Szukaj w serwisie

×
17 września 2020

Adam Mazguła: Zdrada ciągle żywa

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Składam hołd żołnierzom września, mieszkańcom Wielunia, Warszawy, Grodna… zabitym i okaleczonym na drogach, w palących się wioskach, mordowanych za opór i polskość. Cześć ich pamięci! Niech ta pamięć będzie żywa, aby wszyscy byli przekonani, i Duda, i Błaszczak, i Morawiecki, a najbardziej Balbina z Żoliborza, że nie da się żyć szczęśliwie bez pokoju, bez miłości, tolerancji i zrozumienia. Nie da się żyć wojną i na to historia dała nam nieskończoną ilość przykładów zbiorowego okrucieństwa

 

17 września 1939 roku Sowieci napadli na walczącą z Niemcami Polskę.
Jednak o tym wiedziano, nie dało się ukryć przygotowań do wojny zarówno Wermachtu, jak i Armii Czerwonej.

Fot. domena publiczna

Ten napad był konsekwencją nieudolnej polityki rozpasanego rządu, prowadzącego dyplomatyczne wojenki ze wszystkimi, co w konsekwencji doprowadziło do historycznej klęski, która stała się pasmem narodowych tragedii przez następnych 50 lat.

Rząd oddał Polaków w niewolę, na wymordowanie, poniewierkę, utratę ziemi i majątków. Mało kto wie, ale już w maju 1939 roku rządzący opracowali plan ewakuacji rządu i instytucji centralnych za Wisłę i w kierunku Zaleszczyki. Przygotowali się na ewakuację i czekali, kiedy go wdrożyć.

Rząd nierobów i puszących się pawi w trakcie wielkiej zdrady i ucieczki podjął decyzję, aby "z Sowietami nie walczyć".

Co to znaczy nie walczyć? Znaczy iść w niewolę, kiedy oni pojechali brylować na zachodnich salonach, jako bohaterowie wojny wzbudzając tak samo podziw, jak i litość oszukanych. W rzeczywistości oddali bohatersko walczący naród na krwawy odwet wobec jeńców, cywili, posiadaczy ziemskich, inteligencji i weteranów, za upokorzenie Armii Czerwonej w 1920 roku pod Warszawą.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Profesor Ignacy Mościcki tchórzliwie uciekł 17 września 1939 r. i podczas przekraczania granicy oświadczył, że jest Szwajcarem i wylegitymował się paszportem tego państwa. To wymowny przykład zamykający historię II Rzeczypospolitej.

Ignacy Mościcki w latach 1926–1939 prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Fot. wikipedia

Żołnierze bohatersko walczyli, krwawili i umierali za ojczyznę. Tymczasem ucieczka całego aparatu państwowego, wodza naczelnego i części wojska do Rumunii nie mieści się nawet w pojęciu zdrady. To hańba w jej najczystszej postaci. To porzucenie narodu, który przez lata płacił podatki i ufał tym ludziom, wierząc w ich bełkotliwą propagandę ukazującą Polskę, jako jedno z najsilniejszych państw świata.

Zdradą jest nie tylko świadome złamanie przysięgi żołnierskiej przez elity, czy porzucenie przyjaciół, którym przysięgało się wierność, ale także, a może przede wszystkim, odstępstwo od wartości, których przysięgało się bronić.

Marszałek Rydz-Śmigły, pułkownik Beck, generał dywizji Felicjan Sławoj-Składkowski i wielu, wielu innych złamało przysięgę wojskową w brzmieniu:

„Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej, chorągwi wojskowych nigdy nie odstąpić, stać na straży konstytucji i honoru żołnierza polskiego […] za sprawę Ojczyzny mej walczyć do ostatniego tchu w piersiach i w ogóle tak postępować, abym mógł żyć i umierać jak prawy żołnierz polski".

Nie postąpili tak, aby żyć, jak prawi żołnierze. Chorągwie porzucili, za sprawę ojczyzny nie walczyli do ostatniego tchu, honor żołnierza polskiego splamili.

We wrześniu 1939 roku Polska straciła ok. 66000 zabitych żołnierzy, 134 000 rannych, 420 000 oddanych w niewolę.

Armia Czerwona mordowała bezkarnie i uwięziła 250 000 żołnierzy, a Słowacja 1300. Tylko 80 000 zdołało się ewakuować do Rumuni, na Węgry, do Litwy, Łotwy i Estonii.

Skalę tragedii ukazują nieproporcjonalne straty Niemieckie, które stanowiły jedynie 17 000 zabitych, 32 000 rannych. Armia Czerwona poniosła straty symboliczne.

O cywilnych stratach niewiele można się dowiedzieć, ale przecież były tylko po stronie polskiej i to liczone w dziesiątkach tysięcy. Na dodatek ich gehenna dopiero się zaczynała. Mordowani, prześladowani, zmuszani do pracy, wywożeni na Syberię, do obozów koncentracyjnych i tak w każdym zakątku dawnej Polski.

Kiedy słucham obecnie rządzących Polską, ich propagandę, pychę i skrajną nieuczciwość, połączoną z niekompetencją i faszystowskim zacięciem, nasuwa mi się analogia do podobnie rozpasanego i nieodpowiedzialnego rządu z 1939 roku.

Walki z własnym narodem, wszystkimi, kto ich nie popiera, pogarda dla Konstytucji RP, osamotnienie międzynarodowe, kpina z przysięgi wojskowej i urzędniczej powołującej się na Boga, czyli na nikogo, to tylko niektóre z analogicznych błędów współczesnych czasów.

Rządzenie, to przede wszystkim odpowiedzialność, nie za siebie, ale za naród i każdego obywatela z osobna. To sztuka unikalnych zdolności, która wymaga szerokiej wiedzy, doświadczenia, aktywności i wielu mądrych, zaangażowanych współpracowników.

Jeśli mówimy o bohaterstwie żołnierzy września, to dlatego, że walczyli z liczniejszym i lepiej wyposażonym wrogiem. Odpierali ataki zbrojne i przeżywali zdrady sojuszników, ponosząc ofiary życia, zdrowia, niewoli, utraty najbliższych, majątku i celów życiowych najczęściej w wyniku niekompetencji swoich generałów, posłów, ministrów, … i zdradliwego kleru.

Żołnierze walczyli bohatersko i z honorem, a politycy szukali ucieczki, bo wiedzieli, jak oszukali naród.

Dziś młodzi ludzie nie chcą wracać do przeszłości i niechętnie słuchają prawdy. Wolą wierzyć w ”jakoś to będzie” albo w nieomylność opaczności. Niewielu interesuje odpowiedzialność rządzących za sytuację w kraju. Nie zdają sobie sprawy, że to oni i ich bliscy, w pierwszej kolejności ponoszą ofiary ich fatalnych decyzji. Dzisiaj finansowych, organizacyjnych, ale jutro, może i kolejnej batalii o jakiś honor kolejnego nieodpowiedzialnego idioty, którego „ktoś” nam narzucił i „ktoś” nam wybrał.

Tymczasem składam hołd żołnierzom września, mieszkańcom Wielunia, Warszawy, Grodna… zabitym i okaleczonym na drogach, w palących się wioskach, mordowanych za opór i polskość.

Cześć ich pamięci!

Niech ta pamięć będzie żywa, aby wszyscy byli przekonani, i Duda, i Błaszczak, i Morawiecki, a najbardziej Balbina z Żoliborza, że nie da się żyć szczęśliwie bez pokoju, bez miłości, tolerancji i zrozumienia. Nie da się żyć wojną i na to historia dała nam nieskończoną ilość przykładów zbiorowego okrucieństwa.

Nigdy więcej wojny! Zrozumcie to w końcu.

Adam Mazguła



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:



 
   

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję