Roman Giertych: Bajka o Pigmejach i lwie

Roman Giertych
W każdej bajce jest mądrość jakaś. Każdy pewnie już ją zrozumiał. Mieszkańcom dżungli morał ten wyjaśnię jednak w skrócie: jesteś Pigmejem, to nie budź lwa.
Dawno, dawno temu w dzikich ostępach dżungli kongijskiej rządziło plemię Pigmejów. Polowali na króliki, jedli dziki miód, a ich wódz odziewał się w skórę tajemniczego okapi.
Trwałaby zabawa w najlepsze, gdyby nie to, że ich wodza bolało, że ciągle wszyscy mówili, że królem dżungli nie jest ON, tylko lew. Strasznie go to wkurzało. Więc zaczął opowiadać, że lwa trzeba znaleźć i ubić. Bo lew to ludojad pijący ludzką krew i dom swój zdobiący czaszkami.
Plemię radziło, radziło i radziło, aż wreszcie postanowiło wykląć lwa spośród stworzeń dżungli i ogłosić na niego polowanie.
Przygotowali łuki, pułapki i oszczepy i ruszyli w dżunglę.
Polowali, polowali i polowali. Aż wreszcie wódz znalazł lwa leżącego pod wielkim drzewem i śpiącego. Podniósł do góry włócznię, rozpędził się, zamierzył z całej siły i ... uderzył. Włócznia złamała się jak zapałka na skórze zwierzęcia, a obudzony i wkurzony lew wodza pożarł.
W każdej bajce jest mądrość jakaś. Każdy pewnie już ją zrozumiał. Mieszkańcom dżungli morał ten wyjaśnię jednak w skrócie: jesteś Pigmejem, to nie budź lwa.
Opracowanie: Darek Frach
Najczęściej czytane
-
1
Polacy pracują długo, ale ich życie zawodowe jest krótsze niż średnia UE
-
2
To miał być kontrolowany eksperyment. AI wymknęła się z testu i zaatakowała cudzą infrastrukturę
-
3
Czarnek idzie w odstawkę? PiS reaguje na doniesienia o Boguckim
-
4
Prof. Wojciech Sadurski: Oskarżam PiS
-
5
Ks. Stanisław Walczak do Kaczyńskiego: No cóż, już tatuś nas ostrzegał… A za mało lał cię po gołym tyłku!