Sikorski ostro o Błaszczaku: „Kryminalny oportunizm”
Prokurator Generalny Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu b. ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. Zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień poprzez odtajnienie i publiczne ujawnienie fragmentów Planu Użycia Sił Zbrojnych RP WARTA-00101, który opisuje strategię obrony Polski przed potencjalnym atakiem Rosji.
Co powiedział Radosław Sikorski?
Szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, w ostrych słowach skomentował całą sprawę.
„Trzeba być kryminalnym oportunistą, żeby zdradzić plany Wojska Polskiego na obronę ojczyzny, byle zapunktować w kampanii wyborczej” – powiedział w Brukseli.
Dodał, że jako były minister obrony jest oburzony faktem, że dokumenty dotyczące obronności zostały upublicznione dla korzyści politycznych. Wyraził nadzieję, że „niezawisły sąd da Błaszczakowi i innym pseudopatriotom nauczkę na całe pokolenie”.
Zarzuty wobec Mariusza Błaszczaka
Wniosek do Sejmu o uchylenie immunitetu Błaszczakowi dotyczy jego decyzji o ujawnieniu w lipcu 2023 r. fragmentów Planu Użycia Sił Zbrojnych RP WARTA-00101. Dokument ten powstał w 2011 r. i przedstawiał koncepcję obrony Polski w razie rosyjskiej inwazji.
Były minister zarzucał poprzednim rządom PO-PSL, że planowali obronę na linii Wisły, co – według niego – oznaczało oddanie połowy kraju przeciwnikowi. Jednak ujawnienie takich informacji budzi poważne kontrowersje pod kątem bezpieczeństwa państwa.
Czy Błaszczak stanie przed Trybunałem Stanu?
Zapytany o możliwe konsekwencje dla Mariusza Błaszczaka, Radosław Sikorski odparł:
„Zwykły sąd kryminalny tu wystarczy.”
Obecnie decyzja o uchyleniu immunitetu należy do Sejmu. Jeśli zostanie uchylony, Błaszczak może stanąć przed sądem za przekroczenie uprawnień i ujawnienie tajnych dokumentów.
Sprawa kar dla Polski i orzeczenie Sądu UE
W tej samej wypowiedzi Sikorski odnosił się również do decyzji Sądu Unii Europejskiej, który potwierdził zgodność z prawem potrącenia Polsce 320 mln euro przez Komisję Europejską. Kara dotyczyła niezawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
„To jest część tego olbrzymiego rachunku, jaki płacimy za bezprawie i złodziejstwo Zjednoczonej Prawicy” – podsumował Sikorski.
Reakcja PiS i samego Błaszczaka
Mariusz Błaszczak nie zamierza rezygnować z immunitetu i uważa, że jego działania były uzasadnione. Twierdzi, że odtajniony dokument miał charakter historyczny i jego ujawnienie było w interesie publicznym.
Z kolei prezes PiS, Jarosław Kaczyński, nazwał całą sprawę „czysto polityczną akcją”. Stwierdził, że Błaszczak miał prawo do odtajnienia dokumentu, a obecne działania wymierzone w niego są odwetem politycznym.
Co dalej?
Sejm zdecyduje w najbliższych tygodniach, czy uchyli immunitet Błaszczaka. Jeśli tak się stanie, były minister będzie musiał zmierzyć się z zarzutami przed sądem.
DF, thefad.pl / Źródło: gov.pl, onet.pl, tvn24.pl, pap.pl
50-tka? No i super! Życie dopiero się rozkręca
Pięćdziesiątka na karku? Świetnie! Bo to moment, kiedy wiesz już, czego chcesz, a jednocześnie masz mnóstwo energii, żeby działać. Ktoś mówi, że 50 to wiek, żeby zwolnić? Nuda. To czas, żeby w końcu robić rzeczy po swojemu i czerpać życie pełnymi garściami. Jak? Na własnych zasadach.
Nowy etap, nowe możliwości
Po 50. roku życia coś się zmienia – ale niekoniecznie tak, jak myślisz. Dzieci są bardziej samodzielne, praca nie jest już jedynym priorytetem, a Ty masz więcej czasu dla siebie. Nagle zaczynasz myśleć: „A co, gdybym zrobił coś nowego?”. Może to idealny moment, żeby spełnić dawne marzenie – podróż, nauka języka, a może coś bardziej szalonego, jak taniec lub fotografia?
Wiek nie jest przeszkodą, tylko wymówką. Ludzie zaczynają biegać maratony po pięćdziesiątce, zakładają firmy, piszą książki. Możesz wszystko – wystarczy, że uwierzysz, że to Twój czas.
Ruch, ale bez spiny
Nie chodzi o to, żeby katować się na siłowni albo liczyć każdą spaloną kalorię. Po prostu znajdź aktywność, która sprawia Ci frajdę. Spacer w parku, rower, joga, taniec – cokolwiek, co sprawia, że czujesz się dobrze we własnym ciele. A jeśli do tego uda się wkręcić znajomych? Tym lepiej. Sport w grupie to podwójna dawka endorfin.
Dobre jedzenie to podstawa
Zapomnij o dietach cud i obsesyjnym liczeniu kalorii. Po pięćdziesiątce chodzi o to, żeby jeść smacznie, ale mądrze. Warzywa, dobre tłuszcze, pełnowartościowe białko – to nie przymus, to wybór, który sprawia, że masz więcej energii i czujesz się lepiej. Poza tym, kto powiedział, że zdrowe jedzenie jest nudne? Spróbuj nowych smaków, eksperymentuj w kuchni, baw się jedzeniem jak szef kuchni.
Ludzie, którzy dają Ci energię
W tym wieku wiesz już, kto jest wart Twojego czasu, a kto tylko zabiera Twoją energię. Czas zacząć otaczać się tymi, którzy naprawdę coś wnoszą do Twojego życia. Rodzina, przyjaciele, nowi znajomi – to oni sprawiają, że życie smakuje lepiej. A może właśnie teraz jest moment, żeby poznać kogoś nowego? Nigdy nie jest za późno na przyjaźnie, podróże czy nowe miłości.
Czas dla siebie, czyli najlepsza inwestycja
W końcu możesz zainwestować czas w siebie. Kiedy ostatnio zrobiłeś coś tylko dla siebie? Przeczytałeś książkę, nauczyłeś się czegoś nowego, poszedłeś na kurs, na który zawsze brakowało Ci czasu? Życie to nie tylko obowiązki – to też pasje, chwile dla siebie, momenty, które sprawiają, że czujesz, że żyjesz.
Najlepsze dopiero przed Tobą
Masz 50 lat? No i super! Teraz dopiero zaczyna się najlepsza część życia – świadoma, pełna nowych możliwości i totalnie na Twoich zasadach. Możesz zwolnić, jeśli chcesz, ale możesz też przyspieszyć i przeżyć kolejne dekady tak, jak tylko masz ochotę. Wiek? To tylko cyferki. Liczy się to, jak go wykorzystasz.
Dariusz Frach, thefad.pl
Kat Warszawy, który został burmistrzem – szokująca historia Heinza Reinefartha

Rozmawiał Wojciech Szymański
Perke Heldt miała szesnaście lat, gdy rozpoczęła praktykę w kancelarii prawnej w swoim miasteczku. Dopiero później zrozumiała, że jej szef, Heinz Reinefarth, miał na rękach krew dziesiątek tysięcy Polaków.
Historia Heinza Reinefartha to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów braku odpowiednich rozliczeń Niemiec ze zbrodniarzami Trzeciej Rzeszy. Członek nazistowskiej NSDAP, oficer Wehrmachtu, generał SS – Reinefarth był odpowiedzialny za brutalne tłumienie Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku, w tym za masakrę mieszkańców Woli, gdzie oddziały pod jego dowództwem wymordowały w ciągu kilku dni od 40 do 60 tysięcy cywilów.
Po wojnie Reinefarth, z wykształcenia prawnik, zdołał oczyścić się z wszelkich zarzutów. W 1951 roku został burmistrzem miasta Westerland na wyspie Sylt. W latach 1958–1962 zasiadał nawet jako poseł w parlamencie landu Szlezwik-Holsztyn. Nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej, choć narastająca krytyka zmusiła go w 1963 roku do wycofania się z życia publicznego i powrotu do pracy w kancelarii prawnej. To właśnie tam, w 1969 roku, trafiła na praktykę 16-letnia Perke Heldt. Dziennikarz Deutsche Welle, Wojciech Szymański, przeprowadził z nią rozmowę.
DW: Jest końcówka lat 60. Jako szesnastoletnia dziewczyna szuka pani praktyki w kancelariach prawnych w rodzinnym Westerlandzie na wyspie Sylt. I znajduje – w kancelarii Heinza Reinefartha, kata Warszawy. Jak do tego doszło?
Perke Heldt: Urodziłam się i dorastałam na Sylcie. Po ukończeniu szkoły średniej trzeba było znaleźć miejsce na praktykę. Chciałam zostać asystentką notariusza, więc szukałam kancelarii prawnej. W pewnym momencie mój ojciec powiedział: „Dlaczego nie pójdziesz do kancelarii Platzbecker i Reinefarth?”. Wysłałam aplikację i udało się. Niedługo potem siedziałam w małym biurze, a obok, za ogromnym biurkiem, drobny pan Reinefarth.
Wiedziała pani, u kogo pobiera nauki?
Nie. Na początku nie miałam pojęcia o jego przeszłości. Dopiero w trakcie praktyk, około drugiego roku, zaczęłam to dostrzegać. Kiedy mówiłam, że pracuję u Reinefartha, słyszałam: „Co? U niego? Nie wiesz, że to masowy morderca i zbrodniarz wojenny?”. Gorące dyskusje na ten temat rozgorzały później także w naszym biurze. Część kolegów i koleżanek twierdziła, że szef został uniewinniony we wszystkich postępowaniach sądowych. Inni przekonywali, że w Polsce już dawno zostałby skazany na śmierć, a postępowanie przeciwko niemu umorzono jedynie z powodu błędów proceduralnych. Ja należałam do tej drugiej grupy.
Pamiętam, że jedna z moich koleżanek, której rodzina przybyła na wyspę jako uchodźcy z byłych terytoriów wschodnich, najostrzej oceniała Rosjan – w jej oczach to oni byli prawdziwymi złoczyńcami. Doprowadzało mnie to do szału. Mówienie, że „może i byliśmy źli pod rządami nazistów, ale Rosjanie byli gorsi”, było dla mnie nie do przyjęcia.
Czy Reinefarth kiedykolwiek odnosił się do tych dyskusji? Czy rozmawiała pani z nim o wojnie?
Nie. Nigdy. Byłam młoda, nieśmiała i nieporadna. Nie miałam odwagi zapytać go o te sprawy.
Jaki był na co dzień? Jakim był szefem?
Był bardzo zdystansowany i powściągliwy, ale potrafił rzucać cyniczne uwagi. Mieliśmy wrażenie, że powietrze w pokoju zamarzało, dlatego nikt nie próbował się do niego zbliżać. Nie chcę przez to powiedzieć, że odbierałam go jako potwora, ale dystans był ogromny.
Jako szef na pewno nie był opiekuńczy, jak często opisywano go w Westerlandzie. Do dziś ludzie mówią, że był dobrym burmistrzem, do którego można było przyjść ze wszystkimi problemami. Ale jeśli chodzi o moją praktykę, nie interesował się nią wcale. Pamiętam, że w pewnym momencie interweniował nawet mój ojciec, bo miałam wrażenie, że za mało się uczę. Reinefarth wysłuchał go uprzejmie, ale nic się nie zmieniło.
Jakie sprawiał wrażenie?
Był chudy, miał charakterystycznie przystrzyżone włosy – typowa nazistowska fryzura. Dla mnie, młodej dziewczyny, wyglądał jak autorytarny dupek. Oczywiście zawsze przychodził do biura w garniturze i krawacie, był pewny siebie i mówił wyjątkowo donośnym głosem, który wyróżniał się nawet w tłumie.
Wyobrażam sobie, jak wydawał rozkazy w czasie wojny…
O tak, dokładnie. Można sobie to dobrze wyobrazić.
Czy był zamożny?
Radził sobie bardzo dobrze. Kancelaria miała wielu klientów, byliśmy zajęci przez cały dzień. Miał mały domek w Westerlandzie. Dla mnie, dziecka z klasy robotniczej, był zdecydowanie zamożny.
Jako burmistrz Westerlandu (1951–1963) cieszył się dobrą opinią. Jak to możliwe?
Myślę, że odnalazł się w sytuacji, w której oczyszczono go z zarzutów. Budował wokół siebie aurę bojownika ruchu oporu, twierdząc, że pod koniec wojny odmówił wykonania rozkazów Hitlera. Występował na drogę prawną przeciwko każdemu, kto kwestionował ten wizerunek.
Wspominała pani, że jako burmistrz miał opinię dobrego opiekuna.
Zawsze mnie to denerwuje. Kiedy mówi się, że Reinefarth był jednym z największych zbrodniarzy wojennych, ludzie dodają: „Ale był dobrym burmistrzem”. To zawsze brzmi jak usprawiedliwienie.
W 1963 roku, pod naciskiem opinii publicznej, zrezygnował z urzędu i wrócił do kancelarii prawnej.
Tak, chciał zostać notariuszem, ale nie dostał zgody. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uznało, że do tej funkcji potrzeba więcej honoru. Myślę, że wywołało to w nim dużą gorycz.
Czy to doświadczenie na panią wpłynęło?
Tak. Pracowałam jako wolontariuszka, dokumentując historię obozu Husum-Schwesing. Nie chciałam być częścią tego, co nazywa się „drugą niemiecką winą”. Może tego nauczyło mnie spotkanie z Reinefarthem.
Rozmawiał Wojciech Szymański
REDAKCJA POLECA
Pięć lat po brexicie: większość Brytyjczyków uważa go za błąd
Minęło pięć lat od opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Aktualne sondaże wskazują, że rosnąca liczba obywateli ocenia brexit jako błędną decyzję. Jakie są konsekwencje tej politycznej zmiany i jak wpływa ona na gospodarkę oraz społeczne nastroje w kraju?
Coraz większe rozczarowanie brexitem
Z badań YouGov wynika, że aż 55% Brytyjczyków uważa brexit za błąd, a tylko 30% jest zdania, że była to słuszna decyzja. Co więcej, 62% respondentów ocenia jego realizację jako nieudaną.
Raport think tanku Best for Britain wskazuje, że mieszkańcy nawet najbardziej pro-brexitowych okręgów preferują obecnie bliższe więzi gospodarcze z Unią Europejską. Z kolei analiza London School of Economics wykazała, że w pierwszych dwóch latach po brexicie wartość handlu Wielkiej Brytanii z UE spadła o 27 miliardów funtów.
Problemy gospodarcze po brexicie
Według badań Cambridge Econometrics, gdyby Wielka Brytania pozostała w Unii, jej gospodarka byłaby obecnie o 140 miliardów funtów większa, a kraj miałby 2 miliony dodatkowych miejsc pracy. Prognozy wskazują, że do 2035 roku straty te mogą wzrosnąć do 311 miliardów funtów i 3 milionów stanowisk.
Brytyjski rząd zapowiada korekty w relacjach z UE, jednak nie planuje powrotu do jednolitego rynku, unii celnej ani swobody przepływu osób. Obecny premier Keir Starmer podkreśla konieczność „lepszej współpracy” z Unią, ale wyklucza możliwość powrotu do struktur wspólnotowych.
Społeczne nastroje i przyszłość relacji z UE
Obywatele Wielkiej Brytanii coraz częściej opowiadają się za zacieśnieniem relacji z UE. 64% ankietowanych popiera bliższą współpracę z Unią, a 55% deklaruje chęć ponownego przystąpienia do wspólnoty.
Eksperci przewidują, że presja społeczna oraz rosnące trudności gospodarcze mogą skłonić rząd do dalszych zmian w polityce europejskiej. Chociaż pełny powrót do UE pozostaje mało prawdopodobny, możliwe są stopniowe kroki w kierunku odbudowy relacji handlowych i politycznych.
Zmiany nastrojów społecznych po brexicie
Po pięciu latach od brexitu społeczne nastroje w Wielkiej Brytanii wyraźnie się zmieniły. Pogłębiające się problemy gospodarcze oraz rozczarowanie efektami brexitu powodują, że coraz więcej obywateli dostrzega potrzebę zacieśnienia więzi z Unią Europejską. Przyszłość stosunków brytyjsko-unijnych pozostaje otwarta, ale trend społeczny wskazuje na rosnącą chęć powrotu do bliższej współpracy.
Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: YouGov, The Guardian
Kontrowersyjny wniosek o areszt dla Ziobry. Czy komisja przekroczyła uprawnienia?
Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa podjęła decyzję o wystąpieniu z wnioskiem o 30-dniowy areszt dla byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry, w związku z jego niestawiennictwem na przesłuchaniach. Decyzja ta budzi pytania o jej legalność i zgodność z obowiązującymi przepisami prawa, jak czytamy w doniesieniach medialnych.
Podstawa prawna wniosku o areszt
Profesor Ryszard Stefański, prawnik i wykładowca na Uczelni Łazarskiego w Warszawie, wskazuje, że komisja miała prawo wnioskować o areszt dla Zbigniewa Ziobry. Powołuje się przy tym na art. 287 § 2 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi:
„W razie uporczywego uchylania się od złożenia zeznania, wykonania czynności biegłego, tłumacza lub specjalisty oraz wydania przedmiotu można zastosować, niezależnie od kary pieniężnej, aresztowanie na czas nieprzekraczający 30 dni”.
Zdaniem prof. Stefańskiego, przepis ten ma zastosowanie w sytuacji, gdy osoba wielokrotnie nie stawia się na wezwanie organu prowadzącego postępowanie, co miało miejsce w przypadku Zbigniewa Ziobry. Mimo wcześniejszych wezwań i decyzji sądu o zatrzymaniu i doprowadzeniu przez policję, były minister nie pojawił się na wyznaczonym przesłuchaniu – powiedział w rozmowie z mediami.
Przebieg wydarzeń
W piątek o godzinie 10:30 miało się odbyć przesłuchanie Zbigniewa Ziobry przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa. Zgodnie z postanowieniem sądu, policja miała zatrzymać i doprowadzić świadka na to posiedzenie. Funkcjonariusze pojawili się wcześnie rano w miejscowości Jeruzal (woj. łódzkie) przed domem Ziobry, a następnie przed jego warszawskim mieszkaniem, jednak nie zastali go pod żadnym z tych adresów – jak wynika z relacji świadków.
Około godziny 9:30 Ziobro udzielił wywiadu na żywo w siedzibie TV Republika w Warszawie. Po zakończeniu wywiadu, około godziny 10:30, został zatrzymany przez policję w okolicach Placu Bankowego. Mimo to nie dotarł na czas na posiedzenie komisji, która w związku z jego nieobecnością podjęła decyzję o wystąpieniu z wnioskiem o zastosowanie wobec niego kary porządkowej w postaci 30-dniowego aresztu – podają źródła bliskie sprawie.
Reakcje i kontrowersje
Decyzja komisji wywołała różnorodne reakcje. Zwolennicy podkreślają konieczność egzekwowania prawa i obowiązku stawiennictwa przed organami państwowymi, niezależnie od pełnionych wcześniej funkcji. Krytycy natomiast wskazują na potencjalne nadużycie władzy i polityczny charakter działań komisji.
Sam Zbigniew Ziobro skomentował sytuację, twierdząc, że komisja „stchórzyła” i zakończyła posiedzenie, aby uniknąć konfrontacji z nim – jak donosił w swoich wypowiedziach.
Analizując obowiązujące przepisy oraz opinię eksperta, można stwierdzić, że sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa miała prawo wnioskować o areszt dla Zbigniewa Ziobry w związku z jego uporczywym niestawiennictwem na wezwania. Niemniej jednak, decyzja ta budzi kontrowersje i podkreśla napięcia polityczne związane z działalnością komisji oraz byłego ministra.
DF, thefad.pl / Źródło: PAP, TVN24
Grenlandia między Danią a USA – skandale, kolonializm i roszczenia Trumpa

Ines Eisele | Gunnar Köhne
Roszczenia Donalda Trumpa wobec Grenlandii zmuszają Danię do refleksji nad własnymi grzechami wobec ludności wyspy w przeszłości, takimi jak przymusowa antykoncepcja czy próby asymilacji dzieci.

Prawie trzy lata temu w podcaście duńskiego radia ujawniono mroczny rozdział w grenlandzko-duńskiej historii: tak zwany skandal ze spiralami. Okazało się, że w latach 60. i 70. XX wieku tysiące grenlandzkich kobiet, w tym wiele nieletnich, zostało zmuszonych do stosowania wkładek domacicznych w celu zapobiegania ciąży – na polecenie Danii.
Grenlandia, w dużej mierze zamieszkana przez rdzennych Inuitów, oficjalnie przestała być duńską kolonią w 1953 roku. Nie uzyskała jednak niepodległości, lecz stała się duńską prowincją. Grenlandia nie miała własnego parlamentu i rządu aż do 1979 roku. Chociaż od tego czasu cieszy się pewnym stopniem autonomii, a w 2009 roku przyznano jej prawo do samorządu, to nadal należy do Danii.
„Nigdy nie byłyśmy z chłopcami”
W tamtym czasie celem Danii we wprowadzeniu obowiązkowej antykoncepcji było zmniejszenie odsetka dzieci urodzonych poza związkiem małżeńskim na Grenlandii, który był uważany za wysoki, a także ograniczenie ogólnego wzrostu populacji. W rozmowie z DW Henriette Berthelsen wspomina, jak ona i jej koleżanki z klasy zostały wysłane do urzędnika ds. zdrowia publicznego bez wiedzy rodziców.
– Niektóre z dziewcząt płakały już w poczekalni. Byłyśmy jeszcze takie młode i w ogóle nigdy nie byłyśmy z chłopcami. Spirale, które nam zakładano, były duże i przeznaczone dla dorosłych kobiet. Pamiętam ten straszny ból – mówi.
Berthelsen i inne doświadczone tymi praktykami kobiety pozwały w zeszłym roku państwo duńskie, domagając się odszkodowania i oficjalnych przeprosin. Dla wielu kobiet przymusowa antykoncepcja skutkowała problemami zdrowotnymi i traumą. – Nie otrzymujemy żadnego wsparcia psychologicznego od państwa; jeśli szukamy pomocy, musimy same za nią częściowo zapłacić – skarży się Berthelsen.
Skandal ze spiralami, który miał miejsce wiele dekad temu, nie został jeszcze rozliczony i stanowi dodatkowe obciążenie w i tak już napiętych stosunkach między Grenlandią a Danią.
Innym skandalem, który wyszedł na jaw pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, był eksperyment z udziałem 22 grenlandzkich dzieci, prowadzony od 1951 roku. Dzieci w wieku od sześciu do ośmiu lat, pochodzące z rodzin z problemami, zostały przewiezione do Danii do rodzin zastępczych, aby nauczyć się duńskiego języka i kultury, a następnie „modernizować” Grenlandię.
Eksperyment społeczny nie powiódł się. Dzieci nie wróciły później do swoich rodziców, ale do sierocińców na Grenlandii; sześcioro pozostało w Danii i zostało tam adoptowanych. U wielu z nich rozwinęły się zaburzenia psychiczne, a połowa z nich zmarła w młodym wieku.
„Aroganckie spojrzenie na grenlandzką kulturę”
Zarówno tak zwane „dzieci z eksperymentu”, jak i skandal ze spiralami wpisują się w ówczesną politykę Danii, której celem była jak najszersza asymilacja Inuitów z duńskim stylem życia – ocenia Ebbe Volquardsen, historyk kultury z Uniwersytetu Grenlandzkiego. Kopenhaga uzasadniała przed ONZ włączenie Grenlandii do Królestwa Danii tym, że są one związane kulturalnie i historycznie oraz że chce poprawić warunki życia Grenlandczyków. – Przez długi czas strona duńska była przekonana, że ma najlepsze intencje; że trzeba pomóc Grenlandczykom. Ten arogancki pogląd na grenlandzką kulturę przewija się przez całą historię – wyjaśnia Volquardsen.
Do dziś działania Danii i silna zależność gospodarcza od małego europejskiego kraju są postrzegane przez wielu Grenlandczyków jako kontynuacja władzy kolonialnej, a spora część z około 57 tys. Grenlandczyków domaga się rzeczywistej niepodległości państwa.
Czy amerykańskie roszczenia mogą być szansą?
To iskra, którą próbuje wskrzesić Donald Trump. Niedawno zaprzysiężony prezydent USA po raz kolejny wysuwa roszczenia do największej wyspy świata o geopolitycznie ważnym położeniu w Arktyce. Według Trumpa, miałoby to służyć bezpieczeństwu USA i całego świata. Pierwszy raz zaproponował zakup wyspy od Danii w 2019 roku, jeszcze w trakcie swojej pierwszej prezydentury.
Czy zatem Grenlandia powinna należeć do USA zamiast do Danii? Niekoniecznie. Przekonania Trumpa, że Grenlandia mogłaby dobrowolnie przyłączyć się do USA, rozwiał szef rządu Grenlandii Múte B. Egede. Wyraził gotowość pogłębienia współpracy, ale oświadczył: „Nie chcemy być Duńczykami. Nie chcemy też być Amerykanami. Chcemy być Grenlandczykami”.
Niemniej jednak według grenlandzkiego eksperta Volquardsena Grenlandia czerpie korzyści z amerykańskich roszczeń. Bowiem zmuszają one Danię do ponownego przemyślenia swoich stosunków z Grenlandczykami. Nie jest tak, że Dania dopiero teraz zaczyna postkolonialne refleksje na temat relacji z Grenlandią. Dyskusje na ten temat nasiliły się w ostatnich latach, a ponowna ocena wydarzeń, takich jak eksperyment z dziećmi i skandal ze spiralami, odegrały w tym ważną rolę.
REDAKCJA POLECA
Chińska AI, która wstrząsnęła Doliną Krzemową! Czym jest DeepSeek R1 i dlaczego cały świat o nim mówi?
DeepSeek R1 to najnowszy model sztucznej inteligencji opracowany przez chiński startup DeepSeek, który, jak pisze „Business Insider” (2025), stał się jednym z najgorętszych tematów w świecie technologii. Jak podaje „Time” (2025), ten zaawansowany system AI, zaprezentowany na początku 2025 roku, nie tylko dorównuje, ale w wielu aspektach również przewyższa popularne modele zachodnie, takie jak te oferowane przez OpenAI. Jak czytamy w „The Atlantic” (2025), jego otwartość, wydajność oraz niskie koszty produkcji wzbudzają duże zainteresowanie i jednocześnie kontrowersje.
Czym wyróżnia się DeepSeek R1?
DeepSeek R1 to zaawansowana technologia sztucznej inteligencji, która wykorzystuje tzw. czyste uczenie przez wzmocnienie. Oznacza to, że system potrafi się rozwijać i doskonalić bez konieczności korzystania z nadzorowanych danych w procesie treningu. To podobne podejście, jakie zastosowano w modelu AlphaZero od Google DeepMind. Dzięki temu DeepSeek R1 świetnie radzi sobie z zadaniami matematycznymi, programistycznymi i logicznymi.
Jednym z największych atutów tego modelu jest fakt, że został udostępniony na licencji open-source, co pozwala każdemu na jego swobodne wykorzystywanie i dostosowywanie do własnych potrzeb. To duża zmiana w świecie technologii, gdzie dominują zamknięte systemy.
Co więcej, DeepSeek R1 został opracowany przy znacznie niższych kosztach niż jego zachodni konkurenci, co czyni go bardziej dostępnym. Jego popularność szybko rosła, a w amerykańskim App Store stał się jedną z najczęściej pobieranych aplikacji.
Ciekawostki o DeepSeek R1
Po premierze tego modelu, jak donosi „The Guardian” (2025), akcje wielu gigantów technologicznych, takich jak Nvidia, Microsoft czy Alphabet, znacznie spadły. Inwestorzy zaczęli obawiać się rosnącej konkurencji ze strony Chin.
Model ten, jak zauważa „Time” (2025), unika odpowiedzi na pytania dotyczące wrażliwych tematów politycznych w Chinach, takich jak protesty na placu Tiananmen czy kwestia niepodległości Tajwanu. To pokazuje, jak bardzo sztuczna inteligencja może być ograniczana przez cenzurę.
Inspiracją dla DeepSeek R1 były gry strategiczne, podobnie jak w przypadku modelu AlphaZero. Gry takie jak szachy pozwalały na skuteczne rozwijanie zdolności analitycznych systemu.
Dlaczego DeepSeek R1 wzbudza tak duże emocje?
Model ten zmienia układ sił w świecie technologii. Jest dowodem na to, że chińskie firmy technologiczne mogą skutecznie konkurować z zachodnimi gigantami. Otwartość DeepSeek R1 sprawia, że może być on wykorzystywany nie tylko w badaniach naukowych, ale także w edukacji i biznesie.
Co przyniesie przyszłość?
DeepSeek R1 to przełom w świecie sztucznej inteligencji. Jego otwartość i niskie koszty mogą przyspieszyć rozwój technologii na całym świecie. Jednocześnie jednak model ten pokazuje, jak ważne jest zachowanie równowagi między innowacją a etyką. Czy DeepSeek R1 zainspiruje kolejne firmy do podobnych działań i stanie się symbolem zmiany na globalnym rynku? Przyszłość na pewno przyniesie odpowiedź.
Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Business Insider, Time, The Guardian, The Atlantic
Naukowcy porównali długość życia aut elektrycznych, benzynowych i diesla – wyniki zaskakują
Samochody elektryczne zyskują na popularności, ale wielu kierowców wciąż zastanawia się, czy rzeczywiście mogą dorównać tradycyjnym autom benzynowym i dieslom pod względem trwałości. Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Birmingham, o których donosi serwis New Scientist, rzucają na to pytanie zupełnie nowe światło. Wyniki są zaskakujące i zmieniają sposób patrzenia na technologię elektryczną w motoryzacji. Brytyjscy badacze przyjrzeli się aż 300 milionom rekordów przeglądów technicznych pojazdów zebranych w latach 2005–2022 w Wielkiej Brytanii. Badanie objęło prawie 30 milionów samochodów, dzięki czemu jego rezultaty są wyjątkowo wiarygodne i pozwalają na szerokie wnioski.
Elektryki kontra benzyniaki i diesle – który typ pojazdu jest najtrwalszy?
Według zebranych danych średnia żywotność samochodów elektrycznych wynosi 18,4 roku. To wynik, który przewyższa średnią długość życia pojazdów diesla wynoszącą 16,8 roku. Benzyniaki wciąż utrzymują niewielką przewagę, osiągając średnią żywotność 18,7 roku. Badanie obala mit o krótkiej żywotności baterii w autach elektrycznych. Wbrew powszechnym obawom akumulatory w EV są znacznie trwalsze, niż sugerowały wcześniejsze porównania do baterii w smartfonach. Przykład hybryd, które bez problemu wytrzymują ponad dwie dekady, dowodzi, że technologia akumulatorów rozwija się dynamicznie i jest niezawodna.
Ile kilometrów przejeżdżają samochody elektryczne?
Równie interesujące są dane dotyczące przebiegów pokonywanych przez różne typy pojazdów w trakcie ich eksploatacji. Samochody elektryczne przejeżdżają średnio 200 tysięcy kilometrów, co stanowi lepszy wynik niż w przypadku benzyniaków, które pokonują 187 tysięcy kilometrów. Diesle, mimo krótszego cyklu życia, osiągają najwyższe przebiegi wynoszące 257 tysięcy kilometrów. Taki rezultat wynika głównie z faktu, że pojazdy z silnikami wysokoprężnymi są często wykorzystywane do długodystansowych podróży, co naturalnie wpływa na ich zużycie.
Awaryjność i koszty utrzymania samochodów elektrycznych
Badania wykazały również, że samochody elektryczne są mniej awaryjne niż ich spalinowe odpowiedniki. Ryzyko wystąpienia poważnej usterki w EV jest dwukrotnie niższe niż w autach benzynowych i aż sześciokrotnie niższe niż w dieslach. Oznacza to mniej przestojów spowodowanych wizytami w warsztacie i niższe koszty napraw. Serwisowanie samochodów elektrycznych jest także bardziej ekonomiczne – według badań z USA wynosi około 0,06 dolara za milę, podczas gdy w przypadku pojazdów spalinowych koszt ten sięga 0,10 dolara.
Ciekawostki i fakty o samochodach elektrycznych
Co ciekawe, waga pojazdów elektrycznych, wynikająca z ciężkich akumulatorów, wpływa na ich zachowanie na drodze. Z jednej strony większa masa poprawia stabilność jazdy, z drugiej jednak prowadzi do szybszego zużycia opon. Warto również zauważyć, że rozwój technologii EV postępuje w szybkim tempie. Jak podkreśla Robert Elliott, główny autor badania, pierwsze modele elektryków były mniej niezawodne, ale dzisiejsze generacje tych pojazdów cechują się znacznie wyższą jakością i wydajnością.
Czy elektryki to idealne rozwiązanie?
Mimo wszystkich zalet samochody elektryczne nie są rozwiązaniem idealnym. Rachel Aldred z Uniwersytetu Westminster zauważa, że choć EV przyczyniają się do ograniczenia emisji zanieczyszczeń, nadal pozostają dalekie od bycia neutralnymi ekologicznie. Ich użytkowanie wiąże się z emisją wynikającą z produkcji akumulatorów, a także z zużyciem opon i hamulców. Dodatkowo, w miastach bardziej efektywnym rozwiązaniem jest korzystanie z transportu publicznego, rowerów czy pieszych form mobilności. W przypadku dalszych podróży wyzwaniem może być konieczność ładowania baterii, co wymaga dobrze rozwiniętej infrastruktury.
Elektryczne samochody – trwałość i przyszłość na drodze
Samochody elektryczne z roku na rok stają się coraz bardziej zaawansowane, niezawodne i opłacalne. Ich średnia żywotność wynosząca 18,4 roku dorównuje benzyniakom, a ich przewaga nad dieslami jest wyraźna. Choć wciąż mają swoje wady, takie jak potrzeba rozbudowy infrastruktury ładowania, to już teraz udowadniają, że są czymś więcej niż tylko chwilowym trendem. Elektryki to przyszłość motoryzacji – trwała, ekologiczna i coraz bardziej przystępna. Dla osób, które cenią sobie niskie koszty utrzymania, mniejszą awaryjność i dbałość o środowisko, są doskonałym wyborem.
Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: New Scientist
Co to jest poppers i jak działa?
Jak działają poppersy i jakie mają zastosowanie? Te niewielkie buteleczki z charakterystycznym zapachem od lat budzą zainteresowanie i kontrowersje. Używane głównie w kontekście rekreacyjnym, działają niemal natychmiast po inhalacji, wywołując specyficzne efekty fizjologiczne. Czy jednak ich stosowanie jest bezpieczne?
Czym są poppersy?
Poppersy to potoczna nazwa grupy substancji chemicznych zawierających azotyny alkilowe. Pierwotnie stosowane były w medycynie jako leki rozszerzające naczynia krwionośne, pomocne w leczeniu dusznicy bolesnej. Z biegiem lat znalazły inne zastosowanie – obecnie są popularne jako substancje pobudzające i rozluźniające, wykorzystywane w kontekście seksualnym i rekreacyjnym.
Więcej na temat poppersów oraz dostępnych rodzajów znajdziesz tutaj: https://poppersfun.pl/poppers.
Ich działanie polega na szybkim rozszerzaniu naczyń krwionośnych, co skutkuje chwilowym spadkiem ciśnienia tętniczego i zwiększonym przepływem krwi. Efekt ten wywołuje krótkotrwałe uczucie euforii, intensyfikację doznań oraz rozluźnienie mięśni gładkich, co sprawia, że poppersy są często używane podczas aktywności seksualnej.
Jak działają poppersy?
Poppersy działają niemal natychmiast po inhalacji. Substancja dostaje się do płuc, skąd przenika do krwiobiegu, wywołując następujące efekty:
- rozszerzenie naczyń krwionośnych,
- spadek ciśnienia krwi,
- przyspieszone bicie serca,
- uczucie euforii i lekkiego oszołomienia,
- rozluźnienie mięśni gładkich.
Efekty działania poppersów utrzymują się przez kilka minut, po czym organizm szybko metabolizuje substancję. Ze względu na krótkotrwałe działanie, poppersy często stosowane są wielokrotnie w krótkim czasie, co może prowadzić do nadmiernego obciążenia układu sercowo-naczyniowego.
Zastosowanie poppersów
Poppersy są stosowane głównie w celach rekreacyjnych, zwłaszcza w kontekście seksualnym. Ich zdolność do rozluźniania mięśni gładkich sprawia, że są popularne wśród osób pragnących ułatwić penetrację. Oprócz tego poppersy były wykorzystywane w środowisku klubowym, gdzie ich działanie poprawiające nastrój przyciągało osoby szukające szybkiej euforii.
Ryzyko i skutki uboczne stosowania poppersów
Choć poppersy wydają się nieszkodliwe, ich stosowanie niesie ze sobą pewne ryzyko. Mogą powodować zarówno krótkotrwałe, jak i długotrwałe skutki uboczne.
Skutki uboczne krótkotrwałe:
- bóle i zawroty głowy,
- nudności i wymioty,
- oszołomienie i dezorientacja,
- podrażnienie dróg oddechowych.
Skutki uboczne długotrwałe:
- uszkodzenie błony śluzowej nosa i dróg oddechowych,
- osłabienie układu odpornościowego,
- problemy z sercem, zwłaszcza u osób z nadciśnieniem lub chorobami układu krążenia,
- methemoglobinemia – stan, w którym krew traci zdolność do przenoszenia tlenu.
Największym zagrożeniem związanym ze stosowaniem poppersów jest ryzyko niebezpiecznych interakcji z innymi substancjami, zwłaszcza lekami na zaburzenia erekcji. Połączenie poppersów z tymi lekami może prowadzić do gwałtownego spadku ciśnienia krwi i zagrażających życiu komplikacji.
Czy poppersy są legalne?
Status prawny poppersów różni się w zależności od kraju. W niektórych miejscach są legalne i dostępne w sprzedaży jako odświeżacze powietrza lub środki do czyszczenia skóry. W innych krajach sprzedaż i posiadanie poppersów jest zabronione ze względu na ich potencjalne skutki uboczne i nadużywanie.
Jak bezpiecznie stosować poppersy?
Osoby decydujące się na używanie poppersów powinny przestrzegać kilku zasad bezpieczeństwa:
- Nie spożywać doustnie – poppersy są przeznaczone wyłącznie do inhalacji. Ich połknięcie może być śmiertelne.
- Unikać łączenia z lekami na zaburzenia erekcji – interakcja może prowadzić do niebezpiecznych skoków ciśnienia.
- Nie stosować w zamkniętych pomieszczeniach – wdychanie poppersów w dużych ilościach może prowadzić do utraty przytomności.
- Przechowywać w bezpiecznym miejscu – poppersy są łatwopalne i należy trzymać je z dala od źródeł ognia.
- Zachować umiar – częste stosowanie może prowadzić do podrażnień błony śluzowej i problemów zdrowotnych.
Podsumowanie
Poppersy to substancje chemiczne o silnym działaniu rozszerzającym naczynia krwionośne i rozluźniającym mięśnie gładkie. Są stosowane głównie w kontekście rekreacyjnym, zwłaszcza w celu zwiększenia doznań seksualnych. Ich działanie jest krótkotrwałe, ale potencjalnie niebezpieczne, zwłaszcza w przypadku nadmiernego stosowania lub łączenia z innymi substancjami.
Chociaż poppersy cieszą się popularnością, warto pamiętać o ich skutkach ubocznych i ryzyku zdrowotnym. Osoby decydujące się na ich używanie powinny stosować się do zasad bezpieczeństwa, by uniknąć poważnych konsekwencji.
60-tka to dopiero początek! Jak czerpać z życia pełnymi garściami
Masz 60 lat? Gratulacje, właśnie wszedłeś w etap, w którym życie naprawdę zaczyna nabierać smaku. Niech ktoś jeszcze powie, że to czas na zwalnianie tempa – nic z tego. Wiek to tylko liczba, a Ty masz przed sobą kolejną świetną dekadę do odkrycia. Jak ogarnąć ten czas? Po prostu baw się nim!
Zacznijmy od jedzenia. Kto powiedział, że zdrowa dieta musi być nudna? Wręcz przeciwnie. Wyobraź sobie sałatkę z awokado, garścią orzechów i soczystą limonką, a do tego lampka czerwonego wina. Brzmi jak plan? Zdrowe jedzenie to nie tylko kwestia kalorii, ale też radości z eksperymentowania. Zamiast pakować w siebie przetworzone przekąski, sięgnij po coś, co naprawdę nakręca Twoje ciało do działania.
A co z ruchem? Nie martw się, nikt nie każe Ci nagle wskakiwać w obcisłe legginsy i przebiegać maratonów (chyba że masz na to ochotę!). Ale serio, trochę ruchu to jak reset dla głowy i ciała. Spacer z psem, taniec w salonie do ulubionej muzyki, a może joga w ogrodzie? Cokolwiek sprawia, że czujesz się lepiej, jest dobre.
Zdrowie to podstawa, więc znajdź chwilę na wizytę u lekarza. Nie, to nie musi być nudna formalność. Pomyśl o tym jak o przeglądzie auta przed długą trasą – lepiej wiedzieć, że wszystko działa, niż później zatrzymywać się na poboczu. Ciśnienie, cholesterol, wzrok – ogarnij te sprawy, żeby móc skupić się na wszystkim innym, co w życiu ekscytuje.
Sen? To Twoja tajna broń. Zasypiaj jak król i budź się jak wojownik gotowy na nowy dzień. Jeśli coś Ci przeszkadza – ekran telefonu, stres czy zbyt późne wieczorne jedzenie – ogarnij to. Sen to podstawa, bez niego nic nie działa, jak powinno.
Najważniejsze to jednak relacje z ludźmi. Otaczaj się tymi, którzy wnoszą energię do Twojego życia. Spotykaj się z rodziną, znajomymi, a może spróbuj czegoś nowego – klubu książki, zajęć tanecznych czy wolontariatu? Każda rozmowa, każdy uśmiech to coś, co daje siłę do działania.
I pamiętaj – to Ty ustalasz zasady. Nie musisz wpisywać się w stereotypy, że po sześćdziesiątce to czas odpoczynku. Odpoczywać możesz, ale równie dobrze możesz tańczyć, odkrywać nowe miejsca, pisać książki czy próbować rzeczy, o których wcześniej nie myślałeś. Masz przed sobą mnóstwo czasu na nowe historie – więc pisz je na swoich warunkach.
Dariusz Frach, thefad.pl








