Szukaj w serwisie

×
25 stycznia 2021

Joanna Senyszyn: Szaleństwo polskiego rządu

Joanna Senyszyn

Joanna Senyszyn

Działania polskiego rządu noszą znamiona szaleństwa, są motywowane religijnie i nie mają na względzie interesu pacjenta, a przeciwnie, szkodzą mu.

 

Przypadek Polaka mieszkającego od kilkunastu lat w Wielkiej Brytanii, a który od 3 miesięcy w stanie wegetatywnym przebywa w szpitalu w Plymouth, pokazuje, że III RP pod rządami PiS jest państwem totalitarnym, które chce podejmować decyzje za obywateli i wbrew ich woli decydować, co jest dla nich dobre, a co złe.

Rząd Morawieckiego działa w tej sprawie wbrew:

1. woli najbliższej rodziny (żona, dzieci),

2. opinii żony, że jej mąż nie chciałby żyć w takim stanie,

3. diagnozie lekarzy, że po 45 min. zatrzymania pracy serca doszło do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu,

4. wyrokowi brytyjskiego Sądu Opiekuńczego, który orzekł, że podtrzymywanie życia mężczyzny nie jest w jego najlepszym interesie.

Rząd - uwzględniając apel matki i sióstr pacjenta oraz naciski Episkopatu Polski - podjął działania mające na celu doprowadzenie do kontynuowania uporczywej terapii, pomimo wyraźnej konkluzji brytyjskiego Sądu Opiekuńczego, że:

1. „żona mężczyzny wie lepiej niż jego matka i siostry, jaka byłaby jego wola”,

2. przywołana przez matkę i siostry opinia neurologa Patricka Pullicino (równocześnie katolickiego księdza i aktywnego działacza organizacji na rzecz prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci) nie jest bezstronna i została wydana bez wglądu w dokumentację medyczną.

Działania polskiego rządu noszą znamiona szaleństwa, są motywowane religijnie i nie mają na względzie interesu pacjenta, a przeciwnie, szkodzą mu. Warto przypomnieć, że kiedy JPII nie życzył sobie uporczywej terapii, nikt nie protestował.

Obecnie MSZ wystawił i wysłał do konsulatu w Londynie paszport dyplomatyczny, aby władze brytyjskie przyznały pacjentowi status dyplomaty. Czy to jest zgodne z prawem?

Nasuwają się następujące pytania:

1. Czy pacjent wbrew woli żony i dzieci zostanie - być może jako polski dyplomata - porwany i przewieziony do Polski?

2. Jaki jest sens dalszej uporczywej terapii, skoro - wg opinii specjalistów - nie ma ona żadnych szans powodzenia?

3. Dlaczego polski rząd nie kieruje się interesem pacjenta i wykorzystuje sprawę do kreowania swojego wizerunku jako zatroskanego o losy obywateli?

4. Dlaczego polski rząd ingeruje w sprawy, które - wg prawa - są w kompetencji sądu?

Oczywiście można mieć wątpliwości, czy skazanie pacjenta na smierć głodową, choć lepsze od uporczywego utrzymywania w stanie wegetatywnym, jest najwłaściwszym rozwiązaniem. Uważam, że zdecydowanie lepsza byłaby eutanazja, która jednak w Wielkiej Brytanii nie jest prawnie dozwolona.

Kilka lat temu podobny był przypadek Amerykanki Terri Schiavo, która ostatnie piętnaście lat swojego życia spędziła w trwałym stanie wegetatywnym i wreszcie została uwolniona od beznadziejnej wegetacji, choć niestety także przez smierć głodową.

Przypadki te pokazują jednoznacznie, że eutanazja powinna być prawem każdego obywatela.

Joanna Senyszyn



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:



 
   

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję