Szukaj w serwisie

×

Krzysztof Skiba: Trumpizm: Subkultura czy zaćmienie umysłu?

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Trumpizm to nie rewolucja, a jedynie 'nowa subkultura obyczajowo-odzieżowa'. To 'bunt potwornie znudzonych dobrobytem białych mężczyzn', dla których 'sianie spustoszenia i chaosu' jest częścią większej imprezy. Nie chodzi o zmiany na lepsze, a o 'zabawę miliarderów w bogów, kosztem biedaków'. W Polsce, gdzie 'racjonalne myślenie nie ma zbyt dobrych notowań', trumpizm stał się modą wśród polityków, publicystów i dziennikarzy.

TRUMPIZM

Zdaniem socjologów kultury trumpizm nie jest ani ruchem politycznym, ani żadną rewolucją czy próbą zmian w światowym systemie, a jedynie nową subkulturą obyczajowo-odzieżową. Nie zgadzają się z tym medycy i terapeuci, którzy oceniają trumpizm jako zaćmienie umysłowe, rodzaj zboczenia czy nawet trwałe kalectwo ludzkiej wrażliwości, empatii i intelektu. Tymczasem wszelkie szkoły socjologiczne już dziś postrzegają trumpistów jako ludzi żądnych po prostu nowej zabawy.

Trumpizm, podobnie jak wiele innych subkultur, takich jak hipisi, modsi, ruch punk, kultura rave, narodził się w USA. Z subkulturami łączy go fakt, że neguje on zastany porządek świata i nie godzi się na stare układy. De facto stary porządek pragnie wywrócić do góry nogami, ale nie traktuje tego serio. To po prostu zabawa, rodzaj walki z nudą. Bunt potwornie znudzonych dobrobytem białych mężczyzn, którzy kobiety postrzegają jako towary, świat jako sklep z zabawkami, a sianie spustoszenia i chaosu jako część większej imprezy.

Błędem jest postrzeganie trumpizmu jako jakiejś koncepcji, która ma nowy pomysł na ułożenie życia światowego na nowo, czyli oczywiście lepiej i sprawiedliwiej. Nie, to tylko zabawa miliarderów w bogów, kosztem biedaków uwiedzionych ideą nagłej i szybkiej zmiany na lepsze.

Trumpizm, jak każda subkultura, ma swoje oznakowania odzieżowe i rodzaj pseudo-filozofii życiowej.

Trumpiści chodzą w czerwonych czapeczkach i czerwonych krawatach, krzyczą cały czas brednie o lewactwie i przywracaniu normalności, przy czym normalność jest przez nich uważana za rodzaj gwałtu zbiorowego na tych, którzy nie są trumpistami.

Trumpizm zakłada, że można kłamać w imię walki o idee, gdyż cel uświęca środki. Trumpizm ma pogardliwy stosunek do nauki, historii, kultury, a przede wszystkim do osób wykształconych i czytających książki. Ci postrzegani są jako najgorsze zło, rodzaj zarazy i zjawiska wysoce szkodliwego.

Trumpizm głosi chwałę głupoty, niewiarę w prawa fizyki, chemii i biologii, ale nie zagłębia się specjalnie w żaden z tych tematów, gdyż szkoda mu czasu.

Trumpizm może być sprzeczny sam ze sobą na wielu polach, ale na tym polega właśnie jego urok. On nie musi się tłumaczyć ani niczego udowadniać.

Gdy trumpizm zagoniony zostaje do narożnika i znokautowany, przedstawia to jako swój sukces, a nie porażkę. Porażek i klęsk trumpizm w ogóle ani nie bierze pod uwagę, ani nawet nie przyjmuje do wiadomości. Każda klęska trumpizmu przedstawiona zostaje jako wielkie zwycięstwo. Każdy atak na trumpizm – jako oszustwo.

W Polsce, gdzie racjonalne myślenie nie ma zbyt dobrych notowań, trumpizm przyjął się doskonale jako forma nowej zabawy, głównie w środowiskach polityków, publicystów i dziennikarzy. Najbardziej znanym polskim trumpistą jest poseł Dominik Tarczyński, który zawsze broni tego, co powiedział Donald Trump, nawet gdy ten mówi przez sen i od tyłu.


Krzysztof Skiba


Adam Mazguła: Zamiast modlitw – schrony i wojsko. Czy Polska potrzebuje tej zmiany?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Czas skończyć z obcą agenturą w Polsce i za polskie pieniądze. Władza musi być służbą narodową, nastawioną na współdziałanie i konstytucyjną solidarność społeczną. Dziś najważniejszym dla niej zadaniem jest bezpieczeństwo Polski. Mamy szansę chociaż raz być mądrymi przed szkodą.

Nie wdając się w dyskusję, postuluję:

  1. Zamiast religii – przysposobienie obronne.
  2. W zamian za fundusz kościelny – fundusz obrony narodowej.
  3. W zamian za Rycerzy Chrystusa – Wojsko Polskie.
  4. W miejsce antypolskich i rujnujących kraj, w interesie Putina, partii PiS i Konfederacji – wzmocnienie służb wywiadowczych, kontrwywiadowczych, urzędów bezpieczeństwa wewnętrznego.
  5. Zamiast modlitw – wiedza i informatyka.
  6. Zamiast nowych kościołów i klasztorów – schrony i ukrycia dla ludności cywilnej.
  7. W miejsce przywilejów dla kleru – szczególne prawa dla tych, co chcą narażać życie i zdrowie dla narodu polskiego.

Władza musi być służbą narodową, nastawioną na współdziałanie i konstytucyjną solidarność społeczną, a nie prawem wybranych do panowania nad nami. W czasach próby musi sprostać zadaniu dostosowania środków do walki o istnienie narodu.

Dziś najważniejszym dla niej zadaniem jest bezpieczeństwo Polski. Zwłaszcza że PiS i Konfederacja głosują w Europarlamencie przeciwko Polsce. Papież Franciszek modli się za Putina. Kościół w Polsce jest przesiąknięty krzywdą dzieci, politycznym zaangażowaniem nacjonalistycznym i prorosyjskim. Mimo to jest finansowany przez państwo.

Innymi słowy, czas skończyć z obcą agenturą w Polsce i za polskie pieniądze. Ten proceder nie raz w historii prowadził nas do upadku.

Tym samym nie chcę odbierać wierzącym prawa do ich religii. Jeśli ktoś ma prywatną potrzebę, to ma konstytucyjne prawo wierzyć w co tylko chce, ale na swój koszt i aktywność, bez zaangażowania państwa.

Dziś jest czas na refleksje, na mądrość narodową, a nie na klauzule sumienia Kosiniaka-Kamysza, szturmy modlitewne pod zakładami karnymi za członków złodziejskich mafii antypolskich albo polityczne występy wrogów Polski przy ołtarzach.

Mamy szansę chociaż raz być mądrymi przed szkodą.

Adam Mazguła

 


Ziobro oskarża Tuska o 40 milionów dla WOŚP: Owsiak odpowiada i zapowiada kroki prawne

Zbigniew Ziobro zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi nieprzejrzyste przekazanie 40 milionów złotych Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy (WOŚP) na pomoc powodzianom. Oskarżenia te wywołały natychmiastową reakcję Jerzego Owsiaka, który stanowczo zaprzeczył tezom Ziobry, nazywając je „pomówieniami” i zapowiadając możliwość skierowania sprawy na drogę sądową.

Ziobro uderza w Tuska: „40 milionów spod palca dla Owsiaka”

Zbigniew Ziobro nie szczędził ostrych słów podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów (KPRM). Polityk oskarżył Donalda Tuska o podjęcie jednoosobowej decyzji o przekazaniu WOŚP 40 milionów złotych na wsparcie osób poszkodowanych w wyniku powodzi, która we wrześniu 2024 roku dotknęła południowe regiony Polski. Według Ziobry, decyzja ta budzi poważne wątpliwości, ponieważ premier pominął inne renomowane organizacje humanitarne, takie jak Polski Czerwony Krzyż, Caritas czy Polska Akcja Humanitarna.

Donald Tusk z nieznanych powodów nie zdecydował się udzielić wsparcia finansowego organizacjom takim jak Polski Czerwony Krzyż, Caritas, Polska Akcja Humanitarna. Zamiast tego wybrał fundację Jerzego Owsiaka, która ma doświadczenie w wyposażaniu szpitali, ale niekoniecznie w bezpośredniej pomocy ofiarom klęsk żywiołowych – stwierdził Ziobro. Dodał, że środki zostały przyznane „spod palca” premiera, bez przetargu, konkursu czy konsultacji z innymi organizacjami społecznymi.

Ziobro zapowiedział, że w odpowiedzi na te działania posłowie PiS, w tym on sam, rozpoczynają kontrolę w KPRM. Celem ma być wyjaśnienie, na jakiej podstawie prawnej i proceduralnej Tusk podjął decyzję o przekazaniu funduszy. Były minister podkreślił, że publiczne pieniądze powinny być wydawane w sposób transparentny i racjonalny, a nie w ramach domniemanych politycznych układów.

Polityczne długi czy pomoc powodzianom?

Ziobro posunął się jednak dalej, sugerując, że za decyzją premiera mogą kryć się ukryte motywy. – Rodzi się poważne pytanie, ale też niezwykle obciążające podejrzenie, że Donald Tusk spłacał wyborcze długi. Długi polityczne, ale i finansowe – powiedział. Polityk PiS zasugerował, że WOŚP, kierowana przez Jerzego Owsiaka, mogła wspierać Platformę Obywatelską w kampanii wyborczej, m.in. poprzez finansowanie billboardów promujących PO przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku.

Dodatkowo Ziobro zwrócił uwagę na zaangażowanie państwowych spółek, które – jak twierdzi – „zostały zmuszone” do przekazania kolejnych milionów złotych na rzecz WOŚP. – To nie tylko 40 milionów z budżetu, ale także dodatkowe środki od spółek Skarbu Państwa. Gdzie jest przejrzystość? Gdzie rozliczenie tych wydatków? – pytał retorycznie.

Odpowiedź Jerzego Owsiaka: „To pomówienia, sprawdzimy to w banku”

Jerzy Owsiak nie pozostawił zarzutów Ziobry bez odpowiedzi. Kilka godzin po konferencji byłego ministra opublikował obszerne oświadczenie na Facebooku, w którym stanowczo zaprzeczył, by fundacja otrzymała 40 milionów złotych od rządu. – Nigdy nie otrzymaliśmy od jakiegokolwiek urzędnika piastującego obecnie urząd, premiera czy związanego z nim przedstawiciela władzy, środków w wysokości 40 milionów złotych – napisał.

Owsiak podkreślił, że kwota, o której mowa, jest łatwa do zweryfikacji. 40 milionów złotych to nie są drobne pieniądze. Musi być przelew, musi być ślad na koncie bankowym, aby ta operacja, tak jak mówi Zbigniew Ziobro, zaistniała. A jest to do sprawdzenia w minutę – stwierdził. Dodał, że WOŚP sama zwróci się do swojego banku o potwierdzenie, że taka transakcja nigdy nie miała miejsca, a wszelkie operacje finansowe fundacji mogą być skontrolowane przez odpowiednie instytucje, w tym policję.

Szef WOŚP zapowiedział również, że jeśli bank potwierdzi brak przelewu, fundacja będzie domagać się od Ziobry natychmiastowych przeprosin i sprostowania. – Jeśli to się nie zadzieje, natychmiast wystąpimy na drogę sądową – ostrzegł.

Owsiak o Ziobrze: „Zbójecki ton i znane mi narracje”

W swoim oświadczeniu Jerzy Owsiak nie ograniczył się do odpierania zarzutów. Skomentował także postawę Zbigniewa Ziobry, odwołując się do jego przeszłości jako ministra sprawiedliwości. – Zbójecki ton, narracja, jaką prowadzi były minister sprawiedliwości, znane mi są od wielu lat. Przypomnijmy Fundusz Sprawiedliwości, o którym nowe rewelacje – w sprawie defraudacji ogromnych sum pieniędzy – docierają do nas praktycznie codziennie – napisał, nawiązując do kontrowersji wokół funduszu zarządzanego za rządów PiS.

Owsiak podkreślił, że WOŚP jest przyzwyczajona do podobnych oskarżeń, zarówno tych „kuriozalnych”, jak i bardziej poważnych, w tym gróźb karalnych. – Reagujemy spokojnie i odwołujemy się do faktów, które mogą być przedstawione m.in. przez bank. Trudniejsze jest reagowanie na groźby realne, jak zamordowanie mnie i moich bliskich, czy jak dzisiejszy telefon, w którym pojawiły się kolejne makabryczne zwroty pod moim adresem – przyznał, zaznaczając, że wszystkie takie incydenty są zgłaszane na policję.

Na koniec zaapelował o zaprzestanie narracji, według której WOŚP jest „fundacją Jerzego Owsiaka”. – Fundacją zawiaduje zarząd, a z naszym statutem można się dokładnie zapoznać na naszych stronach – podkreślił.

