Szukaj w serwisie

×

Ile tak naprawdę trwa seks? Obalamy mity z alkowy

Zaglądamy za kulisy alkowy, obalamy mity o wielogodzinnych uniesieniach i odkrywamy, co nauka mówi o czasie trwania intymnych chwil. Poznaj fakty, które mogą zmienić Twoje spojrzenie na seksualność w związkach.

Fot. Velizar Ivanov /Unsplash

Jak długo powinien trwać seks, by obie strony czuły się spełnione?

Seks to jedna z najbardziej fascynujących i intymnych sfer życia, a zarazem temat, który obrósł mnóstwem nieporozumień. Pytanie o to, ile tak naprawdę trwa seks, nurtuje wiele osób – w rozmowach, w mediach, a czasem w cichych rozmyślaniach. Podsycane filmami, serialami czy reklamami wyobrażenie godzin pełnych namiętności może budzić presję i wątpliwości. Jak długo trwa przeciętny seks? Czy krótki seks jest normalny? Przyjrzyjmy się badaniom naukowym, rozprawmy się ze stereotypami i sprawdźmy, jak budować satysfakcjonującą bliskość – bez oglądania się na zegarek.

Seks w liczbach – co mówi nauka?

Nauka rzuca światło na pytania, które często pozostają w sferze domysłów. Badania dotyczące czasu trwania seksu przynoszą odpowiedzi, które mogą zaskakiwać swoją prostotą. Jedno z kluczowych opracowań, opublikowane w Journal of Sexual Medicine w 2005 roku, przeanalizowało doświadczenia 500 par z pięciu krajów. Wyniki pokazały, że średni czas trwania stosunku pochwowego – od momentu penetracji do wytrysku, zwany IELT (intravaginal ejaculation latency time) – wynosi około pięciu i pół minuty. To jednak tylko średnia. Niektóre pary kończyły po niespełna minucie, inne potrzebowały nawet trzech kwadransów. Czas ten różni się też w zależności od wieku. Młodsi mężczyźni, między 18. a 30. rokiem życia, osiągają średnio sześć i pół minuty, podczas gdy u tych po pięćdziesiątce spada on do nieco ponad czterech minut.

Inne badanie, przeprowadzone przez Society for Sex Therapy and Research, zagłębiło się w to, jak ludzie postrzegają długość stosunku. Okazało się, że czas od trzech do siedmiu minut jest uznawany za wystarczający, a od siedmiu do trzynastu minut za najbardziej pożądany. Akt trwający zaledwie minutę lub dwie może budzić frustrację, ale zbyt długi – nawet półgodzinny – bywa męczący. Te dane pokazują, że czas trwania seksu a satysfakcja to indywidualna sprawa, daleka od uniwersalnych standardów.

Seks to jednak znacznie więcej niż tylko penetracja. Gra wstępna, obejmująca zarówno dotyk, pieszczoty, pocałunki, jak i emocjonalną bliskość, jest fundamentem intymności. Zastanawiasz się, ile trwa gra wstępna? Badania, takie jak te z Priority Mens Medical z 2022 roku, wskazują, że kobiety potrzebują średnio około trzynastu i pół minuty stymulacji, by osiągnąć orgazm. To właśnie te chwile budowania napięcia często decydują o pełni doznań.

W Narodowym Raporcie o Seksualności 2024 niemal połowa Polaków przyznała, że jest zadowolona z życia intymnego, a ponad połowa podkreślała, że kluczowa jest jakość, a nie długość wspólnych chwil.

Mity alkowy – co warto obalić?

Popkultura silnie wpływa na nasze wyobrażenia o seksie – filmy, seriale czy reklamy pokazują go jako perfekcyjne, długotrwałe doświadczenie pełne namiętności. W zderzeniu z rzeczywistością łatwo o poczucie presji, a nawet zwątpienie w to, czy sami „wypadamy” wystarczająco dobrze.

Jednym z najtrwalszych stereotypów jest przekonanie, że seks powinien trwać godzinami. W rzeczywistości średni czas penetracji to kilka minut, a dłuższy akt nie zawsze oznacza większą przyjemność. Kasia i Tomek, para z ośmioletnim stażem, opowiadają, że kiedyś czuli presję, by sprostać filmowym ideałom. Gdy zaczęli otwarcie rozmawiać o swoich potrzebach, odkryli, że kwadrans lub dwadzieścia minut w zupełności im wystarcza. Ich historia pokazuje, że dopasowanie jest ważniejsze niż czas.

Inne błędne przekonanie dotyczy kobiet i ich potrzeb. Wiele osób sądzi, że dłuższy stosunek jest kluczem do kobiecego orgazmu. Tymczasem badania, między innymi seksuolog Mai Kamińskiej dla PAP, wskazują, że dla większości kobiet kluczowa jest stymulacja łechtaczki. Orgazm może nadejść szybko, jeśli para zna swoje ciała i preferencje. Kinsey Institute potwierdza, że siedem na dziesięć kobiet potrzebuje takiej stymulacji, a długość penetracji ma drugorzędne znaczenie.

Często słyszymy też, że seks powinien być spontaniczny, a planowanie odbiera mu urok. W długotrwałych związkach rzeczywistość bywa jednak inna. Świadome rezerwowanie czasu na intymność może wzmacniać więź. Psycholog Esther Perel zauważa, że oczekiwanie na zaplanowany moment potrafi budować napięcie i bliskość. Ania i Zosia, para kobiet w związku od pięciu lat, przyznają, że wspólne wieczory, które planują z wyprzedzeniem, pozwoliły im odkryć nową głębię w ich relacji. Badanie Uniwersytetu w Toronto z 2023 roku potwierdza, że takie podejście często przekłada się na większe spełnienie w życiu seksualnym.

Warto też rozwiać popularny mit, że krótki stosunek to oznaka problemów. Tymczasem długość aktu nie ma większego znaczenia, jeśli obie strony są zadowolone i czują bliskość. Maria i Jan, małżeństwo po pięćdziesiątce, przyznają, że z wiekiem ich intymne chwile stały się krótsze, ale jednocześnie bardziej intensywne i emocjonalne. To nie liczba minut decyduje o satysfakcji, lecz jakość relacji i komunikacji. Frustracja najczęściej wynika z braku otwartej rozmowy, a nie z długości trwania aktu. W razie trudności warto skorzystać z pomocy specjalisty, który pomoże zrozumieć potrzeby i znaleźć wspólny język.

Jak media kształtują nasze oczekiwania?

Obraz seksu w mediach bywa daleki od rzeczywistości. Filmy romantyczne, seriale czy reklamy często pokazują go jako nieustającą symfonię namiętności, która trwa godzinami. Taki przekaz buduje presję, szczególnie wśród młodych ludzi, którzy dopiero odkrywają swoją seksualność. W Polsce, jak wynika z badań, niemal cztery na dziesięć osób odczuwają społeczne oczekiwania związane z życiem intymnym. W społeczeństwach takich jak kraje skandynawskie, gdzie edukacja seksualna jest powszechna, większy nacisk kładzie się na wzajemną przyjemność i równość, a nie na czas trwania aktu. Świadomość tych różnic pomaga uwolnić się od nierealnych standardów i skupić na tym, co naprawdę ważne – bliskości i autentyczności.

Fot. Vidar Nordli-Mathisen / Unsplash

Co wpływa na czas trwania seksu?

Czas trwania seksu jest wypadkową wielu aspektów życia. Wiek odgrywa istotną rolę – młodsi mężczyźni mogą osiągać wytrysk szybciej, podczas gdy starsi potrzebują więcej stymulacji. Zdrowie, w tym poziom hormonów czy kondycja fizyczna, również ma znaczenie. Stres i zmęczenie, będące codziennością wielu z nas, mogą ograniczać energię na intymność, podczas gdy chwile relaksu sprzyjają większej otwartości. Komunikacja między partnerami jest kluczowa – szczera rozmowa o pragnieniach i granicach pozwala znaleźć rytm, który odpowiada obojgu. Nie bez znaczenia jest też kontekst kulturowy. W jednych społeczeństwach seks pozostaje tematem tabu, w innych celebruje się go jako naturalną część życia. Wszystkie te elementy splatają się, tworząc unikalne doświadczenie każdej pary.

Jak budować satysfakcjonującą intymność?

Satysfakcja w sypialni nie zależy od liczby minut, lecz od jakości wspólnych chwil. Gra wstępna, obejmująca zarówno dotyk, pieszczoty, pocałunki, jak i emocjonalną bliskość, buduje napięcie i przygotowuje na dalsze etapy. Eksperymentowanie z nowymi sposobami wyrażania namiętności może ożywić życie seksualne i pomóc odkryć nieznane dotąd przyjemności. Otwarta rozmowa o potrzebach i fantazjach wzmacnia więź, dając obu stronom poczucie bezpieczeństwa. Troska o zdrowie – aktywność fizyczna, zdrowa dieta, odpowiednia ilość snu – przekłada się na lepsze samopoczucie i większe libido. Gdy pojawiają się trudności, warto pamiętać, że seksuolog czy terapeuta może pomóc spojrzeć na sytuację z nowej perspektywy i znaleźć rozwiązania.

Nie czas, lecz bliskość decyduje o jakości seksu

Ile tak naprawdę trwa seks? Tyle, ile potrzeba, by poczuć bliskość i spełnienie. Badania pokazują, że przeciętny stosunek trwa kilka minut, ale to wzajemne zrozumienie i szacunek tworzą prawdziwą magię. Seksualność w związkach to nie wyścig ani pokaz sprawności – to intymna podróż, w której każda para wyznacza własne ścieżki. Zamiast gonić za wyidealizowanymi obrazami, warto wsłuchać się w siebie i partnera. W alkowie nie liczy się czas, lecz autentyczne, wspólne chwile, które zostają w sercu na długo.


DF, thefad.pl / Źródła: *Journal of Sexual Medicine*, „A Multinational Population Survey of Intravaginal Ejaculation Latency Time”, *Narodowy Raport o Seksualności 2024*, Society for Sex Therapy and Research, 2010, Priority Mens Medical, 2022, Kinsey Institute, University of Toronto, 2023

 


Tęsknota za imperium. Dlaczego część Niemców wciąż patrzy na Rosję z podziwem

Jacek Lepiarz

Atencja Niemców do Rosji ma długą tradycję, a jej spoiwem była niechęć do liberalnego Zachodu. Dziś na partie opowiadające się za współpracą z Moskwą znów głosuje ponad jedna trzecia wyborców.

Fot. Bundesarchiv, B 145 Bild-F088809-0038 / Creator:Joachim F. Thurn, CC BY-SA 3.0 de

Autor nawiązuje do doświadczeń niemieckiego poety Rainera Marii Rilkego, który w 1924 roku, podczas podróży po Rosji, „doznał inicjacji”. O zmierzchu, przed drzwiami dwóch srebrnych kaplic, dostrzegł grupę pielgrzymów. „Ten widok wstrząsnął mną do głębi. Po raz pierwszy w życiu poczułem w trudny do wyrażenia sposób, że to jest moja ojczyzna. Podjąłem decyzję o pozostaniu w Rosji” – pisał Rilke.

„Rilke nie został co prawda w Rosji, ale jego tęsknota za nią pozostała – podkreśla Schmid. Jego „trudne do wyrażenia uczucie podzielało wielu rodaków.

Rosja jako obiekt nienawiści Hitlera

Niemiecka fascynacja Rosją na długo odeszła w zapomnienie z powodu Adolfa Hitlera. Schmid tłumaczy, że wódz Trzeciej Rzeszy uczynił z niej „obiekt nienawiści narodowych socjalistów”. Nazistowska propaganda, podobnie jak masowe gwałty na niemieckich kobietach, pozostawiła głębokie ślady w zbiorowej świadomości. Pozytywny wizerunek Rosji ustąpił miejsca obrazowi wroga.

W czasach Adenauera Związek Sowiecki postrzegano jako imperium zła. Związanie RFN z Zachodem zmieniło polityczne wektory. Zachodni styl życia i demokracja okazały się atrakcyjne. „Autorytarna pokusa relacji ze Wschodem zniknęła” – czytamy w „Die Welt”.

Postawy wobec Rosji znów się zmieniają

Zdaniem komentatora, postawa Niemców po raz kolejny ulega zmianie. Coraz więcej obywateli uważa, że za wojnę w Ukrainie odpowiada nie Rosja, lecz NATO. Niemała liczba Niemców popiera Donalda Trumpa właśnie dlatego, że rozmontowuje trwające od 80 lat relacje transatlantyckie.

„Ponad jedna trzecia Niemców głosuje dziś na partie, które opowiadają się za możliwie dobrymi relacjami z imperium Putina i które co najmniej sceptycznie odnoszą się do zachodnich demokracji” – podkreśla dziennikarz „Die Welt”.

Jego zdaniem, dla wielu Niemców – „a cóż dopiero w SPD” – dobre stosunki z Rosją byłyby ważniejsze niż losy instytucji demokratycznego państwa prawa. „Nowe Rapallo spotkałoby się zapewne z akceptacją” – pisze Schmid.

Rapallo – koniec długiego procesu

Autor przypomina, że w kwietniu 1922 roku najwyżsi przedstawiciele Niemiec i rewolucyjnej Rosji podpisali w Rapallo traktat o wzajemnym uznaniu i współpracy „za plecami wszystkich państw zachodnich”. Akt ten oznaczał odrzucenie zbliżenia z Zachodem.

Jak zaznacza Schmid, okoliczności zawarcia traktatu nie są do dziś w pełni wyjaśnione, ale jego zdaniem nie była to spontaniczna decyzja ani efekt pośpiesznych negocjacji jednej nocy. Traktat był raczej zakończeniem dłuższego procesu i początkiem nowej niemiecko-rosyjskiej współpracy, która trwała aż do lata 1941 roku, kiedy to atak Hitlera na ZSRR zakończył pakt Ribbentrop–Mołotow – nazwany przez publicystę Sebastiana Haffnera „diabelskim paktem”.

Friedrich Gauss, niemiecki minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop, Józef Stalin oraz ludowy komisarz (minister) spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesław Mołotow. Fot. wikipedia

Słabość Niemców do postaci wodzowskich

Schmid podkreśla, że Niemców i Rosjan łączyła wspólna niechęć do liberalnego Zachodu – silniejsza niż różnice między socjalizmem a kapitalizmem.

Autor przypomina, że to Niemcy zorganizowali powrót Lenina do Petersburga w 1917 roku. Niemieccy przemysłowcy, wojskowi, dyplomaci i skrajna prawica współpracowali z bolszewikami już od czasu porażki w I wojnie światowej.

Dziś – pisze Schmid – wielu Niemców bagatelizuje różnicę między państwem prawa a dyktaturą i podziwia Rosję za rzekomy „porządek”.

„Niemcy odwrócili się od Hitlera, ale prawdopodobnie nie wyzbyli się jeszcze słabości do przywódców o wodzowskich ambicjach. Długa droga Niemców na Zachód jeszcze się nie skończyła – i to w chwili, gdy sam Zachód być może znajduje się w fazie rozpadu” – konkluduje Thomas Schmid.

REDAKCJA POLECA

 


Pornografia i przemoc: Zagrożenia dla dzieci w sieci

W dobie smartfonów i mediów społecznościowych dzieci spędzają godziny w cyfrowym świecie, który nie zawsze jest bezpieczny. Algorytmy platform takich jak TikTok czy Instagram podsuwają młodym użytkownikom treści, które mogą trwale wpłynąć na ich psychikę – od pornografii po brutalną przemoc. Raporty renomowanych instytucji, takich jak UNESCO, Pew Research Center czy Internet Watch Foundation, alarmują: internet stał się polem minowym dla najmłodszych. Jakie zagrożenia czyhają na dzieci skrolujące telefony i co możemy zrobić, by je chronić?

cyberbezpieczeństwo

thefad.pl / AI

Algorytmy: Machina emocji

Media społecznościowe działają dzięki algorytmom, które analizują każdy klik, by zatrzymać użytkownika jak najdłużej. Według raportu UNESCO z 2023 roku, algorytmy promują treści wywołujące silne emocje – strach, fascynację czy oburzenie – bo takie materiały najlepiej angażują. Dzieci, z ich ograniczoną zdolnością do krytycznej oceny, są szczególnie podatne na ten mechanizm.

Badanie University of Oxford z 2024 roku wykazało, że dzieci w wieku 10–15 lat, spędzające ponad trzy godziny dziennie w mediach społecznościowych, są o 40% bardziej narażone na kontakt z nieodpowiednimi treściami, takimi jak przemoc czy pornografia. Przykładem jest przypadek zgłoszony przez Internet Watch Foundation w 2023 roku, kiedy na platformie streamingowej wykryto setki filmów z treściami seksualnymi, dostępnymi pod niewinnymi hasztagami, takimi jak „taniec” czy „zabawa”.

Pornografia na jedno kliknięcie

Dostęp do pornografii w internecie jest alarmująco łatwy. Raport Safer Internet UK z 2024 roku wskazuje, że 20% dzieci w wieku 11–16 lat w Wielkiej Brytanii natknęło się na treści pornograficzne w mediach społecznościowych, często przypadkowo. Algorytmy platform takich jak Snapchat czy TikTok mogą w kilka sekund skierować użytkownika od neutralnych filmików do ekstremalnych materiałów. W 2022 roku australijskie śledztwo ujawniło, że na jednej z aplikacji obrazy seksualne były ukrywane w sekcjach oznaczonych jako „kreatywność”, co narażało dzieci na kontakt z nimi.

Niebezpieczeństwo nie kończy się na przypadkowych ekspozycjach. Badanie Pew Research Center z 2023 roku pokazało, że 30% nastolatków w USA otrzymało niechciane wiadomości o charakterze seksualnym. Takie interakcje zwiększają ryzyko wykorzystywania online, co potwierdzają przypadki zgłaszane przez organizacje takie jak ECPAT International.

Przemoc i toksyczność w codziennym scrollowaniu

Oprócz pornografii dzieci stykają się z treściami promującymi przemoc i autodestrukcję. Raport UNICEF z 2024 roku ostrzega, że materiały z brutalnymi walkami, samookaleczeniami czy niebezpiecznymi wyzwaniami – jak te popularne na TikToku – normalizują destrukcyjne zachowania. W 2023 roku w Indiach nastolatek doznał poważnych obrażeń, próbując odtworzyć „wyzwanie” z mediów społecznościowych, co wywołało debatę o odpowiedzialności platform.

Cyberprzemoc to kolejny problem. Według Anti-Defamation League (2024), 44% dzieci w wieku 13–17 lat doświadczyło nękania online – od wulgarnych obelg po groźby. W Kanadzie w 2023 roku 14-letnia dziewczyna odebrała sobie życie po fali nienawistnych komentarzy pod jej filmami, co uwypukliło braki w moderowaniu treści.

Zdrowie psychiczne pod presją

Stały kontakt z toksycznymi treściami ma poważne konsekwencje. Metaanaliza w „The Lancet” (2024) wykazała, że nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych zwiększa ryzyko lęków i depresji u młodzieży o 50%. Dzieci bombardowane przemocą, nierealistycznymi standardami urody czy treściami seksualnymi zmagają się z obniżoną samooceną i izolacją.

Globalny kryzys psychiatrii dziecięcej pogłębia problem. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podaje, że w latach 2019–2023 liczba młodych ludzi z problemami psychicznymi wzrosła o 25%, a dostęp do specjalistów jest ograniczony. Media społecznościowe nie są jedyną przyczyną, ale znacząco przyczyniają się do tego trendu.

Deepfake: Nowy wymiar zagrożeń

Rozwój sztucznej inteligencji otwiera kolejne fronty. Raport Europolu z 2024 roku ostrzega, że zdjęcia dzieci z mediów społecznościowych są wykorzystywane do tworzenia deepfake’ów, w tym pornograficznych. W 2023 roku w Hiszpanii nastolatkowie użyli AI do wygenerowania nagich zdjęć koleżanek, co wywołało traumę u ofiar i debatę o lukach prawnych.

Publikowanie zdjęć dzieci, nawet w niewinnych kontekstach, jest ryzykowne. Internet Watch Foundation szacuje, że 60% materiałów pedofilskich pochodzi z legalnie udostępnionych zdjęć, które zostały zmodyfikowane. Rodzice często nie zdają sobie sprawy, że tracą kontrolę nad takimi obrazami.

Regulacje i edukacja: Droga naprzód

Świat reaguje na te wyzwania. W 2023 roku Unia Europejska wprowadziła Digital Services Act, nakazujący platformom lepszą moderację treści. Australia w 2024 roku ograniczyła dostęp dzieci poniżej 16 lat do mediów społecznościowych, a w USA trwają prace nad podobnymi regulacjami. Jednak prawo nie nadąża za technologią. Eksperci UNESCO podkreślają, że kluczowa jest edukacja cyfrowa.

Programy takie jak brytyjski Thinkuknow uczą dzieci rozpoznawania zagrożeń i ochrony prywatności. Rodzice również potrzebują wiedzy – od ograniczania czasu przed ekranem po unikanie publikacji zdjęć dzieci. Dowiedz się więcej o cyberbezpieczeństwie dla rodzin.

Jak chronić dzieci? Praktyczne kroki

  1. Ogranicz czas online: Mniej niż dwie godziny dziennie w mediach społecznościowych zmniejsza ryzyko kontaktu z toksycznymi treściami.
  2. Rozmawiaj o ryzyku: Wyjaśnij, jak zgłaszać niepokojące materiały i unikać podejrzanych interakcji.
  3. Zabezpiecz konta: Ustaw prywatne profile i wyłącz udostępnianie lokalizacji.
  4. Unikaj zdjęć w sieci: Nawet niewinne obrazy mogą zostać wykorzystane.
  5. Używaj narzędzi kontroli: Aplikacje jak Qustodio pomagają monitorować aktywność dziecka.

Czas na odpowiedzialność

Internet oferuje ogromne możliwości, ale bez zabezpieczeń staje się pułapką dla dzieci. Algorytmy, pornografia, deepfake’i i cyberprzemoc to wyzwania, które wymagają wspólnego działania – od platform po rodziców. Jak podkreśla UNESCO, cyfrowy świat powinien być miejscem rozwoju, nie destrukcji. Czy zdążymy stworzyć takie środowisko, zanim kolejne dziecko zapłaci zbyt wysoką cenę?

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: UNESCO, 2023: Digital Competencies, University of Oxford, 2024: Social Media and Teenagers’ Mental Health, Internet Watch Foundation, 2023–2024, Safer Internet UK, 2024, Pew Research Center, 2023: Teens and Social Media, ECPAT International, UNICEF, 2024: State of the World’s Children, Anti-Defamation League, 2024: Online Hate and Harassment, The Lancet, 2024: Social Media and Mental Health, WHO: Mental Health of Adolescents, Europol, 2024: Online Threats, Digital Services Act, Thinkuknow

 


„23 zasady władzy Kaczyńskiego”. Brutalny manifest Adama Mazguły

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jarosław Kaczyński od lat rządził Polską strachem, trupim paliwem, kłamstwem i ogłupiającą propagandą fałszywego patriotyzmu. W imię 'dobra Polski' jego partia tworzyła system oparty na przekupstwie, manipulacji i wykluczaniu tych, którzy nie pasowali do pisowskiej wizji narodu. Zebrane tu 23 zasady tej brutalnej władzy – to nie tylko manifest, ale wstrząsający portret kraju podporządkowanego jednemu człowiekowi, jednemu partyjnemu aparatowi, jednej ideologii.

Kaczyński znowu chce rządzić strachem, trupim paliwem, korupcją, kłamstwem i ogłupiającą propagandą fałszywego patriotyzmu.

Fot. thefad.pl / AI

Panie Jarosławie Kaczyński,

Jest Pan autorem czynów i kopalnią myśli tak oczywistych, że aż genialnych.
Słyszałem już, jak dochodzi Pan latami do prawdy, aż się Pan z nią minął.
Widziałem represje dla tych, co żyli „w komunie”, do których Pan przecież należy, albo o wojnie z osobami, a nawet ideologią LGBT, która nie jest Panu obca.

Okupacja Polski Jarosława Kaczyńskiego i jego partii opierała się na zasadzie wymuszonej eksploatacji Polaków za pomocą przekupstwa, strachu, trupiego paliwa i masowej propagandzie sukcesu „prawdziwych Polaków i Katolików”.
To historia agresji, masowej manipulacji i budowy trwałej oligarchii władzy na wzór terrorysty Putina.

Izolowali Polaków w świecie, wmawiali patriotyzm i wierność wierze ojców. Na tej bazie demolowali kraj z hasłami „dla dobra Polski i Polaków” – i nie dodawali, że tylko tych z PiS.

Znalazłem więc 23 zasady, którymi rządziła ich antypolska krucjata wojny z demokracją i cywilizacją świadomego człowieka.
Każda z tych zasad to elaborat przykładów łamania prawa i łajdactw władzy, ukrywanych lub umarzanych przez partyjną prokuraturę „przestępcy generalnego kraju”.


23 zasady pisowskiej władzy:

  1. Prezes PiS-u to wódz jedyny, nieomylny, kompetentny i najmądrzejszy na świecie, nazywa się Jarosław Kaczyński i ma zawsze rację.
  2. Jeżeli zauważysz, że prezes nie ma racji, to zmień okulary i sprawdź jeszcze raz pkt 1.
  3. Polska to PiS, naród to parafianie, reszta to zdrajcy.
  4. Dbamy o swoich, inni nie są Polakami.
  5. Każda władza ma należeć do PiS-u i dlatego należy ją bardzo dobrze opłacać.
  6. Polskie złoto jest nasze, pilnuje je Glapiński, a pieniądze da się wydrukować.
  7. PiS nie ma słabych punktów i nie popełnia błędów, więc nie krytykuj. Masz wierzyć i ufać nam nawet wtedy, gdy białe jest czarne. Nie myśleć, nie przeszkadzać, nie zadawać pytań, głosować na PiS i zapie*dalać za miskę ryżu.
  8. Ocenę faktów, ludzi i historii tworzą nasze media. Prawda nie ma znaczenia, jeśli jest propaganda. „Ciemny naród wszystko kupi”.
  9. Demokracją można sterować poprzez ogłupiającą Polaków propagandę.
  10. Wola polityczna jest ponad prawem, a sprawiedliwość jest nasza.
  11. Edukacja jest zbędna naszym niewolnikom i parafialnym owieczkom, ale nasze dzieci kształcimy na zachodzie.
  12. Każdego da się okraść i przekonać, że to dla jego dobra, Polski i Polaków.
  13. Okradaj bezwzględnie, lecz cicho i powoli. Oddasz trochę, głośno krzycząc, aby wyborca sobie utrwalił nie to, kto mu odbiera, ale wiedział, kto mu daje.
  14. Okłamuj skutecznie. Jak ktoś się zorientuje, że kłamiesz, kłam ze zwiększoną siłą. W końcu musi uwierzyć, albo się go zamknie.
  15. Czego nie możesz udowodnić, zrób z tego wiarę. To królestwo manipulacji.
  16. Jeśli ktoś atakuje cię uniwersalnymi słowami takimi jak konstytucja, normalność, wspólnota, solidarność… zabierz mu te słowa i odwróć narrację.
  17. Wojsko i policja muszą być skompromitowane, dowodzone przez słabeuszy i dobrze opłacane, aby wiedziały, komu mają służyć.
  18. Czyńcie sobie ziemię poddaną i rabujcie. Nasz jest zysk na pokolenia, koszt i bieda jest naszych wrogów – i też na ich pokolenia.
  19. Jeśli dla dobra polskich rodzin trujesz Polaków, zrzuć winę na tych, którzy to ujawniają.
  20. Dla nas zdrowie jest najważniejsze. Inni mają klauzulę sumienia i niech się modlą – to ich prywatna sprawa.
  21. Kobiety są nasze i my decydujemy o ich losie. Przede wszystkim mają nam dobrze służyć.
  22. Daliśmy opozycji protestować, wyszumiała się, spisaliśmy, poturbowaliśmy, oskarżyliśmy. Niech wiedzą, że marzenia dużo kosztują.
  23. Każdy może nas wspomóc, ale najcenniejsze są trupy – one ożywiają naszą partię.

O czym zapomniałem? Dopiszcie sami.
Adam Mazguła

 


„Jarku, obnażyłeś swoją bezsilność” – List Romana Giertycha do Kaczyńskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

To nie jest ważne, że kazałem ci mówić do siebie ‘wuju’. To nawet nie jest ważne, żeście mnie znieważali, krzycząc ‘morderca’. Ważne jest to, że w obecnej Polsce nie jesteś żadnym dyktatorem, tylko zwykłym obywatelem. Twoja bezradność, bezsilność, niemoc i brak sprawczości okazały się przed oczyma milionów Polaków

List do Jarosława Kaczyńskiego

Drogi Jarku!

Dzisiaj miałem spotkanie z trzema tysiącami internautów i podczas tego spotkania zrozumieliśmy, co tak naprawdę się stało 2 kwietnia 2025 roku na mównicy sejmowej.

Bo to nie jest ważne, że stałeś jak śmiesznie podskakujący dzieciak, i to bez znaczenia, że między nami jest różnica wzrostu. To nie jest ważne, że kazałem ci mówić do siebie „wuju”, a ciebie zatkało. To nawet nie jest ważne, żeście mnie znieważali, krzycząc „morderca”, i pokazaliście tym samym zachowanie żuli.

Ważne jest coś innego. Ważne jest to, że ukazała się twoja całkowita bezsilność. Miałem zaszczyt i honor, w imieniu tych, którzy na mnie głosowali, w imieniu tych, którzy głosowali na KO i na całą Koalicję 15 października, pokazać ci, że nie możesz wchodzić na mównicę bez trybu, że musisz się słuchać prowadzącego obrady, że w obecnej Polsce nie jesteś żadnym dyktatorem, tylko że jesteś zwykłym obywatelem.

Twoja bezradność, bezsilność, niemoc i brak sprawczości okazały się przed oczyma milionów Polaków i to ich ukazanie spowodowało, że straciłeś dzisiaj 5 punktów sondażowych dla swego kandydata, co oznacza dla was katastrofę.

Myśmy 8 lat czekali w bezsilności, patrząc, jak niszczysz nasz kraj. Patrzyliśmy bezsilnie, jak kradniecie, jak rozwalacie kompromis aborcyjny haniebnym wyrokiem Trybunału Julii Przyłębskiej, jak doprowadzacie do tysięcy zgonów w epidemii, jak ośmieszacie nas na świecie, jak matołów robicie dyrektorami i prezesami ważnych instytucji, jak niszczycie ład konstytucyjny, jak przejmujecie prokuraturę i sądy, jak prześladujecie przeciwników politycznych, jak kłamiecie o Smoleńsku, jak zamieniacie TVP w maszynę hejtu i nienawiści. I jeszcze na wiele innych rzeczy bezsilnie patrzyliśmy.

A teraz ty bezsilnie waliłeś rączką w pulpit, bo nie mogłeś bez trybu wejść na mównicę i nie możesz powstrzymać śledztwa, które cię przeraża.

To był wielki honor, w imieniu milionów Polaków, obnażyć twoją bezsilność, Jarku. Właśnie po to Polacy wybrali mnie do Sejmu RP.

 

I wiedz, że nigdy nie pozwolimy, abyś odzyskał siłę. Nigdy.

Roman Giertych
Twój „Wuj”
.

 


Hołownia znikający – czyli cud medialnej teleportacji

OBSERWATORIUM POLEMICZNE

Zbigniew Moskal

Zbigniew Moskal

Hołownia, człowiek niegłupi, rusza w trasę po Polsce, mówi rzeczy… i tu nagle dzieje się cud. NIC. ZERO. CISZA. Zamiast niego klikają się wycieczki Mentzena na TikToka i histerie komentatorów. A przecież Hołownia mówi z humorem i sensem – tyle że do pustej sali. Halo, media? Słyszycie coś? Nie? To Hołownia znowu coś ważnego powiedział.

Zadziwiające, jak łatwo można w Polsce zniknąć

Nie potrzeba peleryny niewidki z Hogwartu, wystarczy mieć na imię Szymon i chcieć być prezydentem. Hołownia, człowiek niegłupi, elokwentny, błyskotliwy, rusza w trasę po Polsce, spotyka się z wyborcami, mówi rzeczy… i tu nagle dzieje się cud. NIC. ZERO. CISZA. Telewizje milczą, portale ziewają, media społecznościowe wolą memy z Mentzenem niż merytoryczne riposty Hołowni.

Tymczasem Szymon robi coś, co powinno być nośnikiem medialnym pierwszej klasy: rozwala program Mentzena na części pierwsze, z precyzją szwajcarskiego zegarka i humorem, który sprawia, że widz się śmieje, zanim zdąży się zezłościć. Ale nie, to się nie klika. Klikają się wycieczki Mentzena do TikToka i histerie politycznych komentatorów, którym sen z powiek spędza jego sondażowa forma.

Hołownia? Ma przyprawioną „gębę” płaczka, katolika z przechyłem na zakaz tańców i całowania w miejscach publicznych. A przecież bliżej mu dziś do liberalnego duszpasterza, który wyrzucił z ambony klerykalizm i wpuścił do niej zdrowy rozsądek. Ale kto by to zauważył? Przecież lepiej zrobić z niego mema niż pochylić się nad treścią.

Irytujące? Jak najbardziej. Bo kiedy ktoś mówi rzeczy ważne i potrzebne, i to w sposób przystępny, dowcipny i spokojny, to powinien dostać czas antenowy, nie pogardliwe wzruszenie ramion. Zamiast tego mamy medialny fenomen Hołowni, którego nie ma – jakby przez przypadek dostał się do polityki przez tajne przejście w redakcji „Znaku” i do dziś nie może znaleźć wyjścia.

Ale może to właśnie jego siła – mówić sensownie i nie robić z siebie błazna. Problem w tym, że w tym cyrku błazen ma mikrofon, a klaun z sercem i mózgiem gra w pustej sali.

Halo, media? Słyszycie coś? Nie? To Hołownia znowu coś ważnego powiedział.

Zbigniew Moskal


Niemcy tracą pozycję ulubionego kierunku azylantów. UE obawia się nowej fali uchodźców

Monika Stefanek

Po raz pierwszy od lat Niemcy przestały być głównym kierunkiem dla osób ubiegających się o azyl w Unii Europejskiej. Mimo znaczącego spadku liczby wniosków, Komisja Europejska ostrzega, że sytuacja może wkrótce ulec zmianie. Powód? Narastające napięcia geopolityczne i nowe zagrożenia w regionie Bliskiego Wschodu.

Fot. thefad.pl / AI


Rekordowy spadek wniosków o azyl

Z najnowszego, nieopublikowanego raportu Komisji Europejskiej, do którego dotarł niemiecki dziennik Welt am Sonntag, wynika, że liczba osób ubiegających się o ochronę w Niemczech spadła w pierwszym kwartale 2025 roku aż o 41 procent. To najniższy wynik od lat – łącznie złożono 37 387 wniosków.

Tymczasem to Francja przejęła pierwsze miejsce na liście – tam złożono 40 871 wniosków, a tuż za nią uplasowała się Hiszpania z wynikiem 39 318. Niemcy po raz pierwszy od dekady znalazły się poza podium.


UE notuje ogólny spadek migracji

Zmniejszenie liczby wniosków widoczne jest w całej Unii. Według danych z raportu, w pierwszych trzech miesiącach roku łącznie 210 641 osób złożyło wniosek o azyl w krajach UE, Norwegii i Szwajcarii. To o 19 procent mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Kraje z najniższą liczbą złożonych wniosków to Węgry (22) oraz Słowacja (7), co odzwierciedla ich twardą linię wobec migracji.


Skąd przybywają uchodźcy?

Choć kierunki migracji się zmieniają, niektóre źródła pozostają niezmienne. W pierwszym kwartale 2025 roku najwięcej osób ubiegających się o azyl pochodziło z:

  • Wenezueli – 25 375 osób (wzrost o 44 proc.),
  • Afganistanu – 21 524 osoby,
  • Syrii – 15 138 osób (spadek o 56 proc.).

Wyraźnie wzrosła też liczba wniosków składanych przez obywateli Ukrainy (o 84 proc.), Chin (o 87 proc.) i Indii (o 56 proc.).

W Niemczech, mimo spadku ogólnej liczby, Syryjczycy nadal stanowią jedną czwartą wszystkich wnioskodawców.


Komisja Europejska ostrzega: może być gorzej

Według Komisji Europejskiej, obecny spadek może być jedynie przejściowy. W raporcie ostrzeżono, że w najbliższych miesiącach liczba wniosków o azyl może ponownie znacząco wzrosnąć. Powodem są m.in. masowe aresztowania w Turcji oraz rosnąca niestabilność na Bliskim Wschodzie.

Szczególne zaniepokojenie budzi sytuacja w Syrii, gdzie doszło do brutalnych starć między zwolennikami byłego prezydenta Baszara al-Assada a islamistycznymi bojówkami wspierającymi nowy rząd w Damaszku. Dodatkowo, jak zaznaczają eksperci Komisji, osłabienie syryjskiej straży przybrzeżnej – będące efektem wojny domowej – może doprowadzić do odrodzenia się siatek przemytniczych, które przez ostatnie lata pozostawały nieaktywne.


„Istnieje realne ryzyko, że w najbliższym czasie zaobserwujemy kolejną falę migracyjną do Europy” – podkreśla jeden z autorów raportu cytowany przez Welt am Sonntag.


Europa na zakręcie

Chociaż obecne statystyki mogą dawać chwilowy oddech wielu państwom członkowskim, niepewna sytuacja polityczna w sąsiedztwie UE zmusza do zachowania czujności. Niewykluczone, że obecne miesiące będą jedynie ciszą przed kolejnym migracyjnym wyzwaniem.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

opracowanie: Dariusz Frach, thefad.pl

 

 

 


Roman Giertych: 50 twarzy Kaczyńskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

To, co wydarzyło się w Sejmie 2 kwietnia, nie ma żadnego precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu. (…) Gdy mówiłem, nie słyszałem nawet swojego głosu – tak głośno się wokół mnie zrobiło. (…) Z mojej perspektywy te wrzaski wyglądały jak krzyki pięćdziesięciu opętanych. (…) Dla pana Kaczyńskiego i pani Arent będę się domagał roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz po 300 tysięcy złotych na WOŚP

To, co wydarzyło się w Sejmie 2 kwietnia, nie ma żadnego precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu. Pięćdziesięciu posłów zagłuszających moje wystąpienie najgorszą zniewagą, jaką może dotknąć człowieka – czyli nazwaniem kogoś mordercą – pokazało całej Polsce, że są gotowi zrobić dla tego człowieka wszystko.

Z mojej perspektywy te wrzaski wyglądały jak krzyki pięćdziesięciu opętanych. Gdy mówiłem, nie słyszałem nawet swojego głosu – tak głośno się wokół mnie zrobiło. Przecież każdy i każda z tych pięćdziesięciu posłów wie, że nikogo nie zabiłem, a wiązanie mnie ze śmiercią Barbary Skrzypek tylko dlatego, że sześć lat temu podjąłem się prowadzenia sprawy w imieniu Geralda Birgfellnera, to idiotyzm wielokrotnie przekraczający nawet bezczelne oskarżenia o „zbrodnię smoleńską”.

 

Zrobiły to osoby, które ostentacyjnie nazywają się katolikami, a niektóre z nich widziałem, jak wychodziły z kaplicy sejmowej po rekolekcjach wielkopostnych. Tymczasem takie lżenie innego człowieka to ciężki grzech. Ponadto rzucanie w twarz podczas przemówienia posła w Sejmie tego typu oskarżeń jest chyba najpoważniejszym rodzajem popełnienia przestępstwa znieważenia funkcjonariusza publicznego wykonującego swoje obowiązki służbowe (art. 226 kk).

Dlatego też Klub Parlamentarny Koalicji Obywatelskiej złożył zawiadomienie na posłów PiS do prokuratury. Jako pokrzywdzony będę aktywną stroną tego postępowania i będę się domagał bardzo szybkiego śledztwa. Sprawa jest ewidentna. Dowodem są nagrania. Przepis jest oczywisty. Poseł to funkcjonariusz publiczny. Występowałem w ramach obowiązków służbowych, a ich wrzaski były związane z moim wystąpieniem. Właściwie wszyscy powinni być skazani na pierwszej rozprawie. Moim celem jest zakończenie tej sprawy w tym roku.

Będę się domagał dla każdego z nich sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok oraz, w związku z zawieszeniem kary, nałożenia obowiązku zapłaty 200 tysięcy złotych na rzecz WOŚP. Niech ich pieniądze zasilą dobro. Dla pana Kaczyńskiego i pani Arent będę się domagał roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz po 300 tysięcy złotych na WOŚP. Orzeczenie takich kar oznaczałoby oczywiście, że wszyscy oni straciliby mandaty poselskie (przestępstwo jest ścigane z oskarżenia publicznego) oraz do końca zatarcia skazania nie mogliby kandydować.

Jednakże przewiduję amnestię wielkanocną. Jeżeli którykolwiek z tych posłów publicznie przeprosi mnie w nagraniu lub na żywo w TVP do tegorocznej Wielkanocy oraz prześle mi do kancelarii swoje przeprosiny, to będę wnioskować o warunkowe umorzenie jego sprawy bez żadnych kar.

Ta amnestia nie dotyczy pani Arent, pana Kaczyńskiego i wszystkich członków rządów Mateusza Morawieckiego, gdyż powinni być bardziej świadomi swoich czynów i bardziej za nie odpowiadają.

Apeluję do tych posłów, którzy mogą skorzystać z tej amnestii: przeproście, abyście potem nie płakali, gdyż przyjdzie wam płacić za swe czyny. Przeproście też dlatego, że zrobiliście coś złego. Ja też mam rodzinę. Wyobraźcie sobie, co by wasi najbliżsi czuli, gdyby taka sytuacja was spotkała.

Kaczyński was zwiódł, bo boi się sprawy karnej, która przybrała dla niego niekorzystny obrót. I wciągnął was w ten swój strach i nienawiść. Nie bójcie się go. On już żadnych list wyborczych ustawiać nie będzie, bo nieuchronnie spotka go, do następnych wyborów, surowa sprawiedliwość.

Liczę na to, że się zreflektujecie.

Roman Giertych

 


Pong wraca! Zagraj z nami w kultową grę z dawnych lat

W czasach, gdy gry komputerowe dopiero stawiały pierwsze kroki, a słowo „grafika” oznaczało kilka białych pikseli poruszających się po czarnym tle, narodziła się legenda. Pong — prosta, ale genialna w swojej formie gra symulująca tenis stołowy — zdobyła uznanie graczy na całym świecie. Dwie pionowe kreski, odbijająca się piłeczka i napięcie, które rosło z każdą wymianą. W tamtych latach to była rewolucja, dziś – powrót do źródeł gamingu.

Fot. thefad.pl

Kultowa rozgrywka w nowej odsłonie

W erze fotorealistycznych gier i otwartych światów z setkami godzin rozgrywki łatwo zapomnieć, jak wciągająca potrafi być prosta mechanika. Pong, choć minimalistyczny, to przykład tego, że mniej znaczy więcej. Dlatego przygotowaliśmy dla Ciebie wyjątkową niespodziankę — neonową wersję klasycznego Pong, dostępną bezpośrednio z poziomu przeglądarki.

Nowa edycja zachowuje ducha oryginału, dodając mu tylko lekki, futurystyczny sznyt. To ukłon w stronę retro estetyki, który nie tylko cieszy oko, ale też przypomina, że gry zaczynały się od pasji i pomysłu, a nie milionowych budżetów.

Zasady gry? Proste jak dawniej

Rozgrywka jest intuicyjna i błyskawicznie wciąga — dokładnie tak, jak robiła to kilkadziesiąt lat temu. Możesz grać samemu, rywalizując ze sztuczną inteligencją, lub zaprosić znajomego i zmierzyć się w trybie dla dwóch graczy.

Sterowanie:

  • Gracz 1: W – góra, S – dół
  • Gracz 2: Strzałka ↑ – góra, Strzałka ↓ – dół
  • Spacja: przełącza tryb gry między 1 a 2 graczy

Gra kończy się, gdy któryś z graczy zdobędzie 10 punktów. Wynik aktualizuje się automatycznie, a Ty możesz od razu rozpocząć kolejną rundę.

Powrót do przeszłości, który wciąga

To tylko kilka minut zabawy — ale dokładnie takich, jakie zostają w pamięci na długo. Pong nie potrzebuje realistycznych i zaawansowanych efektów. To gra, do której chce się wracać. Samemu, z przyjacielem, z nostalgią albo z ciekawości.


🎮 Zagraj teraz

i przekonaj się, jak potrafi bawić gra, która miała być tylko prostym eksperymentem.

Powodzenia!

Dariusz Frach, thefad.pl


Elon Musk blokuje na X konta krytyczne wobec Putina, Netanjahu i Trumpa. UE szykuje miliardową karę

Elon Musk, przejmując Twittera w 2022 roku i przemianowując go na „X”, zapowiadał erę wolności słowa i końca cenzury. Dziś te deklaracje zderzają się z rzeczywistością, która coraz częściej przypomina tę z zarzutów kierowanych wobec autorytarnych reżimów. Jak informuje m.in. The New York Times, Komisja Europejska przygotowuje się do nałożenia bezprecedensowej kary na platformę X za łamanie przepisów Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA).

Fot. thefad, AI

Algorytmiczna cenzura i selektywna widoczność

Od kilku miesięcy zarzuty wobec X dotyczą nie tylko braku moderacji mowy nienawiści czy dezinformacji, ale także aktywnego tłumienia treści, które nie są zgodne z poglądami Elona Muska. Według informacji opublikowanych przez niezależnych badaczy oraz cytowanych przez międzynarodowe media, sztuczna inteligencja wykorzystywana na platformie miała celowo ograniczać zasięgi kont krytykujących Władimira Putina, Donalda Trumpa oraz izraelską operację wojskową w Strefie Gazy.

W tym samym czasie promowane są konta wspierające Muska oraz profile szerzące skrajnie prawicowe narracje. Jak zauważają komentatorzy, to zwrot o 180 stopni w stosunku do obietnic „neutralności technologicznej” i „wolności wypowiedzi”, jakie Musk składał po przejęciu platformy.

Europejska odpowiedź: miliardowa kara i wymogi systemowe

Zgodnie z doniesieniami The New York Times, Komisja Europejska planuje ogłoszenie decyzji o karze już tego lata. Może ona przekroczyć 1 miliard dolarów i być pierwszym przypadkiem zastosowania przepisów DSA w takiej skali. Kluczowe zarzuty to:

  • brak przejrzystości algorytmicznej,
  • niedostateczna moderacja treści naruszających prawo UE,
  • ograniczanie dostępu do danych dla niezależnych badaczy,
  • promowanie treści ekstremistycznych.

Unia Europejska rozważa też zastosowanie sankcji nie tylko wobec samej platformy X, ale również wobec innych przedsięwzięć kontrolowanych przez Elona Muska, takich jak SpaceX, Neuralink, xAI czy The Boring Company. Wyjątkiem miałaby być Tesla, która jako spółka notowana na giełdzie nie podlega bezpośredniej kontroli Muska.

Musk w defensywie

Według nieoficjalnych informacji, Elon Musk miał reagować z „furią” na zapowiedzi KE. W ostatnich miesiącach miliarder notuje znaczne straty finansowe, m.in. w wyniku bojkotów konsumenckich i spadków wartości jego firm. Wizerunkowo Musk coraz bardziej postrzegany jest jako osoba sympatyzująca z ruchami skrajnie prawicowymi, co dodatkowo pogarsza jego pozycję w oczach opinii publicznej i inwestorów.

Polaryzacja i przyszłość platformy

Decyzja Komisji Europejskiej może być punktem zwrotnym nie tylko dla X, ale dla całego ekosystemu medii społecznościowych. Przypadek Elona Muska pokazuje, że wolność słowa w cyfrowej przestrzeni może być wykorzystywana instrumentalnie, a deklaracje o „neutralności” często służą jedynie legitymizacji konkretnych interesów politycznych i gospodarczych.

DF, thefad.pl / Źródło: The New York Times, Reuters, Politico EU

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję