Oferta kupna zdjęć zwłok Ewy Tylman trafiła do mediów
Mężczyzna, który znalazł ciało należące najprawdopodobniej do zaginionej Ewy Tylman, próbował sprzedać mediom zrobione przez siebie zdjęcia zwłok. Media zapewniają jednak, że nie skorzystały z oferty.
Mężczyzna miał proponować filmy i zdjęcia dziennikarzom, którzy przybyli na miejsce odnalezienia zwłok. Miał się też chwalić, że będzie "sławny" "we wszystkich mediach".
- Mężczyzna, który zobaczył ciało w Warcie, oferował dziennikarzom różnych redakcji zdjęcia znalezionych zwłok. Policjanci i prokuratorzy stoją na stanowisku, że dopuścił się usiłowania utrudniania śledztwa. Była to nieuprawniona próba ujawnienia materiałów pokazujących zwłoki z potencjalnego zabójstwa - wyjaśniał Polskiej Agencji Prasowej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.
Za utrudnianie śledztwa grozi mężczyźnie do pięciu lat więzienia.
Poza osobą, która znalazła zwłoki i próbowała sprzedać mediom zdjęcia, fotografie robiły też dwie osoby transportujące zwłoki, nie wiadomo jednak czy również chciały je sprzedać.
Wieczorem Andrzej Borowiak napisał na Twitterze: "Trzej mężczyźni (od zdjęć zwłok) przyznali się do winy. Chcą poddać się karze. Jeszcze kilka dni i szybko kończymy tę sprawę".
Policjanci ogłaszają dziś zarzuty i przesłuchują mężczyzn, którzy fotografowali zwłoki kobiety znalezione w Warcie, w Czerwonaku.
— Andrzej Borowiak (@BorowiakPolicja) 28 lipca 2016
Policjanci i prokuratorzy uznali, że było to znieważenie zwłok (transportujący) i usiłowanie utrudniania śledztwa (znalazca, sprzedawca fot)
— Andrzej Borowiak (@BorowiakPolicja) 28 lipca 2016
Trzej mezczyźni (od zdjeć zwłok) przyznali się do winy. Chcą poddać się karze. Jeszcze kilka dni i szybko kończymy tę sprawę.
— Andrzej Borowiak (@BorowiakPolicja) 28 lipca 2016
Do otrzymania oferty kupna zdjęć przyznała się wielkopolska telewizja WTK. - Kontaktował się z naszą redakcją, oferując zdjęcia, oferując filmy, chciał za te zdjęcia kilka tysięcy złotych - mówił w środę dziennikarz WTK Radosław Śledziński. WTK nie skorzystała z oferty.
"Super Expressu" zaprzecza o rzekomej ofercie kupna zdjęć. - Nikt nam nie zaoferował sprzedaży zdjęć Ewy Tylman - powiedział zastępca redaktora naczelnego "SE" Hubert Biskupski. - Gdyby nawet taka propozycja padła, oczywiście byśmy ją odrzucili jako niemoralną - dodaje
- Redakcja "Faktu" nie posiada takich materiałów i nie jest nimi zainteresowana - zapewniał Robert Feluś, redaktor naczelny dziennika "Fakt". Nie udziela jednak informacji, czy jego redakcja otrzymała propozycję kupna zdjęć.
Opracowanie: Darek Frach
Najczęściej czytane
-
1
Sny, które przychodzą przed śmiercią. Lekarze mówią, że nie są przypadkowe
-
2
Nowe taśmy Romanowskiego. Gmail, Signal i „Powrót Jedi”
-
3
Ile godzin snu służy zdrowiu? Naukowcy sprawdzili dane 500 tys. osób
-
4
Mam 20 lat i mieszkam w Korei Północnej
-
5
Wszędzie, byle nie w łóżku. Dlaczego coraz więcej par ucieka z sypialni?