Fakty kontra domysły: Co wiemy o 40 milionach?

Sprawa 40 milionów złotych wymaga doprecyzowania w świetle dostępnych informacji. We wrześniu 2024 roku, w odpowiedzi na powódź, WOŚP ogłosiła, że uruchamia własne środki w wysokości 40 milionów złotych na pomoc poszkodowanym. Była to kwota zarezerwowana z funduszy fundacji, a nie przekazana bezpośrednio przez rząd. Dodatkowo fundacja zebrała ponad 32 miliony złotych w ramach publicznej zbiórki „Powódź – Pomoc. Cała Polska pomaga”. Do stycznia 2025 roku WOŚP wydała na pomoc powodzianom ponad 39 milionów złotych, co zostało szczegółowo rozliczone i opublikowane na stronie fundacji oraz w Portalu Zbiórek Publicznych MSWiA.

DF, thefad.pl / Źródła: PAP, Onet, TVN24, Facebook

 


Przełom w Dżuddzie: Ukraina gotowa na rozejm, USA przywraca wsparcie. „Piłka jest po stronie Rosji”

11 marca 2025 r., Dżudda – Świat wstrzymał oddech, gdy w saudyjskiej Dżuddzie zakończyły się przełomowe rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Ukrainą. Po niemal dziewięciu godzinach negocjacji w luksusowym hotelu Ritz-Carlton delegacje obu państw wydały wspólne oświadczenie, które może zrewolucjonizować sytuację na froncie ukraińskim. Ukraina wyraziła gotowość do natychmiastowego, 30-dniowego rozejmu, a USA ogłosiły wznowienie wsparcia wojskowego i wywiadowczego dla Kijowa. Teraz wszystkie oczy zwrócone są na Moskwę – jak zareaguje Rosja?

Kluczowe ustalenia z Dżuddy: krok ku pokojowi

Rozmowy w Dżuddzie, które rozpoczęły się 11 marca o godz. 10:00 czasu polskiego, zakończyły się optymistycznym akcentem. Jak czytamy we wspólnym oświadczeniu, „Stany Zjednoczone i Ukraina podjęły ważne kroki w celu przywrócenia trwałego pokoju na Ukrainie”. Kluczowym elementem jest zgoda Kijowa na propozycję USA dotyczącą tymczasowego, 30-dniowego zawieszenia broni – rozejmu, który może zostać przedłużony za zgodą obu stron, pod warunkiem akceptacji i wdrożenia przez Rosję.

Ukraina wyraziła gotowość przyjęcia propozycji USA dotyczącej wdrożenia natychmiastowego, tymczasowego 30-dniowego zawieszenia broni, które może zostać przedłużone za obopólną zgodą stron oraz podlega akceptacji i równoczesnemu wdrożeniu przez Federację Rosyjską – brzmi fragment dokumentu opublikowanego przez resorty dyplomacji obu państw.

Dodatkowo USA zobowiązały się do natychmiastowego przywrócenia wymiany informacji wywiadowczych oraz wsparcia militarnego, co obejmuje sprzęt z magazynów zatwierdzonych jeszcze za administracji Joe Bidena. To przełomowy moment po tygodniach napięć i wstrzymania dostaw, które wywołały obawy o zdolność Ukrainy do dalszej obrony przed rosyjską agresją.

Marco Rubio: „Piłka jest po stronie Rosji”

Sekretarz stanu USA Marco Rubio, który przewodził amerykańskiej delegacji, nie krył nadziei na pozytywną odpowiedź Moskwy. Podczas briefingu po zakończeniu rozmów stwierdził:

Zawieziemy teraz tę ofertę Rosjanom i mamy nadzieję, że powiedzą „tak” pokojowi. Piłka jest teraz po ich stronie. Cel prezydenta Trumpa jest jasny: chce, żeby wojna się skończyła, a Ukraina dziś wykonała konkretny krok w tym kierunku.

Rubio podkreślił, że propozycja rozejmu zostanie przekazana Rosji „wieloma kanałami”. W czwartek do Moskwy ma udać się Steve Witkoff, specjalny wysłannik prezydenta Trumpa ds. Bliskiego Wschodu. – Nie ma militarnego rozwiązania tej wojny. Zanim zaczniemy negocjować, musimy przestać do siebie strzelać – dodał, wskazując na konieczność deeskalacji jako warunku dalszych rozmów.

Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz, towarzyszący Rubio w Dżuddzie, potwierdził, że wsparcie dla Ukrainy wraca ze skutkiem natychmiastowym. – Prezydent Trump jasno nam powiedział: wojna musi się zakończyć. Ukraińcy zgodzili się na te propozycje, są gotowi na pokój. Teraz zobaczymy, co zrobią Rosjanie – powiedział Waltz.

Ukraina: Rozejm to nie zamrożenie konfliktu

Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha, obecny na rozmowach wraz z szefem kancelarii prezydenta Andrijem Jermakiem i ministrem obrony Rustemem Umierowem, podkreślił, że zgoda na rozejm nie oznacza kapitulacji ani zamrożenia konfliktu.

To tymczasowe zawieszenie ognia na 30 dni, tylko w przypadku zgody Rosji. Nie chodzi o zamrożenie wojny, ale o próbę rozpoczęcia sprawiedliwego pokoju. To pokaże, kto naprawdę chce zakończenia konfliktu – wyjaśnił Sybiha.

Jermak zapowiedział, że w przyszłym tygodniu zespoły ekspertów technicznych z obu krajów rozpoczną szczegółowe rozmowy na temat wdrożenia rozejmu. – Wszystkie szczegóły będą jawne dla opinii publicznej – zapewnił, cytowany przez portal RBK-Ukraina.

Surowce na stole: umowa w toku

Choć głównym tematem rozmów był rozejm i wsparcie militarne, poruszono także kwestię umowy surowcowej między USA a Ukrainą. Ma ona umożliwić amerykańskim firmom dostęp do ukraińskich zasobów, takich jak metale ziem rzadkich, lit czy grafit. Rubio ujawnił, że choć nie podpisano jej w Dżuddzie, prezydenci obu krajów – Donald Trump i Wołodymyr Zełenski – polecili resortom finansów sfinalizowanie porozumienia. Szczegóły i termin pozostają na razie niejasne.

Świat patrzy na Moskwę

Wspólne oświadczenie USA i Ukrainy podkreśla także kwestie humanitarne – wymianę jeńców, uwolnienie cywilów i powrót przymusowo przesiedlonych dzieci – jako integralną część procesu pokojowego. Dokument wyraża też „głęboką wdzięczność” Ukrainy wobec Trumpa i narodu amerykańskiego za wsparcie w dążeniu do pokoju.

Teraz świat czeka na reakcję Kremla. Czy Rosja przyjmie ofertę rozejmu, otwierając drogę do negocjacji, czy odrzuci ją, eskalując napięcie? Eksperci są sceptyczni, wskazując na dotychczasową nieustępliwość Moskwy, ale zgoda Ukrainy i USA na deeskalację daje nadzieję na przełom. Jak powiedział Rubio: – Jeśli Rosjanie powiedzą „nie”, dowiemy się, co naprawdę blokuje pokój.


DF, thefad.pl / Źródła: Reuters, PAP, CNN, RBK-Ukraina, Departament Stanu USA

 


Jak negocjować ugodę z bankiem przy kredycie frankowym?

Ugoda z bankiem to rozwiązanie, które może przynieść ulgę wielu kredytobiorcom zmagającym się z wysokimi ratami kredytu w walucie CHF. Negocjowanie umowy z bankiem wymaga jednak odpowiedniego przygotowania oraz znajomości swoich praw i możliwości. W artykule przedstawiamy, jak krok po kroku przygotować się do negocjacji i na co zwrócić uwagę, aby wywalczyć jak najlepsze warunki ugody.

Dlaczego warto negocjować ugodę z bankiem odnośnie kredytu frankowego?

Decyzja o podjęciu negocjacji z bankiem w sprawie kredytu frankowego może przynieść wiele korzyści. Ugoda z bankiemmoże obejmować przewalutowanie kredytu po preferencyjnym kursie, obniżenie salda zadłużenia, zmniejszenie miesięcznych rat lub wydłużenie okresu kredytowania. Banki, chcąc uniknąć długotrwałych i kosztownych procesów sądowych, często są skłonne do kompromisu, co daje kredytobiorcy szansę na poprawę swojej sytuacji finansowej.

Przystępując do negocjacji, kredytobiorca ma również możliwość uniknięcia kosztów prawnych związanych z ewentualnym procesem sądowym oraz szybszego rozwiązania problemu. Warto jednak pamiętać, że skuteczne negocjacje wymagają odpowiedniego przygotowania i przedstawienia mocnych argumentów, które przekonają bank do ustępstw.

Jak przygotować się do negocjacji ugody z bankiem w sprawie kredytu frankowego?

  1. Analiza umowy kredytowej – Pierwszym krokiem w negocjacjach z bankiem powinna być dokładna analiza umowy kredytowej. Warto zwrócić uwagę na kluczowe zapisy dotyczące mechanizmu przeliczania waluty, oprocentowania oraz ewentualnych klauzul abuzywnych. Znalezienie nieprawidłowości lub zapisów niezgodnych z prawem może być mocnym argumentem w negocjacjach.
  2. Ocena sytuacji finansowej – Przed przystąpieniem do rozmów z bankiem należy dokładnie przeanalizować swoją sytuację finansową. Warto przygotować zestawienie dochodów i wydatków oraz ocenić, jaka wysokość raty kredytowej będzie dla nas akceptowalna po ewentualnej ugodzie.
  3. Zebranie dokumentów – Do negocjacji z bankiem mogą być potrzebne różne dokumenty, w tym historia spłat kredytu, zaświadczenia o dochodach czy dokumenty potwierdzające trudną sytuację finansową (np. zwolnienie z pracy, problemy zdrowotne). Im więcej konkretów przedstawimy bankowi, tym większa szansa na pozytywny rezultat rozmów.
  4. Konsultacja z prawnikiem lub doradcą finansowym – Przed rozpoczęciem negocjacji warto skonsultować się z ekspertem, który pomoże przygotować strategię negocjacyjną oraz wskaże, które argumenty mogą być najbardziej przekonujące dla banku.

Jakie argumenty mogą pomóc w negocjacjach ugody z bankiem?

W trakcie negocjacji ugody z bankiem w sprawie kredytu frankowego warto przedstawić mocne argumenty, które przekonają bank do ustępstw. Oto kilka przykładów:

  • Klauzule abuzywne – Jeśli w umowie kredytowej znajdują się niedozwolone zapisy, można wskazać na ryzyko unieważnienia umowy przez sąd. Dla banku ugoda może być bardziej opłacalna niż ryzyko przegranej w sądzie.
  • Trudna sytuacja finansowa – Przedstawienie dokumentów potwierdzających utratę dochodów, problemy zdrowotne czy inne trudności życiowe może skłonić bank do zaproponowania korzystniejszych warunków spłaty kredytu.
  • Porównanie do innych ofert ugodowych – Jeśli inne banki proponują korzystniejsze ugody swoim klientom, warto o tym wspomnieć. Pokazanie, że warunki oferowane przez bank są mniej atrakcyjne, może skłonić go do zmiany propozycji.

Na co zwrócić uwagę przy podpisywaniu ugody z bankiem odnośnie kredytu frankowego?

Gdy bank zgodzi się na negocjacje, a strony osiągną porozumienie, konieczne będzie podpisanie aneksu do umowy kredytowej. Warto wtedy szczegółowo przeanalizować każdy zapis dokumentu, aby uniknąć niekorzystnych warunków.

Zwróć uwagę na:

  • Proponowany kurs przewalutowania – Upewnij się, że jest on korzystny i opiera się na realnym przeliczeniu zadłużenia.
  • Wysokość nowych rat kredytowych – Sprawdź, czy są one dostosowane do Twojej sytuacji finansowej i czy będą stałe przez cały okres kredytowania.
  • Ewentualne opłaty dodatkowe – Upewnij się, że ugoda nie wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów, takich jak prowizje czy opłaty manipulacyjne.
  • Możliwość wcześniejszej spłaty kredytu – Warto, aby umowa przewidywała taką możliwość bez dodatkowych opłat.

Krzysztof Skiba: Weekend zatrzymań – Nikt już nie jest nietykalny

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Polska przestała być pokojowym pieskiem do lizania lepkich łapek elit nie do ruszenia. ABW wreszcie zaczyna zamykać bez względu na status społeczny, majątek i układy polityczne. Teraz nie ma już taryfy ulgowej – jeśli politycy PO będą zamieszani w przestępstwa, Tusk wsadzi ich do pierdla bez wahania. Wreszcie państwo polskie przypomina silne Państwo, a nie partyjny Klub Towarzyski

Dariusz Matecki. Fot. youtube, Sejm

DO ZATRZYMANIA JEDEN KROK

Powiem Wam szczerze, że zaczynam być dumny z Polski. A dlaczego?

Bo Polska przestała być pokojowym pieskiem do lizania lepkich łapek elit nie do ruszenia. Zaczęły wreszcie obowiązywać prawa, które powinny dotyczyć wszystkich, a nie tylko biednej części społeczeństwa bez układów i szmalu na drogich adwokatów.

Oto tylko w ten weekend za kratki poszli: były dziennikarz TVN i celebryci oraz wielkie gwiazdy internetu (za nielegalne loterie), poseł PiS (nadużycia finansowe) i rektor uczelni z Częstochowy, powiązany z korupcyjnym układem w mieście. ABW wreszcie zaczyna zamykać bez względu na status społeczny, majątek i układy polityczne.

Zaczęto wreszcie zamykać nie tylko osoby nie do ruszenia, czyli z samego świecznika, ale także groźnych gangsterów, którym nawet zażyłe znajomości z kandydatem Nawrockim nie pomogły. Wzięto się także za buszujących po Polsce ruskich sabotażystów odpowiedzialnych za podpalenia i napady oraz niebezpieczne gruzińskie gangi. Wsadzani są już nie tylko wykonawcy, czyli narzędzia akcji sabotażowych w postaci przygłupich kiboli zwerbowanych przez internet, ale wreszcie przymknięto kilku organizatorów tych akcji i szpiegów.

Za rządów PiS wszystkie siły policyjne i służby specjalne były nakierowane na inwigilację przeciwników politycznych Ziobry i Jarosława. Supernowoczesne, drogie systemy podsłuchowe, takie jak Pegasus i Hermes, wykorzystywano do podsłuchiwania sędziów, dziennikarzy i nielubianych posłów. Te systemy, które kosztowały Polskę wiele milionów, nie posłużyły do wykrycia i przymknięcia ANI JEDNEGO gangstera. Nie złapano też przy ich użyciu ani jednego szpiega!

PiS-owska policja łapała jedynie gangi złodziei sznurowadeł, gdyż nie miała czasu na poważniejszych przestępców. Musiała ciąć konfetti na parady ministrów, rozstawiać barierki na spacerki smoleńskie Prezesa oraz chronić kota Jarosława i koszmarny pomnik schodków w Warszawie.

Symbolem policyjnych porządków za rządów Złajdaczonej Prawicy niech będą ataki na kobiety w trakcie demonstracji, łamanie rąk studentkom i bicie pałkami teleskopowymi dziewczyn z tęczowymi torbami.

Gwiazdą tej pokracznej policji za rządów tego politycznego Gangu Olsena niech będzie słynny komendant główny, który pomylił butelkę wódki z granatnikiem. Ten pajac wpisał się w policyjne kroniki światowe, bo to był pierwszy w historii pies, który rozje… własną budę.

Teraz nie ma już taryfy ulgowej. I to stało się dla wszystkich jasne, że jeśli jacyś politycy PO będą związani z procederem przestępczym, Tusk wsadzi ich do pierdla bez wahania. Wreszcie państwo polskie przypomina silne Państwo, a nie partyjny Klub Towarzyski czy Stowarzyszenie Lokajów Elity.

Dlatego Zbigniew Zerro miał ostatnio kłopoty ze szczęką, która drżała mu ze strachu jak stara plandeka na rozklekotanej ciężarówce. Oni wszyscy wiedzą, co nabroili i że będą za to siedzieć.

Gdy tylko Duduś przestanie być prezydentem, a pałac prezydencki meliną dla ukrywających się zbiegów, taki weekend zatrzymań jak ostatnio będzie nam serwowany co tydzień.

Krzysztof Skiba

 


Musk odpowiedział na wpis Radosława Sikorskiego: Bądź cicho, mały człowieczku

Niedzielny wpis SSpór o system Starlink, technologiczny filar ukraińskiego frontu, rozgrzewa scenę międzynarodową. Elon Musk rzuca groźby, Radosław Sikorski stawia na swoim, a Marco Rubio przypomina o wdzięczności. Jak rozwinęła się ta dyplomatyczno-technologiczna saga? Przyglądamy się krok po kroku.ikorskiego rozgrzewa dyskusję.

Fot. X

Spór o system Starlink, technologiczny filar ukraińskiego frontu, rozgrzewa scenę międzynarodową. Elon Musk rzuca groźby, Radosław Sikorski stawia na swoim, a Marco Rubio przypomina o wdzięczności. Jak rozwinęła się ta dyplomatyczno-technologiczna saga? Przyglądamy się krok po kroku.

Luty 2025: Niepokój narasta

Wszystko zaczęło się w lutym 2025 roku, gdy plotki o zmianie polityki USA wobec Ukrainy zdominowały nagłówki. 22 lutego minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski postanowił przeciąć spekulacje. „Polska kupiła Starlinki dla Ukrainy i płaci za ich abonament. Nie wyobrażam sobie zerwania tej umowy” – napisał na platformie X.

Jego słowa były reakcją na doniesienia Reutersa, które sugerowały, że Stany Zjednoczone mogą wycofać się ze wsparcia technologicznego dla Kijowa w ramach nacisku na negocjacje z Rosją. Polska, finansując usługę SpaceX kwotą rzędu 50 milionów dolarów rocznie, nie zamierzała stać z boku, gdyby plotki okazały się prawdą.

Marzec 2025: Musk wchodzi na scenę

Napięcie eksplodowało na początku marca, gdy USA oficjalnie wstrzymały pomoc wojskową dla Ukrainy – decyzja ogłoszona 3 marca przez administrację Donalda Trumpa po burzliwym spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim. W tym gorącym klimacie Elon Musk odpalił twitterową bombę. „Jeśli wyłączę Starlink, cały front upadnie” – napisał na X, przypominając, że jego satelity są dla Ukrainy jak tlen dla płuc. Dodał: „Mam dość tej rzezi i zastoju. Ukraina i tak przegra. Czas na pokój”. Te słowa zabrzmiały jak groźba i wywołały lawinę reakcji.

Sikorski: Polska nie odpuści

W niedzielę, 9 marca, głos zabrał Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych. „Starlinki dla Ukrainy opłaca polskie Ministerstwo Cyfryzacji – około 50 milionów dolarów rocznie” – przypomniał na X. Nie owijał w bawełnę: „Grożenie ofierze agresji jest nieetyczne. Jeśli SpaceX okaże się niewiarygodne, znajdziemy innych dostawców”. Sikorski wysłał jasny sygnał – Polska nie tylko płaci rachunki, ale i nie ugnie się pod presją Muska. To był moment, w którym spór przeszedł z technologicznego na dyplomatyczny ring.

Musk kontratakuje: „Cicho, mały człowieczku”

Elon Musk nie byłby sobą, gdyby odpuścił. „Bądź cicho, mały człowieczku. Płacisz ułamek kosztów. Nie ma zamienników dla Starlink” – odpisał Sikorskiemu na X. Musk wyraźnie chciał podkreślić, że to on trzyma technologiczne stery, a Polska, mimo finansowego wkładu, gra w tej układance drugorzędną rolę.

Rubio: „Podziękujcie, zamiast krytykować”

Tego samego dnia, 9 marca, do gry wkroczył Marco Rubio, amerykański sekretarz stanu. „Nikt nie groził odcięciem Starlinka” – napisał na X, próbując ostudzić emocje. Ale zaraz dorzucił: Podziękujcie, bo bez Starlinka Ukraina dawno by poległa, a Rosjanie staliby pod polską granicą”. Rubio stanął w obronie Muska i amerykańskiego wsparcia, sugerując, że krytyka ze strony Sikorskiego jest nie na miejscu.

Starlink: Technologia, która waży losy wojny

Dlaczego ten spór budzi takie emocje? Starlink, aktywny w Ukrainie od 2022 roku, to nie zwykły internet – to krwioobieg militarnej komunikacji: od dronów po systemy rozpoznawcze. Bez niego front mógłby się załamać, co czyni groźby Muska czymś więcej niż twitterową retoryką. Polska, jako główny sponsor usługi, ma prawo czuć się w tej grze kluczowym graczem – ale Musk przypomina, że technologia wciąż należy do niego.

Plan B na horyzoncie?

W tle toczy się cicha rozgrywka. Bloomberg donosi, że Unia Europejska rozmawia z francuskim operatorem Eutelsat o alternatywie dla Starlinka. Czy Europa przygotowuje się na scenariusz, w którym Musk zrealizuje swoje groźby? Na razie to tylko rozmowy, ale pokazują, że sojusznicy Ukrainy nie chcą być zdani na łaskę jednego człowieka.

Czy Musk odetnie kabel? Czy Europa znajdzie plan B? Na razie scena jest rozgrzana, a kolejny akt tej sagi – tuż za rogiem.

 DF, thefad.pl

 


Amerykański ekspert: Trump gardzi Europą i chce sojuszu z Putinem

Jacek Lepiarz

Amerykański politolog John Mearsheimer uważa, że rząd USA chce „wziąć rozwód” z Europą i poprawić relacje z Rosją, aby skupić się na rywalizacji z Chinami. Wątpi też w skuteczność art. 5 NATO.

Fot. screenshot, youtube

„Rząd Trumpa zamierza gruntownie zmienić stosunki z europejskimi sojusznikami i wyprowadzić Stany Zjednoczone z NATO” – powiedział Mearsheimer w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”. Jego zdaniem celem prezydenta USA jest poprawa relacji z Rosją.

Według Mearsheimera art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego „nigdy tak naprawdę nie oznaczał”, że Ameryka automatycznie użyje siły militarnej w przypadku ataku na inny kraj NATO, „choć niemal wszyscy wychodzili z takiego założenia”.

Art. 5 fikcją?

Jak wyjaśnił politolog, taka narracja była konieczna w czasie zimnej wojny, gdy Niemcy pełniły rolę państwa frontowego. „Niemcy nie miały broni atomowej i obawiały się, że Amerykanie nie użyją bomby, by ich bronić. Dlatego Stany Zjednoczone stworzyły wrażenie, że w każdym razie to zrobią” – tłumaczy Mearsheimer.

W rzeczywistości jednak nie podjęłyby takiego kroku – podkreślił, powołując się na wypowiedzi byłego sekretarza stanu Henry’ego Kissingera oraz byłego sekretarza obrony Roberta McNamary.

Na pytanie, czy Ameryka dziś broniłaby Estonii lub Łotwy, Mearsheimer odpowiedział: „Obecnie USA prawdopodobnie przyszłyby krajowi bałtyckiemu z pomocą. Ale determinacja w tym zakresie gwałtownie maleje. Nie jestem pewien, czy za pięć lat gwarancje sojusznicze będą jeszcze obowiązywały”.

Trump i Vance gardzą Europejczykami

„Trump i Vance gardzą Europejczykami” – ocenił politolog. W 2017 roku Trump dążył do radykalnej zmiany w polityce wobec Chin oraz poprawy relacji z Rosją, zwłaszcza z Władimirem Putinem. Podczas pierwszej kadencji nie udało mu się zrealizować drugiego celu, ale teraz zamierza to nadrobić.

Fot. screen shot / YouTube, Donald Trump

Zdaniem Mearsheimera obecność USA w NATO, które dbały o bezpieczeństwo Europy, umożliwiła jej rozkwit. Wycofanie się Ameryki oznaczałoby nasilenie sił odśrodkowych. „Rząd Trumpa chce rozwodu z Europą” – podkreślił.

Rozmowa telefoniczna Trumpa z Putinem 12 lutego, wystąpienie Pete’a Hegsetha w Brukseli oraz przemówienie J.D. Vance’a w Monachium są, według politologa, dowodem na „radykalny zwrot” w polityce wobec Europy. „To wszystko było dobrze przemyślane i miało na celu upokorzenie Europejczyków” – dodał.

Rosja nie stanowi zagrożenia

Mearsheimer uważa, że obawy przed rosyjskim podbojem Europy są nieuzasadnione. „Kto na chłodno ocenia rosyjski potencjał, dojdzie do wniosku, że Rosja nie stanowi poważnego zagrożenia dla Niemiec” – stwierdził.

Zdaniem politologa wojna z Gruzją i obecny konflikt w Ukrainie są wynikiem rozszerzenia NATO, a nie rzekomego imperializmu Putina. Jego zdaniem Putin nie jest w stanie podbić całej Ukrainy, nie mówiąc już o innych krajach Europy Wschodniej.

Mearsheimer przypomniał, że sprzeciwiał się rezygnacji Ukrainy z broni atomowej i odradzał Kijowowi starania o członkostwo w NATO. „Gdyby Ukraina mnie wtedy posłuchała, prawdopodobnie do dziś byłaby nienaruszona” – powiedział.

Trump dąży do tego, by Rosja była po jego stronie, a nie po stronie Chin. Jego zdaniem rozszerzenie NATO popchnęło Rosję w ramiona Pekinu. „Trump próbuje obecnie skłonić Rosję do przyjęcia neutralnej pozycji albo przeciągnąć ją na swoją stronę” – ocenił Mearsheimer.

Według politologa Trump powinien ogłosić Europejczykom, że amerykańscy żołnierze pozostaną na kontynencie tak długo, jak długo kraje europejskie nie będą handlować z Chinami i przekazywać im nowoczesnych technologii. „Jeśli Amerykanie wycofają się z Europy, utracą kluczowy instrument nacisku” – ostrzegł Mearsheimer w rozmowie z „Der Spiegel”.

Kim jest John Mearsheimer?

John Mearsheimer to amerykański politolog, wykładowca akademicki i twórca teorii realizmu ofensywnego. Jego ostatnie publikacje to Wielkie złudzenie. Liberalne marzenia a rzeczywistość międzynarodowa (2021) oraz Jak myślą państwa? Racjonalność w polityce zagranicznej (2023).

 REDAKCJA POLECA

 

 

script type=’text/Javascript’>

Greenland Elections: American Future, Danish Loyalty, or Independence?

Rikard Jozwiak

ikard Jozwiak is the Europe editor for RFE/RL in Prague, focusing on coverage of the European Union and NATO. He previously worked as RFE/RL’s Brussels correspondent, covering numerous international summits, European elections, and international court rulings. He has reported from most European capitals, as well as Central Asia.

Normally the elections for the 31-member Inatsisartut, the parliament of Greenland, would get scant attention. The world’s biggest island, with a population of just 60,000, is rarely in the news.

Fot. Annie Spratt / Unsplash

That changed in January, when incoming US President Donald Trump expressed an interest in taking control of the strategically located and resource-rich territory.

The move sent shockwaves throughout Europe, notably for fellow NATO ally Denmark, to which Greenland in fact belongs. (While Copenhagen oversees foreign and monetary policy, Greenlanders control most domestic issues.)

That has meant all eyes will now be on the March 11 elections, called by Greenland’s prime minister, Mute Egede, after Trump’s pronouncements. And while regular domestic issues are part of the election campaign, the overriding issue is clear: Go American, stay Danish, or aim for independence?

To be clear, most Greenlanders don’t want to become American, and none of the five parties in parliament is advocating for it. Along with Danish Prime Minister Mette Frederiksen, Egede has made clear that Greenland — which is an autonomous territory in the Kingdom of Denmark — is not for sale and that only Greenlanders can decide its future. Interestingly, the parliament recently passed a law banning both anonymous and foreign donations in the election campaign.

But what if an offer they can’t refuse comes their way? The United States first expressed an interest in the island in the 19th century, and the territory is actually closer to North America than the European continent. Greenland’s security is already guaranteed by virtue of an US air base in the north.

And the Arctic is certainly not off-limits for the major powers. Both China and Russia are active in the region, not only for the region’s lucrative rare earth materials but also due to warmer temperatures melting sea ice and opening up lucrative trade routes. Even if the island doesn’t become American anytime soon, there could be some sort of free trade or association deal with Washington in the future.

Then again, the Greenlanders can be a conservative bunch. Where others may see lucrative business opportunities, many of them see a homeland that should be preserved. Only two mines currently exist in Greenland, and the last election, in 2021, was dominated by the popular decision to limit oil and gas exploration and ban the mining of uranium.

It is here where Denmark comes into the picture. Three of the five political parties want independence from Denmark, including Prime Minister Egede’s left-wing Community of the People party, which finished first four years ago and is likely to finish on top again.

The same is true for the ruling party’s current coalition partner, the social-democrat Forward party, which aims to finish second. The liberal Democrats party, which prefers to remain in a union with Denmark, is also doing well in recent polls and could well complicate any coalition-building and the direction Greenland will eventually take.

While most Greenlanders say they want independence, they also want to maintain their living standards. For that the territory is largely dependent on Denmark. Loyal to the Danish crown since 1814, 50 percent of Greenland’s exports go to Denmark and 60 percent of its imports are from Denmark.

Half of the population works in the public sector, which Copenhagen to a large degree finances via grants. And to boost security across the island, the Danish government last month pledged 2 billion euros ($2.16 billion) to improve its Arctic defenses.

There is a commission in Greenland working on what a possible divorce from Denmark would look like, but essentially it would require three steps.

Firstly, there would have to be a deal with Copenhagen on what separation would look like; secondly, there would have to be a positive result in a Greenland-wide referendum on independence; and finally, the Danish parliament would need to green-light the whole endeavor.

The pro-independence parties want a referendum to take place sometime during the next four-year mandate, but, given the uncertainties surrounding the territory, that certainly doesn’t look like it will happen in 2025.

RFE By Rikard Jozwiak

 


Donald Trump i radzieckie służby specjalne: szpiegowska zagadka czy polityczna fikcja?

Czy Donald Trump mógł być pionkiem w rękach radzieckiego KGB? Od dekad spekulacje o jego powiązaniach z sowieckimi służbami specjalnymi rozpalają wyobraźnię mediów, historyków i zwykłych obywateli. Od małżeństwa z czeską modelką, przez moskiewskie negocjacje, po tajemnicze kontakty biznesowe – historia ta brzmi jak scenariusz filmu szpiegowskiego. Prześledźmy, co kryje się za tymi teoriami i jakie ciekawostki rzucają nowe światło na sprawę.

Fot. screenshot, youtube

Początki: od Pragi do Moskwy

Spekulacje o zainteresowaniu Trumpem ze strony KGB sięgają 1977 roku, kiedy 31-letni biznesmen poślubił Ivanę Zelníčkovą, czeską modelkę i sportsmenkę. Jurij Szwiec, były major KGB, który po ucieczce do USA stał się głośnym komentatorem, twierdzi, że małżeństwo to zwróciło uwagę sowieckich służb. Ivana, jako obywatelka kraju bloku wschodniego, która swobodnie podróżowała do USA i Europy Zachodniej, mogła być postrzegana przez służby jako potencjalne źródło informacji.

Odtajnione w 2016 roku dokumenty czechosłowackiej służby bezpieczeństwa (StB) ujawniają, że Trump i jego żona byli monitorowani w latach 70. i 80. – zarówno podczas wizyt w Czechosłowacji, jak i w USA. Co więcej, istnieją doniesienia, że StB mogła współpracować z KGB, zbierając dane o ambicjach politycznych i biznesowych Trumpa, widząc w nim przyszły obiekt zainteresowania.

Dekadę później, w lipcu 1987 roku, Trump po raz pierwszy odwiedził Moskwę. Oficjalnie chodziło o omówienie budowy luksusowego hotelu Trump Tower w stolicy ZSRR – projekt, który nigdy nie został zrealizowany. Wizytę zorganizowała państwowa agencja Intourist, kontrolowana przez KGB, przy wsparciu najwyższych szczebli radzieckiej dyplomacji. Jak podaje „Politico”, Trumpowi towarzyszyli sowieccy „opiekunowie” – od kierowców po personel hotelowy – co było standardem wobec prominentnych gości z Zachodu. Niektórzy spekulują, że w jego pokoju w hotelu National mogły znajdować się podsłuchy czy kamery, a celem było nawiązanie bliższych relacji z ambitnym Amerykaninem.

„Krasnov” – kryptonim, który wstrząsnął światem

W 2021 roku Szwiec wysunął sensacyjną tezę, że Trump był „idealnym celem” dla KGB – człowiekiem, którego próżność i ambicje czyniły podatnym na manipulację. Według byłego agenta, Trump został zwerbowany pod pseudonimem „Krasnov” podczas wizyty w 1987 roku, stając się nieświadomym aktywem do szerzenia chaosu na Zachodzie.

W marcu 2025 roku podobne rewelacje przedstawił Alnur Mussajew, były szef kazachskiego wywiadu, twierdząc, że Trump był „monitorowany non-stop” w Moskwie, a KGB mogło stosować tzw. „honey traps” – technikę szpiegowską polegającą na uwodzeniu celu przez agentów wywiadu w celu zdobycia kompromitujących materiałów lub cennych informacji.

Co to są „honey traps”?

„Honey trap” (dosł. „pułapka na miód”) to metoda stosowana przez służby wywiadowcze, polegająca na wykorzystaniu atrakcyjnych agentów lub agentek do uwiedzenia osoby będącej celem operacji. Tego rodzaju pułapki mogą prowadzić do zdobycia kompromitujących materiałów, które następnie są używane do szantażu lub wymuszania współpracy. W czasach zimnej wojny „honey traps” były stosowane przez KGB i Stasi wobec zachodnich polityków, dyplomatów oraz biznesmenów.

Spekuluje się, że podczas wizyty Trumpa w Moskwie w 1987 roku KGB mogło próbować tej taktyki. Teoria ta budzi jednak wątpliwości. Historycy wskazują, że w latach 80. KGB miało trudności z rekrutacją Amerykanów – odtajnione dokumenty pokazują, że agencja wolała bardziej prominentne figury polityczne niż początkujących biznesmenów. Mimo to pseudonim „Krasnov”, jak twierdzi Szwiec, stał się symbolem spekulacji, pojawiając się na transparentach podczas protestów w Europie w 2025 roku.

Biznes z Rosją: złote interesy czy szpiegowska gra?

W latach 80. i 90. Trump intensywnie budował sieć kontaktów z rosyjskimi oligarchami. W 2008 roku Trump sprzedał apartament w Trump Tower rosyjskiemu oligarsze Dmitrijowi Rybołowlewowi za rekordowe 95 milionów dolarów. To jedna z wielu transakcji, które stały się przedmiotem spekulacji.

W 2005 roku Trump zorganizował w Nowym Jorku imprezę dla Arkadija Rotenberga, bliskiego przyjaciela Władimira Putina. Jego syn, Donald Jr., w 2008 roku powiedział: „Rosjanie stanowią znaczną część naszych klientów”, słowa, które później stały się pożywką dla teorii spiskowych.

Raport Steele’a: plotki, fakty i skandale

W 2016 roku świat obiegł „raport Steele’a”, sporządzony przez byłego agenta MI6 Christophera Steele’a. Sugerował, że Rosja posiada „kompromitujące materiały” na temat Trumpa, w tym nagrania z jego wizyt w Moskwie w późniejszych latach. Choć plotki o ekscesach w hotelu Ritz-Carlton w 2013 roku zdominowały nagłówki, to wizyta z 1987 roku pozostaje punktem wyjścia dla teorii o długoletnich związkach z Kremlem. Niektóre elementy raportu – jak spotkanie z Natalią Weselnicką w 2016 roku – znalazły potwierdzenie, ale większość zarzutów pozostała w sferze domysłów.

Mueller i cień podejrzeń

Śledztwo Roberta Muellera (2017–2019) miało rozwiać wątpliwości. Ujawniło dziesiątki kontaktów między sztabem Trumpa a Rosjanami, w tym niesławne spotkanie w Trump Tower z Weselnicką, która obiecywała „brudy” na Hillary Clinton. Mueller nie znalazł jednak dowodów na spisek z Kremlem ani na związki z KGB z lat 80. Trump nazwał raport Steele’a „fake newsem”, ale nigdy nie odniósł się szczegółowo do podróży do Moskwy sprzed dekad.

2025: przeszłość wraca jak bumerang

W marcu 2025 roku, podczas drugiej kadencji, temat KGB znów nabrał tempa. Według „Daily Mail”, Trump miał sugerować, że Ukraina ponosi częściową odpowiedzialność za konflikt z Rosją – co spotkało się z ostrą krytyką. Europejskie media, np. „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, pisały o „agenturalnym zachowaniu” Trumpa, a w Londynie protestujący przed ambasadą USA, nawiązując do spekulacji Szwieca, nazwali go „Prezydentem Krasnovem”. Wzrost wartości rubla po zaprzysiężeniu Trumpa niektórzy analitycy przypisują oczekiwaniom dotyczącym jego polityki wobec Rosji, choć brak na to bezpośrednich dowodów.

Tajemnica za zasłoną Kremla

Historia powiązań Trumpa z KGB to mozaika pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. Od monitoringu StB i rewelacji Szwieca, przez raport Steele’a, po biznesowe flirty z oligarchami – brak niezbitych dowodów każe traktować te opowieści jako polityczną fikcję z nutą szpiegowskiego romantyzmu. Czy Trump był świadomym agentem, nieświadomym pionkiem, czy po prostu biznesmenem w złym miejscu i czasie? Archiwa Moskwy milczą, a dezinformacja – specjalność KGB – wciąż zaciera granicę między prawdą a mitem. Pozostaje nam snuć domysły i czekać, aż historia ujawni swoje karty.


DF, thefad.pl / Źródło: Jurij Szwiec, wywiady i wypowiedzi, m.in. „The Guardian”, 29 stycznia 2021; „American Kompromat” Craiga Ungera, HarperCollins, 2021 ; „Politico”, artykuły o wizycie Trumpa w Moskwie w 1987 roku ; Odtajnione dokumenty StB, Wikipedii ; Raport Roberta Muellera, Departament Sprawiedliwości USA, 2019. ; „Raport Steele’a”, Christopher Steele, 2016.


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję