Szukaj w serwisie

×

Matecki donosi na Adama Mazgułę. Pułkownik odpowiada: trzeba zamówić duży szambowóz

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Matecki, jeden z najbardziej znanych młodych harcowników bezprawia PiS-u, złożył doniesienie do prokuratury, że publicznie ubliżam Nawrockiemu. Dariuszu Matecki, Karol Nawrocki jest osobą publiczną i wolno go krytykować oraz wyrażać swoją opinię o jego życiu i zachowaniu. Matacz dostał zadanie skompromitować mnie — rzuca się do moich oczu wielokrotny przestępca, lekkoduch bez honoru i kindersztuby, schowany za polskie i religijne symbole. Teraz widzę, że trzeba zamówić duży szambowóz i oczyścić okolice.

Jeden z najbardziej znanych młodych harcowników bezprawia PiS-u, Dariusz Matecki, złożył doniesienie do prokuratury, że publicznie ubliżam Nawrockiemu.

Nawrocki jest osobą publiczną i wolno go krytykować

Dariuszu Matecki, aby ubliżyć prezydentowi, to trzeba mieć legalnie wybranego prezydenta. Ponadto Karol Nawrocki jest osobą publiczną i wolno go krytykować oraz wyrażać swoją opinię o jego życiu i zachowaniu. Sam Nawrocki 31 sierpnia 2025 roku w Gdańsku powiedział, że „…mamy prawo mówić prawdę, rzetelną prawdę o Lechu Wałęsie…”, więc i o Karolu Nawrockim, chociaż niedostępne są dla niego wyżyny Pana Wałęsy. Tyle merytorycznie.

Kim więc jest Matecki, który atakuje oficera Wojska Polskiego? Wprawdzie już w stanie spoczynku, ale takiego, który całe swoje życie — od harcerskiego dziecka, poprzez dowodzenie jednostkami wojskowymi, wprowadzanie do NATO, misję w Iraku, po czas teraźniejszy wśród weteranów — dalej służy narodowi i Konstytucji w polskim mundurze, jak przysięgał.

Tymczasem rzuca się do moich oczu wielokrotny przestępca, lekkoduch bez honoru i kindersztuby, schowany za polskie i religijne symbole. Oszust, złodziej, matacz niezwykłej bezczelności. Nie jest on w stanie mnie obrazić, bo nie ma zdolności honorowych.

Z kim się zadajesz, takim się stajesz

Szukaj sobie, dzieciaku, kumpli równych sobie. Taki podobny Mejza, Kukiz, Woś, Ziobro, Bortniczuk, Kowalski, Jaki…, a nie podskakuj tam, gdzie przeskoczyć nigdy nie zdołasz.

Matecki, jak mówił Kaczyński, to resortowy wnuk i dziecko, które — mimo sześciu zarzutów karnych: złodziejstwa, oszustwa, wyłudzania pieniędzy, udziału w aferze hejterskiej na sędziów, fikcyjnego zatrudnienia… — pomimo zaszczucia dziecka, które popełniło samobójstwo, wciąż czeka bezkarnie na proces.

Zamiast myśleć o oddaniu ukradzionych społeczeństwu pieniędzy, o zadośćuczynieniu pokrzywdzonym, o skrusze i przepraszaniu — on dalej mataczy, donosi, oszukuje i rozsiewa antypolską propagandę.

Szczuje na rząd, UE, demokrację i niewygodnych obywateli. Stworzył wielki system medialnych trolli, botów i fałszywych kont, uczestniczył w zamachu na wolne wybory w Polsce i wciąż korzysta z wolności w sposób bezprawny i niebezpieczny dla społeczeństwa.

Święty targowicki z immunitetem

Zachowuje się jak wielmożny, bezkarny i mafijny książę, święty targowicki z immunitetem bezkarności. Na dodatek gra patriotę zaangażowanego religijnie i chowa się za symbole narodowe i krzyże. Ten owoc miłości stanu wojennego zachowuje się tak, jakby jeszcze nie wyszedł z poprawczaka dla resortowych dzieci ze Szczecina. Przecież to policzek dla Polski, która ma takich skrzywionych moralnie i społecznie obywateli.

Bezstresowy matacz dostał zadanie skompromitować mnie, a poprzez moją znajomość z innymi zaangażowanymi w walce o przestrzeganie prawa i demokrację — uderzyć znacznie wyżej. Kiedyś już Matecki zwyzywał mnie kłamstwami i opublikował filmik w mediach. Postanowiłem nie ruszać szamba, bo cuchnie i potrafi pochlapać. Teraz widzę, że trzeba zamówić duży szambowóz i oczyścić okolice.

Adam Mazguła

 


Krzysztof Skiba: Władimir testuje głupotę Pomarańczowego Świra

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Może zabrzmi to absurdalnie, ale w polskiej polityce zagranicznej należy wprowadzić absolutny zakaz spotykania się z Donaldem Trumpem. Władimir testuje głupotę Pomarańczowego Świra i po każdej jego wizycie eskaluje ataki – najpierw na Ukrainę, teraz na Polskę

AKCJA DRONY

Może zabrzmi to absurdalnie, ale w polskiej polityce zagranicznej należy wprowadzić absolutny zakaz spotykania się z Donaldem Trumpem. Władimir testuje głupotę Pomarańczowego Świra i po każdym nudnym jak ruska bałałajka, przewidywalnym spotkaniu w sprawie „pokoju” na Ukrainie, zwiększał swe ataki na państwo naszych sąsiadów.

Fot. Krzysztof Skiba / Facebook

Putin testuje. Trump się uśmiecha

Teraz to samo dzieje się w przypadku naszego kraju. To taktyka Wołodii. Zaraz po obietnicach i uśmiechach Kolekcjonera Gwiazd Porno, walić w sojuszników Wuja Sama dronami i wściekle atakować. Nic dziwnego, że zaraz po obietnicach dla Nawrockiego Trump obciął kasę na pomoc militarną dla państw graniczących z Rosją, a Departament Stanu poinformował o końcu współpracy w sprawie rosyjskiej dezinformacji.

Drony nad Polską

Mamy kolejny dzień i jest eskalacja ruskiej agresji, bo drony w liczbie aż dziewiętnastu (z czego cztery miały być uzbrojone i te, jak podają komunikaty wojskowe, zostały zestrzelone) wlatują do Polski od strony Białorusi. Te działania są skoordynowane. Putin oczywiście na razie tylko testuje, czy Trump coś w swej głębokiej jak Rów Mariański ślepocie zauważy, czy dalej będzie się nim zachwycał i rozwijał czerwone dywany. Dziadek Trump to prędzej zauważy, jak mu piłka podczas rozgrywek w golfa nie wejdzie do dołka, niż sto ruskich dronów nad Warszawą.

Wizyta Nawrockiego – fanfaronada?

Okrutne fakty są takie: cała wizyta Nawrockiego w USA okazała się tylko czystą fanfaronadą i niczym więcej (podobnie zresztą jak seria sweet foci Dudy robionych przy windzie w Białym Domu), gdyż zapewnienia nieprzewidywalnego prezydenta są jak obietnice tropików na Syberii.

Trump wzmacnia Putina?

Niestety, takiego kowboja wybrała sobie Ameryka i z takim musimy żyć. Spotkania z Trumpem tylko dopingują Putina do testowania żelaznych nerwów NATO. Ukraina po negocjacjach Zełenskiego w Kraju Hamburgerów była tylko jeszcze wścieklej i okrutniej atakowana. My teraz przeżywamy to samo. Niby Trump zapewnił o swojej przyjaźni i pozostawieniu żołnierzy US Army w Polsce, ale z drugiej strony wzmacnia Putina, jakby miał u niego jakiś tajemniczy dług z klubu nocnego czy Biedronki. Mam nadzieję tylko, że na poczet tego swojego długu nie zastawił w moskiewskim lombardzie małego i dalekiego dla siebie kraju, czyli Polski.

Wywiad zamrożony

Było nie pozbawiać pomocy wywiadowczej Ukraińców. Zestrzelone byłyby wszystkie drony po przekroczeniu pięciu centymetrów naszej granicy. No ale dla Trumpa ruski kawior, widać, smaczniejszy niż kiełbasa krakowska.

Krzysztof Skiba

 


Czy rak naprawdę jest wszędzie? Dlaczego to nie musi być zła wiadomość

Dlaczego nowotwory są naturalną częścią biologii człowieka i jak możemy im zapobiegać zanim się rozwiną. Stwierdzenie „rak jest wszechobecny” może wywołać niepokój. Ale zamiast traktować je jako wyrok, warto potraktować je jako zaproszenie do głębszego zrozumienia natury tej choroby — i mechanizmów, które każdego dnia chronią nas przed jej rozwojem. Komórki nowotworowe mogą powstawać w organizmie każdego człowieka. Nie oznacza to jednak, że każdy zachoruje. W większości przypadków układ odpornościowy skutecznie je eliminuje, zanim staną się zagrożeniem.

Komórki nowotworowe. Fot. wikipedia

Komórki rakowe — nie wróg z zewnątrz, ale zaburzona część nas

W naszym ciele nieustannie zachodzi proces podziału komórkowego. Każdego dnia miliardy komórek dzielą się, by zastąpić te zużyte lub uszkodzone. Ten skomplikowany proces, choć doskonale zaprogramowany, nie jest wolny od błędów. Mutacje, czyli zmiany w kodzie DNA, zdarzają się naturalnie — w wyniku starzenia, stresu oksydacyjnego, ekspozycji na toksyny, a nawet spontanicznych błędów replikacyjnych.

Część takich mutacji może prowadzić do powstania komórek, które zaczynają zachowywać się inaczej niż powinny. Nie reagują na sygnały zatrzymujące wzrost, nie obumierają w odpowiednim momencie, a ich podziały stają się niekontrolowane. Brzmi jak początek nowotworu — ale tylko potencjalnie. W większości przypadków te komórki zostają szybko zidentyfikowane i zneutralizowane przez układ odpornościowy.

Immunonadzór — cichy bohater codzienności

Nasze ciało nie pozostaje bierne wobec tego zagrożenia. Układ odpornościowy pełni funkcję nie tylko obrońcy przed infekcjami, ale również wewnętrznego „strażnika jakości”. To właśnie dzięki niemu komórki z uszkodzeniami genetycznymi są regularnie eliminowane.

Proces ten nazywany jest immunonadzorem nowotworowym. Uczestniczą w nim m.in. limfocyty T oraz komórki NK (natural killers), które potrafią rozpoznać i zniszczyć komórki o cechach nowotworowych, zanim zdążą się rozwinąć w guz. Co więcej, badania sugerują, że układ odpornościowy skutecznie eliminuje takie zagrożenia wielokrotnie w ciągu życia każdego z nas — bez naszej świadomości.

To nie metafora. To codzienna, biologiczna rzeczywistość.

Gdy kontrola zawodzi

Nowotwór nie rozwija się „znikąd”. Pojawia się wtedy, gdy układ odpornościowy z różnych powodów przestaje być wystarczająco skuteczny. Wraz z wiekiem maleje zdolność organizmu do identyfikacji i eliminacji wadliwych komórek. Proces ten określany jest mianem immunostarzenia i wiąże się z obniżeniem liczby oraz funkcjonalności komórek odpornościowych.

Dodatkowo, niektóre komórki nowotworowe potrafią „uciekać” spod kontroli układu odpornościowego — maskując się, wytwarzając substancje immunosupresyjne lub wykorzystując słabości systemu nadzoru. Im więcej czynników ryzyka — takich jak przewlekły stres, brak snu, zanieczyszczenia, dieta uboga w składniki odżywcze, brak ruchu, palenie tytoniu czy alkohol — tym większe ryzyko, że układ odpornościowy nie sprosta zadaniu.

Styl życia i biologia — współzależność

Nie jesteśmy całkowicie bezbronni wobec losu. Nasze codzienne wybory mają realny wpływ na działanie układu odpornościowego. Dieta bogata w warzywa krzyżowe, owoce z dużą zawartością antyoksydantów, zdrowe tłuszcze i produkty fermentowane wspiera funkcjonowanie komórek odpornościowych. Regularna aktywność fizyczna poprawia krążenie limfy, sen pozwala na regenerację mechanizmów obronnych, a techniki relaksacyjne pomagają ograniczyć wpływ stresu.

Z drugiej strony, czynniki środowiskowe — takie jak zanieczyszczenia powietrza, substancje toksyczne w otoczeniu, promieniowanie UV czy czynniki zawodowe — zwiększają obciążenie organizmu i liczbę mutacji, którym układ odpornościowy musi sprostać.

Dlaczego badania profilaktyczne mają sens

Nawet najsprawniejszy układ odpornościowy może czasem zawieść. Dlatego tak ważne są regularne badania przesiewowe. Pozwalają one wykryć zmiany nowotworowe zanim staną się niebezpieczne — w stadium, w którym leczenie jest proste, mało inwazyjne i skuteczne.

Nie chodzi o to, by żyć w lęku. Chodzi o to, by nie przeoczyć momentu, kiedy możemy zareagować.

Immunoterapia — przyszłość onkologii

W ostatnich latach naukowcy dokonali przełomu w zrozumieniu relacji między układem odpornościowym a rakiem. Immunoterapia nowotworów — w tym inhibitory punktów kontrolnych immunologicznych — pozwala „odblokować” układ odpornościowy i umożliwić mu ponowną walkę z komórkami nowotworowymi.

To nie tylko technologia przyszłości. To potwierdzenie, że nasz organizm od zawsze posiadał zdolność radzenia sobie z rakiem — trzeba tylko stworzyć mu odpowiednie warunki.

Biologia i psychologia

Zrozumienie, że rak jest wszechobecny, ale najczęściej skutecznie neutralizowany, może działać uspokajająco. Nie chodzi o to, by ignorować ryzyko, ale by wyjść z pułapki myślenia w kategoriach: „albo wszystko, albo nic”. Nowotwór to proces, który trwa — i który w ogromnej liczbie przypadków można zatrzymać.

Ta wiedza może zmniejszyć lęk i jednocześnie zwiększyć poczucie sprawczości. To nie strach powinien nami kierować, ale świadomość. Mądra troska o zdrowie, a nie panika.

Rak to proces — nie wyrok

Nowotwory nie są karą ani losem. Są efektem biologicznego procesu, który toczy się w nas przez całe życie — i który, w większości przypadków, nasz organizm potrafi zatrzymać.

Stwierdzenie „rak jest wszechobecny” nie powinno budzić paniki. Powinno raczej skłaniać do refleksji: co robię dziś, by wesprzeć mój układ odpornościowy? Jak żyję, jak śpię, czym się odżywiam, co mogę zmienić?

To pytania, które nie mają jednej odpowiedzi. Ale ich regularne zadawanie może być najskuteczniejszą formą profilaktyki.

Dariusz Frach, thefad.pl / Artykuł przygotowany dla portalu thefad.pl, inspirowany najnowszą wiedzą medyczną i profilaktyką zdrowotną

 


NATO: ponad 75 lat sojuszu, który wciąż decyduje o bezpieczeństwie świata

Sojusz Północnoatlantycki, znany jako NATO, to filar globalnego bezpieczeństwa od ponad 75 lat. Założony w 1949 roku w Waszyngtonie, dziś skupia 32 kraje z Europy i Ameryki Północnej, tworząc najpotężniejszy sojusz militarny na świecie. Ale co dokładnie oznacza jego działalność w zmieniającym się świecie i co nadaje mu taką trwałą rolę w geopolityce?

NATO

Jak powstało NATO – reakcja Zachodu na groźbę ZSRR

NATO powstało w cieniu zimnej wojny. W 1949 roku dwanaście państw, w tym Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Kanada, podjęło decyzję o utworzeniu sojuszu, którego główną funkcją była obrona kolektywna przed radziecką ekspansją. Związek Radziecki, obejmujący szereg republik, z dominującą Rosyjską SRR, był wówczas postrzegany jako główne zagrożenie dla ładu powojennego w Europie.

Kluczowym filarem Sojuszu jest artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego, mówiący, że atak na jednego członka to atak na wszystkich. Ten zapis pozostaje do dziś głównym gwarantem wzajemnego bezpieczeństwa. NATO, choć nie posiada własnej armii, może podejmować wspólne działania militarne państw członkowskich, jak miało to miejsce np. podczas interwencji w byłej Jugosławii w latach 1990.

Ewolucja składu – od 12 do 32 państw

Początkowo NATO składało się z 12 państw: Belgii, Kanady, Danii, Francji, Islandii, Włoch, Luksemburga, Holandii, Norwegii, Portugalii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Wkrótce dołączyły Grecja i Turcja (1952), RFN (1955), Hiszpania (1982). Po rozpadzie ZSRR nastąpiła ekspansja na wschód. Do sojuszu weszły m.in. Polska, Czechy, Węgry, kraje bałtyckie, Rumunia, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Albania i Macedonia Północna.

Nowym rozdziałem były akcesje Finlandii (kwiecień 2023) i Szwecji (marzec 2024), które porzuciły neutralność po inwazji Rosji na Ukrainę. Obecnie NATO liczy 32 państwa, a status kandydatów posiadają Ukraina, Gruzja oraz Bośnia i Hercegowina.

Polska i NATO – integracja ze strukturami Zachodu

Po 1989 roku Polska jasno zażądała członkostwa w NATO. Ten cel wymagał reform: unowocześnienia armii, cywilnej kontroli nad wojskiem i demokratycznych standardów. 12 marca 1999 roku Polska, wraz z Czechami i Węgrami, dołączyła do sojuszu. Dla Polski było to symboliczne zakończenie procesu transformacji ustrojowej i ostateczne zakotwiczenie w zachodnich strukturach politycznych i militarnych.

Jak wspomina Robert Pszczel, polski dyplomata zaangażowany w negocjacje akcesyjne, „Polska wykonała ogrom pracy w celu przystosowania się do standardów Sojuszu, wykorzystując pełnię możliwości oferowanych przez nowe formuły partnerstwa”. W opinii Pszczela, kluczowe znaczenie miały również: regionalna współpraca, polityczna stabilność i zdolność do reagowania na zmieniające się stanowiska państw członkowskich, zwłaszcza Niemiec, wobec rozszerzenia NATO.

Wsparcie Ukrainy. NATO jako katalizator bezpieczeństwa, nie interwencji

Chociaż NATO oficjalnie nie wysyła wojsk na Ukrainę, państwa sojusznicze wspierają ją militarnie. Dostarczają m.in. systemy Patriot, czołgi, artylerię i myśliwce F‑16. Tego rodzaju pomoc dokumentuje m.in. niemiecki Kiel Institute w swoim Ukraine Support Tracker. Od listopada 2024 r. USA i Wielka Brytania zezwoliły Ukrainie na użycie ich rakiet do celów na terytorium Rosji.

Kwestia ukraińska – aspiracje i geopolityczne realia

Ukraina od dawna deklaruje chęć członkostwa w NATO. Sojusz uznaje, że jej drzwi pozostają otwarte, ale przynależność będzie możliwa dopiero po zakończeniu wojny i przeprowadzeniu reform. Rosja wyraża zdecydowany sprzeciw wobec tej perspektywy, argumentując, że zagraża to jej strategicznym interesom. W 2008 roku NATO formalnie zadeklarowało, że Ukraina w przyszłości będzie mogła dołączyć do Sojuszu. Temat ten regularnie wraca w wypowiedziach prezydenta Zełenskiego i liderów państw członkowskich.

Finansowanie obrony – pułap 2% i stawka 5%

NATO zaleca, by członkowie przeznaczali co najmniej 2% PKB na obronność. W 2024 roku 23 państwa osiągnęły ten poziom, podczas gdy dekadę wcześniej były to zaledwie trzy kraje. Państwa graniczące z Rosją: Polska, Litwa, Estonia wydają nawet więcej. Wydatki na obronność stały się też punktem napięcia transatlantyckiego. Prezydent Donald Trump wielokrotnie krytykował kraje europejskie za „niedoszacowanie wkładu”, postulując nawet cel 4–5% PKB.

Na szczycie w Hadze w czerwcu 2025 roku państwa NATO zgodziły się na podniesienie celu wydatków do 5% PKB do 2035 roku w tym 3,5% na wydatki militarne, 1,5% na technologie i cyberbezpieczeństwo. Hiszpania uzyskała czasowe zwolnienie.

NATO wobec współczesnych wyzwań i technologii

Fot. By The White House – https://x.com/POTUS/status/1810860250309751252, Public Domain, https://commons.wikimedia.org

Sojusz rozszerza działalność na obszary takie jak walka z dezinformacją, cyberzagrożenia, wojny hybrydowe i zmiany klimatyczne. Inwestuje również w nowe technologie: sztuczną inteligencję, systemy dronowe i infrastrukturę satelitarną. Na wschodniej flance NATO rozlokowano wielonarodowe bataliony w Polsce, krajach bałtyckich i Rumunii. Liczba żołnierzy w stanie gotowości wzrosła z 40 tys. do ponad 300 tys., a dowódcy Sojuszu przyjęli plany reagowania na potencjalne ataki w Arktyce, na Atlantyku i w rejonie Morza Śródziemnego.

Przyszłość NATO – siła przez adaptację

NATO stoi dziś przed fundamentalnym zadaniem: połączyć tradycyjne odstraszanie z elastyczną reakcją na globalne zagrożenia – od wyzwań ze strony Chin, przez zmiany klimatyczne, po technologiczną rywalizację z państwami autorytarnymi. W czasach, gdy przyszłość amerykańskiego zaangażowania w Europie staje się tematem sporów politycznych, NATO pozostaje jedyną realną strukturą, która łączy oba brzegi Atlantyku – i jedyną, która może odpowiedzieć na realne zagrożenia epoki postzimnowojennej.

 

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródła: www.nato.int , NATO Defence Expenditure Report 2024, BBC News, „Finland and Sweden join NATO”, 2023–2024;  Reuters, „NATO’s stance on Ukraine membership”, 2023; Kiel Institute – Ukraine Support Tracker, 2024; SIPRI – wydatki militarne 2024; The Guardian, The Times, AP – doniesienia o postulacie 5% PKB


Parlament Europejski o „bezprecedensowym naruszeniu przestrzeni powietrznej”. UE deklaruje pełną solidarność z Polską

Michał Gostkiewicz

Parlament Europejski wstał po słowach Ursuli von der Leyen o „bezprecedensowym naruszeniu przestrzeni powietrznej Polski i UE”. Owację na stojąco wywołała deklaracja „pełnej solidarności” Unii z Polską. – Byliśmy świadkami bezprecedensowego i lekkomyślnego naruszenia przestrzeni powietrznej Polski i Europy przez ponad dziesięć rosyjskich dronów Shahed. Europa solidaryzuje się w pełni z Polską – powiedziała Ursula von der Leyen podczas orędzia o stanie Unii.

UE: pełna solidarność z Polską

Przewodnicząca Komisji Europejskiej uczyniła bezpieczeństwo Europy głównym motywem swojego pierwszego w drugiej kadencji przemówienia o stanie Unii (State of the Union). Nawiązała m.in. do „obrazków z Alaski” – spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, czerwonego dywanu rozwiniętego dla rosyjskiego przywódcy oraz ustaleń, które jej zdaniem godziły w interesy Europy.

– Wszyscy widzimy, co Putin rozumie przez „dyplomację” – stwierdziła von der Leyen, przypominając, że rosyjski prezydent wciąż odmawia spotkania z Wołodymyrem Zełenskim.

Największe ataki Rosji od początku wojny

Szefowa KE przypomniała o ostatnich rosyjskich atakach – największym od początku wojny nalocie dronów i rakiet na Ukrainę w ubiegłym tygodniu, a także ostrzale wsi w obwodzie donieckim, gdzie zginęło ponad 20 cywilów czekających w kolejce po emerytury. W tym kontekście po raz kolejny wyraziła solidarność z Polską.

Von der Leyen: Rosja musi zapłacić

Przekaz Rosji jest jasny. Nasz też musi być – podkreśliła przewodnicząca KE. – Musimy zwiększyć presję, by Rosja wróciła do stołu negocjacyjnego. Pracujemy nad dziewiętnastym pakietem sankcji, skoncentrowanym na odchodzeniu od rosyjskich paliw kopalnych.

W dalszej części wystąpienia von der Leyen zapowiedziała intensyfikację pomocy dla Ukrainy – także z wykorzystaniem zamrożonych rosyjskich aktywów.

To jest wojna Rosji. I to Rosja powinna za nią zapłacić. Musimy pilnie wypracować nowe rozwiązania finansowania pomocy wojennej z wykorzystaniem zamrożonych aktywów. Dzięki nim możemy zapewnić Ukrainie pożyczkę na poczet reparacji. Same aktywa pozostaną nienaruszone. Ryzyko zostanie podzielone. Ukraina zacznie spłatę dopiero wtedy, gdy Rosja wypłaci reparacje – oświadczyła.

Rosyjskie drony nad Polską. Strasburg reaguje

Do sprawy odniosła się również wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych, Kaja Kallas. Na platformie X oceniła, że naruszenie europejskiej przestrzeni powietrznej było działaniem celowym. „Wojna Rosji eskaluje, nie kończy się” – skwitowała.

Incydent z udziałem rosyjskich dronów stał się jednym z głównych tematów w Strasburgu. Głos zabrała także przewodnicząca Parlamentu Europejskiego, Roberta Metsola.

Polska ma pełne prawo się bronić przed każdym atakiem. Unia Europejska stoi zjednoczona. Tu chodzi nie tylko o członka UE, ale i o członka NATO. To kwestia nie tylko naszych wspólnych zdolności obronnych, ale też naszej gotowości na każdy taki incydent – zaznaczyła.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

 


Rosyjskie drony nad Polską: NATO reaguje, Artykuł 4 uruchomiony

Warszawa, 10 września 2025 r. – W nocy z 9 na 10 września polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez co najmniej 19 rosyjskich dronów, co stanowi bezprecedensowy incydent od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Polskie siły zbrojne, wspierane przez sojuszników z NATO, zestrzeliły co najmniej trzy z nich, a czwarty prawdopodobnie również został zneutralizowany. Premier Donald Tusk uruchomił Artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, wzywając do pilnych konsultacji w Sojuszu. Chociaż NATO nie klasyfikuje zdarzenia jako formalnego ataku, wstępne dane wskazują na celowy charakter prowokacji Moskwy, co budzi poważne obawy o eskalację konfliktu.

„Akt agresji” – reakcja polskich sił zbrojnych

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) określiło incydent jako „bezprecedensowe w skali naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez obiekty typu dron”, które stanowiło „akt agresji tworzący realne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych obywateli”. W trakcie nocnego ataku Rosji na Ukrainę, polska obrona powietrzna uruchomiła wszystkie niezbędne procedury.

Według ustaleń „Rzeczpospolitej” i innych mediów, przestrzeń powietrzną Polski naruszyło co najmniej 20 dronów, prawdopodobnie typu Shahed (irańskiej produkcji, używane przez Rosję). Spora część nadleciała bezpośrednio z terytorium Białorusi, co podkreśla rolę Mińska w eskalacji. Trzy drony zestrzelono, a trwają poszukiwania wraków – szczątki znaleziono m.in. w Wyrykach, Cześnikach i Czosnówce. Jeden fragment uderzył w budynek mieszkalny, jednak nie odnotowano ofiar. Incydent spowodował czasowe zamknięcie czterech lotnisk, w tym Chopina w Warszawie i Rzeszów-Jasionka, oraz wstrzymanie ruchu lotniczego nad Warszawą, Lublinem i innymi regionami.

Fot. AI

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że drony stanowiące zagrożenie zostały zestrzelone za pomocą uzbrojenia. W akcji uczestniczyły polskie F-16, holenderskie F-35 (stacjonujące w Polsce od 1 września) oraz włoskie samoloty AWACS do wczesnego ostrzegania. To pierwszy raz, gdy samoloty NATO zestrzeliły rosyjskie drony nad terytorium państwa członkowskiego Sojuszu. W związku z incydentem skrócono czas gotowości żołnierzy w czterech wschodnich województwach do sześciu godzin, a Wojska Obrony Terytorialnej aktywowano do poszukiwań wraków. Alarm ogłoszono również dla policji w tych regionach.

Premier Tusk, informując o sytuacji na platformie X, podkreślił: „Trwa operacja związana z wielokrotnym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej. Przeciwko obiektom wojsko użyło uzbrojenia. Jestem w stałym kontakcie z Prezydentem i Ministrem Obrony”.

Później, w Sejmie, nazwał incydent „prowokacją o dużej skali” i ostrzegł: „Polska znalazła się najbliżej otwartego konfliktu od czasów II wojny światowej”. Zwołał też nadzwyczajne posiedzenie rządu oraz naradę w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent nazwał zdarzenie „bezprecedensowym momentem w historii NATO i Polski”, podkreślając konieczność wyciągnięcia konsekwencji i dziękując żołnierzom za szybką reakcję.

NATO: „To nie był atak”, ale celowa prowokacja

NATO nie traktuje wtargnięcia jako formalnego ataku, ale jako poważne naruszenie – przekazała agencja Reutera, powołując się na źródła w Sojuszu. „Wtargnięcie rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną Polski było celowe” – brzmi wstępna ocena. To pierwszy przypadek, w którym samoloty NATO walczyły z potencjalnym zagrożeniem w przestrzeni powietrznej Sojuszu. Rada Północnoatlantycka omówi reakcję podczas środowego posiedzenia.

Rzeczniczka NATO Alison Hart napisała na X: „Ostatniej nocy wiele dronów wleciało w polską przestrzeń powietrzną i napotkało na opór polskiej i natowskiej obrony powietrznej”. Podkreśliła, że sekretarz generalny Mark Rutte jest w stałym kontakcie z polskimi władzami, a Sojusz prowadzi ścisłe konsultacje. Dowódca sił NATO w Europie, generał Alexus Grynkewich, oświadczył: „Sojusz zareagował szybko i zdecydowanie, demonstrując nasze możliwości”.

Polska formalnie uruchomiła Artykuł 4 Traktatu Waszyngtońskiego, co oznacza konsultacje polityczne w obliczu zagrożenia dla bezpieczeństwa członka Sojuszu. To siódme takie wezwanie w historii NATO i drugie przez Polskę. Premier Tusk wyjaśnił: „Fakt, że te drony zostały zestrzelone, zmienia sytuację polityczną”.

Reakcje międzynarodowe

Świat zareagował natychmiastowo, podkreślając powagę incydentu. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas nazwała go „najpoważniejszym naruszeniem europejskiej przestrzeni powietrznej przez Rosję od początku wojny” i dodała: „Wskazówki sugerują, że było to celowe, nie przypadkowe. Wojna Rosji eskaluje, nie kończy się”. Ursula von der Leyen potępiła „nieodpowiedzialne i lekkomyślne” działania Moskwy, wzywając do stworzenia „ściany antydronowej” na wschodzie UE.

Prezydent Francji Emmanuel Macron określił sytuację jako „po prostu nieakceptowalną” i zapewnił o solidarności z Polską. Premier Włoch Giorgia Meloni, premier Holandii Dick Schoof, a także przywódcy Szwecji, Finlandii i Irlandii przekazali wyrazy wsparcia.

Z USA popłynęły ostrzeżenia o testowaniu determinacji NATO. Senator Dick Durbin uznał incydent za sygnał ostrzegawczy, a kongresmen Joe Wilson nazwał go „aktem wojny”.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił sytuację jako „niebezpieczny precedens dla Europy”. Kreml zaprzecza odpowiedzialności, a Białoruś twierdzi, że drony były „zabłąkane”.

Kontekst i implikacje

Incydent wpisuje się w serię wcześniejszych naruszeń. Eksperci, m.in. gen. Stanisław Koziej, wskazują, że to test reakcji NATO przed manewrami „Zapad-2025”. Premier Tusk podkreślił: „To prowokacja nieporównywalnie bardziej niebezpieczna niż poprzednie”.

W Polsce ujawniono poważne luki w systemie antydronowym. Modernizacja SkyCTRL została wstrzymana przez Radę Modernizacji Technicznej, a brak funduszy opóźnia wdrożenie nowych rozwiązań. Analitycy ostrzegają, że pełne wzmocnienie zdolności zajmie miesiące.

Po raz pierwszy NATO zestrzeliło rosyjskie drony nad państwem członkowskim. To wydarzenie zmienia dynamikę wojny, podnosząc stawkę dla całego Sojuszu i pokazując, że granice nie są nietykalne.

Dariusz Frach, thefad.pl / Na podstawie doniesień agencji Reutera, „Rzeczpospolitej”, TVN24 i PAP

 


Roman Giertych: „Nie ekscytujmy się Trumpem. USA już nas przehandlowali”

Roman Giertych

Roman Giertych

Dokonuje się globalne przesunięcie geopolityczne. Ci, którzy dziś rządzą w Partii Republikańskiej, widzą jako głównego wroga Chiny, a jako głównego sojusznika w tej walce – Rosję. Amerykanie mogą przehandlować dawne kraje bloku wschodniego w zamian za sojusz z Putinem. Polska stała się ważną częścią gospodarki UE, oddanie naszego kraju w ręce Rosjan nie jest w interesie Zachodniej Europy. Musimy wzmacniać integrację europejską, przestać ekscytować się każdym słowem Trumpa i działać we własnym interesie

Dokonuje się globalne przesunięcie geopolityczne. Pokolenie polityków amerykańskich, które pamięta zimną wojnę, de facto już odeszło. Ci, którzy przyszli, szczególnie w partii Republikańskiej, widzą jako głównego wroga Chiny, a jako głównego sojusznika w walce z Chinami – Rosję. W tej scenerii serwilistyczne relacje Trumpa z Putinem nie muszą być, jak ostatnio powiedział prezydent Portugalii, spowodowane tym, że Trump jest rosyjskim nabytkiem, ale tym, że egoistyczny interes USA każe im obecnie za wszelką cenę pozyskać Rosję do walki z Chinami, bo inaczej tę walkę mogą przegrać.

Fot. thefad.pl / AI

Tak sformułowana polityka amerykańska może oznaczać, że Amerykanie najzwyczajniej w świecie przehandlują dawne kraje bloku wschodniego w zamian za sojusz z Rosją. To, że obecnie Trump zapewnia, że amerykańskie wojska nie opuszczą Polski, nie znaczy nic. On każdego dnia mówi co innego. Fakty są takie, że dzień po wizycie Nawrockiego obciął całą pomoc wojskową dla krajów bałtyckich. Był to oczywisty znak dla Putina, że słowa o Polsce były tylko słowami.

Amerykanie mogą się z Polski spakować w ciągu tygodnia i, tak jak w Afganistanie, porzucić swoich sojuszników. Na taki plan polityki amerykańskiej wskazuje zresztą zupełna bierność lub wręcz wsparcie dla środowisk skrajnej prawicy, jakiej służby amerykańskie udzielają od jakiegoś czasu w Europie Wschodniej. Gruzja, Słowacja, Węgry – już wpadły w rosyjskie ręce. Za chwilę stanie się to w Czechach. W Rumunii potrafili się ogarnąć w ostatniej chwili. My wyszliśmy spod topora w 2023, ale Nawrocki i PiS są ostentacyjnie popierani przez USA. Europa Wschodnia w rękach skrajnej prawicy oznacza de facto, że Rosja rozwala UE i realizuje swój cel strefy buforowej pomiędzy Rosją a Europą Zachodnią. Putin, oklaskiwany przez Trumpa, przecież otwarcie postawił sobie taki cel.

W Polsce sojusz służb rosyjskich i amerykańskich to poważna sprawa. Z tego sojuszu, moim zdaniem, wynika obecna sytuacja medialna – i to zarówno w mediach społecznościowych, gdzie rządzą algorytmy, na które nie mamy wpływu, jak i w mediach tradycyjnych.

Jaka w takiej sytuacji powinna być polityka polska?

Przestańmy ekscytować się każdym słowem Trumpa. On ma swoje interesy, a my – swoje. Naszym celem jest odsunięcie Rosji od naszych granic. Dlatego też popieramy Ukrainę i razem z Europą będziemy ją finansować. Nie pozwolimy też na rozpalanie przez obce służby nastrojów antyukraińskich.

Musimy wzmacniać integrację europejską, bo obecnie tylko kraje zachodniej Europy mają interes, aby nas wspierać i bronić. Polska stała się ważną częścią gospodarki UE i oddanie naszego kraju w ręce Rosjan nie jest w interesie Zachodniej Europy. Europa powinna się integrować i wzmacniać relacje z Ameryką Południową, bo to naturalny rynek zbytu dla naszych towarów. Tam żyje pół miliarda ludzi, którzy kulturowo, cywilizacyjnie i religijnie są do nas zbliżeni. Nie ma innego dużego obszaru bardziej zbliżonego do Europy niż ten. Militarnie powinniśmy się opierać o własną produkcję, bo Amerykanie mogą nam w najtrudniejszym momencie przestać sprzedawać części. Już lepiej broń kupować z Francji, Włoch czy Skandynawii niż z USA.

Jeżeli będziemy gotowi do wojny i Ukraina nie padnie, to Rosjanie do nas nie wejdą.
Oczywiście trzeba też bezwzględnie zwalczać ruską agenturę w Polsce. To już jednak temat na inny tekst.

Roman Giertych

 


Europa skręca w prawo: Skrajna prawica zmienia mapę polityczną kontynentu

Partie skrajnie prawicowe, narodowo-konserwatywne i populistyczne zdobywają kolejne przyczółki w europejskich parlamentach. Ich wzrost nie jest już tylko protestem przeciwko elitom, ale coraz częściej oznacza realny udział we władzy. Co łączy te ugrupowania — i dlaczego właśnie teraz tak skutecznie trafiają do wyborców?

Fot. Źródło zrzut z ekrany YouTube

Różne oblicza jednego trendu

We Włoszech Bracia Włosi Giorgii Meloni, z postfaszystowskimi korzeniami, skutecznie obsłużyli zarówno centrum, jak i peryferie elektoratu, tworząc rząd już w 2022 roku. W Austrii Partia Wolności (FPÖ) wygrała wybory w 2024 z 29% głosów, lecz została zablokowana przez koalicję centrową. W 2025 trwają już jednak rozmowy z ÖVP, które mogą zakończyć się utworzeniem pierwszego od II wojny światowej rządu z dominującą siłą skrajnej prawicy.

W Holandii Geert Wilders – zadeklarowany przeciwnik islamu i Unii Europejskiej – zdobył 37 mandatów w wyborach z 2023 roku. Jego rząd, złożony z centroprawicowych partnerów, upadł w czerwcu 2025 z powodu sporu o politykę migracyjną. Przed krajem kolejna kampania wyborcza.

W Niemczech Alternatywa dla Niemiec (AfD) podwoiła swój wynik, osiągając 20,8% w lutowych wyborach federalnych. Mimo że partia została zakwalifikowana przez służby jako „siła ekstremistyczna”, stała się drugą siłą w Bundestagu.

Podobne zmiany widać w Portugalii, gdzie Chega uzyskała 22,6%, a także we Francji — Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen zdominowało wybory do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku. W Polsce radykalni kandydaci zdobyli w pierwszej turze wyborów prezydenckich łącznie ponad 20%. Sławomir Mentzen z Konfederacji uzyskał 14,8%, a ostatecznie zwyciężył Karol Nawrocki (PiS), zdobywając 50,9% w drugiej turze.

Hasła, które jednoczą

Wspólnym mianownikiem tych ugrupowań jest sprzeciw — wobec migracji, integracji europejskiej, tzw. „ideologii woke” i niekiedy również wobec wspierania Ukrainy. Jak pokazują dane cytowane przez BBC i niezależne sondaże, to właśnie młodzi mężczyźni (18–29 lat) są najbardziej podatni na narracje o „normalności”, „porządku” i „tożsamości narodowej”.

W Polsce Sławomir Mentzen zdobył aż 35% głosów w najmłodszej grupie wyborców, wyprzedzając zarówno lewicę, jak i liberałów. W Niemczech AfD postuluje „remigrację” — czyli masowe deportacje — zyskując poparcie także wśród młodej klasy robotniczej.

Sławomir Mentzen. Fot. Facebook, slawomirmentzen

Węgierski premier Viktor Orbán podczas konwencji we Francji w 2024 roku ostrzegał: „Nie pozwolimy migrantom zniszczyć naszych miast i bezpieczeństwa”. Marine Le Pen wtórowała: „Nie dla anarchicznej, nieograniczonej imigracji”. Jeszcze niedawno tego typu wypowiedzi były domeną marginesu. Dziś są cytowane z mównic europarlamentu.

EP Plenary session – Council and Commission statements – Presentation of the programme of activities of the Hungarian Presidency

Dlaczego właśnie teraz?

Wzrost poparcia dla ugrupowań radykalnych to nie tylko kwestia retoryki. Eksperci wskazują na wiele czynników: kryzys demograficzny, społeczną niepewność, wzrost nierówności i osłabienie zaufania do instytucji.

Europa starzeje się i kurczy. Imigracja jest kluczowa dla rynku pracy, ale budzi lęki kulturowe i ekonomiczne. Partie skrajnej prawicy sprawnie eksploatują ten konflikt — między gospodarką a tożsamością.

Media społecznościowe stały się idealnym środowiskiem do wzrostu popularności tych narracji. Emocje, uproszczenia i poczucie oblężenia lepiej rezonują na TikToku czy X niż zniuansowany przekaz partii centrowych. W 2025 roku kampanie AfD i FPÖ aktywnie korzystały z algorytmów platform wspieranych przez Elona Muska, co przyniosło im wymierne korzyści wyborcze.

Zagrożenie czy nowa normalność?

Nie wszyscy analitycy uważają ten trend za zagrożenie. Pojawiają się głosy, że to naturalny etap dojrzewania demokracji: nowe partie uczą się kompromisu, wchodzą do systemu i łagodnieją. Inni ostrzegają, że normalizacja skrajnej prawicy prowadzi do erozji wartości liberalnych: ograniczania praw mniejszości, ataków na wolność słowa i podważania niezależności sądów.

W Niemczech, gdzie AfD jest drugą siłą polityczną, prezes Urzędu Ochrony Konstytucji w Turyngii Stephen Kramer mówi wprost: „Gdy wróg sięga do korzeni — to właśnie wtedy demokracja jest w największym niebezpieczeństwie”.

Rosyjski cień

W tle pozostaje jeszcze jeden element tej układanki: wsparcie ze strony Rosji. Według analiz think tanków i służb wywiadowczych, Moskwa aktywnie wspiera partie skrajnej prawicy, by destabilizować Unię Europejską. Jak podkreśla Kacper Rękawek z International Centre for Counter-Terrorism w Hadze: „Rosja popiera antysystemowców, bo wie, że osłabią jedność Europy”.

W 2025 roku pojawiły się dowody na finansowanie AfD i FPÖ przez powiązaną z Kremlem platformę medialną Voice of Europe. Jednocześnie liderzy tacy jak Orbán czy Le Pen domagają się zakończenia wsparcia dla Ukrainy i normalizacji stosunków z Rosją. Premier Włoch Giorgia Meloni zachowuje prozachodni kurs, ale jej partia flirtuje z eurosceptycyzmem.

Wzrost skrajnej prawicy to efekt splotu frustracji społecznych, lęków kulturowych i erozji zaufania do demokracji liberalnej. Partie takie jak AfD, Vox czy Konfederacja nie są już tylko „anty”, ale realnie uczestniczą w kształtowaniu polityki. Ich sukces zależy nie tylko od nich samych — ale też od tego, jak odpowiedzą ci, którzy dotąd dominowali w europejskim porządku demokratycznym.

DF, thefad.pl / Źródła: BBC, The Guardian, CFR, Politico, Wikipedia (dane wyborcze 2025)

 


Pasożyt, który zjada ludzkie ciało. Potwierdzono pierwszy przypadek w USA

Larwy, które pożerają żywą tkankę i mogą doprowadzić do śmierci w męczarniach, po raz pierwszy zaatakowały człowieka na terenie Stanów Zjednoczonych. Zagrożenie do tej pory znane głównie z tropików, teraz pojawiło się u progu Ameryki Północnej – a naukowcy ostrzegają, że to nie koniec.

Pasożyt, który zjada ludzkie ciało

Fot. DF, thefad.pl / AI

Pacjent zgłosił się do szpitala w stanie Maryland z raną, która nie goiła się po powrocie z Salwadoru. Po zbadaniu okazało się, że w jego ciele bytują larwy muchy śrubowej (Cochliomyia hominivorax) – pasożyta, który rozwija się w żywych organizmach i dosłownie zjada je od środka.

Władze federalne potwierdziły przypadek 4 sierpnia 2025 roku, po badaniach przeprowadzonych w Maryland. To pierwszy oficjalny przypadek muszycy u człowieka w historii USA.

Larwy, które pożerają ciało od środka

Muchy śrubowe składają jaja w otwartych ranach. Po wylęgu larwy zaczynają żerować na ciele żywiciela. U ludzi może to prowadzić do poważnych infekcji, sepsy, a nawet śmierci, jeśli nie zostanie odpowiednio wcześnie rozpoznane.

„Larwy mogą wywołać sepsę, a bez szybkiego leczenia – doprowadzić do śmierci w męczarniach,” ostrzega Departament Rolnictwa USA (USDA).

Choć najczęściej pasożyt atakuje bydło i dzikie zwierzęta, może zainfekować również ludzi – zwłaszcza w tropikalnych warunkach i przy braku higieny. CDC podkreśla, że ryzyko rośnie wśród osób podróżujących na wiejskie tereny Ameryki Środkowej i Południowej.

Powrót, którego się obawiano

Muchę śrubową udało się wyeliminować z USA w latach 80., dzięki wypuszczaniu milionów sterylnych osobników, które przerywały jej cykl rozmnażania. To był jeden z największych sukcesów biologicznej kontroli szkodników.

Ale dziś pasożyt wraca.

W Teksasie rusza desperacki plan

W odpowiedzi na zagrożenie, USA uruchamiają plan obronny: w Teksasie powstaje zakład, który ma produkować miliony sterylnych much tygodniowo. Celem jest zatrzymanie inwazji, zanim pasożyt sparaliżuje kraj i zagrozi bezpieczeństwu żywnościowemu.

Straty mogą iść w miliardy

USDA ostrzega: muszyca może zniszczyć hodowlę bydła, kosztując gospodarkę ponad 100 miliardów dolarów. Jedna larwa wystarczy, by zainfekować całe stado. Pasożyt działa szybko, cicho i bez litości.

Globalne zagrożenie

Eksperci podkreślają, że to nie tylko problem Ameryki. W 2024 roku w Kostaryce odnotowano pierwszy od dekad śmiertelny przypadek muszycy u człowieka. Naukowcy ostrzegają, że zmiany klimatyczne mogą sprowadzić muchę śrubową nawet do Europy.

Twoja kolej

Czy boisz się takich pasożytów podczas podróży? Czy zmiany klimatu sprowadzą więcej takich zagrożeń do Europy? Daj znać w komentarzu – Twoja opinia może pomóc innym. Udostępnij, jeśli uważasz, że warto ostrzec znajomych.

DF, thefad.pl / Źródło: Reuters, USDA, CDC

 


Żurek kontra Nawrocki: „Nie będzie tak, póki jestem ministrem”

Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem dla Onetu zapowiedział radykalne kroki w celu przywrócenia praworządności w polskim sądownictwie. W ostrych słowach odniósł się do Karola Nawrockiego, podkreślając, że dopóki pełni urząd, nie pozwoli, by to prezydent decydował o tym, kto jest sędzią. Żurek przedstawił ambitny plan reformy Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), zapowiadając zmiany bez konieczności uchwalania nowych ustaw. Zadeklarował szybkie pozbycie się z prokuratury osób związanych z byłym ministrem Zbigniewem Ziobrą.

Waldemar Żurek. Fot. screen shot, KPRM

Starcie z Nawrockim: „Nie będzie tak, póki jestem ministrem”

Waldemar Żurek otwarcie przyznaje, że jego podejście do współpracy z Karolem Nawrockim jest konfrontacyjne. Nawrocki, wybrany na prezydenta po kontrowersjach związanych z orzeczeniem Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, budzi wątpliwości Żurka co do legalności swojego wyboru. Minister otwarcie przyznaje, że nie uznaje legalności tej izby, a Nawrockiego uważa za prezydenta jedynie z racji zaprzysiężenia w Sejmie. „Mam zupełnie inny pogląd niż mój poprzednik [Adam Bodnar]. Ja bym nie poszedł na posiedzenie tej izby i nie mówił ‘wysoki sądzie’” – stwierdził Żurek.

Nawrocki zapowiedział, że nie będzie nominował ani awansował sędziów, którzy jego zdaniem godzą w porządek konstytucyjny, co Żurek nazywa próbą uzurpowania sobie roli „króla Słońce”. Minister podkreśla, że konstytucja jasno określa rolę prezydenta w procesie powoływania sędziów jako notarialną, a kluczowe decyzje podejmuje KRS. „Nie będzie tak w Polsce, póki ja jestem ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Nie będziemy powoływać sędziów” – zadeklarował Żurek, zapowiadając wstrzymanie ogłaszania nowych etatów sędziowskich w sądach powszechnych.

Reforma KRS: „Projekt bez ustawy”

Jednym z kluczowych punktów programu Żurka jest reforma Krajowej Rady Sądownictwa, która od 2017 roku, w wyniku zmian wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość, funkcjonuje jako tzw. neo-KRS. Jej skład i legalność są kwestionowane przez obecną koalicję rządzącą oraz część środowiska prawniczego. Żurek rozważa kilka scenariuszy reformy, z których najbliższy jest mu pomysł reaktywacji KRS sprzed 2018 roku. Taki ruch pozwoliłby na przywrócenie konstytucyjnego składu Rady bez konieczności uchwalania nowej ustawy, co jest kluczowe w obliczu spodziewanego weta prezydenta Nawrockiego.

To jest projekt bez ustawy, żeby było jasne” – podkreśla Żurek, tłumacząc, że zmiany można przeprowadzić, stosując konstytucję wprost i pomijając niekonstytucyjne przepisy wprowadzone przez PiS. Minister nie ujawnił szczegółów, tłumacząc, że wymaga to uzgodnień w ramach koalicji rządzącej. Alternatywnym pomysłem jest wyłonienie nowego składu KRS przez środowiska sędziowskie, co jednak budzi obawy części sędziów o upolitycznienie procesu. Żurek zapewnia, że każdy z jego planów zostanie solidnie uzasadniony prawnie, a on sam jest gotów na opór ze strony neo-KRS, w tym jej szefowej Dagmary Pawełczyk-Woickiej. „Ja się nie boję, że pani Dagmara Pawełczyk-Woicka zabierze pudełko i pójdzie do kancelarii prezydenta, bo słyszeliśmy takie głosy. Niech idzie. Był już papież w Rzymie i w Awinionie. W Rzymie dalej rezyduje, a w Awinionie..” – ironizuje minister.

Neosędziowie: apel o opuszczenie stanowisk

Kwestia tzw. neosędziów, czyli osób powołanych przez neo-KRS, pozostaje jednym z najtrudniejszych wyzwań dla Żurka. W Polsce jest obecnie około 10 tysięcy sędziów, z czego 2,5 tysiąca to neosędziowie. Minister, odnosząc się do planu swojego poprzednika Adama Bodnara, który dzielił ich na trzy grupy (początkujących, awansowanych i prawników spoza wymiaru sprawiedliwości), przyznaje, że pomysł ten mu się podoba, ale nie jest priorytetem. Zamiast tego Żurek chce skupić się na innych działaniach, które szybciej przywrócą porządek w sądownictwie.

Podczas posiedzenia KRS 26 sierpnia 2025 roku minister zwrócił się bezpośrednio do neosędziów: „Będę metodami zgodnymi z prawem dążył do tego, żebyście państwo opuścili ten budynek”. Zapowiedział również powództwa regresowe wobec neosędziów, którzy generują odszkodowania na rzecz państwa z powodu orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), uznającego ich udział w składach sędziowskich za nielegalny. „To będą pozwy dokładnie za tyle, ile państwo zapłaciło za nich” – podkreśla Żurek, wskazując, że szczególnie dotyczy to sędziów Sądu Najwyższego, w tym Małgorzaty Manowskiej, szefowej SN.

Prokuratura: „Pozbędę się ludzi Ziobry”

Waldemar Żurek nie poprzestaje na sądownictwie – zapowiada rewolucję w prokuraturze, gdzie wciąż dominują wpływy ludzi Zbigniewa Ziobry. Jako prokurator generalny planuje gruntowną reorganizację prokuratury, w której wciąż kluczowe stanowiska zajmują osoby związane z Zbigniewem Ziobrą, takie jak Michał Ostrowski, Tomasz Janeczek, Robert Hernand czy Krzysztof Sierak. „Pozbędę się ich w miarę szybko, zgodnie z prawem” – deklaruje minister, zaznaczając, że Nawrocki nie ma w tej kwestii kompetencji. Żurek chce stworzyć niezależną prokuraturę, wolną od politycznych wpływów, i zapewnić ochronę liniowym prokuratorom, którzy często obawiają się stawiać zarzuty w sprawach politycznie wrażliwych.

Minister odniósł się również do śledztw dotyczących nadużyć za rządów PiS, takich jak sprawa Funduszu Sprawiedliwości, Pegasusa czy Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS). W sprawie RARS jest już 15 podejrzanych i 34 zarzuty, a 4 sierpnia 2025 roku skierowano pierwszy akt oskarżenia. Żurek podkreśla, że śledztwa są prowadzone skrupulatnie, choć skala materiałów dowodowych (np. 4,5 tys. akt w jednej ze spraw) wymaga czasu i dodatkowych kadr. W kwestii Pegasusa minister potwierdza, że są już zarzuty związane z zakupem systemu, a śledztwo obejmuje zarówno przestępców, jak i przypadki nielegalnej inwigilacji.

Trybunał Konstytucyjny: strategia zmiany składu

Minister podkreśla konieczność zmian w obecnym składzie Trybunału Konstytucyjnego, który jego zdaniem został uformowany nielegalnie – zarówno przez udział „dublerów”, jak i kontrowersyjny wybór obecnego prezesa, Bogdana Święczkowskiego. Żurek wskazuje, że kluczem do naprawy TK może być perspektywa roku 2026, gdy z urzędu odejdzie jeden z sędziów powołanych przez PiS. Taki moment mógłby umożliwić koalicji rządzącej uzyskanie większości i przywrócenie konstytucyjnego porządku. Jego zdaniem nieprzyznawanie funduszy na pensje dla obecnego składu Trybunału to uzasadniona forma nacisku, którą należy kontynuować.

Kulisy Rady Gabinetowej: „Strata czasu”

Żurek nie szczędzi krytyki pierwszej Radzie Gabinetowej pod przewodnictwem Nawrockiego, określając ją jako „stratę czasu”. Zdaniem ministra spotkanie miało charakter kampanii wyborczej, a eksperci prezydenta próbowali przepytywać ministrów, skupiając się głównie na kwestiach budżetowych i podatkowych. „To była próba krytyki rządu, ale zupełnie nieudana” – ocenia Żurek, dodając, że nie czuł się przepytywany, bo do niego nie skierowano żadnych pytań.

Rząd kontra Pałac. Czy Żurek dopnie swego?

Waldemar Żurek rysuje obraz polityka i prawnika zdecydowanego na radykalne zmiany w polskim sądownictwie i prokuraturze. Jego konfrontacyjne podejście do Nawrockiego, plany reformy KRS bez ustawy oraz zapowiedź „odbicia” prokuratury z rąk ludzi Ziobry wskazują na ambitną, ale trudną misję. Kluczowe będzie uzyskanie poparcia koalicji rządzącej oraz skuteczne omijanie spodziewanych wet prezydenta. Czy Żurek zdoła zrealizować swoją wizję przywrócenia praworządności? Czas pokaże, ale minister już teraz zapowiada, że nie cofnie się przed żadnym wyzwaniem.

Ryzyka i ograniczenia: test realnej władzy

Choć deklaracje Żurka są stanowcze, rzeczywistość polityczna może szybko je zweryfikować. Wewnątrz samej koalicji rządzącej nie brak głosów sceptycznych wobec działań bez podstaw ustawowych – szczególnie ze strony PSL, który tradycyjnie opowiada się za bardziej koncyliacyjnym podejściem. Do tego dochodzi nieprzewidywalna postawa prezydenta Nawrockiego, który już zapowiada, że nie zaakceptuje żadnego powołania sędziów łamiącego – jego zdaniem – porządek konstytucyjny.

Nie jest też jasne, jak zareaguje społeczeństwo – czy odbierze działania Żurka jako niezbędne przywracanie praworządności, czy też jako próbę politycznej zemsty. Wreszcie, każde z działań ministra może zostać zaskarżone i zakwestionowane przez obecne instytucje wymiaru sprawiedliwości, co czyni jego misję nie tylko ryzykowną, ale i niezwykle złożoną. Opozycja, na czele z PiS, już zapowiada zaskarżanie każdego kroku ministra, co może dodatkowo skomplikować jego plany.

DF, thefad.pl / Źródło: Onet

 


Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję