Magdalena Środa: Doczekałam czasów, gdy spokojnie mogę zabrać się za Marksa

Czas czytania: 2 min

Magdalena Środa

Onegdaj czytałam Marksa w nadmiarze i nijak nie mogłam się przekonać do jego matanarracji z ekonomią w centrum.

 

Doczekałam czasów, gdy spokojnie mogę zabrać się za Marksa. Dziś to prawie równie straszne jak kiedyś, w PRLu, czytanie Sołżenicyna czy Hayeka.

Jak twierdzi ksiądz Oko, poseł Jaki i jeszcze wielu rzeźbiarzy publicznej opinii czasów dzisiejszych, wszystko co złe ma marsksowskie korzenie: wolność, postęp, emancypacja, równość, nauka. Za tymi okropnymi ideami stoją lewacy będący głosicielami "neomarksistowskiej ideologii gender", którzy pragną zniszczyć męskość księdza Oko, rodzinę Prezesa, poczucie sprawiedliwości posła Jakiego i elegancję sędziny Pawłowicz.

Onegdaj czytałam Marksa w nadmiarze i nijak nie mogłam się przekonać do jego matanarracji z ekonomią w centrum. W siermiężnej Polsce łaknęłam kapitalizmu, wolnego rynku, konsumpcjonizmu a przede wszystkim wolnej od ideologii wymiany myśli. Marks wydawał mi się dęty, nieprawdziwy, nudny bo nakazany (choć myliłby się ten, kto myśli, że na filozofii był sam marksizm, marksistów było tam dwóch).

Proszę! Trzeba było czterdziestu lat w kapitalizmie okraszonym populizmem i demagogią by do niego (Marksa) wrócić z nieskrywaną ciekawością.

Magdalena Środa

Opracowanie: Anna Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Czy Donald Tusk zmarnował swoją szansę na sukces?

  2. 2

    Maja Chwalińska w finale French Open. Martwiła się o hotel, teraz gra o 2,8 mln euro

  3. 3

    Hierarchia aktów prawnych w Polsce

  4. 4

    Gabriela Lazarek do Andrzeja Dudy: Nie jest Pan i nigdy nie był żadnym prezydentem Polaków. Jest Pan kłamcą i krzywoprzysiężcą

  5. 5

    Sny, które przychodzą przed śmiercią. Lekarze mówią, że nie są przypadkowe

Exit mobile version