Po 25 latach anonimowości, czterech latach śledztwa i nitce prowadzącej z ruin Ukrainy do nowojorskich akt policyjnych Reuters podał nazwisko. Według agencji człowiekiem stojącym za najsłynniejszym pseudonimem świata sztuki jest Robin Gunningham z Bristolu.
Przez ponad dwie dekady tożsamość Banksy'ego była jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic świata kultury. Teraz agencja Reuters twierdzi, że ją rozwiązała. Człowiek kryjący się za słynnymi szablonowymi malowidłami to Robin Gunningham urodzony w 1973 roku w Bristolu, który od 2008 roku funkcjonuje pod nazwiskiem David Jones.
Śledztwo zaczęło się w ruinach
Pod koniec 2022 roku do zniszczonej przez rosyjskie bombardowanie wsi Horenka pod Kijowem zajechała karetka. Wysiadły z niej trzy osoby. Dwóch zamaskowanych mężczyzn niosło szablony i farby. Trzeci był bez maski, miał jedną rękę i dwie protezy nóg. Świadkowie rozpoznali w nim Gilesa Duleya, brytyjskiego fotografa i dokumentalistę.
Chwilę później na ścianach ruin pojawiły się murale, a Banksy potwierdził potem, że siedem prac wykonanych w Ukrainie było jego autorstwa. To właśnie tam Reuters złapał pierwszy mocny trop. W tej wersji historii anonimowy artysta przestaje wyglądać jak duch, który pojawia się i znika bez śladu. Zaczyna przypominać kogoś, kto bardzo dba o niewidzialność, ale pozostawia po sobie ślad.
Dwa nazwiska, jedna data urodzenia
Reuters opisuje, że Robin Gunningham nie figuruje w ukraińskich danych granicznych jako osoba, która wjechała wtedy do kraju. Pojawia się za to David Jones z tą samą datą urodzenia. Według agencji ten Jones przekroczył granicę 28 października 2022 roku i wyjechał 2 listopada, dokładnie tego samego dnia co Robert Del Naja muzyka Massive Attack. Del Naja od lat był głównym podejrzanym w teorii, kto naprawdę stoi za pseudonimem Banksy.
Reuters twierdzi jednak, że Del Naja towarzyszył Banksy'emu i raczej nie był nim samym. Świadkowie z Horenki w tym Tetiana Reznychenko, która podała kawę obu malarzom bez masek, zostali poproszeni o identyfikację osób z zestawu fotografii. Jej reakcja na jedno ze zdjęć była, według reporterów, wymowna, choć sama odmówiła jednoznacznego potwierdzenia.
Mural na ścianie zbombardowanego budynku w Irpieniu na Ukrainie / Fot. Rasal Hague - CC BY-SA 4.0 / commons.wikimedia
Wyznanie z Nowego Jorku
Prawdziwy ciężar tego materiału spoczywa jednak nie w Ukrainie, lecz w Nowym Jorku. Reuters podaje, że dotarł do wcześniej nieujawnionych akt policyjnych i sądowych z 2000 roku, w tym do odręcznego przyznania się do winy. Chodzi o sprawę mężczyzny zatrzymanego podczas niszczenia billboardu przy Hudson Street na Manhattanie. W dokumentach miał podpisać się jako Robin Gunningham. Sprawa zakończyła się zarzutem zakłócania porządku, grzywną, opłatami i pracami społecznymi.
To nie był jedyny ślad. W 2004 roku jamajski fotograf Peter Dean Rickards opublikował 21 zdjęć Banksy'ego przy pracy. Na 14 z nich twarz artysty była widoczna. W 2008 roku "The Mail on Sunday" ogłosił, że zidentyfikował Banksy'ego właśnie jako Gunninghama choć z zastrzeżeniami.
Banksy milczy. Jego prawnik już nie
Ani Banksy, ani Pest Control — firma uwierzytelniająca jego prace — nie zdementowali ustaleń Reutersa. Nie zdecydowali się jednak także ich potwierdzić. Głos zabrał natomiast prawnik artysty, Mark Stephens. W piśmie skierowanym do redakcji napisał, że jego klient „nie akceptuje wielu szczegółów zawartych w tym dochodzeniu”, a ujawnienie tożsamości naruszyłoby prywatność artysty, mogłoby zaszkodzić jego twórczości i narazić go na niebezpieczeństwo. Stephens przekonywał również, że anonimowość bywa tarczą chroniącą wolność wypowiedzi, zwłaszcza wtedy, gdy sztuka uderza we władzę, instytucje i polityczne tabu.
Reuters odpowiedział, że w tym przypadku interes publiczny przeważa, ponieważ Banksy nie jest już tylko ulicznym artystą, lecz postacią realnie wpływającą na kulturę, rynek sztuki oraz debatę publiczną. Zdaniem agencji jego tożsamość ma zbyt duże znaczenie społeczne, polityczne i rynkowe, by pozostawała poza zakresem dziennikarskiej weryfikacji.
Tajemnica, która stała się marką
Banksy przez lata działał jak idealny paradoks epoki: antysystemowy artysta, który sam stał się częścią wielkiego rynku, twórcą atakującym władzę, a zarazem marką o globalnym zasięgu; człowiek niewidzialny, który zbudował kulturową siłę właśnie na tym, że go nie było widać. I być może dlatego cała ta historia od początku była czymś więcej niż tylko pytaniem o nazwisko. Chodziło o to, czy w świecie totalnej ekspozycji da się jeszcze zachować tajemnicę, a zarazem wpływać na wyobraźnię milionów. Jeśli Reuters rzeczywiście odsłonił człowieka stojącego za tym pseudonimem, to nie kończy tylko jednej zagadki. Kończy także pewną epokę — epokę, w której anonimowość była częścią dzieła równie ważną jak samo dzieło.
DF, thefad.pl / Źródło: Reuters, „In search of Banksy”, 13 marca 2026.
