Szukaj w serwisie

×

20 listopada 2017

Roman Giertych: Stanowisko LPR w sprawie Marszu Niepodległości, uważam za wartościowe



Roman Giertych

Roman Giertych

PiS, jako partia rządząca, ponosi całkowitą odpowiedzialność za skandaliczne wydarzenia, które miały miejsce na Marszu Niepodległości

 

Od lat już nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, ale to stanowisko mojego dawnego ugrupowania uważam za bardzo wartościowe.

 

“ZG LPR w sprawie skandalu na Marszu Niepodległości.

W związku ze skandalicznymi oraz karygodnymi faktami mającymi miejsce podczas ostatniego Marszu Niepodległości, Zarząd Główny Ligi Polskich Rodzin wyraża oburzenie, stanowczy sprzeciw i jednoznaczną dezaprobatę wobec obecnych tam antypolskich i antychrześcijańskich, nacjonalistyczno-rasistowskich elementów, które w oczywisty sposób szkodzą Polsce reklamując wzorce, hasła i zachowania zupełnie obce polskiej tradycji, kulturze, historii, wierze i panującej u nas cywilizacji.

Kategorycznie odrzucamy zupełnie błędne i obce dla myśli narodowej w Polsce pojęcie narodu w ujęciu rasistowskim. W cywilizacji łacińskiej, do której przynależy Polska, narody, to dobrowolne zrzeszenia cywilizacyjne, a nie wspólnoty krwi pojmowane w sposób biologiczny, które prężą muskuły, aby, po darwinowsku, walczyć o hierarchię i swój byt.

Rasistowsko-nacjonalistyczne zachowania części uczestników marszu nie mają nic wspólnego z deklarowaną przez nich polskością, czy polską myślą narodową, ale są ich dokładnym zaprzeczeniem, wskazującym na zupełny brak elementarnej wiedzy, bądź efektem ulegania podszeptom podstępnych przeciwników Polski i autentycznej idei narodowo-demokratycznej chcących ją ukazać w sposób przez siebie oczekiwany i z góry założony.

Te skandaliczne wydarzenia pokazują w dobitny sposób, jak można wykorzystać patriotyczną rocznicę Święta Niepodległości, polskie flagi oraz wiarę – w kontekście hasła marszu: „My chcemy Boga” – do celów odwrotnych od tych deklarowanych i reklamowanych przez organizatorów, a nawet wyznawanych przez, zapewne zdecydowaną, większość uczestników Marszu Niepodległości.
To dobitny przykład, że dobre intencje, to zbyt mało; mogą być one wykorzystane i skierowane w kierunku zupełnie przeciwnym od oczekiwanego, czy spodziewanego.

Potrzeba jeszcze trochę wiedzy, świadomości oraz rozeznania sytuacji, aby nie pełnić roli nieświadomych statystów wobec „użytecznych durniów” wykonujących scenariusz wrogów Polski tylko czekających na argumenty do powielania najgorszej propagandy o Polsce w świecie.

Nic dziwnego, że światowe media wykorzystały to wydarzenie do plucia na Polskę. Marsz ten więcej uczynił szkody wizerunkowi Polski niż odmowa przyjmowania uchodźców z Bliskiego Wschodu. Główne odium spada za to wydarzenie na opozycję, podczas gdy to władza winna była szkodzie zapobiec.

Bardzo niebezpieczne, ale, z drugiej strony, bardzo symptomatyczne są opinie osób z obozu władzy, lub środowisk ją wspierających, pochwalające marsz, wcześniej zaś niepodejmujące żadnych działań, pomimo posiadanych możliwości, aby tym skandalicznym wydarzeniom przeciwdziałać, odpowiednio zabezpieczyć, czy uniemożliwić antypolskie działania.

Dlatego oczywistym staje się fakt, że PiS, jako partia rządząca, ponosi całkowitą odpowiedzialność za skandaliczne wydarzenia, które miały miejsce na Marszu Niepodległości, zaś rozbieżność między składanymi deklaracjami, a czynami upodabnia ugrupowanie Kaczyńskiego do tych, którzy najpierw uczestniczą we Mszy Świętej, organizują marsz pod hasłem: „My chcemy Boga”, a następnie wznoszą nacjonalistyczno-rasistowskie hasła, czym absolutnie zaprzeczają wcześniejszym działaniom.

 

Zarząd Główny
Ligi Polskich Rodzin
Warszawa, 18 listopada 2017 r.”



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





19 listopada 2017

Roman Giertych: Tusk ma racje. PiS działa na rzecz Kremla



Roman Giertych

Roman Giertych

Uważam, że Putin z Kaczyńskim musiał się już dogadać. Tusk ostrzegający o planie Kremla z pewnością nie napisał dzisiaj niczego przypadkowo.

 

Ktoś wreszcie powiedział to głośno. Dotychczas udawaliśmy, że nic specjalnego się nie dzieje. Ot, w Polsce nastąpiła zmiana rządu, a ten realizuje swój program. Tymczasem prawda jest brutalna. Żadni agenci Putina nie działaliby inaczej niż PiS.

Spójrzmy.

Polityka obronna:

Ośmieszanie munduru polskiego żołnierza przez oddawanie hołdu smarkaczom, brak zakupu jakiegokolwiek sprzętu wojskowego przez dwa lata, marnowanie pieniędzy wojska na cele niemilitarne, rozwalanie jednostki GROM, ośmieszanie MON poprzez wypowiedzi niesprawdzone, kuriozalne (jak ta z tego tygodnia o gorącej wojnie z Rosją), wreszcie jak powiedział Prezydent RP “ubeckie metody” wobec nieposłusznych generałów to spektakl godzący w podstawowe interesy Polski i obiektywnie działający na rzecz Putina i Rosji.

To samo dotyczy tzw. Podkomisji Smoleńskiej, której głównym zadaniem jest rozprowadzanie absurdalnych teorii mających w gruncie rzeczy zdjąć z Rosjan część współwiny za złe naprowadzanie samolotu.

Polityka zagraniczna:

konflikt z Unią, Niemcami, Francją, Czechami, Włochami, Grupą Wyszehradzką oraz najświeższy konflikt z Ukrainą to czyste marzenie Putina.  Kontakty wyłącznie z prorosyjskimi politykami amerykańskimi.

Wszystkie te ruchy PiS robi w czasie, gdy Rosja utrzymuje aneksję Krymu i okupuje wschodnią Ukrainę.

Czy można sobie wyobrazić głupszy moment do konfliktu z Zachodem i Ukrainą?

Jedynym wytłumaczeniem takiego działania jest porozumienie z Putinem.

Polityka w zakresie wymiaru sprawiedliwości:

próby likwidacji niezależnego sądownictwa oraz niezależnej PKW oraz zlikwidowanie niezależnego Trybunału to akty de facto stawiające nas na drodze do opuszczenia UE. Rozwalenie UE to marzenie Putina.

Bez niezależnego sądownictwa i niezależnych wyborów wylądujemy w ten, czy inny sposób poza UE. Zdani na łaskę Putina.

Polityka wewnętrzna.

Prześladowania wobec protestujących, sprawy karne robione za udział w demonstracjach, popieranie działań o charakterze nacjonalistycznym, wspieranie Marszu tolerującego rasistów to są wszystkie działania osłabiające wizerunek Polski jako kraju zachodniego. Taki jest ich cel. Niczym innym nie da się tego wytłumaczyć.

Chodzi o sprowokowanie Zachodu do reakcji, które później można przedstawiać jako atak na Polskę.

Oczywistym i ostatecznym celem tych wszystkich działań jest wyjście z UE. Taki jest też strategiczny plan Rosji w odniesieniu do Polski.

Uważam, że Putin z Kaczyńskim musiał się już dogadać. Być może kosztem Ukrainy.

To tłumaczyłoby irracjonalne działania zmierzające do podgrzania wzajemnych animozji i przygotowywanie nastrojów antyukraińskich w Polsce.

Sądzę, że następny etap działań Putina wobec Ukrainy będzie skorelowany z wystąpieniami Polski o charakterze rewizjonistycznym. Takie Zaolzie 2. Taka sama głupota ekipy obecnej jak tej sanacyjnej z 1938 roku. I ten sam może przynieść efekt…

Tusk ostrzegający o planie Kremla z pewnością nie napisał dzisiaj niczego przypadkowo.

I na koniec pamiętajmy.

Kiedyś premier Tusk o aferze, która zniszczyła poparcie dla PO powiedział, że “była pisana cyrylicą”.

Dzisiaj już wiemy bardzo dużo o tym, że oprócz Rosjan w sprawie maczali palce ludzie związani z obozem obecnej władzy.

Czy tak zaczął się sojusz Kaczyńskiego z Putinem?

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Manuela Gretkowska. Słowo na nie/dzielę: ODSZCZEPIENI



Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Czy im się wydaje, że raj to parking dla VIP-ów? Że Jezus miał przybite ręce do krzyża, żeby nic nie robić, nogi, żeby nie uciec, a usta należałoby mu zakneblować żeby na nich nie splunął?

 

Marsz Niepodległości był hucznym na całą Europę świętem półmetku rządów Kaczyńskiego. Tak lubianą przez patriotów rekonstrukcją wokalno pirotechniczną stanu państwa.

Nie rozumiem dlaczego wzbudził tyle emocji. Przecież widzimy go od dwóch lat. Faszystowski marsz ulicami Warszawy jest tym samym, co przemarsz PiSopatów przez polską demokrację. Pokazem siły i groźbą. Zamiast pochodni, rac i pałek, niszczenie sądów, trójwładzy.

Co nazioli w kominiarkach, różni od gładkolicego ministra sprawiedliwości? Są operetkowymi fuhrerami, ale tak samo nie szanują prawa. Dlatego się ich chroni, rączka pięść myje. Władza motłochu.

Duda z konstytucji zrobił sobie wycieraczkę pałacu prezydenckiego. W każdym orędziu ma nam do powiedzenia: pocałujcie mnie w Dudę.

Kiedy chodziłam do szkoły okładki zeszytów były zadrukowane pocztem królów polskich. Czy reforma oświaty dostarczy nam, tak jak okładki gazet, pocztu kretynów polskich? Potępiających bezprawie półgębkiem, półwładzą, chociaż mają całą władzę i policję?

Kraj, gdzie #me too zmieniło się w „a my k… tu”.

Analizujemy co pisarz chciał powiedzieć kobietom nazywając je k…

Co naprawdę powiedzieli do nich policjanci mówiąc kulson? Odsłuchiwanie nagrań, niemal czarnych skrzynek z tego zdarzenia, może powołanie komisji sejmowej? Jak zwykle wszystko wymiesza się w groteskę.

Policjanci wydający niebieską kartę za przemoc domową, rozgrzeszeni przez biskupów, błogosławieni przez ministrów wydadzą sobie niebiańską kartę na wypadek wojny domowej.

Nie wieszczę, ale nadejdą po niej czasy, gdy będziemy niepodlegli. Pozbędziemy się niemieckich wraków, odetniemy od ruskiej ropy. Urządzimy rajdy wozów drabiniastych napędzanych harwesterami. Kto pierwszy, z napędem ze świerków stuletnich, na zaoranym placu po Pałacu Kultury i całej zburzonej kultury.

Nie wątpię, że z trybun honorowych będzie wtedy machać profesor Legutko. Europoseł za którym Guy Verhofstadt wołał z sal obrad, gdzie dyskutowano o sytuacji w Polsce: „Quo vadis Legutko?”.

A on, szlachetny patrycjusz nie słuchał.

Wyszedł zniesmaczony europejskim amfiteatrem ociekającym aborcyjną krwią.

Nie mógł patrzeć jak ten tyran i pajac Neron wypuszcza lwy, by pożarły niewinnych polskich chrześcijan. Legutko uciekał z tego euro Rzymu prosto do Watykanu.

Słyszeliście co jeszcze powiedział Verhofstadt, były premier Belgii? O problemie jakim dla Polski jest osobowość Kaczyńskiego. Nie dodał patologiczna, to się rozumie samo z siebie. Osobowość może być kolorytem w polityce UE, ale nie czymś tak znaczącym jak program polityczny.

Kiedy studiowałam na UJ filozofię , w latach 80-ych, Legutko był moim profesorem. Co tydzień na seminarium z Hanny Arendt tłumaczył nam, dzieciakom aresztowanym przez komunę za nielegalne manifestacje i podziemne wydawnictwa, czym była banalność totalitarnego zła.

Profesorze Legutko, który i tak nie słuchasz, bo musiałbyś się zdobyć na niebanalność myślenia: Szary Człowiek nie jest banalny. Zapomniałeś czego sam nas uczyłeś. Słów Arendt piszącej, że do powstania współczesnych systemów despotycznych przyczyniło się „przymierze motłochu z kapitałem oraz plemiennym nacjonalizmem i rasizmem”. –  Ale, żeby to zrozumieć trzeba mieć coś więcej niż tytuł, trzeba się zdobyć na przyzwoitość.

Kościół nie musi się na nic zdobywać, ma do odklepania katechizm. Co najwyżej, może się zastanawiać, czy ukrzyżowany Chrystus mówiąc „Odpuść im, bo nie widzą co czynią”, miał na myśli także, „Bo nie wiedzą czym jeżdżą”. Rydzyk maybachem, ksiądz z Kasiny Wielkiej porsche. Czy im się wydaje, że raj to parking dla VIP-ów? Że Jezus miał przybite ręce do krzyża, żeby nic nie robić, nogi, żeby nie uciec, a usta należałoby mu zakneblować żeby na nich nie splunął?

Nie, Jezus nikogo nie potępiał, nie opluwał. To Kościół polski, gdyby mógł, postawiłby na Golgocie, u stóp krzyża skarbonkę, zakazując zbliżania się biednej Matce. Zakazał wypowiadania się, księdzu Bonieckiemu. Bardziej współczułam mu, gdy jeszcze miał prawo mówić.

Tydzień temu, zaproszony do tvn-owskiej debaty miał ”dać receptę” na przeżycie we współczesnej Polsce. Nie patrząc w kamerę powiedział coś o Kościele i wartościach chrześcijańskich. – Szlachetny mędrzec, uwikłany w system bez wyjścia.

Watykan, instytucja z gruntu niedemokratyczna, nie naprawi polskiej demokracji. Kościół nadawał się do starcia z ateistycznym totalitaryzmem, który chciał go unicestwić. Ale z demokracją i wolnością Kościołowi polskiemu nie po drodze. By łatwiej to zrozumieć: szczepi się ludzi przeciwko grypie, nie grypę przeciwko ludziom.

W tym klimacie, życzę na cały tydzień i następne dwa lata, wrodzonej odporności.

 

Amen.

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Magdalena Środa: Szacunek tym, którzy zagłosowali za przyjęciem rezolucji PE w sprawie zagrożeń demokracji w Polsce



Magdalena Środa

Magdalena Środa

I znowu: to głównie kobiety bronią demokracji

 

Wielki szacunek dla europosłanek i europosła (pięć kobiet i jeden mężczyzna), którzy zagłosowali za przyjęciem rezolucji PE w sprawie zagrożeń demokracji w Polsce.

Unia Europejska nie jest obcym państwem (obcym państwem, któremu się wysługujemy jest raczej Watykan), to nasza wspólnota, a demokracja to nasze, wspólne standardy, gdy są zagrożone a nawet niszczone, trzeba interweniować.

Opozycja nie pokona polskiego, destrukcyjnego autorytaryzmu wspieranego kibolami, rydzykowcami i faszystami, a Majdanu przecież nie chcemy.

Danucie Hubner, Barbarze Kudryckiej, Róży Thun, Julii Piterze, Michałowi Boniemu i Danucie Jazłowickiej – szacunek i podziękowania.

I znowu: to głównie kobiety bronią demokracji.

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





16 listopada 2017

PiS – demolka i frajerzy



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Niszczy się tożsamość narodową, zmienia historię, szczuje bohaterów, poniża służby. Władza mówi, że wstajemy z kolan, ale każe nam raczej klęczeć lub leżeć krzyżem - jednak hasło bardzo się podoba

 

Stare powiedzenie złodziei mówi, że jak chcesz uciec przed pogonią, to stań i krzycz: łapać złodzieja! – Tak właśnie działa PiS i jego kwitnąca propaganda agresywna.

Ponieważ chodzi o interesy kraju, gdzie T. Rydzyk ma swoje rozgłośnie, A. Macierewicz – interesy, S. Karczewski – przyjaciół, trzymając się powiedzenia złodziei, trzeba krzyczeć na Putina, a działać w jego interesie.

PiS, pod hasłami reformy, dewastuje wszystko. Zniszczył Trybunał Konstytucyjny, bo przeszkadzałby uchwalać sprzeczne z prawem ustawy. Zresztą według nich, Konstytucja RP jako dokument postkomunistyczny nie zasługuje przecież na szacunek.

PiS zniszczył system obronny naszego kraju, a MON codziennie puszcza niedorzeczne informacje, byle tylko zaistnieć w przestrzeni medialnej i budować wrażenie, że wojsko mamy coraz lepsze.

PiS przekształcił policję w totalną SB (służymy Błaszczakowi), która głównie spełnia polityczną rolę -pacyfikuje zwolenników demokratycznego państwa i ochrania faszystów.

Pieszczoch T. Rydzyka zdemolował środowisko w imię jego ochrony.

Chodząca reklama zdrowych zębów zdemolowała szkolnictwo; PiS odchodzi od nauki, a idzie w kierunku wiary i indoktrynacji podłej zmiany.

Trwa walka pozorna o polskie sądy i o to, ile jeszcze władzy do manipulowania ludźmi otrzyma od PiS-u Z. Ziobro, aby nie być gorszym od A. Dudy … Jednak chodzi o prawo, które ma być prawem PiS-u, a nie narodu.

Najważniejsza jednak demolka odbywa się w umysłach Polaków.

„Łapanie złodzieja” polega na propagandzie. Jeśli T. Rydzyk ma zezwolenie od Putina na prowadzenie rozgłośni w Rosji, to należy krzyczeć: „Bij ruskich”.

A. Macierewicz demontuje system obronny państwa pod przykryciem WOT, których podobno boi się Armia Czerwona.

Ludzie nie lubią rosyjskich władz, a PiS, który działa w ich interesie, buduje pozory bycia z ludem i robi to skuteczne. Dlatego określa Wojsko Polskie, przed objęciem władzy przez PiS – jako propagandowe, zależne od sowietów, policję – jako bezpiekę, byłe władze – jako zdrajców, a sędziów – jako klikową zmowę komunistów.

Tak niszczy się tożsamość narodową, zmienia historię, szczuje bohaterów, poniża służby i nazywa represyjną ustawę przeciwko nim – dezubekizacyjną, bo niby dotyczy ona tylko znienawidzonego kiedyś Urzędu Bezpieczeństwa (UB rozwiązano w 1956 r.). Tak samo wprowadza się represje przeciwko żołnierzom, określając ustawę jako przeciwko Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego (WRON).

Lud smoleński się cieszy, bo to niby nasz interes – zabrać wykształconym i mądrym i rozdać ubogim niedouczonym wyznawcom PiS.

Lud dobrej zmiany wpada w euforię, bo nie przyjmujemy uchodźców – to terroryści i przynoszą nam choroby; lud klaszcze w dłonie, bo naród ma wstać z kolan.

Władza mówi, że wstajemy do godności i do wielkości, ale przecież każe nam raczej klęczeć lub leżeć krzyżem. Jednak hasło, że wstajemy z kolan bardzo się podoba.

Tymczasem, znowu w interesie obcych państw pokazujemy swoje frajerstwo. Kłócimy się ze wszystkimi. Zwalczamy Unię Europejską, mimo że otrzymujemy potężne środki finansowe właśnie od niej.

Lud znowu chwali, jacy to jesteśmy dumni, jak walczymy o swoje i nikt nie ma prawa wtrącać się do nas.

Podoba się, gdy mamy swoją dumę. Budujemy swoją wizję przestrzeni dla polskich katolików i patriotów, która zawiera się w idei Międzymorza. Ta Wielka Polska miałaby powstać kosztem innych narodów, kusi marzycieli i masy niewykształconych rodaków do podbojów narodów słowiańskich.

Lud jest szczęśliwy, nie musi pracować, gdy ma dużo dzieci; jest zadowolony, bo wystarczy nie kraść, a przecież SKOK-i finansują ciemne interesy partii rządzącej; Misiewicze siedzą na urzędach, za wysokie gaże swoje i swoich bliskich, wszędzie siejąc spustoszenie i organizacyjne, i merytoryczne.

Lud znowu się cieszy, bo, w ramach pozbywania się resztek komuny, zburzymy Pałac Kultury i Nauki. Nie wiem: czy śmiać się z tego, czy płakać? – Jednak, jak to uwiarygodnia władzę? Polacy nie chcą przecież podarku sprzed lat, który, stojąc w środku Warszawy, symbolizuje poddaństwo oraz zależność od Rosji.

Jeśli przeszkadza nam PKiN, a PiS chce go zburzyć, to dlaczego nie zburzyć wszystkiego, co odremontował PR? Tym bardziej, że postawił na nogi cały kraj. Zburzcie więc Warszawę, którą odbudowywał cały naród, zburzcie miasta, 1000 szkół na 1000-lecie, fabryki, zrównajcie z ziemią jeszcze carskie pałace, koszary, linie energetyczne i wodociągi… Rozwalcie miejsce urzędowania prezydenta i dom najwyższego prezesa.

PiS przekonuje Polaków do siebie, mówiąc: patrzcie, jak zabieramy komunistom nazwy placów i ulic, burzymy ich pomniki, blokujemy spektakle teatralne, niszczymy książki … Tylko zapomina, że w Polsce nigdy nie było znaczącej grupy komunistów. Nie było w PRL ani w czasach Solidarności. Byli socjaliści, demokraci i prawicowcy, jak się ich nazywało, ale, tak naprawdę, wszyscy wtedy byliśmy jednym narodem, który wydzierał swoją wolność z rąk kolejnych zaborców i okupantów, wyrywał, co tylko mógł, po kolei i cierpliwie. Najtrudniej jednak będzie zabrać ludziom wiedzę i umiejętności.

„Komuna” poradziła sobie po wojnie z 70% analfabetyzmem wśród Polaków. Ale i tu, pod płaszczykiem reformy edukacji, znaleźliśmy się na dobrej drodze. Kibol – patriota jest na czasie, staje się bardziej modny od absolwenta renomowanej uczelni.

Władza wspiera bezkarność młodych stadionowych bandytów, którzy urośli do rangi buntowników dobrej zmiany. Totalne SB (Służby Błaszczaka) rozpostarły parasol ochronny nad ich faszystowskimi zapędami z Bogiem w tle.

To narodowe zadowolenie drogo nas będzie kosztować. Znowu będziemy płacić za nie wysoką cenę. Nie będziemy w UE, nie będzie sojuszy, funduszy zagranicznych, nie będzie otwartych granic, przepływu ludzi, technologii i kapitału.

Będzie Polska niezależna – polska wyspa szczęśliwości, na której nie da się żyć. Kościelne państwo fanatyków religijnych, walczących na śmierć i życie ze wszystkimi, kto nie dość godnie jest Polakiem – katolikiem. Tak, jak to się stało na Bliskim Wschodzie w państwie ISIS – burzenie zabytków i domów, świadomości społecznej, wartości ogólnoludzkich, śmierć, gwałt i terror.

Demolka jest łatwiejsza niż mozolne budowanie lepszego świata, tylko że prowadzi ona do niewoli, pożogi i głodu. Wówczas się pewnie znowu pojednamy i kosztem nowych cmentarzy i łez – wywalczymy niepodległość, a jakże…

Tymczasem nasze narodowe cechy prowadzą nas w wir dewastowania świata. Znowu niestety, jako „pomocnicy diabła”, działamy w nie swoim interesie.

Taka światowa demolka przy pomocy frajerów.

 

Adam Mazguła



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





13 listopada 2017

Adam Mazguła: Potem już tylko szczęście…



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Wojska Obrony Terytorialnej (WOT). Rozumiem, że pod pozorem obrony przed wrogiem zewnętrznym, którego na razie nie widać, budujemy siły zbrojne do walki z opozycją, która już jest

 

Nie ma dnia, żeby A. Macierewicz nie dał o sobie znać, robiąc rzeczy głupie, wypowiadając nieprzeciętne bzdury, ale i dając sygnały o planach jego resortu na przyszłość.

Jedna z podstawowych zasad propagandy mówi, że nieważne, jak mówią, byle mówili i nie przekręcali nazwiska. Dlatego codziennie ten pieszczoch faszyzmu szokuje nas swoim zachowaniem.

Tym razem jednak wyznaczył dla Obrony Terytorialnej zadania, siły i wroga do interwencji zbrojnej.

A oto fragment rozmowy Michała Gostkiewicza z portalu gazeta.pl z dr Krystyną Starczewską, opozycjonistką, działaczką KOR-u:

– Oczywiście (Polska – przyp. red.) musi mieć armię, ale to nie znaczy, że dzieciaki trzeba uczyć strzelania. Problem w tym, że z jednej strony ta obrona terytorialna to jest fikcja – nie wojsko, a z drugiej – to jest rzeczywiście skuteczne oddziaływanie paramilitarne na młodzież. Wracam do sanatorium, włączam TV – na ekranie dzieciaki w mundurach i Macierewicz, który przemawia do młodych ludzi:

“Wy jesteście powołani do największego zaszczytu, jaki może spotkać człowieka. Do przelewania krwi za Ojczyznę. Będziecie bronić Polski przed wrogiem zewnętrznym, jeśli na nas napadnie. I będziecie bronić Polski przed wrogiem wewnętrznym, który już jest!”.

– Więc ja pytam: czemu te oddziały obrony terytorialnej mają naprawdę służyć? Wroga zewnętrznego nie będą zdolne odeprzeć. (…) Przepraszam, ale mnie ci młodzi ludzie w mundurach i z karabinami na plecach skojarzyli się z młodzieńcami z Hitlerjugend.

Rozumiem te słowa tak, że pod pozorem obrony przed wrogiem zewnętrznym, którego na razie nie widać, budujemy siły zbrojne do walki z opozycją, która już jest.

To następny dowód na to, że zbliża się wojna zbrojna z opozycją. Taki rodzaj finału stanu wojennego, który został wprowadzony wraz z przejęciem i ukonstytuowaniem się władzy PiS-u.

Potem już tylko faszystowskie szczęście Polaków!

 

Adam Mazguła

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





9 listopada 2017

Adam Mazguła: 11 listopada – Dzień, który powinien cieszyć



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Stwórzmy wokół siebie atmosferę radości z niepodległości Polski. Wywieśmy flagę biało-czerwoną, odwiedźmy groby bohaterów i miejsca pamięci walki o naszą wolność nie po to, by ich opłakiwać, ale by pokazywać, że korzystamy z ich ofiary. Izolujmy się od tych, którzy w mundurach narodowych pójdą klęczeć przed biskupami

 

11 listopada – Dzień Niepodległości Polski, dzień, który został ustanowiony dla radości płynącej z odzyskania wolności narodowej.

To również dzień pamięci o mrocznym czasie niewoli i wstydu, niepotrzebnych ofiar, upokorzenia, hańby. To dzień pamięci o zdrajcach, którzy doprowadzili do utraty niepodległości, ale przede wszystkim czas chwały bohaterów, którzy w kolejnych powstaniach i heroicznej walce przypominają o polskich korzeniach dumnego narodu.

Adam Mazguła. Fot, Adam Mazguła / Facebook

To dzień historycznych ocen i odpowiedzi na pytania, które powinny uczyć życia społecznego we wzajemnej zgodzie i poszanowaniu dla najważniejszych wartości narodowych. Te wartości zawarte są w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która została ustanowiona przez Zgromadzenie Narodowe i przy zgodzie narodowej wyrażonej w referendum ogólnonarodowym.

Dwa lata rządów PiS-u i okazuje się, że wszystko to nie jest ważne. Partia rządząca udowadnia, że społeczeństwo nie zasługuje na niepodległość, bo zawdzięcza ją „komuchom” i „złodziejom”. Próbuje dzielić i przekonywać, że tylko niektórzy są Polakami – ci, którzy tworzą „rasę panów”, „prawdziwych Polaków” i katolicką większość. Wiesza krzyże ponad godłem narodowym w instytucjach państwowych, samorządowych, na uczelniach i w szkołach. Według niej – ma to być symbol prawdziwej Polski.

Partia rządząca odcina się od historii tworząc wybiórczy schemat polskiego patrioty, który ma krzyczeć: „Polska tylko dla Polaków”; wygania zamieszkujących nasz kraj obywateli innych narodowości, wyznawców innej wiary, ludzi wykształconych i mądrych, tworząc nowe, ciężko myślące, lecz zdecydowane na wszystko „elity pierwszego sortu”. Jak się wydaję w ocenie J. Kaczyńskiego, tylko im i ich rodzinom należy się udział w godnym życiu na naszej ziemi. Pozostali – to rodzaj niewolników „dobrej zmiany”.

Dzień Niepodległości, powinien być dniem radości wszystkich Polaków. Jednak…, jakoś mi nie do świętowania.

Widzę bardzo wyraźnie, że właśnie tracimy demokrację, wolność, tolerancję, empatię i mądrość narodową. Brniemy w niebyt jako społeczeństwo, w upokorzenie, w brak szacunku ze strony innych narodów i izolację głoszonych wartości.

Świąteczny dzień zaczniemy od okazania swojej podległości biskupom na mszach za ojczyznę. Potem pójdziemy na oficjalne obchody święta, zorganizowane przez gwałcicieli konstytucji i w końcu dowiemy się, że uczestnicy marszów „młodzieży patriotycznej” życzą nam, abyśmy wisieli na drzewach, zamiast liści, tak jak zwykli komuniści.

Co robić?

Wywiesić flagę biało-czerwoną, izolować się od tych, którzy w mundurach narodowych pójdą klęczeć przed biskupami, nie oglądać telewizji, ubrać się w barwy narodowe, spotkać się z ludźmi, bawić się, urządzać zawody sportowe, uśmiechać się do siebie bez powodu, naturalnie i z potrzeby serca.

Odwiedźmy groby bohaterów i miejsca pamięci walki o naszą wolność, ale nie po to, by ich opłakiwać, ale by pokazywać, że korzystamy z ich ofiary i nauki.

Chodźmy na marsze opozycji, nie dla odwetu, ale dla demonstracji przywiązania do wolności i demokracji. Wracajmy pamięcią do wszystkich, którzy mądrością i przykładem wzmacniali nasze przywiązanie do wolności ostatnimi laty. Czytajmy ich dzieła, wiersze, wspominajmy ich myśli i śpiewajmy pieśni.

Stwórzmy wokół siebie atmosferę radości z niepodległości Polski.

Zawsze jednak trzeba myśleć, jak bronić tej niepodległości przed ludźmi, którzy nie cofną się przed niczym, dopóki nie zniszczą nam ojczyzny. Ojcowizny, którą z mozołem i w trudzie wiele pokoleń Polaków budowało i umacniało, od pełnej niewoli i strzelców Piłsudskiego, przez uzależnienie jałtańskie, po przynależność do krajów wolnego świata.

To długa droga, okupiona krwią, potem i łzami. Doszliśmy, jako naród, do celu; mamy Polskę, język ojczysty i bezpieczne granice, mamy prawa i obowiązki, mamy władze, które sami wybraliśmy i powinnyśmy się cieszyć. Zostało nam tylko rozwiązywanie problemów natury ekonomicznej, a tu korzystamy z pieniędzy europejskich, dla wyrównania różnic cywilizacyjnych.

Kto więc tych niegodziwców, którzy sprawiają wrażenie, że w swoim życiu nie przeczytali ani jednej książki, dopuścił do władzy? My i tylko my!

Jeśli w ciągu zaledwie dwóch lat daliśmy sobie odebrać znaczną część zdobyczy pokoleń, to nie jesteśmy, jako naród, wiele warci. Zdradziliśmy przodków, oddaliśmy ojczyznę nieodpowiedzialnym populistom, oszukaliśmy młode pokolenie i nie stworzyliśmy im wzorców, bohaterów, z którymi mogliby się identyfikować. Oddaliśmy naszą historię manipulatorom i krętaczom.

Jeśli mamy mieć do siebie szacunek, to musimy naprawić to, co oddaliśmy bez walki. Ale o tym następnym razem.

Mamy Polskę Niepodległą! Niepodległą, ale jakby nie naszą.

 

Adam Mazguła

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





5 listopada 2017

Adam Mazguła: Prywatna armia ministra, zawsze dziewicy



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nietrudno sobie wyobrazić, że skoro ów minister kogoś po prostu nie lubi, to zabierze mu wszystko: stopień wojskowy, prawo do emerytury i honor, bo takie prawo da mu ta ustawa, uchwalona przez nic niepojmujących członków prawicowych partii i pseudozwiązkowców z tzw. Związku Zawodowego Solidarność

 

Dożyliśmy czasów, że nikt – ani sejm, ani senat, partie rządzące, a tym bardziej dowództwo NATO, ale nawet i sam Prezydent RP nie ma wpływu na to, co się dzieje w Wojsku Polskim.

W takim razie, prywatna armia Antoniego Macierewicza bezprawnie używa symboli narodowych Rzeczypospolitej Polskiej.

Tymczasem, stan gotowości MON-u do obrony naszej ojczyzny jest mniej więcej taki, jak stan zabezpieczenia logistycznego manewrów wojskowych DRAGON 17. Pancerne kible dla władzy i używane brudne buty oraz cywilne ubrania dla wojska… Nie będę tego komentował, tak nisko, jak MON, jeszcze nie upadłem.

Prasa pasjonuje się opowiadaniem o stosunkach w tej prywatnej instytucji, na którą państwo łoży 2% PKB kraju, czyli ok. 36,4 mld zł. Przeznacza te środki , a one giną, bo żadna duża transakcja nie jest doprowadzona do końca.

Jednak symbolem tych stosunków jest sposób zwracania się do oficerów wojska. Było już historyczne „towarzyszu”, było „obywatelu”, było też „panie” i nie widzę w tych określeniach nic zdrożnego. Ale prywatny właściciel armii, A. Macierewicz wprowadził nowe określenia i sposoby zwracanie się do oficerów. Tym stwierdzeniem jest „szczęść Boże” i „Maryja, zawsze dziewica”.

Jeśli ktoś o zdrowych zmysłach, znający pozycję kobiet w kulturze chrześcijańskiej, chce powiedzieć, że mężatka z dzieckiem i latami stażu małżeńskiego jest dziewicą, to brzmi to jak kłamstwo do potegi. Niewiarygodnie i niemożliwie. Tak samo, jak smoleńskie kłamstwo o zamachu, gdy wszyscy wiedzą, że do katastrofy doszło z powodu lekceważenia procedur lotniczych przez gen. Błasika, dowódcę Sił Powietrznych i totalnego bałaganu organizacyjnego PiS –u; tylko ci, którzy do tego doprowadzili udają, że niczego nie rozumieją. Pomimo to, są ludzie wiary smoleńskiej, którzy zrobili z tej katastrofy polityczny front walki ideologicznej.

Cieszę się, że nie mianuje się obecnie nowych generałów, bo natychmiast trzeba by im przypiąć łatkę „smoleński” lub „generał, zawsze dziewica”. Dzisiaj, niestety, tylko tacy generałowie mogą funkcjonować w prywatnej armii A. Macierewicza, bez stresu i zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Tymczasem A. Macierewicz przygotowuje ustawy, zgodnie z którymi będzie mógł samodzielnie, i bez uzasadnienia, określać, kto jest polskim oficerem, a kto właśnie odszedł w zapomnienie. To on zdecyduje, kto służył Polsce i zabierze mu, swoją prywatną decyzją, emeryturę. Zadecyduje, kto służy „Maryi, zawsze dziewicy” i na tę emeryturę zasługuje.

Oczywiście, Goebbelsowska propaganda nie śpi i nazywa odpowiednio ten program, aby niewykształcony elektorat partii rządzącej miał pożywkę i myślał po polsku. Dlatego ustawę nazwano „deWRONowską” (przeciwko Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego), chociaż prawdopodobnie nikt z członków WRON już nie żyje.

Jednak dla Ministra Wojny z Narodem nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się cel, którym jest uzyskanie uprawnień w formie ustawy, do samodzielnego oceniania i stosowania represji wobec wojskowych. Pamiętajmy, że A. Macierewicz sam żołnierzem nigdy nie był, ponieważ, z jakichś nieznanych nam przyczyn, nie był zdolny do służby wojskowej.

I tak kłamca smoleński, człowiek oszustw, ktoś zgoła niezrównoważony, będący szkodnikiem narodowym, ma oceniać bohaterów służby narodowi i decydować o ich losie.

PiS-owski rząd nie rozumie, jaki rodzaj armat wyciąga przeciwko wojskowym. Nawet tym, którzy służą obecnie, z całym zaufaniem do ministra. Te uprawnienia represyjne, wprowadzone pod pretekstem walki z WRON-em, będą stosowane według zapotrzebowania politycznego ministra już po wsze czasy, czyli dopóki ktoś tego nie zmieni.

Ilu więc ludzi, bez sądu i udowodnionej winy, będzie w stanie skrzywdzić ten szkodnik – można sobie tylko wyobrazić, tym bardziej, że jego pojęcie na temat służby wojskowej jest, delikatnie mówiąc, mętne. Na nasze szczęście, przeciwników, którzy nie godzą się na jego kłamstwa i prywatną armię, ma wielu.

Nietrudno sobie wyobrazić, że skoro ów minister kogoś po prostu nie lubi, to zabierze mu wszystko: stopień wojskowy, prawo do emerytury i honor, bo takie prawo da mu ta ustawa, uchwalona przez nic niepojmujących członków prawicowych partii i pseudozwiązkowców z tzw. Związku Zawodowego „Solidarność”.

Proszę mi wybaczyć, ale dzisiaj, jeśli wysokiej rangi oficer fotografuje się z ministrem, zawsze dziewicą, wiem, że to jest powód do jego izolacji, nie odwrotnie. A to dlatego, że działa na szkodę armii i wspiera jej prywatny charakter.

Mam nadzieję, że w PiS-ie nie wszyscy są tak nieodpowiedzialni jak ten „patriota roku” i nie dopuszczą do dalszego upodlania armii, bo przekroczą cienką czerwoną linię spokoju społecznego byłych wojskowych, a może i obecnych.

Szczęść Boże, Panowie Generałowie, którzy tkwicie w mrocznej otchłani prywatnego folwarku ministra, zawsze dziewicy na jego, oczywiście, a nie na Waszą, chwałę!

 

Adam Mazguła



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





29 października 2017

Adam Mazguła: A. Macierewicz, minister wojny z narodem



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Zdumiewające jednak jest to, że do tej pory media dają sobie narzucić narrację kłamstw Kurskiego. Szczególnie w telewizjach widać wyraźnie, że cytuje się i komentuje tylko to, co podają stacje Kurskiego. Jeśli ktoś myślał, że w Polsce jest czwarta władza, czyli media, to oświadczam, że się grubo myli - mamy raczej piątą kolumnę…

 

A. Macierewicz, minister wojny z narodem

Dzisiaj wiele osób określa tego człowieka takim właśnie terminem. Jednak rok temu trzeba było mieć nie lada odwagę, by pozwolić sobie na takie sformułowanie. Tak, jak na zadanie pytania, jakiego kraju jest patriotą roku czy spytanie arcybiskupa S.L. Głodzia, dlaczego jego symbolem nie jest godło Polski?

Publikuję artykuł, który rok temu ukazał się w Gazecie Wyborczej. Rok, a jakby się nic nie zmieniło… Sprzeciw oficera: Macierewicz, minister wojny z narodem

Wzywałem wtedy do odważnych protestów przeciwko ministrowi i podłej zmianie.

Apelowałem, aby żołnierze pokazywali się w mundurach lub elementach umundurowania podczas Dniu Niepodległości Polski, wyrażając swój sprzeciw zawłaszczaniu symboli narodowych przez faszystów PiS-u.

Namawiałem do zdejmowania mundurów w kościołach i przeciwstawiałem się stosowaniu klauzuli sumienia przez lekarzy.

Wnikliwi czytelnicy zauważą, że już wtedy spodziewałem się uderzenia we mnie przez niszczycieli kraju związanych ze służbami specjalnymi i propagandą PiS-u.

Atak przyszedł wraz z całym kłamstwem z początkiem grudnia 2016 r. Spreparowany materiał, opatrzony komentarzem, że oto oprawca stanu wojennego, ubek, sołdat Jaruzelskiego kpi sobie z ludzi, przygotowuje pucz i sprzeniewierza się historii, królował w mediach J. Kurskiego przez pół roku.

Zaniepokojeni (o swój młotowaty wizerunek) najważniejsi politycy a także dyżurne głowy mediów, nazywające siebie dziennikarzami, prześcigali się w krytyce mojej postawy odcinając się ode mnie. Ale właściwy atak dopiero był przygotowywany.

Po mnie był M. Kijowski, potem ci, którzy tak szybko się ode mnie odcinali, jak G. Schetyna, R. Petru, M. Szczerba, K. Gasiuk-Pihowicz…

Następnie dobra zmiana zaczęła „grillować” D. Tuska i jego otoczenie, wojujących dziennikarzy, jak chociażby T. Piątek, aby dojść do represji wobec wszystkich, którzy protestują przeciwko „rasie panów”. Ale to miało dopiero nastąpić.

 

P.S.

Czwarta władza czy piąta kolumna?

Zdumiewające jednak jest to, że do tej pory media dają sobie narzucić narrację kłamstw Kurskiego. Szczególnie w telewizjach widać wyraźnie, że cytuje się i komentuje tylko to, co podają stacje Kurskiego.

Co z tego, że człowiek się podpalił w proteście przeciwko PiS, co z tego, że protestują medycy, ekolodzy, że ONZ postrzega nas negatywnie?

Co z tego, że w wojsku się wali, że narzucają nam zakazy handlu, w edukacji są zwolnienia z pracy na niespotykaną skalę, że międzynarodowy skandal goni skandal; a dziennikarze prowadzą niekończącą się dyskusję o zmianach w rządzie, które nie wiadomo, kiedy, i czy w ogóle, nastąpią.

Jeśli ktoś myślał, że w Polsce jest czwarta władza, czyli media, to oświadczam, że się grubo myli – mamy raczej piątą kolumnę…

 

Adam Mazguła

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





26 października 2017

Manuela Gretkowska: Słowo na nie/dzielę w czwartek: Milion w rozumie, miliard w dupie



Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Jeśli faszyzm nazwiemy faszyzmem, a populizm głupotą, to półmetek rządów PiS-u jest karnawałem klaunów

 

“Hej do Krakowa jadę, w dalekie , obce strony” – jak w przybliżeniu podaje ludowa przyśpiewka. Jadę na targi książki w niedzielę, dlatego słowo w czwartek.

Jeśli faszyzm nazwiemy faszyzmem, a populizm głupotą, to półmetek rządów PiS-u jest karnawałem klaunów.

Pieniądze lecą jak konfetti:

MILIARD dla kurwizji, w rekompensacie za niepłacone abonamenty. Trzeba sobie wynagrodzić opór obywateli. Kasę przyznano ustawą okołobudżetową. Okołoporodowe są bóle. Narodzi się prawdziwy mutanto-Polak patriota napromieniowany TVP.

Manuela Gretkowska: Słowo na nie/dzielę w czwartek: Milion w rozumie, miliard w dupie

2,6 miliarda na strzelnice w każdym powiecie – priorytet rządu.

PO dało kasę na strzelanie goli w orlikach. PiS na strzelanie do ludzi. (Mamy dwie partie wymieniające się władzą, PRZED i PO ?).

Ponad 1, 5 miliarda rocznie z państwowego budżetu kosztują katecheci.

Proszenie o 135 milionów dla rezydentów za listopad i grudzień, jest więc tak śmieszną sumą, że rząd nie zawraca sobie nią głowy. Lepiej dopłacać do Kościoła niż szpitali. Życie wieczne w katolickim kraju jest najważniejsze i bez dilerów w koloratkach niedostępne. Z braku dofinansowania służby zdrowia, dzieciaki postrzelone na strzelnicach niech umierają, za Polskę. Jesteśmy męczennikami, stać na to prezesa tysiąclecia.

Premier Broszydło przypomina Matkę Boską Bolesną. Głos zdjęty z krzyża, miny tak żałosne jakby przypinane broszką.

Oprócz kruchty mamy też rządową kulturę. Gliński, minister Kultury Wyborców Swoich, właśnie udzielił szczerego wywiadu „ Nie jestem cenzorem”. Zapowiedział w nim kogo będzie gnębił : (feministki w PISF-ie), przed jakimi pisarzami uchroni młodzież (Tokarczuk, Stasiuk, Gretkowska, Masłowska), kogo nie ma czasu oglądać i czytać (twórców współczesnego kina, teatru, literatury).

Minister pyta, ile twórcy przeczytali książek, jakich, bo chętnie by ich przepytał. Na artystę będzie egzamin narodowy? Gdyby malował, choćby jak Hitler, amatorsko, kazałby przynosić sobie rysunki do oceny. Jeszcze jedna kadencja i doczekamy się wystawy sztuki zdegenerowanej z „Idą” na czele.

Zupełnie niezależny w tym rządzie wydaje się Macierewicz. Każdy inny minister wyleciałby po równie mocnych zarzutach o szpiegostwo. Wydatki ma olbrzymie, osiągi małe. Gdy kasa idzie nie na kobiety (Misiewicz nie kosztował tyle co śmigłowce), nie na hazard, pada podejrzenie, że na wódę lub ćpanie.

Alkohol bywa w Polsce tańszy od mleka. Narkotyki? Macierewicz aplikuje rządowi hipnotyzujący narkotyk? Dlateg najważniejsi PiS-owcy stają się zombi, ale pozornie nadal są samodzielni? Wyjaśniało by to obłęd w oczach prezesa, bezsensowne wypowiedzi ministrów, udręczoną jak w narkotykowym głodzie premier. Nie ma substancji o równie czarodziejskim działaniu? Jest, CIA używała jej lata temu do produkcji serum prawdy. I nie jest to kolejna teoria spiskowa godna pancernego ministra.

Wyjdźmy poza literacką fikcję. Fakty są takie:

1. Skopolamina, narkotyk zwany „Oddechem diabła”. Indiański specyfik z rosnącego w Kolumbii drzewa o trujących kwiatach. Można go zażyć nieświadomie, pijąc lub wdychając podsuniętą kartkę, na której jest rozsypany.

2. Paraliżuje wolę, ale nie ciało i umysł. Używany do napadów przez gangi. Ofiary dobrowolnie pomagają załadować złodziejom swój dobytek i pytają, jak jeszcze. Po otrzeźwieniu napadnięty niczego nie pamięta. Jeśli przeżyje, większa dawka zabija.

3. Prezes Kaczyński lubi herbatę. W 2016 Czesi zrobili aferę : eksportowana do nich z Polski herbata zawiera skopolaminę. Komuś pomyliły się transporty i dawka przeznaczona na Nowogrodzką trafiła zagranicę?

4. Macierewicz zna język keczua, Inków których królestwo rozciągało się na kilka współczesnych państw Ameryki Południowej i częściowo Kolumbię. Napisał pracę magisterską “Hierarchia władzy a struktura własności ziemskiej w Tawantinsuyu (Inków) w pierwszej połowie XVI w”. Zaczął nawet pisać z tego doktorat.

Po co dotować lekarzy, mając własnego, prawie doktora Macierewicza od wszystkiego? Z wraka smoleńskiego zrobił totem wokół, którego gromadzą się wyznawcy. Dla reszty hipnoza w przydomowych totemikach TVP. A dla rządu szaleństwo. Będa coś z tego pamiętać gdy otrzeźwieją po przegrancyh wyborach?

Jadę na targi, do krainy fikcji literackiej. Mam nadzieję, że nadal fikcji. Linki do prawdy poniżej:

World’s Scariest Drug (Documentary Exclusive) – YouTube

Czesi nie chcą naszej herbaty. Twierdzą, że zawiera … – NaTemat

Nie wiadomo w jaki sposób czescy dziennikarze doszli do takich wniosków, ale według “Hospodarskich Novin”, w polskiej herbacie wykryto spore ilości skopolaminy i atropiny. Ilości podobno mogą wywołać halucynacje i inne szkodliwe efekty.

– Zawiera 206 mikrogramów atropiny na kilogram i 31,7 mikrogramów skopolaminy na kilogram – uważa cytowany przez dziennik czeski inspektor Radoslav Pospichal – taka ilość w przypadku przygotowania naparu może wywoływać halucynacje.

3. “Oddech diabła” – paraliżuje wolę i wymazuje pamięć – RMF24.pl

Skopolamina, potocznie nazywana “Oddechem diabła”, to jeden z najniebezpieczniejszych narkotyków. Produkowana w Kolumbii substancja…

4. WIKIPEDIA

Antoni Macierewicz. Od 1975 do 1976 wykładał historię Ameryki Łacińskiej w Katedrze Iberystyki na Uniwersytecie Warszawskim. W tym czasie publikował artykuły na łamach czasopisma „Etnografia Polska” oraz nauczył się języka keczua. W styczniu 1976 wszczęto na jego rzecz przewód doktorski pod kierunkiem profesora Tadeusza Łepkowskiego, który został przerwany w połowie października 1976 z powodu zaangażowania Antoniego Macierewicza w działalność Komitetu Obrony Robotników. Ponadto z powodu działalności opozycyjnej została zablokowana publikacja jego książki pt. Ameryka Łacińska w krzywym zwierciadle oraz planowany wyjazd do Argentyny w celu prowadzenia badań archiwalnych.

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję