Zelenskiy Says Russia 'Must Feel’ War As Moscow Claims To Have Repelled Incursion
RFE/With reporting by Reuters and AP
Ukrainian President Volodymyr Zelenskiy on August 8 said that Russia brought war to his country and „must feel what it has done” after Russia claimed to have repelled a surprise cross-border advance by Ukraine into its Kursk region.
Zelenskiy did not directly refer to the incursion, which Russia said is in its third day and involves up to 1,000 Ukrainian troops supported by tanks, armored vehicles, and artillery.
He said he has recieved reports from Colonel General Oleksandr Syrskiy, Ukraine’s top military commander, and called the military action „effective” and „exactly what our country needs now.”
Mykhaylo Podolyak, an adviser to Zelenskiy, commented indirectly on the operation earlier on X, saying the root cause of any escalation, shelling, military actions, forced evacuations, and destruction of normal life, „including within Russia’s own territories like #Kursk and Belgorod regions, is solely Russia’s unequivocal aggression.”
„This includes attempts to seize foreign territories and disregard for international law norms that clearly uphold sovereignty and territorial integrity,” Podolyak said on August 8.
Zelenskiy also commented indirectly on the incursion, saying on Telegram, „Russia has brought war to our land and must feel what it has done.”
Without mentioning Kursk he said there had been three reports from Colonel General Oleksandr Syrskiy, Ukraine’s top military commander, and, „The reports are effective. Exactly what our country needs now.”
Russia claimed earlier that Kyiv’s forces fired rockets at civilian and residential targets in the Kursk region amid reports by Russian pro-war bloggers that a number of villages have been captured by Ukrainian forces as they advance into Russian territory.
The acting governor of Kursk, Aleksei Smirnov, declared a state of emergency on August 7 after Russian President Vladimir Putin called the military operation „another large-scale provocation.”
The Russian Defense Ministry in a statement on August 8 said Russia’s Battlegroup North and border guard units had thwarted Ukrainian forces’ attempts to break through the districts of Sudzha and Korenevo.
Earlier, the ministry claimed to have downed six drones and five missiles over the Kursk region and 14 drones in the Belgorod region.
Belgorod regional Governor Vyacheslav Gladkov claimed that a man died and one person was injured in Ukrainian shelling of Shebekino.
Meanwhile, in Ukraine’s eastern region of Donetsk, two civilians were killed on August 8 by Russian shelling of Kostyantynivka, regional Governor Vadym Filashkin said on Telegram.
Russian air strikes in the Sumy region killed two people, including a child, and two more were wounded, said the governor of Sumy, Volodymyr Artyukh.
Russia also said Ukrainian forces penetrated its border near the major natural gas transmission hub at Sudzha. The Sudzha gas transfer and measuring stations in the Kursk region are the only entry point for Russian natural gas into the Ukrainian gas transmission system for onward transport to Europe.
Ukrainian Energy Minister Herman Halushchenko said on August 8 that Ukraine had not been contacted by Russia about the situation with gas transit, but the transit route for Russian gas deliveries to Europe via Ukraine is still functioning.
In addition, the International Atomic Energy Agency said on August 8 that it is aware of developments around Russia’s Kursk nuclear plant and is monitoring the situation, according to Russian news agency RIA Novosti.
Dmitry Medvedev, the former president who is now deputy chief of Russia’s Security Council, has called for Russian troops to press deeper into Ukraine as Moscow claims to have intercepted Ukrainian drones and missiles targeting the Kursk region.
Commenting on the Ukrainian incursion in the Kursk region, Medvedev said Moscow should aim beyond securing the territories that Russia considers its own and urged further advance into Ukraine’s Odesa, Kharkiv, Dnipro, Mykolayiv, and Kyiv regions.
EU spokesman Peter Stano told RFE/RL’s Ukrainian Service that while the bloc does not comment on battlefield operations, it believes „Ukraine has a legal right to defend itself, including striking an aggressor on its territory.”
Meanwhile, U.S. National Security Council spokesman John Kirby on August 7 said the White House had reached out to Ukraine to „get a little better understanding” of the situation in the Kursk region.
State Department spokesman Matthew Miller confirmed on August 7 that Washington’s policy on the use of U.S. weapons by Ukraine across the border or against Russian military facilities had not changed.
The actions taking place „are not a violation of our policy,” Miller added.
With reporting by Reuters and AP
Putin zaapelował do świata o potępienie „przestępczych działań” Kijowa za atak Ukrainy na obwód kurski w Rosji
W obwodzie kurskim w Rosji ogłoszono stan wyjątkowy po niespodziewanym ataku ukraińskich sił zbrojnych. Ukraińska armia, działając z kilku kierunków, przekroczyła granicę i zajęła kilka miejscowości, umacniając swoje pozycje na rosyjskim terytorium. Władze rosyjskie donoszą o użyciu ciężkiego sprzętu, w tym czołgów, oraz o setkach ukraińskich żołnierzy walczących pod ukraińską flagą.
Przebieg ataku
Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony, atak rozpoczął się 7 sierpnia o godzinie 8 rano czasu moskiewskiego. Ukraińskie siły, liczące do 300 żołnierzy z 22. Brygady Zmechanizowanej, wspierane przez 11 czołgów i ponad 20 bojowych wozów opancerzonych, zaatakowały pozycje rosyjskie w rejonie miejscowości Nikołajewo-Darjino i Olesznia, leżących bezpośrednio przy granicy.
W sieci pojawiły się zdjęcia i nagrania przedstawiające ukraińskie kolumny wojskowe przemieszczające się w obwodzie kurskim. Chociaż ich autentyczność nie została jeszcze zweryfikowana, to sytuacja jest wyjątkowa. Po raz pierwszy w trakcie tej wojny regularne wojska ukraińskie przekroczyły granicę i zaatakowały terytorium Rosji. Atak ten zaskoczył Moskwę, gdyż obwód kurski jest słabo ufortyfikowany i nie dysponuje znaczącymi siłami lądowymi. Najbliższe rosyjskie oddziały stacjonują w rejonie Biełgorodu oraz na charkowszczyźnie, co utrudnia szybkie wsparcie.
Sytuacja w regionie Kurska
Ukraińskie wojska zajęły już kilka miejscowości, w tym Nikołajewo-Darjino, Swierdlikowo i Darino w rejonie sudżańskim. Darino znajduje się zaledwie 4 km od granicy ukraińskiej, co świadczy o szybkim postępie ukraińskiej ofensywy. W rejonie autostrady Rylsk-Sudża oraz przedmieść Sudży toczą się intensywne walki.
Istotnym celem ukraińskich sił jest sudżańska stacja pomiaru gazu, kluczowa dla przesyłu surowca z Rosji do Europy. Miasto Sudża zostało niemal całkowicie ewakuowane, a rosyjscy blogerzy militarni wyrażają swoje zaniepokojenie obecną sytuacją. Wydarzenia w obwodzie kurskim potwierdzają, że Ukraińcy umocnili swoje pozycje, co utrudnia ich wyparcie przez siły rosyjskie.
Reakcje władz rosyjskich
Władimir Putin odniósł się do tych wydarzeń, nazywając atak „prowokacją na dużą skalę”. Prezydent Rosji zwołał nadzwyczajne zebranie z szefami głównych resortów siłowych, aby omówić sytuację i zaplanować odpowiednie działania. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji zaapelowało do społeczności międzynarodowej o potępienie „przestępczych działań” Kijowa.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, uznała atak za próbę zasiania paniki i pokazania pozorów aktywności na tle niepowodzeń Sił Zbrojnych Ukrainy. Moskwa wzywa społeczność międzynarodową do zdecydowanego potępienia działań Kijowa.
Co dalej?
Sytuacja w obwodzie kurskim jest dynamiczna i rozwija się z godziny na godzinę. Ukraińskie wojska kontynuują swoje operacje, a rosyjskie siły starają się odzyskać kontrolę nad zajętymi terenami. Ewentualne potwierdzenie tych wydarzeń może mieć znaczący wpływ na dalszy przebieg konfliktu rosyjsko-ukraińskiego oraz na sytuację międzynarodową. Wszystkie strony będą uważnie śledzić rozwój wydarzeń, przygotowując się na kolejne możliwe eskalacje konfliktu.
Adam Mazguła: Atakuje mnie słowami: „Nie mam prawa krytykować Andrzeja Dudy”

Adam Mazguła
Nie szczędzę wysiłków w obronie Konstytucji, z której Andrzej Duda zrobił papier toaletowy. Andrzej Duda jest przykładem oszustwa wyborczego. Jest przykładem narzuconego Polakom nieodpowiedzialnego kacyka partyjnego, który reprezentuje targowicki spisek religijno-agenturalny. Na tyle niemądrego, aby nie czuł skrupułów w okradaniu z wartości Polaków i na tyle uzależnionego, aby można było nim kierować bez przeszkód z zewnątrz
Wielu ludzi atakuje mnie słowami, że „nie mam prawa krytykować Andrzeja Dudy”, bo to „najwyższy urzędnik” państwa, a nawet „przełożony” wszystkich żołnierzy. W dodatku jest pod ochroną prawną.
Przykro mi, że przestraszone masy uznają tego dziwnego oszusta za zwierzchnika. Przysięgałem, że będę:
„… służył wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronił jej niepodległości i granic. Stał na straży Konstytucji, strzegł honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronił. Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędził”.
Więc nie szczędzę wysiłków w obronie Konstytucji, z której Andrzej Duda zrobił papier toaletowy. Służę wciąż Rzeczpospolitej Polskiej, jak potrafię, również przed partyjnym zawłaszczaniem, bezprawiem, faszyzmem, ideologią kłamstwa i propagandy, bezwstydnymi dojarzami finansów państwa, fanatyzmem religijnym i zdradą tych, co agenturze rosyjskiej służą. Fotografuję się i pokazuję w mundurze, bo podkreślam tak swoją dalszą służbę właśnie Rzeczypospolitej Polskiej.
Andrzej Duda jest uosobieniem takiej wrogości, a na dodatek oszustwa wyborczego. Jest przykładem narzuconego Polakom nieodpowiedzialnego kacyka partyjnego, który reprezentuje targowicki spisek religijno-agenturalny. Na tyle niemądrego, aby nie czuł skrupułów w okradaniu z wartości Polaków i na tyle uzależnionego, aby można było nim kierować bez przeszkód z zewnątrz.
Udowadnia on na każdym kroku, że nie jest mężem stanu, ale notariuszem legalizacji bezprawia. Jest jedynie śmiesznym fircykiem na urzędzie z nadmuchanym ego, którego wybrała antypolska propagandowa agentura partyjna i kościelna, aby jej służył, a nie świadomi Polacy. Wielokrotnie pokazał, że jest wrogiem demokracji, Konstytucji i przyzwoitości.
Swój poziom moralnego ścieku pokazał na przełomie roku 2016 i 17. Wtedy to na spotkaniu ambasadorów akredytowanych w Polsce, przy okazji tzw. opłatka, wygłosił dziesięciominutową mowę o mnie.
Nie było tam nic z prawdy, a przecież miał moje akta i znał prawdę. Wolał szczuć, okłamywać opinię publiczną i to na cały świat. Czy znacie podobnego łajdaka?
To chodzący skandal narodowy. Tacy niesamodzielni głupcy nie mogą bezkarnie pełnić funkcji na państwowych urzędach, reprezentując wrogie Polsce szumowiny, a nie obywateli demokratycznego państwa prawa.
Jeśli mamy służyć niepodległości i nienaruszalności granic, bronić konstytucji i honoru, to przed takimi podróbkami przyzwoitego człowieka. Dlatego nie szczędząc wysiłków, walczę, o wartości, których strzec przysięgałem. O nasze sojusze i europejski system wartości.
Dlatego ci, którzy mnie pouczają i mi ubliżają, radzę:
Najpierw niech sprawdzą dokonania tego notariusza bezprawia, bezwstydu i łajdactwa, a dopiero w następnej kolejności upominają mnie za gorliwość w służbie. Już nie czynnej zawodowo, ale służbie, którą przysięgałem i z której wciąż jestem dumny.
Adam Mazguła
Sawicki: kandydatem KO na prezydenta będzie Tusk. Kierwiński: nie będzie zaskoczenia
Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej, Marcin Kierwiński, ocenił w niedzielę, że obecnie najpoważniejszym kandydatem na prezydenta Polski jest Rafał Trzaskowski. Jednocześnie podkreślił, że Donald Tusk zamierza pozostać na stanowisku premiera do końca swojej kadencji.
Podczas wywiadu w Polsat News, Kierwiński pytany o kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, odpowiedział, że decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła, ale nie będzie tu wielkiego zaskoczenia. Podkreślił, że osoba wybrana na kandydata KO ma realne szanse na objęcie urzędu prezydenta Polski w przyszłym roku.
– Te nazwiska, które przewijają się wśród potencjalnych kandydatów, to bardzo silne nazwiska, a dziś najpoważniejszym kandydatem jest oczywiście Rafał Trzaskowski – oświadczył.
Sawicki: kandydatem KO może być Donald Tusk
W niedzielę Marek Sawicki z PSL-TD w Polsat News stwierdził, że kandydatem KO w wyborach prezydenckich może być Donald Tusk, a jego aktywność jest skierowana bardziej na przygotowanie się do wyborów prezydenckich niż na kierowanie rządem.
Kierwiński odpowiedział, że Sawicki jako członek Polskiego Stronnictwa Ludowego powinien wypowiadać się na temat kandydatów Trzeciej Drogi na prezydenta.
„Tusk będzie chciał być premierem do końca kadencji”
– Moim zdaniem, jak znam pana premiera Donalda Tuska, on będzie chciał być premierem do końca tej kadencji, a potem poprowadzić obóz demokratyczny do kolejnego mocnego zwycięstwa wyborczego – zaznaczył.
Kierwiński podkreślił, że dziś politykiem z największymi szansami na wygranie wyborów prezydenckich jest Rafał Trzaskowski. Zwrócił uwagę, że Sawicki powinien skupić się na przekonaniu kolegów z Polskiego Stronnictwa Ludowego do poparcia Trzaskowskiego, jeśli ten będzie kandydatem.
Senator KO Marek Borowski również skomentował niedzielną wypowiedź Sawickiego. Stwierdził, że Sawicki nie tylko prognozuje, ale także forsuje pewne rozwiązania. Wskazał, że Sawicki chciałby, aby Tusk wystartował w wyborach, co stworzyłoby problem wyboru premiera, a PSL mogłoby zyskać na znaczeniu. Borowski dodał, że sam ryzykuje tezę, iż Tusk nie wystartuje w wyborach prezydenckich, gdyż jako premier ma wiele do zrobienia, także na arenie międzynarodowej, i chce zrealizować złożone obietnice.
Zapytany, czy Tusk postawi bardziej na Trzaskowskiego czy na Radosława Sikorskiego, Borowski ocenił, że naturalnym kandydatem jest Trzaskowski, ale zaznaczył, że czas pokaże, kto ostatecznie będzie kandydatem PO na prezydenta.
Źródło: media
Wanda Traczyk-Stawska: Wojna zawsze niesie ze sobą nienawiść do wroga

Jacek Lepiarz
Wanda Traczyk-Stawska, ps. „Pączek” walczyła z bronią w ręku w Powstaniu Warszawskim przeciwko niemieckim okupantom. Dziś opowiada się za współpracą polsko-niemiecką, aby chronić Europę przed agresją ze strony Rosji.

Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego, członkini AK, psycholożka, działaczka społeczna.
DW: Uczestniczyła Pani w antyniemieckiej konspiracji na długo przed wybuchem Powstania Warszawskiego. Czym kierowała się Pani, podejmując taką niecodzienną dla nastolatki decyzję?
Wanda Traczyk-Stawska: Potrzebą zemsty w odpowiedzi na niemieckie okrucieństwa. To, niestety, przykre uczucie, ale ono było w nas. Nie do wytrzymania było to, że kazano patrzeć nam, warszawiakom, jak rozstrzeliwują Bogu ducha winnych ludzi, bo to byli tylko zakładnicy. Chciałam mieć świadomość, że nie jesteśmy bezbronni, że nie mają prawa nas traktować jak podludzi.
Które wydarzenie z czasów niemieckiej okupacji szczególnie zapadło Pani w pamięć?
– Byłam we wrześniu 1939 r. świadkiem takiego okrucieństwa, o którym do dzisiaj nie mogę zapomnieć, które stale do mnie wraca.
Bomba uderzyła w sąsiedni dom. Z tego domu wybiegła kobieta z niemowlęciem. Niemcy, którzy widzieli doskonale, bo tam był prześwit, że biegnie kobieta z maleńkim dzieckiem, specjalnie strzelali do tego dziecka, nie do kobiety. Dziecko się rozpadło, a ją kula trafiła w rękę. To był ten widok, który spowodował, że ja koniecznie chciałam dalej walczyć.
Wstąpiła Pani do Szarych Szeregów. Na czym polegała Pani konspiracyjna działalność?
– Byłam już przed wojną w harcerstwie. Miałam swój zastęp dziewczęcy. Harcerstwo zeszło do podziemia jako Szare Szeregi bardzo szybko. Drużynowa nie pozwalała nam na walkę z bronią. Mieliśmy się uczyć, chodzić na komplety. Uprawialiśmy mały sabotaż: malowaliśmy na ścianach domów szubienice ze swastyką, na skrzynkach pocztowych odciskaliśmy Orła Białego. Później do Polaków, którzy wydawali ludzi z konspiracji i Żydów, nosiłam warunkowe wyroki śmierci.
1 sierpnia 1944 r. rozpoczyna się powstanie. Jest Pani najpierw łączniczką, a potem walczy z bronią w ręku. Jakie nastroje panują w tych dniach w Warszawie?
– W domu zostawiłam dwie młodsze siostry. Zostały same, ponieważ ojciec i brat też poszli do powstania, a mama już nie żyła. Obiecałam im, że za trzy dni wrócę. Chciałam, żeby powstanie trwało trzy dni, a walki trwały 63 dni.
Boże mój, tak mi przykro, że teraz nie ma flag. 1 sierpnia 1944 r. we wszystkich bramach były biało-czerwone flagi. Ludzie stali na ulicach i płakali. To było wielkie święto i wielka radość. Uważam, że prawdziwym bohaterem nie było wojsko, tylko cywile – mieszkańcy Warszawy. Gdyby tego zażądali, musielibyśmy skapitulować po trzech czy pięciu dniach. Ale nie zażądali kapitulacji, chociaż ich cierpienia były niewspółmierne do naszych.
Czy wraz z upływem czasu to poparcie nie spadało, nie zmieniało się w gniew?
– Bardzo się bałam, gdy szliśmy do niewoli, że będą na nas pluć, będą krzyczeć, żeśmy zniszczyli Warszawę, że tyle ludzi zginęło, a oni tylko stali i płakali.
Nie ukrywała Pani nienawiści do Niemców, ale powiedziała Pani w jednym z wcześniejszych wywiadów, że dopiero podczas walki zrozumiała Pani, że Niemcy to też ludzie.
– To prawda. Byłam zła na sanitariuszki, że traktują tak samo rannych Niemców, jak Polaków, że „marnują” środki opatrunkowe dla wrogów. W późniejszym czasie tych środków opatrunkowych brakowało.
A kiedy zobaczyła Pani w niemieckich żołnierzach ludzi?
– Moja rola w tym czasie polegała na rzucaniu granatów w biegnących pod oknami Niemców. Te granaty ich rozszarpywały. W pewnym momencie Niemcy wywiesili białą flagę, prosząc o przerwę w walce i możliwość zabrania rannych. Wtedy właśnie wyjrzałam i zobaczyłam, co te granaty robią z ludzi. Po raz pierwszy zobaczyłam w Niemcach ludzi – cierpiących, wyjących z bólu, w kawałkach.
Jak żołnierz strzela, to widzi przed sobą wroga, ale to jest w pewnej odległości. A gdy jest się blisko i widać, co ten granat zrobił, to jest inaczej.
Czy te koszmary wojenne powracają do Pani w snach?
– Jeden motyw powracał często. Podczas ataku Niemców kolega poprosił mnie o pożyczenie broni, bo jego pistolet maszynowy się zaciął. Następnie wysłał mnie na rozpoznanie, co dzieje się na prawym skrzydle. Poszłam z jego zablokowanym pistoletem i wpadłam w korytarzu na Niemca. Byłam pewna, że zginę, bo rzucił we mnie granatem, a ja byłam sparaliżowana ze strachu. Dopiero kiedy trzonek granatu uderzył w mój but, ocknęłam się i uciekłam. Od tamtej pory często śni mi się, że Niemcy podchodzą pod moje okno, a mój pistolet się zaciął. Budziłam się zlana potem i przerażona. Koszmar.
Po kapitulacji była Pani więziona w niemieckich obozach. Z ostatniego, w Oberlangen wyzwoliły Panią w kwietniu 1945 r. oddziały gen. Maczka. Jak traktowano Panią w tych obozach?
– Niemcy dotrzymali podpisanej umowy, co się im nie zdarzało, dlatego że zaraz oni mieli być jeńcami. Gdyby nie to, prawdopodobnie by nas rozstrzeliwali jak wcześniej.
Po wojnie przezwyciężyła Pani nienawiść do Niemców, a ostatnio stała się Pani gorącą orędowniczką porozumienia polsko-niemieckiego. Jak doszło do tej przemiany?
– Wojna zawsze niesie ze sobą nienawiść do wroga. Żeby zabijać, trzeba mieć świadomość, że ten ktoś ciebie zabije, jeśli ty jego nie zabijesz. Zabijanie nie jest proste, szczególnie gdy jesteś młodym myślącym człowiekiem, który wie, że ten po przeciwnej stronie ma być może żonę, dzieci, że jest młody tak jak ja.
O tym się nie myśli, ale gdy czasami stanie się oko w oko, to obie strony się odwracają, bez strzału. Ja miałam takie zdarzenie. Patrzyliśmy na siebie i oboje uciekliśmy, nie strzelając do siebie, chociaż mieliśmy broń.
Uważa Pani, że należy zostawić przeszłość za sobą i myśleć o przyszłości?
– Przede wszystkim jestem za tym, żeby nigdy więcej nie było wojny. Żeby wszyscy ludzie na świecie zrozumieli, że są sobie potrzebni, bo razem mogą zrobić wiele dobrych rzeczy – to korzyść dla obu stron, jeżeli umiemy się przyjaźnić i wymieniać dokonaniami. Stajemy się bogatsi.
Czy powinniśmy domagać się od Niemców zadośćuczynienia za zbrodnie i straty materialne?
– Uważam, że nie możemy żądać od nich stale, żeby płacili za to, co zrobili ich dziadkowie, a teraz to już pradziadkowie. Powinniśmy się z Niemcami umieć dobrze porozumiewać i razem działać, aby zabezpieczyć Europę przed Rosją. Bo to Rosja jest teraz bardzo niebezpiecznym agresorem.
REDAKCJA POLECA
80 lat temu podjęto decyzję o rozpoczęciu powstania w Warszawie
31 lipca 1944 r. o godzinie 19, łączniczki Armii Krajowej zaczęły doręczać rozkazy o rozpoczęciu walk następnego dnia o godzinie „W” – 17:00. „Po pięciu blisko latach nieprzerwanej i twardej walki prowadzonej w podziemiach konspiracji stajecie dziś otwarcie z bronią w ręku” – pisał dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór”.
Powstanie Warszawskie było kulminacyjnym momentem akcji „Burza”. Od niemal początku okupacji niemieckiej i sowieckiej Polskie Państwo Podziemne, we współpracy z władzami na uchodźstwie, przygotowywało plany powstania, które miało się rozpocząć wraz z załamaniem niemieckiej machiny wojennej. W 1943 r., w obliczu zbliżające się Armii Sowieckiej do granic II Rzeczypospolitej, plany te przybrały kształt akcji „Burza”. W rozkazie z listopada 1943 r. gen. Komorowski pisał: „Wobec wkraczającej na ziemie nasze regularnej armii rosyjskiej wystąpić w roli gospodarza. Należy dążyć do tego, aby naprzeciw wkraczającym oddziałom sowieckim wyszedł polski dowódca mający za sobą bój z Niemcami i wskutek tego najlepsze prawo gospodarza. Miejscowy dowódca polski winien się zgłosić wraz z mającym się ujawnić przedstawicielem cywilnej władzy administracyjnej u dowódcy oddziałów sowieckich i stosować się do jego życzeń”.
Decyzje, rozkazy, przygotowania i działania
Decyzję o podjęciu walk w Warszawie podjęto 21 lipca 1944 r. podczas spotkania generałów Komorowskiego, Okulickiego i Pełczyńskiego. Przez kolejne dni trwały konsultacje wewnątrz Komendy Głównej AK, a następnie przedstawiono wyptacowane stanowisko Janowi S. Jankowskiemu, Delegatowi Rządu na Kraj, w celu uzyskania jego akceptacji.
25 lipca 1944 r. gen. Komorowski wysłał depeszę do Londynu, informując Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego o gotowości do walki o Warszawę. Tego samego dnia, Rada Ministrów wydała uchwałę, upoważniając Delegata Rządu do „do powzięcia wszystkich decyzji wymaganych tempem ofensywy radzieckiej, w razie konieczności bez uprzedniego porozumienia się z Rządem”.
Dylematy i ostateczna decyzja
Mimo sceptycyzmu gen. Sosnkowskiego, który uważał powstanie za pozbawione politycznego sensu, decyzja o jego rozpoczęciu nie została jednoznacznie zabroniona. 31 lipca, gen. Komorowski spotkał się z płk. Antonim Chruścielem, który przekazał nieprecyzyjną informację o sowieckich czołgach na przedmieściach Pragi. Ta niesprawdzona wiadomość skłoniła wahającego się Komorowskiego do ostatecznej decyzji o rozpoczęciu powstania 1 sierpnia.
Kluczowa narada
W swoich wspomnieniach gen. Komorowski opisał przebieg kluczowej narady: „Tegoż dnia komendant Okręgu Warszawa-Miasto, 'Monter’, oczekiwany był w kwaterze głównej o godzinie 6 po południu. Zjawił się niespodziewanie o piątej, z wiadomością, że sowieckie oddziały pancerne wdarły się w przyczółek niemiecki, zdezorganizowały jego obronę i że Radość, Miłosna, Okuniew, Wołomin i Radzymin są już w rękach rosyjskich. Po krótkiej naradzie uznałem, że nadszedł właściwy moment do rozpoczęcia walki o Warszawę”..
Propaganda i Dezinformacja
Na decyzję o rozpoczęciu powstania wpływały również działania sowieckiej propagandy oraz ich zwolenników w Warszawie. 29 lipca 1944 r. dowódca Polskiej Armii Ludowej, Julian Skokowski, wydał odezwę wzywającą do powstania, twierdząc, że dowództwo AK opuściło miasto. Sowieckie rozgłośnie radiowe również nawoływały ludność Warszawy do podjęcia walki.
29 lipca (w godzinach wieczornych) Radio Moskwa nadało w języku polskim wezwanie do ludności Warszawy. Głosiło ono, że dla polskiej stolicy „godzina czynu wybiła” oraz zapowiadało, że „czynną walkę na ulicach Warszawy […] nie tylko przyspieszymy chwilę ostatecznego wyzwolenia, lecz ocalimy również majątek narodowy i życie waszych braci”
Tego samego dnia na murach Warszawy pojawiła się odezwa podpisana przez samozwańczego generała Juliana Skokowskiego – przywódcę lewicowej Polskiej Armii Ludowej, którego wywiad AK uważał za agenta sowieckiego. W odezwie informowano fałszywie, że generał „Bór” wraz z KG AK uciekli z Warszawy, a Skokowski obejmuje dowództwo nad wszystkimi organizacjami podziemnymi w mieście i zarządza mobilizację do walki z Niemcami.
Z kolei 30 lipca należąca do komunistycznego ZPP „Radiostacja Kościuszko” kilkukrotnie powtórzyła wezwanie, w którym znalazły się słowa: „Ludu Warszawy! Do broni! Niech ludność całą stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców, Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Armii Czerwonej w przeprawie przez Wisłę […] Milion mieszkańców Warszawy niechaj się stanie milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność”. Sowieckie lotnictwo zrzuciło także nad miastem ulotki propagandowe o podobnej treści.
Przesłanie rozkazu
31 lipca w godzinach porannych odbyła się narada KG AK, zakończona około godziny 12.00. W Warszawie od dwóch dni słychać już było odgłosy ognia artyleryjskiego zza Wisły. Podczas tej narady nie podjęto jednak decyzji o rozpoczęciu powstania. Generał „Bór” zarządził jedynie utrzymanie pogotowia bojowego oraz odłożenie decyzji do czasu wyjaśnienia sytuacji na froncie. Termin następnej narady wyznaczono na godzinę 18.00.
Około 17.30 w lokalu kontaktowym pojawił się pułkownik „Monter”, który poinformował oczekujących już – Tadeusza Bora-Komorowskiego, Tadeusza Pełczyńskiego, Leopolda Okulickiego i Janinę Karasiówną, że Armia Czerwona wyzwoliła Radość, Miłosnę, Okuniew, Wołomin i Radzymin, a sowieckie czołgi były widziane na Pradze.
Pod wpływem tych meldunków generał „Bór” poprosił Delegata Rządu na Kraj o pilne przybycie na odprawę. Delegat Jankowski pojawił się po upływie ok. 30 minut. „Bór” zreferował mu meldunek „Montera” i poprosił o ostateczną decyzję. Wysłuchawszy argumentów obecnych na spotkaniu oficerów delegat Jankowski wydał zgodę na rozpoczęcie powstania. Generał „Bór” wydał następnie pułkownikowi „Monterowi” rozkaz rozpoczęcia akcji zbrojnej w Warszawie następnego dnia, tj. we wtorek, 1 sierpnia 1944 r., o godz. 17.00
Pierwsze Walki
1 sierpnia, już o poranku, wszyscy – Niemcy, ludność cywilna i Armia Krajowa – byli świadomi nadchodzącego wybuchu powstania. Pierwsze walki wybuchły już około godziny 14 w okolicy placu Wilsona na Żoliborzu.
Decyzja o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego była wynikiem wielu czynników, w tym presji ze strony sowieckiej propagandy, nieprecyzyjnych informacji oraz dążenia do przedstawienia Polskiego Państwa Podziemnego jako gospodarza wobec wkraczającej Armii Czerwonej. Mimo trudnych warunków i wielu kontrowersji, decyzja ta stała się jednym z najważniejszych momentów w historii Polski, świadczącym o heroizmie i determinacji jej obywateli.
Źródło: wikipedia, media
Roman Giertych: PKW ma obowiązek odrzucić sprawozdanie finansowe PiS

Roman Giertych
Słabością strony demokratycznej jest to, że osoby zasiadające w różnych organach bardziej się wciąż boją PiS, niż boją konsekwencji za wydanie (nawet niezgodnie z prawem) decyzji niezgodnych z interesem PiS. Nie twierdzę, że tak jest w PKW, ale taka obawa dotyczy wszystkich organów Państwa.
Zgodnie z art. 142 par. 2 kodeksu wyborczego odrzucenie sprawozdania finansowego następuje w przypadku „dokonania czynności skutkującej zmniejszeniem zobowiązań komitetu wyborczego przez inną osobę aniżeli wymieniona w art. 132 par. 6”. Ta inna osoba to każdy z wyjątkiem osoby poręczającej kredyt.
Otóż panowie z KPRM, którzy zatrudniali pracowników pracujących przy kampanii wyborczej PiS zmniejszali tym samy zobowiązania komitetu wyborczego PiS, który w przeciwnym wypadku musiałby te osoby zatrudnić. To samo dotyczy organizowania za pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości imprez wyborczych, które były finansowane z budżetu państwa, a gdyby miały być finansowane przez PiS to zwiększałyby zobowiązania tego komitetu. Skoro dana osoba (w tym miejscu Skarb Państwa) ponosiła wydatki zamiast komitetu wyborczego PiS, to tym samym zmniejszała jego zobowiązania, które wystąpiłyby, gdyby tych wydatków Skarb Państwa nie poniósł.
Inna interpretacja prawna tego przepisu jest niemożliwa, gdyż prowadziłaby do legalizacji prowadzenia kampanii wyborczej partii rządzącej z budżetu państwa (co miało miejsce w praktyce za PiS). Wydatki w takiej sytuacji partii rządzącej na kampanię byłyby jedynie dodatkowe w stosunku do płatności budżetowych. Niewątpliwie jednak budżetowe pieniądze użyte w kampanii „zmniejszają zobowiązania komitetu”, który musiałby za nie sam zapłacić, gdyby nie okradano Państwa.
Zwracam się więc do członków PKW, aby rozważyli przedstawioną argumentację i wydali decyzję zgodną z prawem.
Słabością strony demokratycznej jest to, że osoby zasiadające w różnych organach bardziej się wciąż boją PiS, niż boją konsekwencji za wydanie (nawet niezgodnie z prawem) decyzji niezgodnych z interesem PiS. Nie twierdzę, że tak jest w PKW, ale taka obawa dotyczy wszystkich organów Państwa.
Apeluję więc o odwagę! I niech PKW pamięta, że za mniejsze niż pisowskie przewinienia PSL i Nowoczesna były pozbawione finansowania. Prawo jest równe dla wszystkich!
Roman Giertych
Adwokat
Rola IT Consulting w transformacji cyfrowej firm
Firmy na całym świecie stają przed wyzwaniem adaptacji do nowych technologii i integracji tych rozwiązań, aby maksymalizować efektywność i konkurencyjność. IT Consulting odgrywa kluczową rolę w tym procesie. Konsultanci IT, wykorzystując swoją głęboką wiedzę techniczną i doświadczenie biznesowe, pomagają firmom zrozumieć, jak najlepiej wykorzystać technologię do osiągnięcia celów biznesowych.
IT Consulting jako motor innowacji
IT Consulting to motor innowacji, umożliwiający firmom przekształcanie ich operacji. Konsultanci identyfikują obszary, które najbardziej skorzystają na digitalizacji, projektują i implementują rozwiązania technologiczne, które wprowadzają te zmiany. Bez ekspertyzy i wizji konsultantów IT, wiele firm mogłoby nie zrealizować pełnego potencjału transformacji cyfrowej.
Strategiczne planowanie w IT Consulting
Kluczowym elementem pracy konsultantów IT z firm programistycznych jest strategiczne planowanie. Przygotowują oni szczegółowe strategie, które pokazują, jak technologia może wspierać rozwój firmy. Ten proces obejmuje analizę aktualnych procesów, ocenę potrzeb technologicznych oraz przewidywanie przyszłych wymagań. Dobrze zaplanowana strategia IT pozwala firmom na bieżące dostosowanie do zmieniającego się rynku, jak i również na przewidywanie i reagowanie na przyszłe trendy.
Rola IT Consulting w zarządzaniu zmianą
Zarządzanie zmianą to kolejny ważny aspekt pracy w IT Consulting. Konsultanci wspierają firmy w łagodzeniu wpływu zmian technologicznych na pracowników i procesy biznesowe. Poprzez szkolenia, warsztaty oraz ciągłe doradztwo, pomagają zespołom adaptować się do nowych systemów i technologii, co jest kluczowe dla sukcesu każdego projektu transformacji cyfrowej.
Mierzenie wpływu IT Consulting na transformację cyfrową
Ostatnim, ale równie ważnym elementem roli IT Consulting jest mierzenie efektów wprowadzanych zmian. Konsultanci IT wykorzystują zaawansowane narzędzia do monitorowania postępów i mierzenia efektywności implementowanych rozwiązań. Regularna analiza wyników pozwala na szybką reakcję i dostosowanie strategii, co zapewnia, że cele transformacji cyfrowej są osiągane w sposób optymalny.
IT Consulting jest niezbędnym elementem w podróży każdej firmy ku pełnej cyfryzacji. Dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom konsultanci IT pomagają przedsiębiorstwom nie tylko przetrwać w szybko zmieniającym się świecie, ale także prosperować dzięki pełnemu wykorzystaniu możliwości, jakie oferuje technologia.
Smartwatche: Czy naprawdę zmieniają nasze życie? Odkryj, dlaczego Garmin to lider na rynku!
Smartwatche są coraz bardziej powszechne i zyskują na popularności wśród ludzi na całym świecie. Nie tylko są modnym dodatkiem do codziennego stroju, ale także oferują szereg funkcji, które mogą znacząco poprawić jakość naszego życia. Wśród wielu dostępnych marek na rynku, zegarki Garmin wyróżniają się jako jedne z najlepszych i najbardziej innowacyjnych urządzeń. W tym artykule przyjrzymy się, dlaczego smartwatche są warte inwestycji, przedstawimy Wam cechy i zalety zegarków Garmin oraz pokażemy, jak wybrać idealny smartwatch dla siebie i bliskich!

Dlaczego warto inwestować w smartwatche?
Smartwatche takie jak te oferowane przez Garmin, to znacznie więcej niż tylko urządzenia do sprawdzania czasu. Są to zaawansowane narzędzia, które mogą pomóc w zarządzaniu zdrowiem, zwiększeniu produktywności oraz zapewnieniu lepszego połączenia z otaczającym nas światem.
Monitorowanie zdrowia to jedna z głównych zalet smartwatchy. Dzięki funkcjom takim jak monitorowanie tętna, jakości snu, poziomu stresu oraz śledzenie aktywności fizycznej, możemy lepiej zrozumieć swoje ciało i podejmować zdrowsze decyzje.
Wbudowany GPS pozwala na dokładne śledzenie lokalizacji podczas biegów, jazdy na rowerze czy wędrówek, co jest szczególnie przydatne dla osób aktywnych, które chcą dokładnie mierzyć swoje trasy i postępy sportowe.
Smartwatche mogą również synchronizować się z naszymi smartfonami, dzięki czemu otrzymujemy powiadomienia o wiadomościach, połączeniach i innych ważnych zdarzeniach bez potrzeby wyciągania telefonu z kieszeni. Dodatkowo smartwatche Garmin są dostępne w różnych stylach i kolorach, co pozwala na ich dopasowanie do indywidualnych preferencji i stylu życia. Możemy także zmieniać tarcze zegarka oraz paski, aby jeszcze bardziej spersonalizować nasze urządzenie.
Najważniejsze cechy i zalety zegarków Garmin
Zegarki Garmin są znane ze swojej wysokiej jakości, trwałości oraz innowacyjnych funkcji. Poniżej przedstawiamy tylko niektóre z najważniejszych cech i zalet, które sprawiają, że smartwatche Garmin są tak popularne.
- dokładne monitorowanie zdrowia: zegarki Garmin oferują zaawansowane funkcje monitorowania zdrowia, takie jak pomiar tętna, poziomu stresu, natlenienia krwi oraz jakości snu. Dzięki temu użytkownicy mogą lepiej zrozumieć swoje ciało i podejmować zdrowsze decyzje.
- wysoka jakość wykonania: Garmin znany jest z produkcji urządzeń o wysokiej jakości, które są odporne na uszkodzenia i warunki atmosferyczne. Wiele modeli jest wodoodpornych i posiada wytrzymałe ekrany, co sprawia, że są idealne do użytku w trudnych warunkach.
- zaawansowany GPS i nawigacja: zegarki Garmin są wyposażone w dokładne systemy GPS, które umożliwiają śledzenie trasy i monitorowanie aktywności na świeżym powietrzu. Są one niezwykle przydatne dla biegaczy, rowerzystów oraz osób uprawiających sporty outdoorowe.
- długi czas pracy na baterii: jedną z największych zalet smartwatchy Garmin jest ich długi czas pracy na baterii. W zależności od modelu, zegarki mogą działać nawet przez kilka tygodni na jednym ładowaniu, co jest dużym udogodnieniem dla użytkowników.
- rozbudowane funkcje sportowe: Garmin oferuje wiele trybów sportowych, które pozwalają na dokładne monitorowanie różnych rodzajów aktywności fizycznej, takich jak bieganie, jazda na rowerze, pływanie czy wspinaczka. Dzięki temu użytkownicy mogą śledzić swoje postępy i osiągać lepsze wyniki.
Nowoczesne smartwatche Garmin możesz łatwo kupić online w e-sklepie np. na https://fabrykazegarkow.pl gdzie otrzymasz szeroki wybór, jakościowe produkty i przyjazną obsługę.
Jak wybrać idealny smartwatch dla siebie?
Wybór idealnego smartwatcha może być trudnym zadaniem, zwłaszcza gdy na rynku dostępnych jest tak wiele opcji. Aby podjąć właściwą decyzję, warto najpierw określić swoje potrzeby. Zastanów się, do czego będziesz używać smartwatcha. Czy zależy Ci głównie na monitorowaniu zdrowia, śledzeniu aktywności sportowej, czy może na powiadomieniach z telefonu? Określenie priorytetów pomoże zawęzić wybór. Ważne jest także sprawdzenie kompatybilności urządzenia z Twoim smartfonem.
Większość zegarków Garmin działa zarówno z systemem iOS, jak i Android, ale warto to sprawdzić przed zakupem.
Zwróć uwagę na design urządzenia. Wybierz zegarek, który odpowiada Twojemu stylowi i preferencjom. Garmin oferuje wiele modeli w różnych kolorach i stylach, co pozwala na znalezienie idealnego urządzenia.
Nie mniej ważną kwestią, jest budżet. Smartwatche Garmin dostępne są w różnych przedziałach cenowych. Zastanów się, ile jesteś w stanie wydać na urządzenie i poszukaj modelu, który oferuje najlepszy stosunek jakości do ceny.
Popularne modele smartwatchów Garmin i ich funkcje
Garmin oferuje wiele różnych modeli smartwatchów, które różnią się funkcjami i przeznaczeniem.
- Garmin Fenix 6: Jest to jeden z najbardziej zaawansowanych modeli Garmin, oferujący zaawansowane funkcje monitorowania zdrowia, GPS, mapy topograficzne oraz długi czas pracy na baterii. Idealny dla osób aktywnych i miłośników outdooru.
- Garmin Vivoactive 4: Ten model oferuje szeroki wachlarz funkcji zdrowotnych i sportowych, takich jak monitorowanie tętna, poziomu stresu, animowane treningi oraz wbudowany GPS. Jest to wszechstronny smartwatch, który sprawdzi się zarówno w codziennym użytkowaniu, jak i podczas aktywności fizycznej.
- Garmin Forerunner 245: Zegarek stworzony z myślą o biegaczach, oferujący zaawansowane funkcje monitorowania biegu, takie jak pomiar VO2 max, dynamika biegu oraz plany treningowe. Jest lekki i wygodny, co sprawia, że jest idealny dla miłośników biegania.
- Garmin Instinct: Wytrzymały smartwatch stworzony z myślą o ekstremalnych warunkach. Posiada wzmocnioną konstrukcję, GPS, kompas oraz wysokościomierz barometryczny. Doskonały wybór dla osób, które potrzebują niezawodnego urządzenia w trudnych warunkach.
Zegarki Garmin są popularne zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet, dzięki szerokiej gamie modeli dostosowanych do różnych stylów życia i estetyki.
Męskie smartwatche Garmin, takie jak Fenix 6 czy Instinct, charakteryzują się solidnym wykonaniem, nowoczesnym designem i wytrzymałością, co sprawia, że są idealne dla aktywnych mężczyzn. Oferują zaawansowane funkcje, takie jak monitorowanie zdrowia, GPS i kompas, co czyni je niezastąpionymi podczas outdoorowych przygód i treningów, jednocześnie doskonale komponując się z codziennym i biznesowym stylem.
Damskie zegarki Garmin, takie jak Lily czy Venu Sq, łączą funkcjonalność z elegancją, oferując smukły design pasujący do kobiecej estetyki. Zegarki te mają funkcje monitorowania cyklu menstruacyjnego, analizy stresu, monitorowania snu i różnorodne tryby sportowe, pomagające kobietom dbać o zdrowie i kondycję. Lekkie i komfortowe w noszeniu, damskie zegarki Garmin są idealne zarówno na co dzień, jak i podczas aktywności fizycznej, a dzięki możliwości personalizacji można je dostosować do indywidualnego stylu i okazji.
Smartwatche zrewolucjonizowały sposób, w jaki zarządzamy naszym zdrowiem, aktywnością fizyczną oraz codziennymi zadaniami. Garmin jako lider na rynku, oferuje szeroki wybór zaawansowanych smartwatchy, które wyróżniają się jakością, trwałością i innowacyjnymi funkcjami. Niezależnie od tego, czy jesteś miłośnikiem sportu, czy po prostu chcesz lepiej zarządzać swoim czasem i zdrowiem, zegarki Garmin z pewnością spełnią Twoje oczekiwania!
Krzysztof Skiba: Pozwólmy poetom marzyć

Krzysztof Skiba
Przemysław Babiarz komentując ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu, okazał się niespodziewanie wybitnym specjalistą od twórczości Johna Lennona. Jego zdaniem słynna piosenka Imagine, to wizja komunizmu
Dawny plecak Kurskiego, czyli Przemysław Babiarz, aktor, który z braku sukcesów na scenie, został komentatorem sportowym, okazuje się człowiekiem wielu możliwości. Gdy PiS czyścił z dziennikarzy TVP wciskając wszędzie swoich ludzi, tak się Babiarz namydlił, że potrafił się wślizgnąć nie tylko za plecy Prezesa.
Ostatnio komentując ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu, okazał się niespodziewanie wybitnym specjalistą od twórczości Johna Lennona. Jego zdaniem słynna piosenka Imagine, to „wizja komunizmu”.
Coś z tym Lennonem musi być nie tak, bo przed laty z tą samą piosenką polemizował (w głośnym kazaniu na Jasnej Górze) sam arcybiskup Wacław Depo. Biskup ostro sprzeciwiał się Beatlesowi i jego wizji świata sądząc zapewne, że Lennon żyje i jest przywódcą jakiegoś antykościelnego ruchu. Teraz do tej krytyki piosenki Imagine dołączył komentator Babiarz.
Obu panom wyjaśniamy. Piękny song Lennona to marzenie autora o świecie bez wojen. Za przyczyny ciągłych wojen na świecie poeta uważa (zresztą słusznie) państwa, granice i religie. Oczywiście marzenie Lennona, to utopia, bo państwa, granice i religie będą zawsze i dlatego zawsze będą też wojny, ale na tym właśnie polega POEZJA, że można w niej marzyć o rzeczach niemożliwych. I dlatego też piosenka Lennona kochana jest przez miliony ludzi na całym świecie.
Gdyby pan Babiarz nie wiedział, to wyjaśniam, że w poezji trafiają się także takie stwory jak duchy, serce na dłoni lub w kieszeni, a nawet gadające chmury, kwiaty i drzewa. Z komunizmem nie ma to nic wspólnego. Komunizm to takie rządy, gdzie jest jeden wódz, jedna Partia i jedna prawda, czyli coś takiego, czego kulawą recydywę usiłował wprowadzić nam przez ostatnich osiem lat ulubieniec komentatora Babiarza, czyli pan Kaczyński.
Krzysztof Skiba



