Szukaj w serwisie

×
24 lipca 2016

Jak nie SMS-ować z facetem, aby go nie stracić

W dobie smartfonów, laptopów, Facebooka, Snapchata i wielu, wielu, podobnych udogodnień pozwalających na kontaktowanie się z innymi osobami, warto pamiętać, że to nie technika jest najważniejsza, ale sposób wyrażania swoich uczuć czy oczekiwań.  

Jakich wiadomości nie lubią otrzymwać mężczyźni?

Kiedyś miłość wyznawało się ''face to face'' czyli twarzą w twarz,  albo w najgorszym wypadku wysyłało wyznania miłosne w listach, krążących po świecie tygodniami. Dzisiaj klikasz w ikonkę serduszka na telefonie czy Facebooku i sprawa ''załatwiona". Ma to swoje dobre ale i złe strony - dobre bo nawet znajdujące się w dalekiej odległości od siebie zakochane osoby mają ułatwiony kontakt i poczucie bliskości nawet 24 h na dobę, zły bo .... wszechobecna kontrola czasami dobija.

Wielu facetów wcale się nie cieszy, gdy zostaje bombardowany wiadomościami typu „co robisz?”, „o czym myślisz?”, „nie odpisałeś na SMS-a sprzed 3 minut, co się z tobą dzieje?” itp. Błyskawiczny kontakt w takim przypadku, może być sporym ułatwieniem, ale raczej nie błogosławieństwem. Niejedna relacja międzyludzka rozleciała się przez zbyt często pisanych kilka znaków.

Niestety, to właśnie kobietom, brakuje cierpliwości, taktu  i  często zaufania - chcą wiedzieć więcej i więcej, no i oczywiście jak najszybciej.

Czy to faktycznie tylko sms?

Czas przypomnieć sobie podstawowe fakty. Jak podaje Wikipedia, SMS to usługa przesyłania krótkich wiadomości tekstowych w cyfrowych sieciach telefonii komórkowej. Jasne? SMS to nie smycz, ani bat na faceta. To nie okazja, by go kontrolować, wymuszać wyznania i zeznania. To nie fundament Waszego związku, a jedynie poboczna i najmniej istotna forma Waszego kontaktu. Nie jest zamiennikiem rozmowy w cztery oczy. Każdy mężczyzna woli Twoje prawdziwe emocje, niż rzucone przypadkiem „:)” czy „:(„. Często o tym zapominacie.

Ważne - nie narzucaj się!

Są takie chwile, kiedy okoliczności nie sprzyjają bezpośredniemu kontaktowi. Wtedy SMS może okazać się zbawienny. Może, ale nie musi. Kobiety mają słabość do zasypywania swoich wybranków wiadomościami najróżniejszego typu. Większość z nich nie niesie za sobą żadnej treści, ale nie o to Wam przecież chodzi. Chcecie podkreślić swoją obecność. I stąd dziesiątki wiadomości każdego dnia. „Wstałeś?”, „co robisz?”, „jem obiad, a ty?”, „smutno mi...”, „odezwij się wreszcie”, „dlaczego milczysz? znalazłeś sobie inną?”, „dobranoc”, „napisałam dobranoc, więc mógłbyś się odwdzięczyć!”, „nie życzysz mi dobrej nocy?”. Litości.

Najważniejsza jest cierpliwość

Wyobraź sobie, choć wiem, że będzie to trudne, że każdy wolny człowiek robi co chce i kiedy chce. Być może łączy nas uczucie, które pozwala Ci myśleć, że stałaś się strażniczką moich myśli i czasu, ale nie ma aż tak dobrze. Czasami nie mam możliwości albo ochoty, aby odpisać. Nie mogę, nie potrafię, nie wiem jak, nie przykładam do tego większej wagi. Mam prawo. To nie oznacza, że o Tobie zapomniałem, zdradzam Cię na boku, albo jestem skończonym chamem. Po prostu tak wyszło. Nie oczekuj więc, że kiedy Ty akurat masz czas i wenę, ze mną jest dokładnie tak samo. Nigdy nie podpisywałem zobowiązania, że będę reagował na każdą Twoją SMS-ową zaczepkę w 15 sekund.

Krócej znaczy lepiej

Jak sama nazwa wskazuje, SMS to skrót od SHORT message service. Kluczowy w tym momencie wyraz podkreślam nie bez powodu. Short, czyli krótko, zwięźle i na temat. To nie jest substytut szczerej rozmowy o życiu i emocjach, ale sposób na przekazywanie krótkich i konkretnych informacji. Nie dziw się więc, że robi mi się słabo, kiedy zapychasz mi skrzynkę elaboratami, w których aż roi się od treści, wielokropków, insynuacji, podtekstów itp. rzeczy. Przykro mi, że to ja, jako facet, mam czelność pouczać Cię w tej kwestii, ale takie sprawy załatwia się bezpośrednio. Chcesz się wygadać – zadzwoń lub przyjdź. Żaden mężczyzna nie będzie wiedział, jak na coś takiego zareagować. Wystarczy „<3” czy może powinienem się odwdzięczyć tekstem na kolejnych 15 wiadomości?

Zakazane znaki

W tym momencie przyznam się do pewnej męskiej ułomności. Otóż, mamy problem z czytaniem między wierszami i nie zawsze potrafimy odczytywać emocje z emotikonów. Postaraj się ich unikać, aby przekaz był jak najbardziej zrozumiały. Czasami naprawdę mam wątpliwości co oznacza „:o)”, „?_?” czy inne „:~~”. Jesteś zdziwiona, wściekła, chora, czy co? Podobnie z wielokropkiem, który nadużywacie w każdym możliwym zdaniu. Czym innym jest dla mnie krótkie „cześć”, a czym innym „cześć.......”. Co skrywasz w tych kropkach? To jakiś wyrzut sumienia w moją stronę, czy może próba bycia zalotną? Nie wiem. A jeśli muszę się wszystkiego domyślać, to nie dziw się, że nie odpisuję.

O prywatności słów kilka

Jesteśmy razem, albo chciałabyś, żebyśmy byli. Fajnie, nie mam nic przeciwko. Nie oznacza to jednak, że od momentu poznania Cię, cała reszta mojego życia straciła na znaczeniu. Wiem, że jesteście bardziej emocjonalne od nas i nic na to nie poradzimy, ale zanim zaczniesz mnie sobą zamęczać, spróbuj przewidzieć konsekwencje. Kiedy przez kilka kolejnych dni nie pozwalasz mi się wyspać, bo uznajesz, że wypada napisać „dzień dobry” o 7 rano, albo o 1 w nocy... Kiedy chcesz wiedzieć gdzie i z kim jestem, kiedy wrócę do swojego domu, co myślę i planuję... Kiedy „umilasz” mi dzień wiadomościami, które kompletnie nie nie znaczą, ale mają mi o Tobie przypomnieć – wtedy licz się z zupełnie odwrotnym skutkiem. Nie staniesz się bliższa. Prędzej zaczniesz się kojarzyć z balastem, który utrudnia mi normalne funkcjonowanie.

Osobiście jest lepiej

Zdaję sobie sprawę, że SMS-y skracają dystans i o wiele łatwiej coś napisać, niż powiedzieć, ale bądźmy dorośli. Są sprawy, które wymagają jednak odpowiedniej atmosfery i bezpośredniego kontaktu. Wyobraź sobie sytuację, że wyznajesz mi miłość w ten właśnie sposób. Odczytuję „nie mogę bez ciebie żyć, kocham cię tak mocno i tęsknię, kiedy nie ma cię obok mnie chociaż przez minutę <3 na zawsze twoja, xxx”. Fajnie, ale akurat korzystam z toalety, albo myję podłogę. Klimat zupełnie nie ten i czar prysł. Pamiętaj, że nigdy nie wiesz, czym w danym momencie zajmuje się odbiorca. A okoliczności naprawdę wiele znaczą. Już nie wspomnę o sytuacji, kiedy przez cały wieczór milczysz i obawiasz się własnego cienia, a wystarczy, że się rozejdziemy i już wypisujesz mi podobne rzeczy. Poziom przedszkola.

Braku zaufania ciąg dalszy

Być może to sytuacja ekstremalna, ale spotkałem się z nią kilkakrotnie. O podobnych przypadkach słyszałem też od innych, więc to chyba nie przypadek, ale Wasza misterna taktyka. Przykładowa sytuacja – zapraszasz mnie na imprezę do znajomych. Okazuje się, że w danym terminie nie mogę, bo mam już jakieś poważne zobowiązania w tym czasie. Są rzeczy ważne i ważniejsze, nie przeskoczę tego. Jeszcze to nadrobimy. Co robi zdruzgotana kobieta? Pisze SMS-a do przyjaciółki. „Odmówił... Chyba jednak nie traktuje mnie poważnie. Ja go tak kocham, a on mnie unika... Czuję się zraniona, bo myślałam, że mogę na nim polegać... Chyba się zabiję :((„. Dziwnym trafem wiadomość ląduje w mojej skrzynce odbiorczej. Za chwilę kolejne piknięcie i... „to nie było do ciebie, sorry”. Co za zbieg okoliczności! Tak niewiarygodny, że chyba uznam go za szantaż moralny i raczej nic sobie z niego nie zrobię. Żenujące.

Lista ''zakazanych'' sformuowań

„Co robisz?” - może wypadałoby bardziej subtelnie? Jeśli to istotne, sam Cię o tym poinformuję.

„Nie odpisałeś mi...” - widocznie nie miałem ochoty, czasu, inwencji. Nie rób mi wyrzutów.

„Jak chcesz...” - zrozumiałem, że masz inny pogląd na daną sprawę, ale nie wpędzaj mnie w poczucie winy.

„KCB i wgl” - gimnazjalny klimat sprawia, że nawet wyznanie miłości nie robi na mnie wrażenia. I wgl.

„Odezwij się...” - jak powinienem odpisać? Cokolwiek czy coś konkretnego?

„Gdzie jesteś? Z kim?” - wytłumaczenie: patrz punkt 1.

„...” - ten znak symbolizuje więcej, niż tysiąc słów, ale uwierz, że męska głowa jest zbyt mała, by zrozumieć.

O co tak naprawdę mi chodzi? Zrozum wreszcie, że SMS ma swoje konkretne przeznaczenie. To przekazywanie informacji lub w skrajnych przypadkach – podtrzymywanie kontaktu. Obserwuję jednak, że dla niektórych stał się wystarczającym substytutem spotkania i rozmowy. Niektóre związki rozgrywają się wyłącznie na tej płaszczyźnie. „On mnie nie kocha, bo nie odpisał :(„ - jeśli masz podobne wątpliwości, to może wypadałoby zapytać prosto z mostu (byle realnie), albo przestać interpretować niewiele znaczące literki w telefonie lub ich brak?

Wyznaję prostą zasadę – unikaj wiadomości, które wydają Ci się tak mało znaczące, że nie poruszyłabyś ich w rozmowie telefonicznej lub tradycyjnej. Albo są zbyt istotne, by obdzierać je z osobistego kontaktu. Faceci mają na tym punkcie alergię i uwierzcie – wszyscy mamy podobne wątpliwości. Nie wygłupiaj się więc i pisz konkretnie, albo... zamęczaj swoją koleżankę, która ogarnia temat i nie będzie miała Ci tego za złe.

Autor: Grzegorz Lawendowski
"Papilot.pl"



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:



 
 

Exit mobile version

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję