Ułaskawienie Bąkiewicza: Duda rozgrzewa Polskę do czerwoności na finiszu kadencji

Na kilka tygodni przed końcem kadencji Andrzej Duda podpisuje akt łaski dla Roberta Bąkiewicza – skazanego za napaść na aktywistkę. Prezydencka decyzja wywołuje gniew opozycji i głęboki podział społeczny.
Czas czytania: 5 min
Fot. screen shot / youtube

15 lipca 2025, Warszawa – Andrzej Duda, na kilka tygodni przed końcem drugiej kadencji, podpisał akt łaski wobec Roberta Bąkiewicza – nacjonalistycznego aktywisty i byłego lidera Marszu Niepodległości. Ułaskawienie dotyczy wyłącznie darowania kary ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Pozostałe elementy wyroku – w tym 10 tys. zł nawiązki oraz obowiązek ogłoszenia wyroku – pozostają w mocy. Decyzja wywołała falę oburzenia, ostrą krytykę polityczną i emocjonalne reakcje opinii publicznej.

Fot. screen shot / youtube

Skazanie i przebieg sprawy

Bąkiewicz został prawomocnie skazany w listopadzie 2023 roku za naruszenie nietykalności cielesnej Katarzyny Augustynek, znanej jako "Babcia Kasia", podczas demonstracji Strajku Kobiet w 2020 roku. Wyrok obejmował m.in. rok ograniczenia wolności, grzywnę oraz koszty postępowania. Do chwili ułaskawienia żadna z kar nie została wykonana.

Decyzję o ułaskawieniu Duda podpisał 11 lipca, co potwierdziła rzeczniczka Prokuratora Generalnego, Anna Adamiak. Kancelaria Prezydenta uzasadniła ją „pozytywną opinią środowiskową” i „ustabilizowanym trybem życia”. Nie ujawniono jednak żadnych szczegółów postępowania, zasłaniając się jego niejawnością.

Krytyka, gniew, oskarżenia

Premier Donald Tusk napisał wprost: „Jest to polityczny sygnał, że ta ekipa, razem z Nawrockim, Kaczyńskim i Braunem, nie cofnie się przed niczym, byle odzyskać władzę.”

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Lewica) mówiła o „zacieśnianiu więzi patoprawicy z PiS” i sugerowała inspirację Jarosławem Kaczyńskim. Adam Bodnar, Prokurator Generalny, ocenił, że prezydent „podważył społeczne poczucie sprawiedliwości”. „Prezydent RP ma konstytucyjne prawo łaski i należy je respektować. - napisał Bodnar - „Uważam jednak, że ułaskawienie R. Bąkiewicza, winnego dokonania bulwersującego przestępstwa - co stwierdziły sądy obu instancji - godzi w społeczne poczucie sprawiedliwości. Zwłaszcza na tle czynów i wypowiedzi skazanego, które obserwujemy także w ostatnich dniach. Jest to kolejny gest Prezydenta pokazujący jego prawdziwą twarz jako osoby, która zamiast stać na straży Konstytucji RP, regularnie podważa jej podstawowe wartości. Szkoda tylko wielomiesięcznej pracy i zaangażowania prokuratorów i sędziów, którzy doprowadzili do udowodnienia winy i w efekcie - skazania R. Bąkiewicza.” - dodał

Równie ostro wypowiadali się inni politycy i komentatorzy. Gen. Stanisław Koziej w rozmowie z Polsat News ocenił, że prezydent "skompromitował instytucję prawa łaski, używając jej do celów politycznych". Joanna Scheuring-Wielgus w wypowiedzi dla Radia ZET nazwała Roberta Bąkiewicza „kryminalistą zrzucającym kobiety ze schodów”, a Maciej Konieczny (Razem) w rozmowie z OKO.press określił ułaskawienie jako „symbol partyjniactwa i wstydu”.

Z kolei sam Bąkiewicz przedstawił się jako ofiara politycznych sądów, dziękując prezydentowi za „obronę ładu i zasad”. Jego zwolennicy w mediach społecznościowych mówili o „politycznych prześladowaniach”, przeciwnicy – o „haniebnym końcu marnej prezydentury”.

Kontekst polityczny i publiczny wydźwięk

Ułaskawienie wpisuje się w ciąg kontrowersyjnych gestów prezydenta Dudy podjętych w ostatnich miesiącach urzędowania – takich jak ułaskawienie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. W ocenie komentatorów to próba mobilizacji radykalnego elektoratu prawicy i polityczny hołd złożony najbardziej radykalnym środowiskom.

Brak przejrzystości postępowania, brak skruchy ze strony Bąkiewicza, a także rażący charakter przestępstwa (przemoc wobec starszej kobiety podczas manifestacji) sprawiają, że sprawa ta rezonuje wyjątkowo silnie, także poza tradycyjnymi podziałami partyjnymi.

Polaryzacja i konsekwencje

Ułaskawienie Roberta Bąkiewicza staje się symbolem upolitycznienia prawa łaski i jego oderwania od idei sprawiedliwości. Krytycy mówią o końcu autorytetu prezydentury jako instytucji, która miała stać na straży porządku konstytucyjnego.

Dla części opinii publicznej to kolejny dowód na instrumentalne traktowanie prawa – i na to, że dla ludzi bliskich władzy obowiązują inne standardy. Dla zwolenników – gest odwagi wobec „politycznego polowania na patriotów”.

Decyzja prezydenta nie kończy tej sprawy. Ułaskawienie Bąkiewicza już teraz kształtuje polityczny pejzaż – będzie powracać w debatach publicznych, kampaniach wyborczych i analizach przyszłości instytucji prezydentury w Polsce.

DF, thefad.pl / Źródło: PAP, Onet, Polsat News

 

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Ks. Wojciech Lemański do Ministra Zdrowia: Człowieku nie brnij w to bagno!

  2. 2

    Nawrocki nie spotka się z Macronem. Pałac oskarża Tuska, rząd zaprzecza

  3. 3

    Krzysztof Skiba: Rosyjskie fejki

  4. 4

    Dariusz Stokwiszewski: Mr Frans Timmermans – Vice President of the European Commission

  5. 5

    „Zrobił z siebie idiotę”. Czarzasty rozlicza Nawrockiego po klęsce Orbána

Exit mobile version