budownictwo.

Donald Tusk jasno określił swoją pozycję w kontekście nadchodzących wyborów prezydenckich, wskazując na Rafała Trzaskowskiego jako potencjalnego lidera wyścigu z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Premier zapowiedział również kontynuację współpracy w ramach koalicji rządzącej, kładąc nacisk na dalsze rozliczenia z poprzednimi rządami oraz wypracowanie nowej agendy politycznej.

 

thefad.pl

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję