Krzysztof Skiba: Mogileński kontrakt stulecia. Jak kumpel od Czarnka zarabiał w godzinę więcej niż ty w pół roku

Czas czytania: 3 min
Szpital SPZOZ w Mogilnie

CHŁOPAKI Z MOGILNA

I mamy kolejną aferę w służbie zdrowia, przy której afera Szpitala Południowego blednie jak kasjer w trakcie napadu na bank.

Jak ujawniła Wirtualna Polska, szpital w Mogilnie podpisał za rządów PiS skrajnie niekorzystną umowę ze spółką neurochirurgów o nazwie Spine. Na mocy tej umowy szpital płacił absurdalnie wysokie stawki lekarzom.

Jeden z nich, członek komitetu poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach, powiązany kumpelsko z wysokimi PiS-owcami od Morawieckiego po Czarnka, zarabiał tam 26 tysięcy złotych... za godzinę pracy. Jak szybko obliczono, to więcej niż Lewandowski za kopanie piłki w Barcelonie.

Ze spółką Spine rozwiązano już umowę, a dyrektorka szpitala, która ją podpisała, została wyrzucona z pracy, ale niesmak pozostał, a przede wszystkim pozostało nieodparte wrażenie, że służba zdrowia to jakieś absurdalne eldorado do nadużyć.

I naprawdę (chyba nie tylko ja) mam wrażenie, że nie jest istotne, że jeden aferzysta był radnym KO (Szpital Południowy), a drugi to protegowany polityków PiS (neurochirurg milioner z Mogilna), tylko jak to jest możliwe, że w państwowych instytucjach dochodzi do takich afer.

Kilka dni temu znajomy otrzymał poważne pismo od ZUS z informacją, że jego firma, którą prowadzi od trzydziestu lat, zalega DWA GROSZE z tytułu rozliczeń składek za pewien miesiąc. Według urzędników ZUS jego biuro rachunkowe pomyliło się w naliczeniu należnego podatku na niekorzyść ZUS-u i to o całe dwa grosze.

Zaległa kwota została natychmiast uregulowana, a sprawa wyjaśniona. Ponieważ kolega od lat płaci regularnie składki, więc łaskawie nie wezwano tym razem ani policji, ani ABW. Uff!

Wniosek: państwo polskie jednak potrafi upomnieć się o swoje zaległe dwa grosze i wydaje na to kilka złotych na znaczki i telefony. I słusznie! Żadnej kasy nie powinno się darować, a wszystko z powagą instytucji egzekwować i to co do grosza. Jestem za!

Jednocześnie w służbie zdrowia, czy to za rządów PiS, czy za PO, państwo polskie nie dostrzega milionów, które idą bokiem na takich cwaniaków jak chłopaki z Mogilna czy radny z Ursusa.

A potem wszyscy się dziwią, że jednooki pirat z gaśnicą czy Sławek Hulajnoga zyskują w sondażach. Ludzie nie mają bowiem świadomości, że Konfiarze są za całkowitą prywatyzacją służby zdrowia, w której liczy się tylko zysk.

Pacjentów za rządów Brauna i Mentzena będzie się zbiorowo usypiać, gdyż leczenie jest często nieopłacalne. Przy stawkach tego PiS-owca z Mogilna jest to nawet częściowo zrozumiałe.

Krzysztof Skiba

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    To miał być kontrolowany eksperyment. AI wymknęła się z testu i zaatakowała cudzą infrastrukturę

  2. 2

    Jak sobie poradzić jesienią i zimą z suszeniem prania w domu?

  3. 3

    Naukowcy oszacowali, jak długo może żyć człowiek. Wynik zaskakuje

  4. 4

    Jak zadbać o lepsze nawyki żywieniowe?

  5. 5

    Dwie historie, dwie drogi. W 1992 roku doszło do rozpadu Czechosłowacji i Jugosławii

Exit mobile version