Szukaj w serwisie

×
18 stycznia 2019

W Pradze podpalił się człowiek

Aureliusz M. Pędziwol

Aureliusz M. Pędziwol

W piątek krótko po trzeciej po południu na placu Wacława w Pradze podpalił się człowiek. Ugasili go przechodnie. Mężczyzna z poparzeniami 30 procent ciała został przewieziony do szpitala na pobliskich Vinohradach.

Według informacji czeskich mediów mężczyzna miał 54 lata. Czeska agencja prasowa CTK cytuje kobietę, która miała uczestniczyć w gaszeniu płomieni. Według niej człowiek ów na pewno jest Czechem. Wyglądał według niej na bezdomnego. Policja potwierdziła, że chodzi o obywatela Czech.

Natomiast Czeskie Radio rozmawiało ze świadkiem, który widział go krótko przedtem, zanim się podpalił. Według niego mężczyzna miał stojak z dwoma tablicami z obcojęzycznymi napisami i cały czas coś mówił. Brzmiało to według niego jak modlitwa.

– Na stojaku miał podwieszone dwa chrześcijańskie krzyże – powiedział. – Odszedłem na górę zrobić zdjęcie. Po chwili byłem z powrotem. Powiedzieli mi, że się polał i zapalił. Podobno widzieli go ludzie w restauracji i wybiegli z gaśnicą, by go ugasić. A jedna pani próbowała go gasić torebką.

Kolejny świadek cytowany przez portal Lidovky.cz potwierdza informacje o tablicach. Na jednej z nich miał być napis pismem arabskim, na drugiej łacińskim. Mężczyzna miał też podobno głośnik, z którego płynęła „dziwna muzyka”. – Myślałem, że to jakiś fanatyk religijny – powiedział reporterom.

Jeszcze inny świadek wydarzenia, który widział, jak ów człowiek oblał się płynem, miał wyrwać mu z ręki zapalniczkę. Mężczyzna miał jednak drugą i się podpalił. Wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną przebywa obecnie w szpitalu na Vinohradach.

Protest społeczny?

Na odgrodzonym przez policję miejscu zdarzenia pod pomnikiem św. Wacława pozostał kanister z cieczą, popalone szczątki ubrania i proszek gaśniczy. W śledztwie uczestniczy też ekspert straży pożarnej.

Dwie godziny po zdarzeniu wciąż nie było jasne, co pchnęło 54-letniego mężczyznę do tego czynu. Policja twierdzi, że czyn ten nie miał ani podłoża politycznego, i nie był też protestem społecznym.

Pół wieku po Palachu

Do zdarzenia doszło w dwa dni po 50. rocznicy samospalenia studenta Uniwersytetu Karola Jana Palacha, który w ten sposób protestował przeciw zobojętnieniu swych rodaków po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Zmarł po trzech dniach od swego czynu.

W środę w górnej części placu, pod pomnikiem świętego Wacława otwarta została poświęcona Palachowi plenerowa wystawa składający się z kilkunastu dwustronnych paneli, którą można oglądać do końca stycznia.

 

REDAKCJA POLECA

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję