Szukaj w serwisie

×

Czy powinniśmy zapłacić podatek od prezentów ślubnych? Komentarz ekspercki

Lato to nie tylko czas wyjazdów wakacyjnych i odpoczynku. To również czas ślubów, chrzcin i innych uroczystości rodzinnych. Organizując taką imprezę, mamy sporo wydatków, ale nie tylko. Finalnie, po wydarzeniu, często dysponujemy niemałą sumą pieniężną z otrzymanych od gości “kopert”. Albo też dostajemy wartościowy prezent. Właśnie tu pojawia się pytanie… czy nie powinniśmy zgłosić takiego dochodu fiskusowi?

Fot. Nathan Dumlao / Unsplash

Ustawa o podatku od spadku i darowizn

Otrzymane prezenty lub też środki pieniężne traktujemy jak darowizny. Ustawa o podatku od spadku i darowizn wskazuje, że przekazane nam od innych środki, o ile nie przekroczą wyznaczonych progów, nie muszą być zgłaszane organom podatkowym.

Kwota wolna od podatku jest różna i zależna od tego, w jakim stopniu jesteśmy spokrewnieni z darczyńcą.

Jeżeli wartość wpłat od osoby nam obcej, należącej do III grupy podatkowej, nie przekracza 5733 zł podczas okresu 5 lat, czyli kwoty wolnej dla darowizn, to od takiej darowizny nie jest naliczany podatek.

W przypadku II grupy podatkowej, do której należy np. rodzeństwo naszych rodziców, dzieci siostry, wnuki brata, będzie to kwota 27 090 zł.

Natomiast od naszych bliskich, np. małżonka, dzieci, rodziców, pasierba, zięcia, synowej, rodzeństwa, ojczyma, macochy czy teściów, czyli od I grupy podatkowej, możemy otrzymać bez zgłoszenia 36 120 zł.

Trzeba też pamiętać, że kwoty te są przewidziane na okres 5 letni, czyli jeśli otrzymujemy co jakiś czas darowizny od danej osoby, powinniśmy sumować ich wartość i w razie przekroczenia limitu zgłosić darowiznę skarbówce. Stawka podatku zależy wówczas od stopnia pokrewieństwa i otrzymanej kwoty darowizny. Tak więc każdego gościa weselnego rozpatrujemy oddzielnie i weryfikujemy, czy nie otrzymaliśmy od niego darowizn wyższych niż kwota wolna wskazana w ustawie.

Czy prezenty mogą nie zostanć objęte podatkiem?

Pamiętajmy, że prezenty otrzymane od najbliższej rodziny, tzw. zerowej grupy podatkowej, np. dzieci, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, ojczym, macocha itp. nie zostaną objęte podatkiem bez względu na kwotę darowizny, pod warunkiem, że zostaną spełnione określone warunki tj. obdarowany w ciągu 6 miesięcy od dnia otrzymania prezentu złoży we właściwym urzędzie skarbowym deklarację o otrzymaniu darowizny, jak również przekazanie darowizny nastąpi na konto bankowe lub przekazem pocztowym na adres obdarowywanego. Prezent przekazany w formie gotówki nie będzie wówczas zwolniony od podatku.

Komentarz: Monika Piątkowska, doradca podatkowy w e-pity.pl.


„Jak ruchem zmienić umysł” – obejrzyj film, po którym chce się uprawiać sport

We współczesnym świecie zapominamy o znaczeniu aktywności fizycznej w życiu człowieka – tymczasem ma ona niebagatelny wpływ na zdrowie psychofizyczne, warto więc wrócić do korzeni – podkreślają eksperci zaangażowani w tworzenie nowego filmu dokumentalnego „Jak ruchem zmienić umysł”. W produkcji udział wzięli m.in. Maciej Stuhr, Cezary Pazura czy dr Joanna Wojsiat, którzy opowiedzieli o fundamentalnym znaczeniu sportu w codziennym życiu i własnych doświadczeniach.

Fot. Bruno Nascimento, unsplash

Na depresję choruje blisko 4 miliony Polek i Polaków. Co 4. Polak miał przynajmniej raz w życiu rozpoznane zaburzenie zdrowia psychicznego. Nadmierne tempo życia oraz ciągły stres uszkadzają psychikę i prowadzą do zaburzeń lękowych. 35 proc. Polaków obawia się o swoje zdrowie psychiczne – to dane rozpoczynające film „Jak ruchem zmienić umysł”, które ukazują skalę aktualnego kryzysu zdrowia psychicznego. Jak podkreślają realizatorzy filmu dokumentalnego – Fundacja Veritas, dr Joanna Wojsiat oraz Mojo Movies, film odkrywa możliwości naszego ciała i umysłu, a także udowadnia, że aktywność fizyczna ma istotny wpływ na ludzką psychikę.

 

Występujący w filmie Maciej Stuhr, aktor i reżyser, podkreśla, że w jego życiu sport jest bardzo ważny.

– Sport towarzyszył mojemu życiu od wczesnych lat, oczywiście w sposób amatorski. Lubiłem ruch zawsze, lubiłem grać w piłę z chłopakami w szkole, jeździć na rowerze, uwielbiałem wodę i wszystko, co się z wodą wiązało – mówi Maciej Stuhr.

Sportowym przełomem w jego życiu było rozpoczęcie treningów triatlonowych (aktor promował tę dyscyplinę).

– Dopiero wtedy zrozumiałem sens, wartość i dobroczynność sportu, jego wpływ na moje życie psychiczne i fizyczne. Dziś nie uprawiam go codziennie, ale codziennie za nim tęsknię, jak go nie uprawiam. I staram się to robić jak najczęściej. Czasami jest to niemożliwe z różnych powodów: zdrowotnych czy zbyt napiętego kalendarza – wyjaśnia Maciej Stuhr.

Doktor Joanna Wojsiat, neurobiolożka, biochemiczka i popularyzatorka nauki zaznacza, że aktywność fizyczna ma fundamentalne znaczenie dla zdrowia psychofizycznego człowieka. Zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób cywilizacyjnych, neurodegeneracyjnych i psychicznych związanych ze zdrowiem metabolicznym. W opinii ekspertki kluczowe przy wyborze aktywności fizycznej jest to, żeby uprawiać dyscyplinę, którą się lubi, i do niczego się nie zmuszać.

– Powinniśmy traktować ruch jako coś, co nas karmi, nagradza, jest fajnym przerywnikiem w ciągu dnia. Nie lubisz chodzić na siłownię, nie chodź. Możesz ćwiczyć z własną masą ciała, możesz też chodzić bardziej dynamicznie. Ruch to jest przywilej – mówi dr Joanna Wojsiat.

Przestrzega przed nakładaniem na siebie zbyt trudnego planu treningowego, który zamiast pomóc, może zniechęcić do uprawiania ruchu – zwłaszcza na początku przygody ze sportem.

– Nie należy myśleć „godzinny spacer albo nic”. Wtedy łatwo znaleźć wymówkę, że brakuje czasu. Na początku może to być dziesięć minut ruchu. Szukajmy aktywności, która sprawia radość – wskazuje dr Joanna Wojsiat.

Zgodnie z wynikami badania MultiSport Index 2023, 95 proc. aktywnych fizycznie Polaków przyznaje, że ćwiczenia mają pozytywny wpływ na samopoczucie. 89 proc. jest zdania, że regularnie podejmowana aktywność fizyczna redukuje stres i złe emocje.

– Film „Jak zmienić ruchem umysł” to ważny, merytoryczny projekt, który współgra z działaniami i celami, jakie przyświecają markom MultiSport i MultiLife – stąd partnerstwo w ramach filmu było dla nas naturalne. Wierzymy, że aktywność fizyczna to niezbędny składnik dobrostanu – zaznacza Dorota Szostek, dyrektor marketingu Benefit Systems, twórcy programu MultiSport i MultiLife.

Wskazuje, że w Polsce wciąż co trzeci dorosły Polak nie podejmuje żadnej aktywności fizycznej, nawet raz w miesiącu. Dlatego, jej zdaniem, niezwykle ważne są merytoryczne projekty, budujące świadomość i zachęcające do podejmowania aktywności fizycznej.

– Mamy ogromną nadzieję, że zarówno głos praktyków, jak i ekspertów, stanie się inspiracją do rozpoczęcia lub utrzymania aktywnego stylu życia – mówi Dorota Szostek.

Patrycja Witkowska, prezeska Fundacji Veritas, podkreśla, że film „Jak ruchem zmienić umysł” uświadamia widzom, że wszystko, co dotyczy ich ciała, dotyczy również umysłu i wpływa na ich życie.

Warto tworzyć filmy o tym, jak ważna w naszym życiu jest aktywność fizyczna. Przede wszystkim dlatego, że takie treści są bardzo edukacyjne i pogłębiają naszą świadomość na temat tego, jak dzięki aktywności fizycznej możemy poprawiać zdrowie psychiczne – mówi Patrycja Witkowska.

Przedstawiciele studia Mojo Movies wyjaśniają, że zrobili film o aktywności fizycznej, ponieważ ten temat jest im bliski.

– Chcieliśmy pokazać innym ten wątek. Uznaliśmy, że jest to ważne, żeby o tym opowiedzieć. Ruch to jest coś, co mamy zawsze przy sobie. Jeżeli jesteśmy sprawni, nie kosztuje nas nic, nie musimy niczego kupować. Wystarczy, że się ruszymy – tłumaczy Dominik Sobolewski z Mojo Movies.

Źródło informacji: PAP MediaRoom


Oto lista przyjaciół Kremla

Henry Allik

Władimir Putin odwiedził niedawno Koreę Północną i Wietnam. Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę jego swoboda podróżowania jest mocno ograniczona. Jest tylko kilka krajów, do których może udać się przywódca Kremla.

Wizyta Władimira Putina w Pjongjangu. Fot. screen shot / youtube

Zachód nałożył liczne sankcje na Władimira Putina z powodu inwazji na Ukrainę. Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nawet nakaz jego aresztowania. To poważnie ograniczyło swobodę poruszania się przywódcy Rosji na arenie międzynarodowej. Jednak odkąd w marcu Putin został po raz piąty prezydentem, po wyborach, które nie były ani wolne, ani uczciwe, odbył już wizyty państwowe w pięciu krajach: Białorusi, Uzbekistanie, Chinach, a ostatnio w Korei Północnej i Wietnamie.

Jego gospodarze ryzykują nałożenie na nich sankcji, ale przywódca Kremla może polegać na swoich najbardziej lojalnych sojusznikach. Oto lista najważniejszych z nich.

Chiny

Chiny są najważniejszym partnerem handlowym Rosji i jeszcze przed wojną w Ukrainie ogłosiły „partnerstwo bez granic” z Rosją. Kraj ten potwierdził to oświadczenie pomimo potencjalnie negatywnego wpływu na gospodarkę Chin i ich międzynarodowy wizerunek.

Stanowisko Chin w sprawie rosyjskiej wojny w Ukrainie nie jest neutralne. Świadczą o tym również rzekome próby nakłonienia innych krajów do nieuczestniczenia w szwajcarskiej konferencji pokojowej, która odbyła się w połowie czerwca. Rosja nie została zaproszona, ale nieobecność Chin była również znacząca.

Od początku konfliktu Chiny robiły wszystko, aby wspierać rosyjską gospodarkę. Służyły również jako pośrednik w handlu objętymi sankcjami towarami wojskowymi potrzebnymi rosyjskiej machinie wojennej.

Komunistyczne Chiny postrzegają Rosję jako strategicznego partnera w światowym porządku zdeterminowanym przez USA i ich sojuszników. I tak już serdeczne stosunki z Pekinem Putin wzmocnił jeszcze w maju, jadąc do Chin z wizytą państwową. Prezydent Chin Xi Jinping odwiedził Rosję już w zeszłym roku.

Korea Północna

Korea Północna ze swoim przywódcą Kim Dzong Unem jest izolowana na arenie międzynarodowej, ale Putin nie obawia się kontaktu. Oba kraje podpisały niedawno umowę obronną. Zobowiązuje je ona do wzajemnego wsparcia w przypadku obcej agresji. Północnokoreański dyktator mówił o potężnym sojuszu.

Rosja z kolei potrzebuje wszelkiej pomocy wojskowej, a wysoce zmilitaryzowana Korea Północna jest krajem, który dostarczy jej Rosji bez wahania. Żaden inny kraj nie poparł wojny Rosji w Ukrainie tak bezwarunkowo, jak Korea Północna. I tak na przykład kraj ten (w przeciwieństwie do Chin) głosował przeciwko każdej pojedynczej rezolucji w ONZ potępiającej Rosję za działania w Ukrainie i wzywającej ją do ich zaprzestania.

Białoruś

Białoruś jest najbliższym i najbardziej lojalnym sojusznikiem Rosji, a w oczach niektórych komentatorów – państwem marionetkowym kontrolowanym przez Rosję. Istnieją liczne traktaty i umowy między obydwoma krajami. W wielu obszarach, od importu ropy i gazu po subwencje gospodarcze, Białoruś jest zależna od swojego największego partnera handlowego.

Rosja regularnie stacjonuje wojska i sprzęt wojskowy na Białorusi, a w lutym 2022 roku rozpoczęła stamtąd inwazję na Ukrainę. Rosja otrzymała zezwolenie od białoruskiego władcy Aleksandra Łukaszenki na stacjonowanie broni jądrowej w tym kraju.

Iran

Podobnie jak Rosja, Iran podlega surowym sankcjom ze strony Zachodu. Oba kraje są ściśle powiązane gospodarczo i militarnie, a od czasu wojny w Ukrainie znacznie zacieśniły współpracę. Wskazują na to ustalenia wywiadu USA.

Rosja jest zaopatrywana przez Iran w drony i amunicję, które są niezbędne na froncie. Jedna z rzadkich międzynarodowych wizyt Putina po inwazji na Ukrainę wiodła właśnie do Iranu.

Kiedy w maju w katastrofie lotniczej zginął prezydent Iranu Ebrahim Raisi, Putin przesłał kondolencje i mówił o Raisim jako „niezawodnym partnerze, który zdziałał wielkie rzeczy w przyjaznych relacjach między Iranem a Rosją”.

Syria

Rosja ustanowiła stałą obecność wojskową w Syrii, która jest najważniejszą bazą Moskwy na Bliskim Wschodzie. Prezydent Syrii Baszar al-Assad jest wielkim fanem Władimira Putina. Przede wszystkim jednak jest zdany na rosyjską pomoc wojskową, bez której nie byłby w stanie opanować trwającej w kraju wojny domowej.

Assad określił wojnę w Ukrainie jako „korektę historii i przywrócenie równowagi, którą świat utracił po upadku Związku Radzieckiego”. Podobnie jak Białoruś i Korea Północna, Syria głosuje przeciwko rezolucjom ONZ mającym na celu przekonanie Rosji do zakończenia wojny.

Wietnam

Komunistyczny rząd Wietnamu również pogłębił stosunki z Rosją. Podczas swojej podróży do Azji, która miała na celu wzmocnienie wpływów Rosji na arenie międzynarodowej, Putin mówił o handlu, obronności i wojnie w Ukrainie. Przywódca Kremla podpisał z Wietnamem umowę o obronności. Kraj ten nie potępił jeszcze rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Prezydent Wietnamu To Lam pogratulował swojemu gościowi reelekcji i wyraził podziw za osiągnięcie „wewnętrznej stabilności politycznej”. Według Putina wzmocnienie strategicznego partnerstwa z Wietnamem jest jednym z priorytetów Rosji.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Krzysztof Skiba: Stan wojenny Tuska

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Ksiądz Michał Olszewski, Kamiński, Wąsik, Ogórek, Holeck, Rachoń, Obajtek. To tylko kilka przykładów najbardziej znanych ofiar reżimu Donalda. A przecież są ich tysiące! To kochanki, teściowe, kumple, kuzyni, wujkowie, wnuki polityków PiS, niezwykle kompetentni w zbijaniu bąków. To setki córek leśnika i przypadkowych przechodniów, którzy nagle stracili etaty i dostęp do koryta.

Kolejny miesiąc trwa stan wojenny Tuska. Mnożą się represje i tortury

Ksiądz Michał Olszewski ksywa Salceson, który przytulił 100 mln złotych przeznaczone na ofiary przestępstw, wsypany przez dyrektora Funduszu Mraza, otrzymał przedłużenie sankcji prokuratorskiej i kolejne trzy miesiące spędzi odcięty od kasy i ministrantów.

A tymczasem jego koledzy z Dąbrowy Górniczej i Sosnowca dalej się bawią. Ksiądz cierpi, bo nawet forsy nie dają mu wyprać, co jako zwolennik czystości miał podobno w zwyczaju.

Wspaniała aktorka Beata Fido, znana z komedii Smoleńsk, nie dość, że wyrzucana jest podstępnie z obsady seriali (komisarz Alex) to jeszcze musi oddać TVP 1,5 mln złotych, które pobierała za fikcyjny etat. Ludzie! Zlitujcie się! Jak kobita ma oddać te kasę skoro forsa już dawno wydana na waciki.

A głośna sprawa Kamińskiego i Wąsika, którzy przed represjami reżimu Rudego, musieli uciekać na chude posady do Brukseli, gdzie nikt im już nie da podsłuchów, a jedynie marne siedem tysięcy euro miesięcznie?

Tylko dzięki matczynej postawie prezydenta, ci wielcy bojownicy grzebania w cudzych telefonach, uwolnieni zostali z mrocznych kazamatów. Nie wystarczyło Bodnarowcom, że wsadzili ich do pierdla, to jeszcze byli torturowani. Mariusz Kamiński całe dwa tygodnie pozostawał bez alkoholu. Żona Wąsika pozbawiona męża nie wiedziała jak w domu włączyć światło, przekręcić termostat, czy spuścić wodę w toalecie, bo jak ujawniła, płacząc prezydentowi w długopis: „On zawsze to robił.”

A kryształowi bojownicy o prawdę tacy jak chociażby Magdalena Ogórek nie tylko zostali wyrzuceni z dnia na dzień z telewizji publicznej, ale także odcięci od swych prywatnych rzeczy. Ogórek zostawiła w TVP swoją pomadkę. Pewnie teraz korzysta z niej bezprawnie Beata Tadla lub Maciej Orłoś?

Zawodowiec od propagandy redaktor Michał Rachoń, który zatrudniał w swych świetnie zmanipulowanych programach przestępców jako obiektywnych komentatorów (np. skazanego za pranie brudnych pieniędzy redaktora Marka Formelę) siłą finansową argumentów Sakiewicza został zmuszony do pracy w amatorskiej TV Republika. Jak on zawodowiec ma się teraz odnaleźć między partaczami? Cierpi, płacze i robi swoje.

Dawna gwiazda mediów Jarosława, ulubienica tłumów, znana ze słynnego wywiadu z kandydatem Dudą, która wprowadziła nowy model dziennikarski – wywiady już nie tylko na kolanach, ale całkiem na leżąco, czyli Danuta Holecka, pozbawiona jest standardów, do których się przyzwyczaiła. Siepacze Donalda odcięli ją sekatorem od opłacanej fryzjerki i asystentki co parzy kawę. Holecka teraz musi parzyć się sama. Kawą.

Daniel Obajtek złoty wójt Orlenu, cudowny księgowy Saudyjczyków i pustyni umysłowej, na skutek osaczania przez klikę Tuska został zmuszony do przepisania wszystkich swych uczciwie zdobytych nieruchomości na syna.

To tylko kilka przykładów najbardziej znanych ofiar reżimu Donalda. A przecież są ich tysiące! To kochanki, teściowe, kumple, kuzyni, wujkowie, wnuki polityków PiS, niezwykle kompetentni w zbijaniu bąków. To setki „córek leśnika” i „przypadkowych przechodniów”, którzy nagle stracili etaty i dostęp do koryta.

Krzysztof Skiba


Wizyta Putina u Kima. Jak nisko upadł prezydent Rosji

Wojciech Szymański

Wizyta Władimira Putina w Pjongjangu to oznaka jego słabości. Ale współpraca z Kimem jest w gruncie rzeczy bardzo niebezpieczna – czytamy.

Wizyta Władimira Putina w Pjongjangu. Fot. screen shot / youtube

Komentator dziennika „Sueddeutsche Zeitung” ocenia, że podróż rosyjskiego prezydenta do Korei Północnej jest raczej dowodem słabości Putina.

„Nisko upadł ten, kto musi zadawać się z tym reżimem jak równy z równym. Rosja i Korea Północna, będąc w potrzebie, odnalazły ten sam język i ten sam światopogląd. Bredzą coś o imperialnym charakterze USA i jego wasali, jakby to nie Putin wysłał Rosję w podróż w czasie do imperializmu carów Piotra i carycy Katarzyny” – czytamy.

Komentator gazety dodaje, że można by się śmiać z tej inscenizacji, gdyby nie była w gruncie rzeczy niebezpieczna.

„Korea Północna stała się najważniejszym dostawcą broni dla wojny Putina w Ukrainie. Nawet jeśli granaty i rakiety z gułagowej produkcji są kiepskiej jakości, to utrzymują machinę wojenną na chodzie. Kim Dzong Un jednak nie przekazuje broni jako dowód swojej przyjaźni. Interesuje się rosyjską technologią, konkretnie technologią rakietową. Korea Północna pokazała, że potrafi budować głowice jądrowe. Nie pokazała za to, czy potrafi montować te głowice na rakietach międzykontynentalnych i je odpalać. Rosja posiada tę technologię. Gdyby potajemnie przekazała ją Korei Północnej, powstałoby ogromne zagrożenie; także w formie szerzenia się broni jądrowej” – pisze komentator gazety.

W dzienniku „Stuttgarter Zeitung” czytamy zaś: „Spotkanie pokazuje upadek Rosji. Złoczyńcy już dawno stali się przyjaciółmi. Białoruś, Chiny, Iran, Hamas, talibowie, Korea Północna; Moskwa jest teraz zadowolona, mogąc uścisnąć dłoń reżimom, z którymi dzieli instrumenty rządzenia: ucisk, tortury, morderstwa. Kim, niegdyś poddawany przez Moskwę ostracyzmowi, nagle stał się przyjacielem. Coraz silniejsza oś Moskwa-Pjongjang pokazuje zmianę strategii i sprawia, że sojusz na wschodzie jest jeszcze bardziej niebezpieczny niż kiedykolwiek wcześniej”.

Komentator gazety „Leipziger Volkszeitung” pisze:

„Putin jest w Korei Północnej w charakterze obwoźnego sprzedawcy. Potrzebuje amunicji i broni, w zamian władca Korei Północnej Kim Dzong Un może liczyć na wsparcie dla swojego programu rakiet nuklearnych. Oba te działania mogą sprawić, że świat stanie się jeszcze mniej bezpieczny. Jest to nieszczęsny sojusz między dwoma dyktatorami, których łączy nienawiść do demokracji i wolności. Nie ma porównania z wielogłowym sojuszem, który w ostatnich dniach stanął po stronie Ukrainy, a przynajmniej po stronie dyplomacji; z konferencją odbudowy, z nowym pakietem wsparcia w wysokości miliarda euro na szczycie G7, z konferencją pokojową, która w imponujący sposób pokazała zainteresowanie tak wielu państw wynegocjowanym rozwiązaniem”.

W gazecie „Lausitzer Rundschau” czytamy:

„Dwie potęgi nuklearne, Rosja i Korea Północna, zbliżają się do siebie. Z jednej strony dlatego, że potrzebują siebie nawzajem, ponieważ obie podlegają zachodnim sankcjom. Po drugie, z powodów geostrategicznych. Oś uzbrojonych w broń nuklearną autokratów wciąż się zacieśnia, zwłaszcza że oba państwa utrzymują również dobre kontakty z sąsiednim państwem nuklearnym – Chinami, które chcą pozycjonować się jako mocarstwo regulacyjne w regionie Azji i Pacyfiku. Wyłania się z tego sojusz, który na wzór rosyjskiego w Europie stopniowo kwestionuje istniejący porządek w regionie. Demokratycznie zorientowane państwa w Azji stoją przed wyzwaniem, a wraz z nim także ich zachodni sojusznicy. Jeśli wojna na Ukrainie już wydaje się dużym problemem, ten jest jeszcze większy”.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Polsko-niemiecki spór o migrantów. Prasa niemiecka o incydencie na granicy

Katarzyna Domagała-Pereira

Niemiecki dziennik opisuje kolejny incydent na granicy polsko-niemieckiej i pyta: czy tutaj chodziło o pushback?

Fot. Adam Kliczek / wikipedia, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported licence

Media w Niemczech odnotowują polsko-niemiecki spór o afgańskich migrantów, który rozegrał się na granicy polsko-niemieckiej.

Chodzi o incydent, do którego doszło w piątek, 14 czerwca, we wsi Osinów Dolny na Pomorzu Zachodnim. Według polskiej Straży Granicznej niemieccy funkcjonariusze przewieźli pięcioosobową afgańską rodzinę przez granicę i porzucili ich bez wyjaśnień, czym naruszyli prawo.

Niezgodne z procedurami

Niemiecka policja tłumaczyła, że rodzina miała polskie zaświadczenia o złożeniu wniosków azylowych dla dorosłych i polskie dowody tożsamości dla dzieci. Nie sformułowała w obecności niemieckich funkcjonariuszy próśb o azyl i według strony niemieckiej powinna zgodnie z prawem wrócić do Polski.

Policja Federalna (w Niemczech pełni zadania Straży Granicznej) zawróciła rodzinę do Polski i po krytyce Warszawy – przeprosiła polskie władze za całą sytuację. Według oświadczenia Straży Granicznej jej szef rozmawiał już z szefem Policji Federalnej i obaj mieli potwierdzić, że niemiecka procedura była niezgodna z uznanymi procedurami przyjmowania i przekazywania osób do krajów sąsiednich.

Czy to był pushback?

Pisząc o echach zdarzenia, dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) opisuje w środę (19.6.2024) inny incydent na granicy polsko-niemieckiej. Doszło do niego w sobotę, 15 czerwca, w południe na moście granicznym między Frankfurtem nad Odrą a Słubicami. „Podjeżdża ciemnoszara furgonetka z czarnymi szybami, policjanci ponaglają pasażerów do pośpiechu i domagają się, aby z bagażami szybko przeszli przez most do Polski. I tak kilkunastu mężczyzn, kobiet i dzieci z walizkami i zwierzakiem idzie w ulewny deszcz” – opisuje „SZ”.

„Czy tutaj właśnie doszło do odesłania (ludzi)?” – pyta niemiecki dziennik i zaznacza, że do czasu zamknięcia środowego wydania, było niejasne, dlaczego ta grupa została odesłana w kierunku Polski. Na pytania dziennikarzy nie odpowiedziała też Policja Federalna.

W cieniu mistrzostw Europy

„Po polskiej stronie są pytania o działania Niemców. Pojawia się zarzut, że w cieniu Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej dochodzi do niedbałego postępowania ze strony Niemców. I zajmuje to już najwyższe szczeble władzy” – pisze „SZ”.

A kłopoty te – jak zauważa – pojawiają się w nieodpowiednim dla rządów w Warszawie i Berlinie momencie. Po latach oziębłych stosunków za rządów PiS teraz rząd Donalda Tuska i rząd Olafa Scholza są zainteresowane przywróceniem dobrych relacji. 2 lipca po raz pierwszy od 2018 roku mają odbyć się polsko-niemieckie konsultacje rządowe – zauważa „SZ”. „Tusk jest pod presją prawicowej opozycji, która stawia na antyniemieckie emocje”, a w polityce migracyjnej kontynuuje twardą linię poprzedniego rządu, któremu Niemcy zarzucali przepuszczanie uchodźców – czytamy.

Wzrost nielegalnych przekroczeń granicy

Niemiecka agencja prasowa DPA podaje z kolei, że policja w regionie przygranicznym między Meklemburgią-Pomorzem Przednim a Polską zatrzymała w ciągu ostatnich dni 19 osób próbujących nielegalnie wjechać do kraju. Według Policji Federalnej we wszystkich przypadkach dochodzenie wykazało, że osoby te zostały przemycone do Niemiec przez Białoruś. Zatrzymane w poniedziałek i wtorek podczas różnych kontroli pochodziły z Erytrei, Afganistanu, Bangladeszu i Indii. Jedenaście z nich trafiło do niemieckiego ośrodka recepcyjnego, a pozostali zostali odesłani do Polski.

Liczba nielegalnych imigrantów przybywających do Niemiec przez tzw. szlak białoruski i Polskę ponownie znacznie wzrasta. W styczniu do Niemiec wjechało bez zezwolenia tylko 26 osób, a w lutym 25. W marcu było to już 412, a w kwietniu 861 osób – podała DPA, powołując się na dane Policji Federalnej.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Kaja Kallas. Kim jest „Żelazna Dama” z Europy Wschodniej?

Michał Gostkiewicz

„Jest z regionu, rozumie realia ukraińskie, rosyjskie, prezentuje stanowisko jeden do jednego takie, jakie Polacy także by prezentowali”. Kim jest Kaja Kallas, którą Donald Tusk widzi w roli szefowej unijnego MSZ?

– Wykazuje umiejętność słuchania innych państw. Posiada wysokie kwalifikacje do kierowania unijną dyplomacją i dysponuje lepszą niż inni pozycją do budowania konsensusu wokół polityki zagranicznej. – mówi Deutsche Welle Kadri Liik z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (EFCR).

Estońska analityczka podkreśla, że Kaja Kallas jako Wysoka Przedstawicielka UE ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa „w oczywisty sposób koncentrowałaby uwagę na Rosji”. To zaleta w Europie Wschodniej, ale nie w krajach zachodu i południa Europy. Kaja Kallas jest interesującą postacią – pierwszą kobietą premier Estonii i obecnie pełniącą funkcję premiera. Jej stanowisko wobec Rosji i polityki zagranicznej jest ważne, zwłaszcza w kontekście obecnych wydarzeń na Ukrainie

Estonia jest zaangażowaną stroną unijnej dyskusji i jej stanowiska mogą czasem być w sprzeczności z innymi państwami – przyznaje Liik. – Ale czasem można mieć większą jasność w kwestiach, które nie są nam emocjonalnie bliskie – dodaje. – I szczerze mówiąc uważam, że Kaja Kallas jest jedną z najlepszych kandydatek na to stanowisko.

Spadkobierczyni feministek

Na to, aby Kallas została pierwszą kobietą rządzącą Estonią, pracowało kilka pokoleń.

W okresie międzywojennym estońskie kobiety odgrywały ważną rolę w walce o swoje prawa. Były lekarkami, farmaceutkami, wykładowczyniami i policjantkami. W Zgromadzeniu Konstytucyjnym estońskiego państwa zasiadło siedem kobiet, które przetarły szlaki, którymi 100 lat później poszła Kaja Kallas

O to, by estońskie kobiety mogły studiować i pracować w wolnej Estonii, jej pradziadek Eduard Alver, jeden z dowódców Estońskiej Ligi Obrony, w 1919 r. walczył z brytyjską pomocą z bolszewikami. Dwadzieścia dwa lata później sześciomiesięczna wówczas Kirsti, matka Kaji, została zesłana na Syberię wraz z matką i babcią. Wróciły dziesięć lat później. W 1977 roku Kirsti rodzi Kaję.

Ojcem jest Siim Kallas, wtedy członek KPZR, w latach 90. XX w. szef estońskiego Banku Centralnego, później premier Estonii (2002 – 2003) i komisarz europejski ds. administracyjnych, audytu i zwalczania nadużyć finansowych (2004-2014). Po dekadzie kariery prawniczej córka poszła jego śladem.

Polityczka, „Żelazna Dama”

W latach 2011-2014 i 2019-2021 Kaja Kallas była posłanką do estońskiego parlamentu – Riigikogu – z ramienia liberalnej Partii Reform (od 2018 r. jest jej szefową). Między 2014 a 2018 była europosłanką z ramienia ALDE (dziś we frakcji Renew). Od 2021 roku jest premierką Estonii.

Na długo przed inwazją Rosji na Ukrainę Kallas piętnowała budowę Nord Stream II i zależność Europy od rosyjskiego gazu. Po wybuchu wojny wzmocniła antyrosyjski kurs, a wsparcie dla aspiracji Ukrainy do UE uznała za „moralny obowiązek”. „Rosja się nie zmieniła. To zło w Rosji wciąż żyje” – mówiła w rocznicę zesłania matki na Sybir. Jej kraj – przeznaczający na obronność 3 proc. PKB – wspomógł Ukraińców dostawami broni wartymi 0,8 proc. PKB.

„The New Statesman” ochrzcił ją nową Żelazną Damą Europy. Słupki poparcia poszły w górę i pomogły jej wygrać wybory w marcu 2023 r. Przymierzano ją wówczas na szefową NATO, ale skończyło się na plotkach. Teraz funkcja w Komisji Europejskiej może się okazać dla niej kołem ratunkowym, bo odzyskanie zaufania wyborców trzeci raz będzie trudne.

Żona

Piętą achillesową Kallas okazał się jej drugi mąż. Arvo Hallik, estoński biznesmen, miał poprzez swoją spółkę Novaria Consul 24,8 proc. udziałów w firmie Stark Logistics. A Stark Logistics po 24 lutego kontynuowała dostawy do Rosji – ujawniła wczesną jesienią 2023 publiczna telewizja estońska ERR. Novaria Consul miała na tym zarobić w 2022 r. 1,1 mln euro, a w 2023 r. – 475 tys. euro.

Wybuchł skandal, a Kallas twierdziła, że w domu o biznesie z mężem nie rozmawia. Fakt, że pożyczyła – co sama podała w oświadczeniu finansowym – 350 tys. euro firmie Hallika, równocześnie agitując za tym, by nie handlować z Rosją, nie dodał jej wiarygodności.

Ale choć Biuro Bezpieczeństwa Wewnętrznego Estonii (KAPO) oceniło, że „działania firm powiązanych z mężem premierki Kallas nie złamały sankcji na Rosję”, a sam Arvo Hallik zapowiedział, że sprzeda udziały w Novaria Consul, media odkrywały kolejne niewygodne szczegóły, a opozycja wzywała Kallas do dymisji. W badaniu Instytutu Studiów Spraw Społecznych 66 proc. ankietowanych było za jej odejściem.

Kallas nie stawiła się na parlamentarnej komisji ds. związków jej męża z rosyjskim biznesem. Opinię publiczną przepraszała w mediach. Trwa na urzędzie, choć nawet jedna trzecia jej własnej partii – która spadła w sondażach na drugie miejsce za prawicową Isamaa – już jej nie chce jako szefowej.

Kadri Liik podkreśla jednak, że notowania Kallas spadły nie tylko przez skandal Stark Logistics, ale również przez złe zarządzanie finansami kraju.

– Polityka fiskalna jest w chaosie, rząd nie ma pieniędzy. Dla Estończyków, przyzwyczajonych do dobrego stanu finansów publicznych, to nowość. Ludzie rozumieją, że Estonia musi inwestować w obronność i wydatki socjalne, ale wszyscy czują, że za podwyżkami podatków nie stoi konkretna strategia – dodaje ekspertka ECFR.

Zaznacza jednak, że nie sposób obwiniać za to wyłącznie premierki, bo resortem finansów rządzą jej koalicyjni partnerzy, a część problemów to spadek po poprzednim rządzie. Do tego ceny energii sprawiają, że dla zagranicznego biznesu inwestycje w Estonii przestały być korzystne. A to wpływa na popularność i rządu, i jego szefowej.

Ścigana Europejka

W lutym 2024 r. Moskwa wpisała Kallas na listę „poszukiwanych przestępców”. Czy to przeszkoda w Brukseli? Zdaniem Kadri Liik to wykluczone, bo “Rosja może uruchomić negatywną kampanię wobec każdego, zawsze i wszędzie”.

Za Kallas przemawia też geografia polityczna. Jej nominacja utrzymałaby równowagę regionalną w Unii – jeśli potwierdzą się spekulacje, cztery najważniejsze stanowiska obejmą Niemka, Portugalczyk, Maltanka i Estonka.

– W negocjacjach mogą zdarzyć się niespodzianki, ale wygląda na to, że sprawa jest właściwie niemal załatwiona. I myślę, że wśród liderów UE jest poczucie, że jedno z najważniejszych stanowisk musi trafić do Europy Wschodniej – zaznacza Kadri Liik.

Analityczka ECFR, zwraca uwagę, że Kallas czeka dużo nauki „na co pozwala jej mandat, jak może forsować swoją politykę.” – Paradoksalnie, może mieć mniejszy wpływ na kształtowanie agendy UE niż teraz, jako premierka. Myślę jednak, że w negocjacjach z szefami rządów – których przecież zna – da sobie radę. Nie będzie udawała konsensusu tam, gdzie go nie będzie – zaznacza Liik.

Pytana niedawno o transfer do Brukseli Kallas oceniła go jako mało prawdopodobny, ale taką propozycję „bardzo poważnie” by rozważyła. Bardziej optymistyczny jest Donald Tusk. – Jest bardzo prawdopodobne, że Ursula von der Leyen i Kaja Kallas zajmą kluczowe stanowiska – mówił dzień po nieformalnej kolacji liderów państw UE.

Oczywiście nigdy nic nie jest pewne w negocjacjach, ale postawiłabym moje pieniądze na to, że Kaja Kallas dostanie tę funkcję – kwituje Kadri Liik.

Kolejne rozmowy liderów na szczycie Rady – 27-28 czerwca.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Europa zagłosowała. Co dalej?

Lucia Schulten, Bruksela

Wybory europejskie trwały od czwartku do niedzieli. Które kwestie były ważne dla Europejczyków? I co nas teraz czeka?

Od czwartku (06.06.2024) Europejczycy wybierali nowy Parlament Europejski. Były to już dziesiąte wybory w historii UE. Około 360 milionów wyborców mogło wybrać do PE 720 posłów z 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Niektóre państwa, jak Holandia i Irlandia, głosowały jako pierwsze, ale decydującym dniem była niedziela, kiedy głosowała większość państw UE, w tym Polska i Niemcy.

Każdy unijny kraj ma prawo do określonej liczby posłów do PE zależnie od jego wielkości, ale nie ściśle proporcjonalnie do populacji. Niemcy, jako najludniejsze państwo członkowskie, są reprezentowane przez 96 posłów, Polska przez 53 deputowanych. Najmniejsze państwa członkowskie, jak Malta, Luksemburg i Cypr, wysyłają po sześciu posłów. Pozostałe państwa członkowskie plasują się pomiędzy nimi.

Tematy ważne dla Europejczyków

Utrzymanie pokoju, bezpieczeństwo socjalne oraz imigracja były – jak wynika z sondażu ARD Deutschlandtrend z końca maja – trzema najważniejszymi kwestiami dla Niemców w tych wyborach europejskich.

Inne kraje unijne za najważniejsze kwestie wyborcze uznały walkę z ubóstwem i opiekę zdrowotną. Według kwietniowego badania Eurobarometru na kolejnych miejscach znalazły się: wspieranie gospodarki, tworzenie nowych miejsc pracy oraz polityka bezpieczeństwa i obrony UE.

Najważniejsze zadania europarlamentu

W wielu obszarach, jak ochrona środowiska, polityka migracyjna i polityka gospodarcza, Parlament Europejski jest jednym z dwóch prawodawców. Europosłowie muszą przyjmować nowe przepisy UE zawsze wraz z Radą Unii Europejskiej, która stanowi reprezentację 27 państw członkowskich.

W innych obszarach, jak polityka bezpieczeństwa i obrony, Parlament UE jest jedynie informowany i konsultowany.

Europarlament, w przeciwieństwie do parlamentów narodowych w państwach członkowskich, nie posiada bezpośredniego prawa inicjatywy ustawodawczej. Uprawnienie to przysługuje dwóm innym instytucjom unijnym: Komisji Europejskiej i Radzie Europejskiej.

Choć ponad 70% Europejczyków przyznało w badaniu Eurobarometru, że UE ma wpływ na ich codzienne życie, jednak frekwencja podczas eurowyborów jest zwykle niska i według wstępnych szacunków wyniosła w całej UE około 51 procent, czyli mniej więcej tyle samo, co w roku 2019. Według wstępnych oficjalnych wyników końcowych frekwencja wyborcza w Niemczech wyniosła w tych wyborach 64,8 procent (w eurowyborach 2019 było to 61,4 procent). Po raz pierwszy głosować w Niemczech mogli również młodzi ludzie od 16. roku życia.

Rozdzielanie najważniejszych stanowisk

Tydzień po wyborach, 17 czerwca, szefowie państw i rządów UE spotkają się na nieformalnym posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli. Celem jest obsadzenie na nowo najwyższych stanowisk w UE, w tym przewodniczącego lub przewodniczącej Komisji Europejskiej. Traktaty UE przewidują, że kandydaci są nominowani przez szefów państw i rządów. Następne regularne posiedzenie Rady Europejskiej zaplanowano na koniec czerwca.

Może zostać przy tym zastosowana „zasada czołowych kandydatów”, zgodnie z którą europejska partia polityczna z największą liczbą głosów przejmuje przewodnictwo w Komisji Europejskiej. Jeśli szefowie państw i rządów zastosują ten system, duże szanse – zgodnie z najnowszymi wynikami sondaży – miałaby Ursula von der Leyen, obecnie urzędująca szefowa KE oraz czołowa kandydatka Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Przyszły przewodniczący Komisji jest zatwierdzany przez Parlament Europejski zwykłą większością głosów.

Negocjacje już się rozpoczęły

Targowanie się o tę większość rozpoczęło się w Brukseli na długo przed ogłoszeniem wyników wyborów. Ursula von der Leyen zapowiedziała w debacie telewizyjnej, że będzie współpracować z europosłami, którzy wyraźnie opowiadają się za Europą i praworządnością i którzy wspierają Ukrainę. Zaliczyła do nich prawicowo-populistyczną szefową włoskiego rządu Giorgię Meloni. Przynajmniej z góry wykluczyła jednak współpracę z francuskim „Zgromadzeniem Narodowym”, prawicową partią nacjonalistyczną Marine Le Pen.

Partie tych dwóch kobiet należały wcześniej do różnych rodzin partyjnych. Prawicowo-populistyczni „Bracia Włosi” Giorgii Meloni należą do grupy EKR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy), do której należy też PiS, a skrajnie prawicowa partia Le Pen do frakcji ID (Tożsamość i Demokracja).

Zbliżenie z obozem prawicowym może nieść dla Ursuli von der Leyen pewne zagrożenia. Inne ugrupowania partyjne, np. Socjaldemokraci, mogłyby bowiem odmówić oddania na nią głosu.

To, jak kształtuje się szeroko dyskutowane przesunięcie na prawo w UE, jest prawdopodobnie również powiązane z pytaniem, czy europejskie partie prawicowo-populistyczne, prawicowo-nacjonalistyczne i ultraprawicowe połączą siły, do czego dąży Marine Le Pen.

Nowo wybrany parlament zbierze się po raz pierwszy w Strasburgu 16 lipca. Do tego czasu powinno być jasne, w jaki sposób i w jakich grupach zjednoczą się nowi europosłowie.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Francja: Macron rozwiązuje parlament. Przedterminowe wybory w odpowiedzi na wyniki wyborów do PE

Prezydent Francji Emmanuel Macron podjął decyzję o rozwiązaniu parlamentu i ogłoszeniu przedterminowych wyborów. Decyzja ta jest reakcją na szokujące wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, które przyniosły niespodziewany sukces nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe (RN), kierowanej przez Marine Le Pen.

Rekordowy wynik Zjednoczenia Narodowego

Zgodnie z sondażami exit poll, Zjednoczenie Narodowe uzyskało ponad 31,5 procent głosów, co jest najwyższym wynikiem w historii tej formacji. Lider listy RN, Jordan Bardella, po ogłoszeniu wyników wezwał prezydenta Macrona do organizacji przyspieszonych wyborów parlamentarnych, argumentując, że tak wysokie poparcie dla jego partii jest dowodem na odrzucenie polityki obecnego prezydenta przez obywateli.

Najgorszy wynik partii Macrona

Koalicja Razem, którą wspiera Emmanuel Macron, zdobyła zaledwie 15 procent głosów. Oznacza to utratę 10 mandatów w europarlamencie – z 23 miejsc koalicja zmniejszyła swoje wpływy do zaledwie 13. Jest to najgorszy wynik w historii tej formacji, co podkreśla głęboki kryzys, w jakim znalazła się partia prezydenta.

Przedterminowe wybory

Prezydent Macron, odpowiadając na apele Jordana Bardelli oraz na wyniki wyborów, zdecydował o rozwiązaniu parlamentu. Nowe wybory zostały zaplanowane na 30 czerwca, a druga tura odbędzie się 7 lipca. Decyzja ta ma na celu ponowne uzyskanie mandatu zaufania od obywateli i ustabilizowanie politycznej sytuacji we Francji.

Apel Jordana Bardelli

Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego, Jordan Bardella wyraził zadowolenie z rezultatów swojej partii, nazywając je „historycznymi”. Podkreślił, że tak wysokie poparcie dla RN świadczy o masowym odrzuceniu polityki Macrona przez wyborców. Zaapelował do prezydenta o natychmiastowe rozwiązanie parlamentu i zorganizowanie nowych wyborów.

Bardella zaznaczył również, że jego partia przyjmuje wyniki z „pokorą”, powagą i poczuciem wielkiej odpowiedzialności, co ma świadczyć o ich gotowości do przejęcia większej odpowiedzialności za przyszłość kraju.

Polityczny wstrząs we Francji

Decyzja Emmanuela Macrona o rozwiązaniu parlamentu i ogłoszeniu przedterminowych wyborów to bezprecedensowy ruch, który może wstrząsnąć francuską sceną polityczną. Wyniki wyborów do PE i rosnące poparcie dla Zjednoczenia Narodowego wskazują na głębokie niezadowolenie społeczeństwa z obecnej polityki rządu.


Zdecydowane zwycięstwo Koalicji Obywatelskiej w wyborach do PE. Lista zwycięzców, to oni otrzymają mandat

Wyniki sondażowe exit poll pracowni Ipsos pokazują, że najwięcej głosów – 38,2 procent – zdobyła Koalicja Obywatelska. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 33,9 procent głosów, Konfederacja – 11,9 procent, Trzecia Droga – 8,2 procent, Lewica – 6,6 procent. Frekwencja wyniosła 39,7 procent. To pierwsze od 10 lat zwycięstwo ugrupowania Donalda Tuska.

Pierwsze sondażowe wyniki exit poll wyborów do Parlamentu Europejskiego 2024:

Koalicja Obywatelska – 38,2 procent
Prawo i Sprawiedliwość – 33,9 procent
Konfederacja – 11,9 procent
Trzecia Droga – 8,2 procent
Lewica – 6,6 procent
Bezpartyjni Samorządowcy-Normalna Polska w Normalnej Europie – 0,8 procent
Polexit – 0,3 procent
Inne komitety – 0,1 procent.

Po ogłoszeniu wyników exit poll głos zabrał Donald Tusk. – Dokładnie 10 lat czekaliśmy na pierwsze miejsce na podium. Mamy prawo do radości i wzruszenia. W środku przełykam łzy. Jestem bardzo wzruszony. Najbardziej wzrusza mnie, że mimo niełatwych czasów mam poczucie, że nie zmarnowaliśmy tych trudnych lat i pięknych miesięcy po 15 października – mówił Donald Tusk. – Polska pokazała, że tu triumfuje demokracja – podkreślił.

Okręg 1 (województwo pomorskie):

  • ADAMOWICZ Magdalena (Koalicja Obywatelska)
  • LEWANDOWSKI Janusz Antoni (Koalicja Obywatelska) – mandat niepewny
  • MÜLLER Piotr Józef (Prawo i Sprawiedliwość)

Okręg 2 (województwo kujawsko-pomorskie):

  • BREJZA Krzysztof (Koalicja Obywatelska)
  • ZŁOTOWSKI Kosma Tadeusz (Prawo i Sprawiedliwość)

Okręg 3 (województwo podlaskie i województwo warmińsko-mazurskie):

  • PROTAS Jacek (Koalicja Obywatelska)
  • WĄSIK Maciej Roman (Prawo i Sprawiedliwość)

Okręg 4 (m. st. Warszawa i okoliczne powiaty):

  • KIERWIŃSKI Marcin Piotr (Koalicja Obywatelska)
  • GASIUK-PIHOWICZ Kamila (Koalicja Obywatelska)
  • SZCZERBA Michał Roch (Koalicja Obywatelska) – mandat niepewny
  • BOCHEŃSKI Tobiasz Adam (Prawo i Sprawiedliwość)
  • ZAJĄCZKOWSKA-HERNIK Ewa (Konfederacja) – mandat niepewny
  • BIEDROŃ Robert (Lewica)
  • KOBOSKO Michał Andrzej (Trzecia Droga) – mandat niepewny
    Okręg 5 (część województwa mazowieckiego, bez m. st. Warszawy):
  • HALICKI Andrzej Witold (Koalicja Obywatelska)
  • BIELAN Adam Jerzy (Prawo i Sprawiedliwość)
  • FORYŚ Rafał Jan (Konfederacja) – mandat niepewny
  • OZDOBA Jacek Dawid (Prawo i Sprawiedliwość) – mandat niepewny

Okręg 6 (województwo łódzkie):

  • JOŃSKI Dariusz (Koalicja Obywatelska)
  • BUDA Waldemar Grzegorz (Prawo i Sprawiedliwość)
  • BELKA Marek Marian (Lewica) – mandat niepewny

Okręg 7 (województwo wielkopolskie):

  • KOPACZ Ewa Bożena (Koalicja Obywatelska)
  • WAWRYKIEWICZ Michał (Koalicja Obywatelska)
  • MALĄG Marlena Magdalena (Prawo i Sprawiedliwość)
  • BRYŁKA Anna Mirosława (Konfederacja)
  • HETMAN Krzysztof Andrzej (Trzecia Droga)
    Okręg 8 (województwo lubelskie):
  • KAMIŃSKI Mariusz (Prawo i Sprawiedliwość)
  • WCISŁO Marta Anna (Koalicja Obywatelska)

Okręg 9 (województwo podkarpackie):

  • OBAJTEK Daniel (Prawo i Sprawiedliwość)
  • ŁUKACIJEWSKA Elżbieta Katarzyna (Koalicja Obywatelska)
  • RZOŃCA Bogdan Józef (Prawo i Sprawiedliwość) – mandat niepewny

Okręg 10 (województwa małopolskie i świętokrzyskie):

  • SZYDŁO Beata Maria (Prawo i Sprawiedliwość)
  • SIENKIEWICZ Bartłomiej Henryk (Koalicja Obywatelska)
  • TARCZYŃSKI Dominik (Prawo i Sprawiedliwość)
  • BRAUN Grzegorz Michał (Konfederacja)
  • JARUBAS Adam Sebastian (Trzecia Droga)
  • MULARCZYK Arkadiusz (Prawo i Sprawiedliwość) – mandat niepewny
  • MARCZUŁAJTIS-WALCZAK Jagna Kinga (Koalicja Obywatelska) – mandat niepewny

Okręg 11 (województwo śląskie):

  • BUDKA Borys Piotr (Koalicja Obywatelska)
  • JAKI Patryk Tomasz (Prawo i Sprawiedliwość)
  • WIŚNIEWSKA Jadwiga Maria (Prawo i Sprawiedliwość)
  • KOHUT Łukasz Marcin (Koalicja Obywatelska)
  • NYKIEL Mirosława (Koalicja Obywatelska) – mandat niepewny
  • SOŚNIERZ Dobromir Andrzej (Konfederacja)
  • GRAMATYKA Michał Sebastian (Trzecia Droga) – mandat niepewny
    Okręg 12 (województwa dolnośląskie i opolskie):
  • ZDROJEWSKI Bogdan Andrzej (Koalicja Obywatelska)
  • ZALEWSKA Anna Elżbieta (Prawo i Sprawiedliwość)
  • DWORCZYK Michał Paweł (Prawo i Sprawiedliwość) – mandat niepewny.
  • ŚMISZEK Krzysztof Jan (Lewica) – mandat niepewny
  • BUŁA Andrzej (Koalicja Obywatelska) – mandat niepewny.

Okręg 13 województwa lubuskie i zachodniopomorskie):

  • ARŁUKOWICZ Bartosz Adam (Koalicja Obywatelska)
  • BRUDZIŃSKI Joachim Stanisław (Prawo i Sprawiedliwość)

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję