Radek Wiśniewski: O zdumiewających obrotach rzeczy i świata

Jak się czuje minister edukacji, premier, minister Szumowski, cała grupa trzymająca władzę, kiedy okazuje się, że chronić dupę mają ci, którymi pogardzali.
Czas czytania: 9 min

Radek Wiśniewski

Jak się czuje nasz minister edukacji, premier, minister Szumowski, cała grupa trzymająca władzę, kiedy okazuje się, że chronić dupę mają ci, którymi pogardzali. W czasie kiedy lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, nauczyciele domagali się godności dla swoich zawodów byli łaskawi sobie w najlepszym razie urządzać podśmiechujki. Ludzie bijący brawo na balkonach. Być może ci sami, którzy rok temu pisali o nierobach, obibokach, totalnej opozycji, sorosowych srebrnikach.

 

„Agencja Rezerw Materiałowych (ARM) jest wyposażona we wszystkie środki ochrony osobistej i leki na wypadek jakiejkolwiek epidemii”
(Minister Zdrowia Łukasz Szumowski w końcu lutego 2020)

„Pomóżcie nam. Nie mamy rękawiczek, maseczek, kombinezonów, płynów odkażających oraz pieniędzy, aby te środki kupić”.
(Szpital w Nowym Mieście nad Pilicą w połowie marca 2020)

"Nie bądź głupi, trzymaj odległość, nie daj się zabić"
(Droga Polskich saperów, Monte Cassino 1944)

Może nie wysłali przeciwko nim chłopców z lalami, ale w czasie kiedy lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, nauczyciele domagali się godności dla swoich zawodów byli łaskawi sobie w najlepszym razie urządzać podśmiechujki.

I wtem okazało się, że strategiczne dla państwa nie są zestawy antyrakietowe "Patriota", nota bene wcale nie najlepsze i kupione na rympał, bez przetargu i offsetu.

Okazało się, że nie nowoczesne i trudnowykrywalne (ale nie niewidzialne, spokojnie) samoloty F-35 po dwa miliardy sztuka (tez bez przetargu i offsetu, takich rzeczy nie robi się Wielkiemu Bratu) - nie chronią przed wirusem.

I doszło do świadomości, że wojska obrony terytorialnej paradujące w nówkach hełmach z kevlaru i z nówka karabinkami, gdy profesjonalne wojsko zakłada "hełmy-orzeszki" z lat 60-tych, chwyta w garac kałachy i jeździ posowieckimi Bojowymi Wozami Piechoty o opancerzeniu grubości papieru - że ta pokazowa formacja Antosia M. - ono także psu na buty w czas epidemii.

Zastanawiam się jak oni wszyscy się czują. Ci chłopcy w opiętych przez rozbudowana muskulaturę tiszertach z logiem NSZ i napisami "śmierć wrogom ojczyzny", kiedy okazało się, że dobro ogółu wymaga specjalistycznej wiedzy medycznej, a nie biegania z giwerą po poligonie. Kiedy okazuje się , że szczytem patriotyzmu jest zostanie w domu i powstrzymanie się od zapierdzielania po supermarketach. Jakby powiedział Paul Tilich - "męstwo bycia".

Jak czuje się jeden z drugim wynajmowany przez nas władyka, gdy okazuje się, że musi się odwołać do etosu grup zawodowych, którym okazano pogardę odmawiając nawet poważnej rozmowy. Przecież nikt nauczycielom nie podniósł pensji, nie kupił im laptopów, nie przeszkolił nagle ze zdalnego nauczania. Minister o urodzie jaszczura burknął tylko, że ma być zrobione i tyle. Jak do tych ludzi na wałach pod Siechnicami.

Jak się czuje minister Szumowski wykonujący gest zawierający minimum normalności względem Owsiaka, ale także dziesiątków tysięcy ludzi zaangażowanych w WOŚP i mówiący "Panie Jurku, dogadajmy się jakoś". Po tym, jak rządowe media i usłużne trolle wyczerpały zapas szamba ze wszystkich zbiorników w kraju obrzucając go gównem.

Jak się czują lekarze, pielęgniarki, ratownicy, diagności, którzy zasuwają do utraty przytomności, w warunkach ciągłego narażenia zdrowia i życia - bo pandemia. Ale za te same pieniądze, bez podstawowego sprzętu ochrony, bez zmienników, bo nagle personelu zabrakło. Bo tak wymaga dobro ogółu. Bo Wrocław, Polska za plecami. Ludzie bijący brawo na balkonach. Być może ci sami, którzy rok temu pisali o nierobach, obibokach, totalnej opozycji, sorosowych srebrnikach. Tak samo, jak pewnie mieszkańcy Wrocławia by pisali o "siechnickich wsiurach" latem 1997, gdyby internet był wówczas tak powszechny.

Myślę, że minister Szumowski to może nawet ma jakieś minimum przyzwoitości, ale w najlepszym razie ma taką rolę jak ten negocjator od wojewody przysłany na wały pod Siechnicami po tym jak pierwsze pałowanie przerażonych ludzi się nie powiodło.

Najlepsza analogia ma jednak swoje granice. Nie jesteśmy na wałach w Siechnicach i nie jest rok 1997. Poznaję to po tym, że nauczyciele w 48 godzin ogarniają platformy zdalnego nauczania, zamawiają za swoje gówniane pensje laptopy, a lekarze i pielęgniarki nie odmawiają leczenia ministrów rządu, który nimi tak bezprzykładnie gardził. Tak poprzednie też nie miały ich w poważaniu, ale tak jak ze wszystkim innym - ten rząd był i pozostaje bardziej bardziejszy. Niczego nie odmawiają. Mimo że wiadomo,że trup będzie słał gęsto. Jak w każdej bitwie.

A jednak - wstają na dyżur, zakładają maseczkę i idą w dym, jak ten polski saper pod Monte Cassino na Drodze Polskich Saperów - świeca dymna w kieszeń i naprzód.

Mam dosyć czyste sumienie o tyle, że dosyć jawnie popierałem nauczycieli i lekarzy. Dlatego mogę zakończyć tę notatkę cytatem z piosenki Jana Krzysztofa Kelusa, który napisał kilka świetnych tekstów, które żyją i bronią się niezależnie od tego, że na ile się orientuję politycznie autor jest po stronie obecnej grupy trzymającej władzę.

"...O ludzkiej śmierci nie opowiesz pieśnią
wiersza kadzidło zmarłym
odważnym wszystkim pokłon niski
pogarda dla kanalii..."

(Jan Krzysztof Kelus, "Jesień w pasiece")

Radek Wiśniewski

 

 

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Ks. Wojciech Lemański do Ministra Zdrowia: Człowieku nie brnij w to bagno!

  2. 2

    Krzysztof Skiba: Rosyjskie fejki

  3. 3

    Adam Mazguła do Jarosława Kaczyńskiego: Wiem że szykuje pan Stan Wyjątkowy

  4. 4

    Adam Mazguła: Panie Błaszczak – proszę zbudować sobie ławkę niepodległości, celę wolności, pałkę dialogu, proszę kupić karabin pokoju ale za swoje

  5. 5

    Kto jest kim w rodzinie – stopnie pokrewieństwa

Exit mobile version