Szukaj w serwisie

×

Muzeum zarzuca Nawrockiemu mijanie się z prawdą w sprawie wynajmu apartamentów

Oświadczenie władz Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku rzuciło nowe światło na doniesienia dotyczące wynajmu apartamentów przez byłego dyrektora placówki, Karola Nawrockiego. Według informacji podanych przez „Gazetę Wyborczą”, Nawrocki miał korzystać z apartamentu deluxe w muzealnym kompleksie hotelowym przez ponad pół roku, mimo że mieszka zaledwie 5 kilometrów od muzeum. Sprawa wywołała burzę medialną, a obecna dyrekcja muzeum przedstawiła szczegółowe wyjaśnienia, zarzucając Nawrockiemu mijanie się z prawdą w jego oświadczeniach.

Fot. screen shot, youtube

Oświadczenie władz muzeum

W przesłanym Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu, dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej stanowczo zaprzeczyła, że apartamenty w muzeum zostały stworzone jako mieszkania dla poprzednich dyrektorów. „Ani dyrektor prof. Paweł Machcewicz, ani żaden z jego zastępców nie spędzili w tych pomieszczeniach nawet doby” – czytamy w komunikacie. Według oświadczenia, decyzja o udostępnieniu apartamentów na wynajem turystyczny została podjęta już na etapie projektowania budynku.

Dyrekcja zaznaczyła, że apartamenty miały generować dochód dla muzeum oraz obniżać koszty organizacji wydarzeń poprzez udostępnianie ich gościom, takim jak prelegenci czy artyści. Zarzuty pod adresem Karola Nawrockiego dotyczące blokowania apartamentu deluxe przez 200 dni uznano za niezgodne z przeznaczeniem tych pomieszczeń.

Odpowiedź Karola Nawrockiego

Karol Nawrocki, obecnie kandydat na prezydenta RP popierany przez PiS, podczas konferencji prasowej w Zakopanem odnosił się do tych zarzutów. „To nie jest prawdziwa informacja, że ja tam mieszkałem przez 200 dni. Słowo klucz – były one zarezerwowane przez tyle dni na moje imię i nazwisko, ale te apartamenty służyły też do spotkań służbowych z gościami z zagranicy oraz z kraju” – powiedział Nawrocki. Przyznał, że dwukrotnie spędził w apartamencie 10-dniową kwarantannę w czasie pandemii COVID-19, wykonując zdalnie swoje obowiązki.

Nawrocki oświadczył także, że jest gotów zwrócić koszty wynajmu, jeśli sprawa będzie dalej badana. Zaznaczył również, że nieruchomości te zostały skomercjalizowane w trakcie jego kadencji, aby przynosiły dochód.

Szczegółowe dane z oświadczenia

Obecna dyrekcja muzeum podkreśla, że nie jest prawdą, że apartamenty pozostawały wyłączone z użytku przez cały okres pandemii. Całkowite zamknięcie hoteli trwało zaledwie 36 dni – od 1 kwietnia do 5 maja 2020 roku. Tymczasem, jak wskazano, Nawrocki dokonał 15 rezerwacji apartamentu deluxe, w tym pięciu na okresy dłuższe niż 10 dni. Rezerwacje obejmowały między innymi terminy od sierpnia 2020 roku do kwietnia 2021 roku, a apartament był niedostępny dla innych gości.

Władze muzeum zakwestionowały także zasadność korzystania przez Nawrockiego z apartamentu podczas urlopu wypoczynkowego. W oświadczeniu zaznaczono, że do spotkań służbowych istnieją odpowiednie pomieszczenia w budynku muzeum, takie jak gabinet dyrektorski czy sala konferencyjna.

Zawiadomienie do prokuratury

Politycy Koalicji Obywatelskiej złożyli w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, zarzucając Karolowi Nawrockiemu niewłaściwe korzystanie z mienia muzeum. Roman Giertych, przewodniczący zespołu ds. rozliczeń PiS, zaznaczył, że kandydat na prezydenta RP ma teraz szansę na oczyszczenie się z zarzutów.

Kontekst polityczny i społeczny

Sprawa wynajmu apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej budzi kontrowersje nie tylko ze względu na jej aspekt finansowy, ale także polityczny. Karol Nawrocki, jako kandydat na prezydenta RP, stoi przed poważnym wyzwaniem, by udowodnić, że wszystkie jego działania były zgodne z prawem i etyką urzędniczą.

Zarzuty stawiane przez obecną dyrekcję muzeum oraz opozycję mogą wpłynąć na jego wiarygodność w oczach wyborców. Warto dodać, że sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst debat o transparentności zarządzania instytucjami publicznymi w Polsce.

Znaczenie sprawy dla opinii publicznej

Kontrowersje wokół apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej są przykładem, jak ważna jest transparentność w zarządzaniu mieniem publicznym. Wyjaśnienia składane przez obie strony – zarówno Karola Nawrockiego, jak i obecną dyrekcję muzeum – będą kluczowe dla dalszego rozwoju tej sprawy. Jej wynik może mieć istotne konsekwencje, nie tylko dla głównego zainteresowanego, ale i dla przyszłości funkcjonowania instytucji kulturalnych w Polsce.

Oświadczenie władz Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku rzuciło nowe światło na doniesienia dotyczące wynajmu apartamentów przez byłego dyrektora placówki, Karola Nawrockiego. Według informacji podanych przez „Gazetę Wyborczą”, Nawrocki miał korzystać z apartamentu deluxe w muzealnym kompleksie hotelowym przez ponad pół roku, mimo że mieszka zaledwie 5 kilometrów od muzeum. Sprawa wywołała burzę medialną, a obecna dyrekcja muzeum przedstawiła szczegółowe wyjaśnienia, zarzucając Nawrockiemu mijanie się z prawdą w jego oświadczeniach.

Oświadczenie władz muzeum

W przesłanym Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu, dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej stanowczo zaprzeczyła, że apartamenty w muzeum zostały stworzone jako mieszkania dla poprzednich dyrektorów. „Ani dyrektor prof. Paweł Machcewicz, ani żaden z jego zastępców nie spędzili w tych pomieszczeniach nawet doby” – czytamy w komunikacie. Według oświadczenia, decyzja o udostępnieniu apartamentów na wynajem turystyczny została podjęta już na etapie projektowania budynku.

Dyrekcja zaznaczyła, że apartamenty miały generować dochód dla muzeum oraz obniżać koszty organizacji wydarzeń poprzez udostępnianie ich gościom, takim jak prelegenci czy artyści. Zarzuty pod adresem Karola Nawrockiego dotyczące blokowania apartamentu deluxe przez 200 dni uznano za niezgodne z przeznaczeniem tych pomieszczeń.

Odpowiedź Karola Nawrockiego

Karol Nawrocki, obecnie kandydat na prezydenta RP popierany przez PiS, podczas konferencji prasowej w Zakopanem odnosił się do tych zarzutów. „To nie jest prawdziwa informacja, że ja tam mieszkałem przez 200 dni. Słowo klucz – były one zarezerwowane przez tyle dni na moje imię i nazwisko, ale te apartamenty służyły też do spotkań służbowych z gościami z zagranicy oraz z kraju” – powiedział Nawrocki. Przyznał, że dwukrotnie spędził w apartamencie 10-dniową kwarantannę w czasie pandemii COVID-19, wykonując zdalnie swoje obowiązki.

Nawrocki oświadczył także, że jest gotów zwrócić koszty wynajmu, jeśli sprawa będzie dalej badana. Zaznaczył również, że nieruchomości te zostały skomercjalizowane w trakcie jego kadencji, aby przynosiły dochód.

Szczegółowe dane z oświadczenia

Obecna dyrekcja muzeum podkreśla, że nie jest prawdą, że apartamenty pozostawały wyłączone z użytku przez cały okres pandemii. Całkowite zamknięcie hoteli trwało zaledwie 36 dni – od 1 kwietnia do 5 maja 2020 roku. Tymczasem, jak wskazano, Nawrocki dokonał 15 rezerwacji apartamentu deluxe, w tym pięciu na okresy dłuższe niż 10 dni. Rezerwacje obejmowały między innymi terminy od sierpnia 2020 roku do kwietnia 2021 roku, a apartament był niedostępny dla innych gości.

Władze muzeum zakwestionowały także zasadność korzystania przez Nawrockiego z apartamentu podczas urlopu wypoczynkowego. W oświadczeniu zaznaczono, że do spotkań służbowych istnieją odpowiednie pomieszczenia w budynku muzeum, takie jak gabinet dyrektorski czy sala konferencyjna.

Zawiadomienie do prokuratury

Politycy Koalicji Obywatelskiej złożyli w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, zarzucając Karolowi Nawrockiemu niewłaściwe korzystanie z mienia muzeum. Roman Giertych, przewodniczący zespołu ds. rozliczeń PiS, zaznaczył, że kandydat na prezydenta RP ma teraz szansę na oczyszczenie się z zarzutów.

Kontekst polityczny i społeczny

Sprawa wynajmu apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej budzi kontrowersje nie tylko ze względu na jej aspekt finansowy, ale także polityczny. Karol Nawrocki, jako kandydat na prezydenta RP, stoi przed poważnym wyzwaniem, by udowodnić, że wszystkie jego działania były zgodne z prawem i etyką urzędniczą.

Zarzuty stawiane przez obecną dyrekcję muzeum oraz opozycję mogą wpłynąć na jego wiarygodność w oczach wyborców. Warto dodać, że sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst debat o transparentności zarządzania instytucjami publicznymi w Polsce.

Znaczenie sprawy dla opinii publicznej

Kontrowersje wokół apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej są przykładem, jak ważna jest transparentność w zarządzaniu mieniem publicznym. Wyjaśnienia składane przez obie strony – zarówno Karola Nawrockiego, jak i obecną dyrekcję muzeum – będą kluczowe dla dalszego rozwoju tej sprawy. Jej wynik może mieć istotne konsekwencje, nie tylko dla głównego zainteresowanego, ale i dla przyszłości funkcjonowania instytucji kulturalnych w Polsce.


Dariusz Frach, thefad.pl / źródła:

  • Gazeta Wyborcza” – doniesienia o korzystaniu z apartamentów przez Karola Nawrockiego.
  • Oświadczenie władz Muzeum II Wojny Światowej przekazane PAP.
  • Wypowiedzi Karola Nawrockiego podczas konferencji prasowej w Zakopanem.

 


Krzysztof Skiba: Wejście w mrok

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Dziesięć dni temu minęła rocznica śmierci Pawła Adamowicza, zamordowanego podczas finału WOŚP przez napędzanego propagandą fanatyka. Oba procesy, w których sąd uznał, że miałem prawo nazwać media moralnie winnymi tej śmierci, wygrałem – powtórzę: są MORALNIE WINNI TEJ ŚMIERCI. Patrząc na dzisiejszy hejt i akcje antyowsiakowe TV Republika, dochodzę do wniosku, że teraz jest jeszcze gorzej niż w czasach ataków na Adamowicza. Zatrute umysły i serca zgubią ten kraj

Dziesięć dni temu minęła rocznica śmierci Pawła Adamowicza. Któż by się spodziewał, że napędzany propagandą fanatyk wtargnie na scenę z nożem i zasztyletuje, w trakcie finału WOŚP, prezydenta Gdańska? Nikt. W całym kraju, mimo opluwania, jak zawsze odbywały się koncerty. Po tym bezsensownym akcie terroru, na kilka dni Polska zamarła. Gdy prezydent walczył o życie, gdańszczanie chodzili pod szpital, próbując dowiedzieć się o stan jego zdrowia. W wyniku zadanych ran Paweł, mój dawny szkolny kolega z podstawówki i liceum, zmarł.

Krzysztof Skiba, Paweł Adamowicz. Fot. Piotr Wygoda / Źródło: facebook.com /KrzysztofSkiba

Udzieliłem wówczas kilku wywiadów, a także zrobiłem wpisy na Facebooku. Wspominałem w nich Pawła, ale przede wszystkim napisałem po nazwiskach, że konkretne media oraz autorzy i wykonawcy tej spirali nienawiści do prezydenta są moralnie winni tej śmierci. Dawna TVP i Jacek Kurski podali mnie do sądu o zniesławienie.

Oba procesy wygrałem i sąd prawomocnym wyrokiem potwierdził, że miałem prawo do takiego sformułowania. Powtórzę to sformułowanie. Brzmiało, że są MORALNIE WINNI TEJ ŚMIERCI.

Przez pięć lat ciągał mnie po sądach dziennikarz ówczesnej TVP, Michał Rachoń, który dziś bryluje w TV Republika. Tuż przed wydaniem wyroku wycofał swój wniosek oskarżenia, czyli jakby poddał się bez walki sądowej walkowerem.

Nie minęło pół roku, a ponownie redaktor Rachoń wytoczył mi proces w tej samej sprawie. Nadal nie zgadza się z moją opinią, że jest moralnie odpowiedzialny za zbrodnię na Adamowiczu.
Trudno ocenić to inaczej niż jako pieniactwo sądowe i próbę gnębienia. Każdy taki proces kosztuje przecież spore pieniądze. Rachoń, jako gwiazda TV Republika, śpi na forsie i szasta sobie nawet kasą na wysokie kaucje za podejrzanych w aferach finansowych poprzedniej władzy.

Patrząc na ten hejt i akcje antyowsiakowe TV Republika, dochodzę do wniosku, że teraz jest jeszcze gorzej niż podczas ataków na Adamowicza. Tak źle jeszcze nie było.

Z prezydenta Gdańska zrobiono gangstera, złodzieja i Niemca. Wszystkie zarzuty, także te aferalne, okazały się kłamstwem i dętą propagandą. Z Owsiaka robią oszusta mimo wielu kontroli i całkowitej transparentności WOŚP.

Nigdzie na świecie organizatorzy akcji charytatywnej nie są tak atakowani jak w Polsce. Zbieranie pieniędzy na sprzęt medyczny dla chorych wywołuje nienawiść. Zbieranie pieniędzy na sprzęt dla prywatnej telewizji to czyn patriotyczny.

Pogrążamy się w mrok

Zatrute umysły i serca zgubią ten kraj. Dochodzę do wniosku, że powiedziałem przed laty zbyt delikatnie. W kontekście wielu gróźb karalnych kierowanych przeciwko Jurkowi Owsiakowi i kampanii nienawiści stacji Republika, a także serwowanego tam tsunami pomówień, samo sformułowanie o „moralnej odpowiedzialności” to za mało. Wy jesteście tymi, którzy wkładają medialnie broń potencjalnym zamachowcom do dłoni. Jesteście absolutnym ZŁEM.

Krzysztof Skiba

 


Krzysztof Skiba: MUSK CZY MÓZG?

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Elon Musk zachowuje się jak oszalały miliarder z filmów sensacyjnych, realizując globalne plany, które przypominają fabuły hollywoodzkich produkcji. Finansując kampanię Donalda Trumpa, zyskał możliwość wpływu na światową politykę, sterując Trumpem niczym Kaczyński Dudą. Musk, używając swojej platformy X, rozprzestrzenia fake newsy i obraża światowych przywódców, jednocześnie umacniając swoją pozycję. W efekcie świat staje się areną manipulacji i konfliktów, które Musk wykorzystuje do osiągania zysków. Komedia Idiokracja okazuje się prorocza, przewidując chaos po rządach takich postaci

Kojarzycie te filmy z Jamesem Bondem, w których światem chce zawładnąć oszalały miliarder z wizją? Oczywiście, Agent 007 rozprawia się z imperium zła jeszcze przed obiadem i mamy spokój z miliarderem-wariatem oraz jego planem zawładnięcia planetą.

Tym razem nie będzie jak w filmie. Elon Musk spełnia wszelkie kryteria bogatych psycholi z filmów sensacyjnych. To, co przez lata braliśmy za wizję scenarzystów z fantazją, teraz stało się rzeczywistością.

Taki PiS chciał tylko wydoić Polskę i trochę skrobnąć z funduszy UE. Musk chce przefarbować i oskubać cały świat. Już stało się jasne, że, niczym Kaczyński Dudą, tak Musk steruje Trumpem. Skoro sfinansował jego kampanię, czyli zainwestował miliardy dolców w błazna z Trump Tower, to teraz będzie musiał wyciągnąć tę kasę z zyskiem.

Donald to więc taki Duduś Muska, tyle że na o wiele większą skalę. Mówi się, że Trump jest niesterowalny i nieobliczalny. Ale Elon spokojnie sobie już wszystko obliczył i wie, co zrobić, by zarobić jeszcze więcej, niż ma.

Trump to człowiek interesu, więc dogada się z każdym, jeśli można na tym zarobić, a wsparcie najbogatszego człowieka planety jest mu potrzebne jak rybie woda. Jako członek ekipy Trumpa Elon już rozpoczął ustawianie po swojemu klocków na szachownicy.

Premiera Kanady nazwał „dziewczynką”, kanclerza Niemiec obraził, specjalnie przekształcając jego nazwisko tak, aby brzmiało jak po angielsku słowo na „gie”. A przywódcę Wielkiej Brytanii, Keira Starmera, nazwał pedofilem.

Ten monstrualny bogacz w służbie błazna obraził sojuszników USA w trakcie, gdy Rosja zrzuca rakiety na Ukrainę. Ciekawe, że Putin nie kpi ze swoich sojuszników i nie obraża ani nie wylewa pomyj na przywódców Chin czy Turcji.

Musk zachowuje się jak nieokrzesany hejter, tyle że z olbrzymim zasięgiem i możliwością sterowania algorytmami jak podwórkową karuzelą. Jego platforma X to nic innego jak ściek pełen fake newsów, pomagających ogłupiać świat.

Polecam amerykański film Idiokracja z 2008 roku. Jest na platformach streamingowych. W tej zabawnej komedii przewidzieli świat po Trumpie przed Trumpem. Żal tylko ludzi, którzy naiwnie uwierzyli, że duet miliardera z wizją plus kuglarz-aferzysta „chcą dobrze”. Będzie wesoło.

Krzysztof SKiba

 


Nowy kanclerz Niemiec? Tak Friedrich Merz mówi o Polsce i Europie

Wojciech Szymański

Lider niemieckiej opozycji Friedrich Merz podkreśla, że pilnie należy naprawić relacje Niemiec z Polską. Merz ma największe szanse, aby zostać przyszłym kanclerzem.

Najpoważniejszy kandydat na urząd kanclerza Niemiec – Friedrich Merz z chadeckiej CDU – zapowiedział, że rząd pod jego kierownictwem będzie dążył do odzyskania zaufania utraconego wśród sojuszników i partnerów Niemiec na świecie.

W przemówieniu wygłoszonym w czwartek (23.01.25) w Berlinie Merz stwierdził, że w ostatnich latach można było odnieść wrażenie, iż niemiecka polityka zagraniczna była podporządkowana polityce wewnętrznej. – Kluczenie, zwlekanie i wahanie zastąpiły jasność działań oraz poczucie, że można nam zaufać – ocenił.

Jak dodał, najważniejszym przesłaniem rządu kierowanego przez CDU/CSU będzie: „Na Niemcach znowu można polegać. Dotrzymujemy słowa”.

Naprawić relacje z Polską

Friedrich Merz podkreślił, że najpilniejszym zadaniem w tym kontekście jest poprawienie relacji z Polską i Francją.

– Rząd kierowany przeze mnie już pierwszego dnia zakończy milczenie pomiędzy Berlinem a Warszawą. Naszych partnerów na wschodzie będziemy traktować z szacunkiem, a biorąc pod uwagę naszą zróżnicowaną historię – również z empatią – przekonywał.

– Prosimy też Polskę, aby w ramach swojej prezydencji w Radzie UE nadal była liderem w Europie i dla Europy – dodał.

Merz opowiedział się także za podpisaniem nowego traktatu polsko-niemieckiego. Jego zdaniem powinien to być traktat przyjaźni, który podniósłby stosunki dwustronne na nowy poziom. Okazją ku temu mogłaby być przypadająca w przyszłym roku 35. rocznica podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie.

Nowa strategia bezpieczeństwa

Merz zapowiedział, że jeśli zostanie kanclerzem, jego rząd opracuje nową narodową strategię bezpieczeństwa, dostosowaną do współczesnych wyzwań. Polityk CDU wskazał trzy priorytety: przywrócenie niemieckich zdolności odstraszania i obrony, wzmocnienie krajowych możliwości działania oraz zakończenie wojny w Ukrainie.

Jak powiedział, najpilniejszy jest pierwszy punkt, czyli przywrócenie zdolności obronnych. Hasłem przewodnim ma być: „Chcemy być w stanie się bronić, aby nigdy nie musieć się bronić”.

Dodał, że doświadczenia ostatnich lat pokazują, iż siła odstrasza agresorów, a słabość ich zachęca. – Chcę, aby Niemcy i Europa były silne – z mocnymi siłami zbrojnymi, solidną obroną cywilną i niezawodną infrastrukturą – mówił.

Sceptyczne stanowisko wobec wspólnego finansowania obrony

Merz sceptycznie odniósł się do propozycji tworzenia europejskich instrumentów wspólnego finansowania wydatków na zbrojenia. Podkreślił, że konieczna jest rozbudowa europejskich zdolności obronnych, ale droga do tego celu nie prowadzi przez dalsze zwiększanie nakładów finansowych.

– Zanim dodatkowe pieniądze przyniosą wymierne efekty, potrzebna jest gruntowna reforma europejskiego i narodowego systemu zbrojeń – ocenił. Dodał, że konieczne jest uproszczenie, ujednolicenie i odpowiednie wyskalowanie europejskiego systemu uzbrojenia. Polityk wskazał, że różnorodność systemów uzbrojenia w Europie utrudnia współpracę.

Na wspólne finansowanie wydatków na obronność nalega m.in. Polska.

„Oś autokratów”

W przemówieniu, zorganizowanym przez Fundację Körbera, Friedrich Merz zauważył, że niewiele kampanii wyborczych w Niemczech odbywało się pod tak silnym wpływem wydarzeń w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa jak obecna.

Kandydat na kanclerza stwierdził, że europejska architektura bezpieczeństwa, ukształtowana w ostatnich dekadach, już nie istnieje. – Nasze bezpieczeństwo jest pilnie zagrożone przez geograficznie największy kraj świata. I nie jest to zagrożenie abstrakcyjne – mówił.

Rosyjską wojnę przeciwko Ukrainie nazwał „złamaniem epoki”, podkreślając, że wyzwaniem dla nowego rządu Niemiec będzie nie tylko przetrwanie tego kryzysu, ale także wyjście z niego wzmocnionym.

Putin dalej się zbroi

Merz podkreślał, że Ukraińcy zasługują na podziw za dzielną obronę swojego kraju przed rosyjskim neoimperializmem. W jego opinii w Moskwie nie widać jednak oznak zmiany postawy – mimo ogromnych strat w ludziach i sprzęcie.

– Putin przestawił swój kraj na gospodarkę wojenną i nadal intensywnie się zbroi, daleko poza potrzeby obrony. Jego ambicje nie kończą się na Ukrainie, lecz obejmują cały obszar byłego Związku Radzieckiego – ocenił.

Opisując sytuację międzynarodową, wskazał również na ryzyko wynikające z dążeń Chin do „zjednoczenia” z Tajwanem. W jego ocenie jest to jeden z najniebezpieczniejszych konfliktów zagrażających światowemu bezpieczeństwu.

Friedrich Merz jest przewodniczącym największej niemieckiej partii opozycyjnej – chadeckiej CDU. Razem z siostrzaną bawarską CSU partie te prowadzą w sondażach przed wyborami do Bundestagu, które odbędą się 23 lutego. To sprawia, że Friedrich Merz ma największe szanse, aby zastąpić na stanowisku kanclerza Olafa Scholza z SPD.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

 


„Przyszła kolej, aby okupować Brukselę” – Orbán chce zmieniać Europę po zycięstwie Trumpa

Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA wywołało entuzjazm wśród jego sojuszników na całym świecie, w tym u premiera Węgier, Viktora Orbána. Węgierski lider nie kryje swojej radości i nadziei na wzmocnienie ruchów patriotycznych w Europie. Orbán, otwarcie wspierający Trumpa od lat, w poniedziałek napisał na portalu X: „Po zwycięstwie Donalda Trumpa w USA przyszła nasza kolej, aby 'okupować’ Brukselę”.

Relacje Orbána z Trumpem

Relacje Viktora Orbána z Donaldem Trumpem są długoletnie i bliskie. Już w 2016 roku węgierski premier otwarcie wspierał jego kandydaturę, widząc w nim lidera o zbliżonych poglądach. Po ogłoszeniu wyników wyborów w USA w listopadzie 2024 roku Orbán napisał na platformie X: „Największy powrót w historii polityki USA! Gratulacje dla prezydenta Donalda Trumpa za jego ogromne zwycięstwo. Bardzo potrzebne zwycięstwo dla świata!”.

Nie poprzestał jednak na gratulacjach w mediach społecznościowych. W grudniu 2024 roku Orbán wraz z ministrem spraw zagranicznych Péterem Szijjártó spotkali się z Trumpem w jego rezydencji Mar-a-Lago, aby omówić plany współpracy. Orbán podkreślał w rozmowach znaczenie sojuszu między Węgrami a USA w budowaniu światowego pokoju i wspieraniu suwerenności narodowej.

„Okupacja Brukseli” – druga faza

Podczas konferencji podsumowującej półroczną prezydencję Węgier w Radzie UE, Orbán ogłosił: Rozpoczynamy drugą fazę operacji mającej na celu okupację Brukseli”. Premier Węgier wskazał, że zwycięstwo Trumpa oraz wzrost znaczenia ruchów patriotycznych w Unii Europejskiej to kluczowe elementy, które umożliwiają przekształcenie UE w kierunku większej suwerenności państw członkowskich.

Orbán, przewodniczący partii Fidesz, która należy do frakcji „Patrioci dla Europy”, liczy na umocnienie eurosceptycznych sił w Parlamencie Europejskim. Ta frakcja, będąca trzecią co do wielkości siłą w europarlamencie, ma być głównym narzędziem zmian w Brukseli.

Węgry jako motor zmian w Europie

Orbán nie po raz pierwszy używa retoryki „okupacji Brukseli”. Już w 2024 roku, po wyborach do Parlamentu Europejskiego, mówił: „Jeśli chcemy bronić wolności i suwerenności Węgier, nie mamy innego wyjścia, jak tylko zająć Brukselę”. Węgierski premier dąży do reformy Unii Europejskiej od wewnątrz, wspierając ruchy narodowe i eurosceptyczne.

Wspólne cele Orbána i Trumpa dla Europy i świata

Relacje między Budapesztem a Waszyngtonem za prezydentury Joe Bidena były napięte. Orbán liczy, że administracja Trumpa przyczyni się do zmiany polityki zagranicznej USA, wspierając państwa narodowe i ograniczając nacisk na kwestie migracyjne. Premier Węgier określił Trumpa jako „patriotycznego, prorodzinnego lidera, zwolennika pokoju i przeciwnika migracji”.

Zwycięstwo Trumpa, w połączeniu z rosnącą pozycją frakcji „Patrioci dla Europy”, ma stać się impulsem do budowy silnej koalicji patriotycznej w Europie. Orbán widzi w tym szansę na realizację swojej wizji politycznej, zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Index.hu, Reuters

 


Elon Musk o przyszłości cywilizacji i „dziwny” gest, który zaskoczył świat podczas inauguracji Trumpa

Kiedy Elon Musk pojawia się na scenie, możemy być pewni jednego – emocji nie zabraknie! Tak było i tym razem, gdy miliarder wystąpił podczas uroczystości inauguracji prezydentury Donalda Trumpa. Jego słowa o przyszłości cywilizacji i gest, który wywołał burzę w mediach, przyciągnęły uwagę całego świata.

Musk: „To dzięki wam przyszłość cywilizacji jest zapewniona”

Elon Musk, znany ze swoich wizjonerskich pomysłów i śmiałych wystąpień, pojawił się na scenie w hali sportowej Capital One Arena w Waszyngtonie. Tańcząc i z uśmiechem na twarzy, powitał tłum zwolenników Trumpa. Jego przemówienie było krótkie, ale treściwe – i jak zawsze pełne niespodzianek.

– To dzięki wam przyszłość cywilizacji jest zapewniona. Dzięki wam będziemy mieć bezpieczne miasta, granice i sensowne wydatki. A przy okazji – zabierzemy DOGE na Marsa! – zażartował Musk, nawiązując do swojej roli w nowej komisji ds. redukcji wydatków, którą nazwano „DOGE” (od popularnego memu).

Gest, który podzielił opinię publiczną

Wszystko byłoby może tylko kolejną ekscentryczną przemową Muska, gdyby nie jego gest. Dwukrotnie podczas swojego wystąpienia uniósł rękę w górę w sposób przypominający… rzymski salut. Choć niektórzy uważali to za niewinny ruch wyrażający entuzjazm, inni doszukiwali się w nim niepokojących konotacji historycznych.

Amerykańska dziennikarka relacjonująca wydarzenie na żywo określiła ten ruch jako „dziwnie wyglądający salut”. W mediach społecznościowych moment ten szybko stał się tematem dnia, a podzielone opinie internautów dolały oliwy do ognia.

Relacja Muska z Trumpem – czy to nowy sojusz?

Wystąpienie Muska na inauguracji Trumpa było kolejnym dowodem na ich coraz bliższe relacje. Miliarder wsparł kampanię prezydenta, a teraz stoi na czele nowo powstałego Departamentu Efektywności Rządu (DOGE), którego zadaniem jest ograniczanie biurokracji. Wydaje się, że wizjoner technologiczny i polityk o wyrazistym stylu znaleźli wspólny język.

Misja na Marsa – wspólna wizja?

Donald Trump w swoim inauguracyjnym przemówieniu obiecał, że za jego kadencji Ameryka zatknie swoją flagę na Marsie. Elon Musk, nieodłączny entuzjasta kosmicznych podróży, najwyraźniej zamierza pomóc w realizacji tej wizji. Czy plan przeniesienia DOGE na Marsa to tylko żart, czy zapowiedź nowej misji? Tego jeszcze nie wiemy.

Musk i Trump: początek nowej ery?

Jedno jest pewne – Elon Musk wie, jak przyciągnąć uwagę. Jego gest i odważne słowa podczas inauguracji Trumpa zdominowały nagłówki na całym świecie. Czy to tylko chwyt marketingowy, czy zapowiedź nowej ery współpracy technologii z polityką? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – emocji w tej historii nie zabraknie.

Dariusz Frach, thefad.pl / źródło: media

 


Donald Trump: Zbawiciel Ameryki według siebie samego

Donald Trump po raz kolejny przeszedł do historii. Podczas swojej ceremonii zaprzysiężenia na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych dostarczył wystąpienia, które na długo pozostanie w pamięci jego zwolenników i krytyków. Od pierwszych słów jasno zaznaczył, że to początek nowej ery dla Ameryki.

Fot. screen shot / YouTube, Donald Trump

Przemówienie inspirowane niebem

Trump rozpoczął od wzniosłych słów: „Bóg uratował moje życie, aby powierzyć mi misję przywrócenia wielkości Ameryki”. Tym samym nawiązał do zamachu w Pensylwanii w 2024 roku, kiedy to kula przeleciała o milimetry od jego głowy, raniąc jego ucho. Trump uznał to za znak od Boga, że ma jeszcze ważną misję do wykonania.

„Zaczynamy najlepsze cztery lata w historii tego kraju” – ogłosił z dumą. Po chwili dodał: „Ameryka będzie znów szanowana, będzie przedmiotem zazdrości każdego narodu. Nikt nie powstrzyma tej rewolucji”.

Zapowiedzi, które budzą emocje

Trump nie zwlekał z przedstawieniem swoich pierwszych decyzji. W swoim przemówieniu złożył obietnice, które wywołały gromkie brawa wśród jego zwolenników. Stan wyjątkowy na granicy z Meksykiem to jedna z nich. Zapowiedział wysłanie żołnierzy, którzy mają chronić południową granicę kraju. Oświadczył także, że zakończy praktykę „łapania i wypuszczania” nielegalnych migrantów.

Powrót do paliw kopalnych był kolejną ważną deklaracją. Trump powiedział: „Będziemy wiercić, wiercić i wiercić! Ochrona środowiska nie może stać na przeszkodzie naszym interesom narodowym”. Zapowiedź ta wywołała aplauz zgromadzonych, ale też falę krytyki ze strony organizacji ekologicznych.

Trump ogłosił również zamiar nałożenia nowych taryf celnych na import towarów, które jego zdaniem zakończą erę globalizacji. Stwierdził, że Stany Zjednoczone będą teraz zarabiać na zagranicznych rynkach, a nie na odwrót. Wśród innych kontrowersyjnych zapowiedzi znalazły się plany odebrania Panamie Kanału Panamskiego oraz przemianowanie Zatoki Meksykańskiej na „Zatokę Amerykańską”.

„To nasza zatoka i zawsze nią była” – oznajmił Trump, wywołując salwy braw od swoich sympatyków.

Mars na horyzoncie

Jednym z bardziej entuzjastycznie przyjętych momentów było ogłoszenie misji na Marsa. „Przeznaczeniem Ameryki jest sięganie gwiazd. Wkrótce nasi astronauci zatkną flagę USA na Czerwonej Planecie” – mówił z pełnym przekonaniem, a jego słowa wywołały owacje. Elon Musk, obecny na ceremonii, wyraźnie nie krył swojej radości. To kolejny dowód na rosnące znaczenie technologicznych miliarderów w polityce prezydenta.

Ciekawostki z ceremonii

Na ceremonii pojawiła się cała plejada technologicznych miliarderów, w tym szefowie X (dawniej Twittera), Apple, Amazona i Mety. Trump nazwał ich „nowymi budowniczymi Ameryki” i podkreślił ich rolę w narodowej gospodarce.

Zaprzysiężenie miało też symboliczny wydźwięk ze względu na datę. Uroczystość odbyła się w Dniu Martina Luthera Kinga, co nie umknęło uwadze komentatorów, podkreślających kontrast między spuścizną Kinga a polityką Trumpa.

Podczas przemówienia Trump zwrócił się również do swoich poprzedników. Barack Obama, Joe Biden i Kamala Harris wysłuchali jego słów, w których otwarcie zarzucał im porażki. „Naród amerykański przemówił i wybrał prawdziwego lidera” – powiedział Trump, wskazując na siebie.

Wielkie plany i kontrowersje

Trump zakończył swoje przemówienie słowami: „Stoimy na progu czterech najwspanialszych lat w historii Ameryki. Zobaczycie, co znaczy prawdziwa potęga i niezależność”. Krytycy już teraz ostrzegają przed potencjalnymi konfliktami, jakie mogą wyniknąć z jego agresywnej retoryki i radykalnych decyzji.

Druga prezydentura Donalda Trumpa rozpoczyna się z wielkim rozmachem i nie mniejszymi kontrowersjami. Co przyniosą kolejne miesiące? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – nudno nie będzie.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: media

 


Porównanie skuteczności badań USG, RTG i MRI

W diagnostyce medycznej istotną rolę odgrywają badania obrazowe, które pozwalają na ocenę stanu zdrowia pacjenta oraz identyfikację ewentualnych chorób. Wśród najczęściej stosowanych metod znajdują się ultrasonografia (USG), radiografia (RTG) oraz rezonans magnetyczny (MRI). Każda z tych metod ma swoje specyficzne zastosowania, zalety i ograniczenia, które warto poznać, aby móc podjąć świadome decyzje dotyczące zdrowia.

Fot. pexel

Ultrasonografia (USG)

Zasada działania

Ultrasonografia wykorzystuje fale dźwiękowe o wysokiej częstotliwości do tworzenia obrazów narządów wewnętrznych. Fale te są emitowane przez sondę, a ich odbicie od tkanek jest rejestrowane, co pozwala na uzyskanie obrazu. USG jest metodą nieinwazyjną i bezpieczną, co czyni ją popularnym narzędziem diagnostycznym.

Zastosowanie

USG jest szczególnie przydatne w diagnostyce:

  • Chorób narządów wewnętrznych: Wątroba, nerki, trzustka, pęcherz moczowy.
  • Zaburzeń ginekologicznych: Monitorowanie ciąży, diagnoza torbieli jajników.
  • Patologii serca: Echokardiografia.

Zalety i ograniczenia

  • Zalety: – Bezpieczeństwo – brak promieniowania jonizującego. – Niskie koszty. – Możliwość przeprowadzania badań w czasie rzeczywistym.
  • Ograniczenia: – Ograniczona jakość obrazu w przypadku otyłości pacjenta. – Niekiedy trudności w ocenie struktur kości.

Radiografia (RTG)

Zasada działania

Radiografia opiera się na wykorzystaniu promieni rentgenowskich, które przenikają przez ciało pacjenta. Różnice w gęstości tkanek powodują, że promienie są częściowo pochłaniane, co skutkuje powstaniem obrazu na filmie radiograficznym lub detektorze cyfrowym.

Zastosowanie

RTG jest szeroko stosowane w diagnostyce:

  • Złamań kości: Szybka identyfikacja uszkodzeń.
  • Chorób płuc: Pneumonia, rozedma płuc, nowotwory.
  • Badania stomatologiczne: Ocena stanu zębów i kości szczęki.

Zalety i ograniczenia

  • Zalety: – Szybkość wykonania badania. – Dostępność w wielu placówkach medycznych.
  • Ograniczenia: – Narażenie na promieniowanie jonizujące. – Ograniczona zdolność do oceny tkanek miękkich.

Rezonans magnetyczny (MRI)

Zasada działania

Rezonans magnetyczny wykorzystuje silne pole magnetyczne oraz fale radiowe do uzyskania szczegółowych obrazów narządów wewnętrznych. Dzięki tej metodzie można uzyskać obrazy w różnych płaszczyznach, co umożliwia dokładną ocenę struktur.

Zastosowanie

MRI jest szczególnie przydatne w diagnostyce:

  • Chorób neurologicznych: Stany zapalne, guzy mózgu, urazy.
  • Patologii stawów: Uszkodzenia chrząstki, ścięgien.
  • Nowotworów: Wykrywanie i ocena zaawansowania.

Zalety i ograniczenia

  • Zalety: – Wysoka jakość obrazów, szczególnie tkanek miękkich. – Brak promieniowania jonizującego.
  • Ograniczenia: – Wysokie koszty badania. – Długotrwałość procedury. – Przeciwwskazania w przypadku osób z implantami metalowymi.

Porównanie skuteczności badań

Wybór odpowiedniej metody diagnostycznej zależy od wielu czynników, w tym od podejrzewanej choroby, stanu pacjenta oraz dostępnych zasobów. Oto kilka kluczowych aspektów porównawczych:

Specyfika obrazowania

  • USG: Najlepsze do oceny narządów wewnętrznych i monitorowania ciąży.
  • RTG: Szybkie i skuteczne w diagnozowaniu złamań i chorób płuc.
  • MRI: Niezastąpione w ocenie tkanek miękkich oraz neurodiagnostyce.

Bezpieczeństwo

  • USG i MRI: Bezpieczne, nieinwazyjne, brak promieniowania.
  • RTG: Narażenie na promieniowanie, wymaga ostrożności.

Koszt i dostępność

  • USG i RTG: Zazwyczaj tańsze i szeroko dostępne.
  • MRI: Wyższe koszty, dłuższy czas oczekiwania na badanie.

Praktyczne porady dla pacjentów

Aby zapewnić sobie jak najlepszą opiekę zdrowotną, warto przestrzegać kilku zasad:

  • Regularne badania profilaktyczne: Nie zwlekaj z wizytą u lekarza, szczególnie jeśli zauważysz niepokojące objawy.
  • Komunikacja z lekarzem: Poinformuj lekarza o swoich dolegliwościach oraz historii chorób w rodzinie.
  • Zrozumienie badań: Nie bój się zadawać pytań dotyczących wybranej metody diagnostycznej. Zrozumienie procedur zwiększa poczucie komfortu.
  • Dbałość o zdrowie psychiczne: Wyzwania związane z diagnozą mogą być przytłaczające. Warto skorzystać z wsparcia psychologicznego lub grup wsparcia.

Podsumowanie

Badania obrazowe, takie jak USG, RTG i MRI, odgrywają kluczową rolę w diagnostyce medycznej. Każda z tych metod ma swoje mocne i słabe strony, a ich wybór powinien być dostosowany do indywidualnych potrzeb pacjenta. Kluczem do skutecznej diagnostyki jest regularność badań oraz otwarta komunikacja z lekarzem. Pamiętaj, że zdrowie jest najważniejsze, a wczesna diagnoza może uratować życie. Warto zainwestować w swoje zdrowie, aby cieszyć się pełnią życia.

Artykuł powstał przy współpracy z serwisem https://onkoskaner.pl

 


Krzysztof Skiba: Narobili w gacie! PiS zmienia front: Z hejtu na miłość do WOŚP

Nagle okazało się, że wbrew przekazowi, jaki codziennie nadaje szczujnia TV Republika, politycy PiS… kochają Jurka Owsiaka i WOŚP. Po tym, jak ujawniono telefony z pogróżkami i życzenia śmierci organizatorowi Orkiestry, ktoś z marketingu gangu kolekcjonera kotów zalecił szybkie łagodzenie tonu. Sam wielki posiadacz ziemski, Król Działkowców Mateusz Morawiecki oświadczył, że nie ma jego zgody na tego typu pogróżki i język, jakim obrzucono Owsiaka.

Posłanka PiS Elżbieta Witek zarządziła natychmiastową, wewnętrzną reasumpcję we własnych uczuciach i ujawniła, że kocha Orkiestrę, a Jurka Owsiaka uważa za rockową odmianę św. Franciszka z Asyżu.

Nawet pogromca gejów, PiS-owski Potwór z Loch Ness, czyli Przemysław Czarnek, powiedział, że nie ma problemu z wrzucaniem datków do puszek WOŚP.
Także zespoły disco polo, które grały na sylwestrze w TV Republika, dziwiły się atakom na zbiórkę Owsiaka i oświadczyły, że od zawsze wspierają Orkiestrę i grają koncerty w ramach WOŚP.

Skąd ta nagła zbiorowa miłość po wylaniu hektolitrów pomyj na Owsiaka? Po prostu zorientowano się, że akcja Republiki poszła w swym nienawistnym szaleństwie za daleko, a zbieranie kasy na siebie wygląda tak fatalnie, jak przyjście w gumiakach do opery.

Delikatne odcięcie się znanych polityków PiS od szamba serwowanego przez Republikę to też próba zabezpieczenia własnego tyłka. Gdyby doszło do jakiegoś aktu terroru na Orkiestrę, to PiS jest kryte, bo przecież odcinali się od hejtu Sakiewicza i jego telewizyjnej bandyterki.

Jedynie kandydat obywatelski nie skapował jeszcze, że trzeba teraz szybko studzić nastroje i uspokajać rozbujane fale nienawiści. I na Jasnej Górze, wśród ołtarzy i kadzideł, zrobił sobie kibolską ustawkę.

Mimo sporej rezerwy polityków prawicy, TV Republika w swym obłędzie kontynuuje akcję przeciwko Orkiestrze, ale oni tam w tej stacji nie znają za dobrze ducha i natury Polaków. Polacy nie znoszą wszelkich zakazów. Tam, gdzie są napisy „nie deptać trawników”, zawsze były u nas wydeptane ścieżki.

Dlatego, gdy tylko Jacek Kurski zaczął cenzurować za rządów PiS informacje o zbiórkach Orkiestry, efekty były zawsze odwrotne i zbierano jeszcze więcej funduszy.

I jestem przekonany, że tak będzie i tym razem. Nie damy się zastraszyć śliskim gościom udającym dziennikarzy. Tu jest Polska, a nie Budapeszt czy Moskwa.

Krzysztof Skiba 


Adam Mazguła: Polska między wpływami Rosji a katolickim dyktatem

Kandydat PiS na prezydenta, Karol Nawrocki, nawołuje do przemocy. Skutecznie dzieli Polaków, obiecując „Wielką Polskę” tylko dla „prawdziwych Polaków”. Odmawia Ukrainie prawa do uczestnictwa w NATO i UE, dokładnie tak, jak chce tego Putin. Twierdzi, że zasypia przy Piśmie Świętym, i narzuca narodowi swoją wizję Polaka – zakapiora i sutenera, dzieląc historię oraz jej ocenę przez pryzmat nacjonalistycznych wartości. Zgromadził już najliczniejszą grupę hejterów w mediach społecznościowych – głównie z Rosji, parafialnych stowarzyszeń i nielegalnie wybranych posłów – i szczucia.

Historyczna gra Rosji: Uzależnienie Polski od wschodniego sąsiada

Nic nowego. Od wieków Polską rządzą ruscy agenci i duchowni Kościoła katolickiego. Nawrocki jest właśnie takim kandydatem.

Co się zachwiało 15 października, wraca.
Imperialna i terrorystyczna Rosja Putina domaga się swoich historycznych i bezdyskusyjnych wpływów, potwierdzonych przez wielkie mocarstwa w Jałcie. Od setek lat realizują swoją krucjatę mającą na celu uzależnienie Polski od carskich panów, komisarzy i sekretarzy. Stosowali agresję militarną, podporządkowywanie i mordowanie elit, wspierali zdrajców i sygnalistów, wywozili na Sybir, aż po uzależnianie od gazu i ropy naftowej. Zawsze szczuli Polaków na siebie, dzieląc ich i narzucając bezprawie 300-letniej okupacji. Instalowali w Polsce swoje agentury, partie polityczne, farmy trolli i spółki zależne.

Kościół katolicki a władza: Sojusz dla przywilejów

Katolicki dyktat opierał się na utrzymywaniu Polaków w ryzach religijnych w zamian za festiwal nieustannie nowych przywilejów dla hierarchów kościelnych i kleru. Owszem, zdarzali się polscy księża-patrioci, ale główna linia postępowania hierarchów katolickich w Polsce zawsze służyła władzy – jakiejkolwiek: carskiej, hitlerowskiej, stalinowskiej, komunistycznej czy putinowskiej.

(Kościół broni się, twierdząc, że był zwalczany podczas komunizmu. Nic bardziej mylnego – to właśnie wtedy powstało więcej kościołów w Polsce niż przez całe wieki, a 10 tys. biskupów i księży było zarejestrowanych jako tajni współpracownicy służb bezpieczeństwa).

Mistyfikacja religii: Przywileje i brak odpowiedzialności

Nikogo nie powinno to dziwić, bo widać to gołym okiem codziennie, niemal w każdej chwili. Indoktrynują nas od narodzin aż do pochówku, nie mając żadnych obowiązków, a jedynie niekończącą się listę przywilejów w bezkarności. Tam dawno nie ma Boga – tam jest interes i pozory wielkiej mistyfikacji. Jak wtedy, gdy prowokowali rozbiory, wydawali powstańców, nawoływali do posłuszeństwa carowi. To oni stworzyli system bezkarności hitlerowskich morderców, kolaboracji z komunistami, krótkotrwałej współpracy z „Solidarnością” – ale za Konkordat. Potem przyszła kolej na ruinę moralności Polaków, wstecznictwo, walkę z UE i ateistami, dla bezkarnej pedofilii i upokarzania kobiet.

Faszyzm przy ołtarzu: Narastająca nienawiść i podziały

Dziś demokracja zniszczyła im misterny plan „Wielkiej Polski Katolickiej” Trójmorza. Uprzywilejowaną pozycję Ordo Iuris, Opus Dei, mafii Rydzyka i faszystowskich Paulinów na brunatnej górze w Częstochowie.

Gdyby nie ich wsparcie dla przestępstw i morderstw w Polsce, prezydent Gabriel Narutowicz przygotowałby Polskę do II wojny światowej, a Paweł Adamowicz nadal byłby prezydentem Gdańska.

Walka o demokratyczną Polskę: Kluczowe wyzwania

Dziś zawodowa korporacja przywilejów produkuje jad faszyzmu przed ołtarzami. Popiera kolejnego wiernego i dyspozycyjnego durnia na prezydenta oraz organizuje festiwale nawoływania do przemocy – nawet wobec Jerzego Owsiaka, który zbudował wspólnotę dobra w naszym kraju.

Fanatyczni katolicy popierający PiS i Konfederację odpowiadają za promocję nienawiści, złodziejstwa uświęconego i ciemnoty narodowej. Ich kościoły i plebanie stały się antypolskimi centrami leczenia ludzi z rozumu i konsultacji faszystowskiej. W zamian za poparcie Kościoła w wyborach indoktrynują już kolejne partie, jak PSL czy Polska 2050.

Dziś stoimy przed najważniejszym problemem od lat nierozwiązanym. Albo skończymy z partiami agentury rosyjskiej na wzór PiS oraz oddzielimy państwo od antypolskiej religii nadludzi, albo szybko upadnie nadzieja na prawdziwie demokratyczne państwo Rzeczypospolitej Polskiej, członka NATO i UE.

Bagno putinady musi się definitywnie skończyć.
Jednak do tego trzeba być świadomym i cywilizowanym Polakiem, mieć charyzmę i przysłowiowe jaja, a nie oznaki krzyżowców na szyjach.

Adam Mazguła

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję