Szukaj w serwisie

×

Krzysztof Skiba: Polska na dopalaczach

Z każdym dniem polska polityka coraz bardziej przypomina widowisko z pogranicza kabaretu, burdy i bajki. Jarosław Kaczyński, broniąc kibolskich bijatyk, z rozrzewnieniem wspomina, że jego brat Lech Kaczyński też brał udział w ustawkach — na przykład w lesie, gdy był na grzybach, bił się z myślami, bo nie rozróżniał maślaka od prawdziwka. Tymczasem do gry wraca Jacek „Ściema” Kurski, znudzony już szwendaniem się między nogami Prezesa na poziomie jamnika. Równolegle Karol Nawrocki, kandydat na prezydenta, zbiera poparcie od Józsefa Szájera — konserwatysty, który światową sławę zdobył uciekając nagi po rynnie z gejowskiej orgii. Wszystko to dzieje się, gdy media przypominają, że Nawrocki sam brał udział w ustawkach, a jego towarzysze mają na koncie tortury, bejsbole i maczety. Polska rzeczywistość balansuje gdzieś między groteską a halucynacją.

Fot. Dariusz Frach, thefad.pl

LECH NA USTAWKACH

Jarosław Kaczyński, broniąc kibolskich bijatyk, ujawnił, że jego brat Lech Kaczyński w czasach szalonej młodości też brał udział w ustawkach. Na przykład, gdy był w lesie na grzybach, bił się z myślami, bo nie rozróżniał maślaka od prawdziwka. Robił też ustawki w pałacu prezydenckim, gdy seryjnie ustawiał opróżnione przez siebie butelki po winie na stole. A gdy obaj dorabiali się z Jarosławem, to wiele ustawek przeprowadzili w trakcie przetargów w spółkach Skarbu Państwa.

DOBRANOCKA DLA DOROSŁYCH

Dobra wiadomość dla miłośników bajek dla dzieci. Wraca Jacek „Ściema” Kurski, bo ma już dosyć szwędania się między nogami Prezesa na poziomie jamnika. Aktywnie wspiera Karola Alfonsa Nawrockiego nie tylko dobrą radą, bo chce zlikwidować obecne bezrobocie wśród przypadkowych przechodniów w TVP.

POPARCIE PO WĘGIERSKU

Rośnie poparcie dla Karola Nawrockiego… na Węgrzech. Z dobrym słowem o kandydacie PiS wystąpił eurodeputowany Fideszu József Szájer. Tak, to ten sam orędownik konserwatywnych wartości, co w czasie pandemii brał udział w słynnej na cały świat gejowskiej orgii w Brukseli.
Gdy pojawiła się policja zwabiona głośną muzyką i jękami rozkoszy, eurodeputowany József uciekał nagi po rynnie. Taka bezkompromisowa postawa Szájera wzbudziła podziw na całym świecie. Prawicowi politycy nawet na gejowskich orgiach pamiętają o wartościach rodzinnych i spuszczają się tylko po rynnie, dzwoniąc jajami o blachę w rytmie czardasza.

WYROKOWCY GENTLEMANI

Media ujawniły, kim byli szacowni gentlemani biorący udział w głośnej ustawce Lecha Poznań i Lechii Gdańsk, której uczestnikiem był dzisiejszy kandydat na prezydenta Karol Nawrocki. Wielu z nich to kryminaliści, gangsterzy, skazywani za handel narkotykami, torturowanie kobiet, sutenerstwo, pobicia z udziałem bejsboli i maczet oraz napady. Zdaniem wybitnego prawnika i strażnika konstytucji Andrzeja „Długopisa” Dudy, ci ludzie to szlachetni panowie stosujący zasady gentleman’s agreement.

ABSENCJA NA BIJATYCE

Kibole angielskiego klubu Chelsea zdemolowali centrum Wrocławia po meczu z konkurencyjną drużyną. Sporym zaskoczeniem jest fakt, że w bijatykach nie wziął udziału ich wielki fan Karol Nawrocki, który obok tatuaży Lechii Gdańsk ma na cyckach także tatuaże właśnie tego angielskiego klubu. Niestety, Karol Nawrocki nie mógł wziąć chwilowo udziału w rozróbie, bo miał spotkanie z emerytami w sprawie kawalerek.

Krzysztof Skiba

 


Skiba o Nawrockim: Mocz lepszy niż piwo, życiorys brudniejszy niż klatka pawianów

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Kandydat na prezydenta Karol Nawrocki przeszedł szereg osobliwych testów, mających rzekomo potwierdzić jego gotowość do objęcia najwyższego urzędu w państwie. Test moralności w nocnym klubie, test moczu z udziałem posłów, a nawet test ciążowy – to tylko niektóre z absurdalnych prób, które miały zdyskredytować oskarżenia kierowane wobec niego. Jednak jedno pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi: dlaczego ani on, ani jego sztab nie zdecydowali się na pozew w trybie wyborczym przeciw mediom, które zarzucają mu udział w procederze sutenerstwa? Milczenie w tej sprawie może być bardziej wymowne niż jakikolwiek test.

Mocz lepszy niż piwo Mentzena, test ciążowy zaliczony na piątkę, życiorys czystszy niż klatka pawianów po porannej orgii. Karol Nawrocki, kandydat na prezydenta, według własnego otoczenia zdał wszystkie możliwe testy – od moralności po prawo jazdy dla niewidomych. Problem w tym, że wciąż nie odpowiedział na jedno zasadnicze pytanie: dlaczego nie pozwał mediów, które zarzucają mu współpracę z gangiem sutenerów? Skoro tego nie zrobił, to może naprawdę był tylko „seks konduktorem” – kimś, kto sprawdza bilety klientom i wprowadza panienki do hotelu. A jeśli tak, to pytanie nie brzmi już, czy ma coś do ukrycia, tylko dla kogo dziś naprawdę pracuje.

Fot. thefad.pl

SEKS KONDUKTOR

Kandydat na prezydenta pan Karol Nawrocki przeszedł szereg testów, aby uspokoić swoich wyborców.

  1. TEST MORALNOŚCI. Został przeprowadzony w klubie nocnym Pieścidełko i wypadł znakomicie. Potwierdza to sekretarka z IPN oraz co najmniej dwie uliczne pucie. Certyfikat moralności dla kandydata wsparł swoim autorytetem także organizator słynnej orgii na plebanii w Dąbrowie Górniczej oraz proboszcz z Drobina, ksywa „trup w parafii”.
  2. TEST MOCZU. Mocz Nawrockiego jest lepszy niż piwo Mentzena – potwierdził znany moczopij, poseł Matecki. Inny polityk PiS, Ryszard Czarnecki, potwierdził, że na moczu kandydata mógłby chińskim motorowerem zajechać dalej niż do Brukseli. O jakości moczu Karola Nawrockiego świadczy też fakt, że został przeprowadzony w nieczynnym o tej porze punkcie Diagnostyka w Rzeszowie.
  3. TEST CIĄŻOWY. Ten test, podobnie jak inne, przyszły prezydent zdał na piątkę. Okazuje się, że z jego obciążeniami i fantazją jest w stanie urodzić nawet pięcioraczki.
  4. TEST NA PRAWO JAZDY DLA NIEWIDOMYCH. Ten test udowodnił, że wybraniec Jarosława może kierować krajem tylko z zawiązanymi oczami, gdyż i tak wszystkie instrukcje będzie dostawał z siedziby PiS na Nowogrodzkiej.
  5. TEST BIAŁEJ RĘKAWICZKI. Potwierdził, że życiorys kandydata jest tak czysty, jak klatka pawianów po porannej orgii i nie ma się czego czepiać.

Drodzy Państwo! To były oczywiście żarty, a teraz na serio. Nikt nie rozumie, dlaczego kandydat Nawrocki nie podał do sądu mediów oskarżających go o bycie sutenerem. W trybie wyborczym wyjaśnienie sprawy trwałoby bardzo szybko, a media – jeśli by kłamały – musiałyby zapłacić milionowe odszkodowania.
Jasne jest, że skoro tego nie zrobił ani sztab wyborczy Karola, ani on sam, to znaczy, że to jest po prostu prawda. A to oznacza także, iż człowiek, który chce być prezydentem naszego kraju, nie tylko znał się z gangsterami, ale był członkiem ich gangu.

Pracował w najniższej hierarchii jako seks konduktor, który sprawdza bilety klientom, czas panienkom i je wprowadza do hotelu. Pomijając aspekt moralny i estetyczny, to jest jeszcze sprawa najtrudniejsza. Skoro pracował z gangsterami, to jest groźba, że jako prezydent może być przez nich szantażowany.

Tak naprawdę wszyscy myśleliśmy, że Nawrocki chodzi na smyczy Pana Prezesa. A on chodzi na smyczy gangsterów, którzy znają jego tajemnice. Dopuszczenie tego człowieka do najwyższego urzędu w państwie jest jednoznaczne ze zgodą na przejęcie struktur państwa polskiego przez kryminalistów.

Krzysztof Skiba

 


Krzysztof Skiba: Kibol prezydentem, diler selekcjonerem. Polska na dopalaczach

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Kibol prezydentem, diler selekcjonerem. Była Polska Piastów, była Polska Jagiellonów — teraz nadszedł czas Polski Na Dopalaczach. Ustawki kiboli staną się nie tylko legalne, ale awansują do rangi sportu narodowego. Lanie po ryju rozwiąże wiele problemów, z którymi przez lata nie można było sobie poradzić. Zamiast sądu — mordobój. Zamiast debaty — napie*dalanko

SKOK W DÓŁ

Nadchodzą wreszcie dobre czasy dla bandyterki. Gdy prezydentem zostanie Karol Nawrocki, to ustawki kiboli staną się nie tylko legalne, ale awansują do rangi sportu narodowego.

Fot. thefad.pl

Spory nie będą rozstrzygane przez sądy, ale właśnie w formie modułowego mordobicia na kastety, maczety i kije bejzbolowe. Lanie po ryju rozwiąże wiele problemów, z którymi przez lata nie można było sobie poradzić.

Takie ustawki jak: turyści kontra łupiący ich górale, fryzjerzy kontra łysi, mieszkańcy Torunia od lat pałający wzajemną niechęcią do Bydgoszczy, czy Sosnowiec kontra Ślązacy, albo emeryci kontra ZUS, będą odbywać się na stadionie narodowym.

Ustawki kibolskie przeniosą się do Pałacu Prezydenckiego i będą transmitowane przez TVP. Powstanie liga ustawek sponsorowana przez Totalizatora Sportowego.

Także skomplikowane spory rodzinne będzie można rozwiązywać przy pomocy wzajemnej kopaniny. Po cholerę procesować się z rodziną żony o majątek, jak można ją pobić?

Te najbardziej zabawne i aranżowane bijatyki, typu Wielki Wpiedol Teściowych Mazowsza*, czy bójki weselne z cyklu Stryj Dostał w Ryj, będą jako hity pokazywane w kanałach komediowych.

Przed walkami wszyscy uczestnicy dostaną legalne już działki kokainy, amfy czy prezydenckiego snusa, aby rozjebać sobie zdrowo mózgi i zdopingować się do walki. Była Polska Piastów, była Polska Jagiellonów, teraz nadszedł czas Polski Na Dopalaczach.

Sędziami i komentatorami tych pysznych widowisk będą znani kryminaliści przeszkoleni w zabawnej gadce przez redaktora Stanowskiego. Komentator Robert Mazurek wygłosi przezabawny wykład o tym, że królową sportu w Polsce już dawno nie jest lekkoatletyka, tylko zdrowe, polskie napie*dalanko.

Ustawki wypchną z areny sportowej nudne i wysoce szkodliwe dyscypliny. Skoki w dal czy skoki w zwyż zostaną zdelegalizowane, gdyż źle się w Polsce będą kojarzyć, bo każdy tutaj musi nad Wisłą uprawiać zbiorowy skok w dół. I to najlepiej do ciemnej, pustej dziury.

Z biegów będą dozwolone tylko biegi po jałmużnę i zasiłki. Rzut kulą będą mogli uprawiać tylko ludzie chodzący o kulach, za to rzut dyskiem zrobi się przymusowo wszystkim obywatelom, aby złamać im kręgosłupy.

Prawdziwym królem polskiego sportu będzie ogłoszony Jarosław Kaczyński, który dzięki Dudzie i Nawrockiemu zostanie mistrzem biegu przez płotki.

Krzysztof Skiba 


Relacja z marszu: wściekłość, pogarda, prowokacje – Adam Mazguła o Polsce na skraju przemocy

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie dajmy z Polski i ze swojej wolności zrobić łupu zdobycznego mafii i Kremla. Kiedy po marszu zajechaliśmy do przydrożnego zajazdu, okupowali go zacięci i naładowani złością ludzie z napisami „Polska” i „Nawrocki”. Przepaść kulturowa, chamstwo bezkarne i agresja kazały im atakować. My – wspólnota ludzi życzliwych i wolnych – powstrzymaliśmy się od reakcji, bo wiemy, że chodzi o coś więcej niż prowokację.

Kiedy po marszu zajechaliśmy na posiłek do przydrożnego zajazdu, okupowali go zacięci i naładowani złością na naszą obecność ludzie z napisami „Polska” i „Nawrocki” na koszulkach.

– Ło! Peło przyjechało! – usłyszeliśmy na powitanie.
– Co tam zdrajcy u rudego? Niemieckie ścierwo! – prowokowali.

Nie reagowaliśmy, co uznali za oznakę słabości, i kontynuowali swoje łajdactwa. W końcu jakiś dureń w mundurze nieokreślonej służby wrzasnął do dwóch atrakcyjnych kobiet naszej grupy:
– O! Niemieckie ku*wy też są!

Kilku z naszych rzuciło się w jego stronę, ale jak szybko ruszyli, tak szybko zaniechali reakcji na prowokację po powstrzymujących gestach całej grupy. Przeszliśmy w bólu powstrzymywania się od reakcji. Jednak ruch w ich kierunku natychmiast wywołał refleksję. Zamilkli.

Ustawiliśmy się w kolejce po jedzenie. Po chwili podszedł bez kolejki najbardziej agresywny przedstawiciel „prawdziwych Polaków” i zwraca się do ekspedientki:
– Kochaniutka, tak bez kolejeczki, wódeczkę poproszę.
– Wódeczkę? Proszę, ale na koniec kolejki – zaprotestowali stający w kolejce i pokazali mu gest kciuka do tyłu, znany z wyborów, wykonany przez młodego człowieka Kaczyńskiemu, który chciał głosować bez kolejki…

To ich zaskoczyło i odeszli, mrucząc coś pod nosem. Dali sygnał swojej grupie i udali się do swojego autobusu.

Przepaść kulturowa wiejskich cwaniaczków, chamstwo bezkarne, agresja dla obrony przemysłu pogardy i propagandy Kaczyńskiego kazały im atakować, bo przecież zawsze mogli robić to bezkarnie.

Tymczasem wcześniej targowickie biuro PiS-archeo wspierało w Warszawie reklamę przemysłu przemocy, oszustwa oraz uzależnienia od narkotyków i używek. Sam szef mafijnego bunkra bezprawia, Jarosław Kaczyński, przez chwilę też reklamował zawziętość, kłamstwo, złodziejstwo i bezmyślność. Ciągnął się powoli w otoczeniu podobnych sobie. Kiedy zorientował się, że przegrał, szybko i po cichu zniknął z pochodu nienawiści. Uciekł czy źle się poczuł – nie wiadomo.

Jednak maszerująca reklama mafijnego zła zakrywała sobie oczy. Niczym Zorro. Może raczej jak przestępcy w akcji lub przymierzający się do wizerunku z listów gończych dla przestępców. Myślę jednak, że to niespotykany w ich środowisku akt wstydu – że muszą trwać w tym marszu poparcia dla kibolstwa, przemocy i złodziejstwa.

Wiemy już, że sam Karol Nawrocki więcej zrobił dla reklamy używek, uzależnienia od narkotyków i przemocy wśród Polaków niż cały nielegalny biznes przemytniczo-narkotykowy przez dziesięciolecia. W tej sprawie nie ma sobie równych i z pewnością koncerny tytoniowe oraz produkcji narkotyków i używek będą się biły o współpracę reklamową z Karolem.

Teraz wspierają go mocno, bo jest szansa umieścić go na najwyższym urzędzie zarządzania Polską – dla ich biznesowych interesów.

Wciąż jestem jednak pod wrażeniem przepięknej atmosfery życzliwych Polaków, którzy maszerowali wspólnie, wspierając życzliwie i z zaangażowaniem Rafała Trzaskowskiego. Byliśmy wspólnotą ludzi życzliwych, wolnych i odpowiedzialnych. Ładowaliśmy akumulatory tego nastroju zaangażowania dla dobra wspólnego. Dla solidarności i narodowej dumy przyzwoitych Polaków, którzy nie chcą być obojętni na wszechobecną PiS-agresję.

Polacy jednak już o tym wiedzą i mam nadzieję, że nie pozwolą sobie narzucić bandyty na prezydenta. Dlatego gremialnie musimy pójść do wyborów, aby zamiary zaborcze mafijnych drani i kremlowskiego kręgu terroru międzynarodowego nie zrobiły sobie z nas wszystkich łupu zdobycznego.

Adam Mazguła

 


Piwo, które rozgrzało kampanię. Sikorski zdradza: „Tak, to był mój pomysł”

Nieformalna rozmowa przy piwie w toruńskim pubie – z udziałem Mentzena, Trzaskowskiego i Sikorskiego – stała się jednym z najbardziej komentowanych momentów tej kampanii. I choć nie padły tam żadne deklaracje, polityczny przekaz był wyraźny.

Fot. screen shot / youtube, @tvpinfo

Spotkanie, którego nikt się nie spodziewał

W sobotni wieczór 24 maja, tuż po debacie wyborczej, Rafał Trzaskowski odwiedził toruński pub należący do Sławomira Mentzena. Nie był sam. Towarzyszył mu minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Niespodziewane wspólne zdjęcie całej trójki szybko obiegło media społecznościowe, a atmosfera przy stoliku wzbudziła więcej emocji niż sama debata prezydencka.

Sławomir Mentzen tłumaczył później, że nie planował spotkania z Trzaskowskim, ale został do niego „zaproszony do stolika”. Radosław Sikorski natomiast przyznał otwarcie: – Tak, to był mój pomysł. W polityce nie obcujemy tylko z przyjaciółmi. Kompromisy zawiera się z konkurentami.

Po co Sikorski to zrobił?

Sikorski w rozmowie z TVP Info wskazał, że chodziło mu o pokazanie, iż można rozmawiać ponad podziałami. – To piwo, które wczoraj piłem w pubie Mentzena, było głównie bezalkoholowe, ale dało mi większego kopa niż snus Nawrockiego – dodał, celnie nawiązując do internetowej legendy o przyzwyczajeniach rywala Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego.

Z perspektywy politycznej był to też sygnał: KO nie wyklucza prób przyciągnięcia części elektoratu Konfederacji. Nawet jeśli nie poprzez formalne poparcie, to choćby przez pokazanie gotowości do dialogu.

Mentzen: żadnego poparcia, żadnych deklaracji

Mentzen, który w pierwszej turze zdobył niemal 15% głosów, zdystansował się od sugestii, że jego obecność u boku Trzaskowskiego może oznaczać polityczny zwrot. – Nie popieram żadnego z kandydatów – powtarzał. I przypomniał, że przedstawił Trzaskowskiemu osiem punktów „deklaracji toruńskiej”, postulaty kluczowe dla wyborców Konfederacji. Kandydat KO ich nie podpisał.

W komentarzach na własnych kanałach Mentzen podkreślał, że pojawił się przy stoliku jako gospodarz lokalu, nie jako stronnik któregoś z kandydatów.

Napięcie w Konfederacji

W szeregach Konfederacji nie zabrakło krytycznych głosów wobec lidera partii. Niektórzy politycy ocenili, że wspólne zdjęcie z kandydatem KO i ministrem Sikorskim to „sygnał nie do przyjęcia” dla konserwatywnego elektoratu. Pojawiły się głosy o „rozmywaniu tożsamości”.

Mentzen odpowiada: – Nie mamy się zamykać w bańce. Trzeba rozmawiać z każdym, kto chce słuchać. Tyle że słuchać też trzeba z głową.

Wnioski? Polska nadal politycznie podzielona, ale…

Zdjęcie z pubu w Toruniu nie zmienia układu sił przed drugą turą. Trzaskowski nie zdobył poparcia Mentzena, Nawrocki wciąż celuje w twardy elektorat prawicy. Ale symboliczna wartość tego spotkania może przetrwać dłużej niż kampanijna gorączka.

Nie dlatego, że ktoś komuś coś obiecał. Ale dlatego, że przez chwilę dało się zobaczyć, że politycy z różnych światów mogą usiąść przy jednym stole – i rozmawiać bez jadu.

DF, thefad.pl / Źródło: TVP.info

 


Bitwa na marsze. 140 tysięcy za Trzaskowskim, 70 tysięcy za Nawrockim. Warszawa przemówiła przed II turą

W niedzielę, 25 maja 2025 roku, Warszawa stała się areną dwóch potężnych demonstracji politycznych: Wielkiego Marszu Patriotów, zorganizowanego przez sztab Rafała Trzaskowskiego, oraz Marszu za Polską, wspierającego kandydaturę Karola Nawrockiego. Oba wydarzenia odbyły się na tydzień przed drugą turą wyborów prezydenckich, stanowiąc kulminację kampanii i próbę mobilizacji elektoratu.

Dwa marsze, dwa przekazy

Wielki Marsz Patriotów rozpoczął się w południe na placu Bankowym. Według szacunków ratusza, wzięło w nim udział około 140 tysięcy osób, co czyniło go trzykrotnie liczniejszym od równoległego marszu konkurenta. Wśród uczestników znaleźli się liderzy koalicji rządzącej: Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Magdalena Biejat.

Rafał Trzaskowski, przemawiając do zgromadzonych, podkreślił potrzebę jedności i dialogu:

„Najwyższy czas, żeby wygrała uczciwość, prawość, sprawiedliwość, prawda. O tym są te wybory” .

Z kolei Marsz za Polską, wspierający Karola Nawrockiego, wyruszył z ronda de Gaulle’a i zakończył się na placu Zamkowym. Według różnych źródeł, uczestniczyło w nim od 50 do 70 tysięcy osób. Nawrocki, prezes IPN i kandydat wspierany przez PiS, w swoim przemówieniu odwołał się do wartości narodowych i chrześcijańskich:

„Idzie wielka, dumna, silna Polska. Idzie zmiana. Zwyciężymy” .

Symboliczny finał kampanii

Oba marsze były nie tylko demonstracją siły, ale także symbolicznym zakończeniem kampanii przed decydującym głosowaniem. Trzaskowski, lider w pierwszej turze z wynikiem 31,4%, stara się utrzymać przewagę, apelując o jedność i kontynuację zmian. Nawrocki, który zdobył 29,5%, mobilizuje elektorat konserwatywny, obiecując powrót do tradycyjnych wartości i bezpieczeństwa.

Obie demonstracje przebiegły spokojnie, bez incydentów, co świadczy o dojrzałości politycznej społeczeństwa i jego zaangażowaniu w proces demokratyczny.

DF, thefad.pl

 


Krzysztof Skiba: Nawrocki w Pałacu Prezydenckim? Karykatura władzy i sen kibola o państwie mafijnym

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Nawrocki dostał baty jak ślepy kaleka bez nogi na ustawce, bo debata to nie miejsce na pokazywanie tatuaży i wciąganie butaprenu. A przecież z Terleckim już ćwiczył, z Jarosławem przerabiał żwirek do kuwety. Jak zostanie prezydentem, żyrandole opieprzy paserom, sekretarki odda do burdelu, a ochrona będzie żenić kokainę i pobierać haracze od tych, co przyjadą po ułaskawienie

NAWROCKI W PAŁACU CZYLI POLSKA NA KACU

Nawrocki wygrałby z Trzaskowskim, gdyby debata prezydencka miała toczyć się na pokazywanie tatuaży lub wąchanie kleju. A że toczyła się na tematy, o których podwórkowy kibol nie ma pojęcia, to dostał baty jak ślepy kaleka bez nogi na ustawce.

Wiadomo, że Trzaskowski nie ma żadnych dziar, a tymczasem kandydat PiS, ma piękne, kibolskie tatuaże. A co do wciągania, to już z Terleckim trenował butapren, a z Jarosławem żwirek do kuwety.

Co do tatuaży, to są tacy, którzy twierdzą, że wybraniec PiS na jednym ramieniu ma wytatuowane hasło „DPS dla dziadka dobre jest”, a na drugim „Je*ać Lecha Poznań”. Z kolei na plecach ma tatuaż idola Lechii Gdańsk, czyli Rudolfa Hoesa i znany slogan bramkarzy z dyskotek, czyli „Frajerzy do gazu”.

Pod pachami tradycyjne błyskawice, a na torsie wizerunek Nikosia, Prezesa Kaczyńskiego, Dmowskiego i Beaty Kempy z hasłem „Love me Tender”.

Jak Nawrocki zostanie prezydentem, to pewnie będzie chodził w kominiarce, bo bardzo mu w niej do twarzy. Gości z zagranicy będzie witał tradycyjnym polskim kastetem i maczetą oraz przyjacielskim kopem w jaja, wytrenowanym przez lata na osiedlowych bójkach.

Kancelaria prezydenta jest od zawsze patronem zespołu pieśni i tańca Mazowsze. Tu nic się nie zmieni oprócz piosenek. Mazowsze zamiast tych przygłupich przyśpiewek ludowych, za prezydenta Nawrockiego będzie śpiewać tradycyjne pieśni stadionowe, czyli „Zawsze i wszędzie, policja jeana będzie” oraz ulubiony song Lechii Gdańsk i Śląska Wrocław, czyli „Legia to kuwa”.

Za prezydenta Karola Wpie*dol Nawrockiego najwyższe polskie odznaczenie, czyli Order Orła Białego, otrzymają zasłużone dla mafii gangusy, takie jak Wielku Bu, Śledziu i Miecio Toporek.

No i za Nawrockiego zrobi się wreszcie porządek w Pałacu. Żyrandole opieprzy Karol znanym sobie paserom, sekretarki Dudy odda do burdelu, a ochrona będzie żenić kokainę po dobrej cenie i pobierać haracze od każdego, który przyjedzie załatwić sobie ułaskawienie.

Polska kryminalna zastąpi Polskę demokratyczną, a młodzież będzie miała świetny przykład, że warto okradać staruszków i od małego zamiast czytać książki, napie*dalać się wesoło w lesie.

Krzysztof Skiba 


„Karol, który wciągał”. Gretkowskiej bunt przeciwko politycznej grotesce

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Im dłużej patrzyłam na debatę, tym bardziej miałam wrażenie, że Nawrocki rozwijał się z pisowskiej larwy, by wyleźć z Dudy, jak Alien z Sigourney Weaver. Nowa, gorsza wersja prezydenckiego debila – bardziej drapieżna i chamska, ociekająca śluzem hipokryzji. Honorowy kibol Polski. Na koniec obiecał być strażnikiem konstytucji, chyba prostytucji, o niej ma chociaż jakieś pojęcie. Co on może innego obiecać kobietom? Burdele plus? Młodym ustawki, a seniorom wypad do DPS i lichwę? Nawrocki podskakujący przy pulpicie słabł w miarę debaty. Nie pomogło mu wdychanie czegoś z palca, jak wciąganie motłochu nosem. Pisowcy uważają, że ich kandydat wygrał – bo mówił, uśmiechał się i nic do niego nie docierało. Tak działa przedmóżdże chrześcijaństwa.

Manuela Gretkowska nie opisuje rzeczywistości – ona ją rozbiera na części, obnażając jej groteskę i hipokryzję. W swoim najnowszym felietonie – ostrym, nasyconym gniewem i literacką precyzją – pisarka rozprawia się z debatą prezydencką, a przede wszystkim z kandydatem PiS, Karolem Nawrockim. To nie jest tylko portret polityka. To krzyk przeciwko światu, w którym słowa tracą znaczenie, a przemoc staje się codziennością.


„Im dłużej patrzyłam na debatę, tym bardziej miałam wrażenie, że Nawrocki rozwijał się z pisowskiej larwy by wyleźć z Dudy, jak Alien z Sigourney Weaver” – pisze Gretkowska, od pierwszych słów ustawiając ton: bezlitosny, nasycony odrazą. Nawrocki w jej oczach nie jest kandydatem, lecz „monstrum, ociekające śluzem hipokryzji”, które nie proponuje wizji, lecz chaos.

„Honorowy kibol Polski” – jak nazywa go autorka – obiecuje bronić konstytucji, ale według niej: „Chyba prostytucji, o niej ma chociaż jakieś pojęcie”. To więcej niż ironia – to język desperacji, skierowany przeciwko normalizacji brutalności w życiu publicznym.


Gretkowska nie kryje wściekłości, ale jej gniew nie jest przypadkowy. „Co on może innego obiecać kobietom? Burdele plus? Młodym ustawki, a seniorom wypad do DPS i lichwę?” – pyta z rozpaczą. Nie ma tu miejsca na eufemizmy – to czysty, bezpośredni sprzeciw wobec pogardy, która przebija z politycznych gestów i deklaracji.

Debata, w jej opisie, to nie starcie idei, lecz „performans upadku”. „Nawrocki podskakujący przy pulpicie słabł w miarę debaty. Nie pomogło mu wdychanie czegoś z palca, jak wciąganie motłochu nosem” – to jedno z tych zdań, które zostają z czytelnikiem na długo.

DEBATA PREZYDENCKA 2025 | KAROL NAWROCKI – RAFAŁ TRZASKOWSKI, Fot. screen shot / youtube, @tvpinfo


W tle czai się większe rozczarowanie – nie tylko politykami, ale i społeczeństwem. „Pisowcy uważają, że ich kandydat wygrał – bo mówił, uśmiechał się i nic do niego nie docierało. Tak działa przedmóżdże chrześcijaństwa” – pisze, uderzając nie tyle w religię, co w mentalność bezrefleksyjnego poparcia.

Najbardziej przejmujący jest jednak finał. „Jeżeli on wygra, Kaczyński będzie żył 100 lat, albo dłużej, póki nie powsadza wszystkich swoich wrogów i nie doczeka końca ich wyroków.” Gretkowska ostrzega przed przyszłością, w której polityka staje się narzędziem zemsty, a wybory – ostatnią możliwością sprzeciwu. „Dla nas ostatnie wybory – 1 czerwca, jeśli nie zagłosujemy na Trzaskowskiego” – kończy, nie zostawiając miejsca na obojętność.


Felieton Gretkowskiej to więcej niż publicystyka. To literacki akt buntu – głośny, brutalny, potrzebny. Bo w świecie, gdzie granice przyzwoitości uległy zatarciu, tylko taki język ma szansę przebić się przez mur społecznej obojętności.

opr. Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Manuela Gretkowska (Będę wdzięczna za https://patronite.pl/manuelagretkowska)

 


Kto dorósł do urzędu? Debata Trzaskowski–Nawrocki bez złudzeń

Piątkowa debata prezydencka, transmitowana równolegle przez TVP, TVN24 i Polsat, zapowiadana była jako kulminacja kampanii wyborczej. I rzeczywiście: starcie Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego nie było jedynie politycznym widowiskiem. To było zderzenie dwóch wyobrażeń o prezydenturze, państwie i wspólnocie.

DEBATA PREZYDENCKA 2025 | KAROL NAWROCKI – RAFAŁ TRZASKOWSKI. Fot. youtube.com/@tvpinfo

Format zakładał sześć bloków tematycznych: zdrowie, gospodarka, polityka społeczna, bezpieczeństwo, sprawy zagraniczne oraz światopogląd. Prowadzący Jacek Prusinowski ograniczył się do nadzoru czasowego – kandydaci mieli pełną swobodę, by nie tylko odpowiadać na pytania, ale też wchodzić w bezpośrednią konfrontację.

Różnice między nimi ujawniały się nie tylko w treści, ale też w stylu. Trzaskowski był spokojny, rzeczowy, momentami ironiczny, ale nigdy napastliwy. Nawrocki – ofensywny, agresywny, silnie emocjonalny, częściej atakujący niż odpowiadający.

Zdrowie: liczby kontra narracja

Już w pierwszej rundzie debaty kandydaci starli się wokół tematu zdrowia psychicznego dzieci i stanu warszawskich przychodni. Karol Nawrocki zarzucał Rafałowi Trzaskowskiemu prywatyzację, długie kolejki i brak troski o seniorów. Trzaskowski odpierał te ataki, wskazując, że stolica zbudowała sieć poradni psychologicznych, funduje stypendia dla lekarzy psychiatrii dziecięcej i zwiększyła budżet o 43 proc. od 2019 r.

„To samorządy dźwigają dziś ochronę zdrowia, mimo niedofinansowania ze strony rządu” – przypominał Trzaskowski. Nawrocki nie odpowiedział liczbami – powtarzał oskarżenia.

Dodatkowo, w trakcie debaty poruszono temat programu in vitro oraz dostępności usług medycznych. Trzaskowski podkreślił znaczenie miejskich programów wspierających leczenie niepłodności, podczas gdy Nawrocki wyraził wątpliwości co do finansowania takich inicjatyw z budżetu państwa.

Kandydaci odnieśli się również do kwestii kolejek do lekarzy. Trzaskowski zaznaczył, że Warszawa inwestuje w rozwój infrastruktury medycznej, aby skrócić czas oczekiwania na wizyty. Nawrocki natomiast argumentował, że problem kolejek wynika z niewydolności systemu zarządzanego przez obecne władze miasta.

Polityka zagraniczna: kto zna świat?

W drugiej części debaty kandydaci poruszyli wątki migracyjne, paktu azylowego i polityki europejskiej. Nawrocki oskarżał Trzaskowskiego o związki z zagranicznymi funduszami i Sorosem. Trzaskowski stanowczo zaprzeczył: „Kieruję się polskim interesem. A swoją drogą wolę Sorosa niż Orbana”.

Odpowiadając na zarzuty o „podpisywanie wszystkiego w ciemno” w Brukseli, Trzaskowski przypomniał, że to rząd PiS zablokował wypłatę środków z Krajowego Planu Odbudowy, nie spełniając warunków praworządności. Podkreślił, że jego polityka zagraniczna opiera się na współpracy i szacunku do partnerów z Unii Europejskiej.

Odnosząc się do relacji transatlantyckich, Trzaskowski zaznaczył, że prezydent Trump „nie lubi tych, którzy przyjeżdżają całować go w pierścień”, sugerując, że ceni on partnerów silnych i wpływowych w Europie. Tym samym podkreślił potrzebę partnerskich relacji z USA, opartych na wzajemnym szacunku i interesach.

To właśnie w tym bloku najbardziej uwidoczniła się różnica kompetencji międzynarodowych: Trzaskowski operował doświadczeniem europosła i prezydenta stolicy. Nawrocki – frazami o „dyktacie Brukseli”

Gospodarka i Zielony Ład: realność kontra prezentacja

W części poświęconej gospodarce kandydaci zmierzyli się z tematami Zielonego Ładu, polityki celnej USA oraz przyszłości Centralnego Portu Komunikacyjnego. Karol Nawrocki zaatakował Rafała Trzaskowskiego, zarzucając mu wyprzedaż mienia publicznego, w tym kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 66 w Warszawie. Trzaskowski odpowiedział spokojnie: „To ja zatrzymałem proces reprywatyzacji. Wstrzymałem decyzję, bo sprawa była kontrowersyjna i wymagała wyjaśnienia”.

Kiedy Trzaskowski zapytał rywala o stanowisko wobec planowanych ceł USA na europejskie towary, Nawrocki przyznał, że podczas swojej wizyty w Stanach nie poruszał tego tematu. Kandydat KO wykorzystał ten moment, by przypomnieć, że to rząd PiS – z Mateuszem Morawieckim i Januszem Wojciechowskim – wprowadzał Zielony Ład, który obecnie sam krytykuje.

Trzaskowski dodał, że Polska została pominięta w strategicznych planach przemysłu mikroczipowego jeszcze przed wyjazdem Nawrockiego do USA – co podważało skuteczność jego „dyplomatycznego sukcesu”.

W tym bloku różnica kompetencji była wyraźna: Trzaskowski operował faktami i doświadczeniem. Nawrocki – emocją i sloganem.

Polityka społeczna i wybory wartości

W jednej z kolejnych rund debaty Rafał Trzaskowski zapytał Karola Nawrockiego o doniesienia, według których sztab kandydata PiS miał obiecać Grzegorzowi Braunowi ułaskawienie w zamian za poparcie w drugiej turze wyborów. Braun, który w pierwszej turze uzyskał ponad milion głosów, przekazał w rozmowie z portalem Najwyższy Czas, że otrzymał taką propozycję z „zaplecza” Nawrockiego.

Nawrocki odpowiedział, że nie ma informacji o takim zdarzeniu i uznał pytanie za „plotki”, dodając: „Jeśli mamy rozmawiać o plotkach, że ktoś z mojego sztabu, jakiś mój wysłannik coś obiecał, to nie jest to jednak poziom prezydencki” .

Trzaskowski wyraził zaniepokojenie tego typu aliansami, mówiąc: „Jestem przerażony tego typu aliansami, a zwłaszcza tego typu korupcyjnymi propozycjami” .

Dyskusja zeszła również na temat finansowania kampanii. Nawrocki oskarżał Trzaskowskiego o zależność od deweloperów. Ten ripostował, że jego kampanię wspierają obywatele, podczas gdy kampania Nawrockiego jest finansowana przez osoby powiązane z państwowymi kontraktami.

W kontekście przeszłości Nawrockiego związanej z ustawkami kibicowskimi, Trzaskowski stwierdził: „To nie są kwalifikacje do prezydentury. Potrzebujemy głowy państwa, nie gościa od biegania po lesie z kibolami” .

Bezpieczeństwo: retoryka vs rzeczywistość

Ostatnia część debaty skupiła się na kluczowych wyzwaniach bezpieczeństwa – od ochrony granicy z Białorusią, przez relacje z Ukrainą, aż po miejsce Polski w relacjach transatlantyckich. Karol Nawrocki akcentował potrzebę twardego tonu wobec Kijowa i mówił o „prawości w mówieniu prawdy Zełenskiemu”. Rafał Trzaskowski odpowiedział, że skuteczna polityka nie polega na retoryce, lecz na działaniach – i przypomniał o aferze wizowej z czasów rządów PiS, w której według raportu NIK wydano nawet 360 tysięcy wiz osobom spoza UE. „To wasze państwo miało dziurawy system” – podkreślił.

Wątek bezpieczeństwa płynnie przeszedł w temat relacji z USA oraz zagrożeń hybrydowych. Trzaskowski mówił o potrzebie wzmacniania obecności w NATO i budowy spójnej polityki europejskiej, Nawrocki – o wzmacnianiu suwerenności i samodzielności Polski na arenie międzynarodowej. Nie padły jednak konkrety dotyczące planów współpracy wojskowej czy modernizacji armii.

Końcowy akcent tej części przyniosła konfrontacja na tle Centralnego Portu Komunikacyjnego. Trzaskowski zarzucił rywalowi bezrefleksyjne wspieranie projektu, który – jego zdaniem – w wersji forsowanej przez PiS był niezrealizowany, źle przygotowany i oparty na propagandowych prezentacjach. „Było tylko pole i paru gości od pilnowania. Nic poza tym” – stwierdził. Dodał, że obecna wersja CPK powinna być powiązana z rozwojem sieci kolejowej i ochroną Lotniska Chopina.

Nawrocki próbował odpowiedzieć, podkreślając strategiczne znaczenie CPK, ale nie przedstawił szczegółów ani danych.

Debata zakończyła się ostrą wymianą zdań na temat przeszłości i kontaktów kandydatów. Nawrocki pokazał zdjęcie Trzaskowskiego z osobą później oskarżoną o przestępstwa seksualne. Kandydat KO odpowiedział, że robi sobie zdjęcia z setkami ludzi i nie odpowiada za ich przyszłe losy. Równocześnie zarzucił Nawrockiemu powiązania ze środowiskami kibolskimi i udział w ustawkach. „Pan się chwalił kontaktami z półświatkiem, a teraz się pan z tego wycofuje” – skwitował.

W tej fazie debaty Trzaskowski utrzymał ton instytucjonalny i ofensywny. Nawrocki – mimo emocjonalnych ripost – częściej musiał się bronić niż atakować.

Ostateczne wrażenie?

Debata z 23 maja nie rozstrzygnęła kampanii, ale wyraźnie ukazała różnice między kandydatami. Nie była to debata o programach, lecz o wiarygodności, zaufaniu, kompetencjach i uczciwości. Dla wyborców stała się momentem próby – nie tyle starciem argumentów, co sprawdzianem, kto naprawdę dorósł do roli prezydenta. To właśnie ta różnica może zdecydować o wyniku drugiej tury.

DF, thefad.pl


Skiba: Zeszliśmy poniżej dna. Mentzen i pato kibol rozmawiają o Polsce

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Ależ ta rozmowa Mentzena z Nawrockim była potrzebna! Karol przyszedł błagać o głosy wyborców Sławka Hulajnogi, a ten rozjechał go jak marmoladę i upokorzył, by na końcu pobłogosławić. Na takim poziomie mamy dziś wielką politykę, że mały sprzedawca piwa z Torunia rozmawia dziś o polskich sprawach z pato kibolem z Gdańska. Trudno. Sami chcieliście, Rodacy! Znudzili wam się stateczni i normalni kandydaci. Teraz czeka nas tylko cyrk

Ależ ta rozmowa Mentzena z Nawrockim była potrzebna! Karol przyszedł błagać o głosy wyborców Sławka Hulajnogi, a ten rozjechał go jak marmoladę i upokorzył, by na końcu pobłogosławić.

Na takim poziomie mamy dziś wielką politykę, że mały sprzedawca piwa z Torunia rozmawia dziś o polskich sprawach z pato kibolem z Gdańska. Trudno. Sami chcieliście, Rodacy! Znudzili wam się stateczni i normalni kandydaci. Teraz czeka nas tylko cyrk.

To wpływ internetu, w którym dobrze sprzedają się treści ekstremalne, takie jak popisy różnych zaburzonych psychicznie durni czy egzekucje jeńców porwanych przez terrorystów.
Młody elektorat uwielbia walki Famme MMA, w których znany bloger kręcący zabawne filmiki o tym, jak demoluje samochody czy własne mieszkanie, napieprza się z innym znanym gwiazdorem z internetu, który zasłynął zjadaniem własnych kup czy potrafi współżyć z nowoczesnym odkurzaczem.

Na tym poziomie była rozmowa dwóch liderów politycznej prawicy. Mentzen, jako bardziej kumaty, z łatwością udowodnił dwie rzeczy. Pierwsza: Nawrocki ma zerowe pojęcie o ekonomii. Druga: Karol to człowiek bez zasad i poglądów, który ma parcie na władzę większe niż kot Jarosława na kuwetę.

Przy okazji tej rozmowy wyszła rzecz absolutnie sensacyjna. Rzecz, przy której bledną wszystkie potknięcia, wpadki i kompromitacje Nowogrodzkiego. Przy której nawet sprawa wyłudzenia kawalerki od emeryta wydaje się być błaha. Otóż kandydat na najwyższe stanowisko w państwie polskim, naszej ukochanej ojczyzny, kraju Chopina, Marii Curie Skłodowskiej, kraju Norwida, Miłosza, Kościuszki, Mickiewicza i Edyty Górniak, przyznał się, że brał udział w ustawkach kibolskich – czyli nielegalnym napieprzaniu się kibiców.

Piłsudski owszem brał udział w napadach na pociągi i banki. Ale te napady służyły zdobyciu kasy, która zasilała konto struktur walczących o niepodległość Polski. Dziś, jak widać, zeszliśmy na poziom poniżej dna absolutnego, a sam kandydat Nawrocki jeszcze kopie zawzięcie łopatą w dół.

Duda jako prezydent ułaskawiał na rozkaz kumpli politycznych Jarosława. Karol z łatwością będzie seryjnie ułaskawiał gangusów i stadionowych kolegów.

W następnych wyborach, aby przebić Nawrockiego, PiS będzie musiał chyba wystawić jakiegoś kolesia, co tańczy dla pań w nocnym klubie w kisielu.

Krzysztof Skiba

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję