Szukaj w serwisie

×

13 listopada 2017

Krzysztof Podgorski: Maszerują, grożą, czy zaczną zabijać?



Krzysztof Podgorski

Krzysztof Podgorski

Pytanie, kiedy nowi stadionowi „żołnierze wyklęci”, tak jak ich protoplaści zaczną przychodzić do naszych domów i mordować, jak 70 lat temu Mariana Kodeczkę i tysiące jemu podobnych lewaków

 

Do mieszkania wpadło dwóch osobników w mundurach wojskowych, z bronią i krzyknęli:

– Ręce do góry!

Obecni w mieszkaniu nie spieszyli się z podniesieniem rąk. Marian Kordeczka w tym momencie trzymał na ręku czteroletniego syna gospodarza.

Jeden z bandytów doskoczył do Mariana Kordeczki i strzelił mu w skroń. Śmiertelnie ranny Kordeczka zdążył jeszcze posadzić dziecko, odwrócić się do bandyty i zapytać:

– Za co ty mnie zabijasz? – po czym silnie uderzył w pierś bandytę i upadł na podłogę na wznak.

Uderzony bandyta o mało nie upadł, w następnej chwili oparł się o stojącego Jakuba Kordeczkę, a następnie skoczył nogami na głowę zabitego i strzelił mu w piersi.

Zabitemu ściągnięto buty, okrwawioną olimpijkę i zabrano portfel. Przed wyjściem bandytów Franciszek Kołodziej zapytał ich:

– Za co zabiliście Kordeczkę? – Bandyta w drzwiach odwrócił się i powiedział: – Każdy komunista zginie jak ten skurwysyn – i wybiegł z mieszkania, trzymając w ręku buty zabitego.

Tak, wspomina komandor Marynarki Wojennej Ludwik Borowski, były komendant MO w Nowym Targu w latach 1946-1947, dokonania podwładnych „Ognia” na Podhalu. Józef Kuraś pseudonim „Ogień” to dziś czczony przez prawicę „żołnierz wyklęty” wzór dla tych którzy maszerowali 11 listopada w Warszawie czy Wrocławiu.

„Marsz Niepodległości” odbywał się pod hasłem „My chcemy Boga”. Ale to co widzieliśmy, z nauczaniem Chrystusa i kościoła katolickiego niewiele miało wspólnego. No, ale czego wymagać skoro gros uczestników można opisać barwnym określeniem jednego z moich profesorów na Wydziale Prawa: „Beton w oczach, brak inteligencji wypisany na twarzy”. A te twarze owinięte szalikami. Nienawiść, złość agresja w dymie odpalanych świec rac, huku eksplodujących petard.

Marsz niepodległości. Warszawa 2016. Fot. pixabay

Dzicz wyła hasła “Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”, “Bóg, honor i ojczyzna”, “Naszą drogą nacjonalizm”, “Precz z lewactwem”, “Polska katolicka, nie laicka”, “Cześć i chwała bohaterom”, „biało-czerwone barwy niezwyciężone” czy „Europa będzie biała, albo bezludna”.

Jak to się ma do nauczania świętego Jana Pawła II, który pisał:

“Nacjonalizm, szczególnie w swoich najskrajniejszych formach, jest więc antytezą prawdziwego patriotyzmu”?

Czy też mówił 26.08.2001 roku w Castel Gandolfo:

“Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”.

Odrażające, wbrew pozorom, nie są wrzaski, tych zwiezionych z Polski „intelektualnych nielotów”, nie rozumiejących absurdalności połączenia obrzydliwego rasizmu, nacjonalizmu endeckiego z rocznicą święta ustanowionego przez piłsudczyków 23 kwietnia 1937, na pamiątkę przejęcia władzy przez Józefa Piłsudskiego. Piłsudskiego będącego przez gros życia socjalistą, popieranego przez mniejszości narodowe i religijne, wroga prawicowej endecji do śmierci, zmieniającego wyznania, zwalczanego zaciekle przez kościół katolicki, pochowanego na Wawelu wbrew woli hierarchów.

Obrzydliwe i cyniczne jest to, kto tych „troglodytów polityczno moralnych”, których z odrazą i oburzeniem pokazywały media w Europie i na Świecie, promuje. To „umiarkowana prawica” lokująca swe polityczne sympatie w PiS.

Obsesja i stały lęk przed lewicą, przed radosnym oświeceniowym, postępowym duchem socjaldemokracji skierowały ich do „wykucia” brutalnego „bata na lewicę”. To scenariusz znany z Republiki Weimarskiej, czy II RP.

To faszyści NSDAP Hitlera, w ocenie niemieckich konserwatystów ówcześnie rządzących, mieli powstrzymać niemieckich komunistów i socjaldemokrację przed przejęciem władzy. Czym się to skończyło pamiętamy. Nieokiełzani nacjonaliści unicestwili lewicę, ale potem swych „mocodawców” – konserwatywną prawicę.

W Polsce bojówki ONR-u mordowały działaczy PPS, rozbijały pochody 1 majowe, dokonywały antysemickich pogromów.

W okresie II Wojny Światowej bandy NSZ mordowały działaczy lewicy, ukrywających się Żydów i operujących w Polsce radzieckich spadochroniarzy. Wielokroć kolaborując z hitlerowcami jak osławiona Brygada Świętokrzyska.

Po wojnie nie godząc się z sytuacją polityczną do lat 60 tych XXw, ekstremiści prawicowi dokonywali aktów terroru wymierzonych we władze państwowe, wojsko polskie i mordując ludzi lewicy, jak Mariana Kodeczkę na Podhalu.

„Z terrorystami się nie negocjuje” to dewiza władz USA, podobnie postępowały władze powojennej Polski likwidując ekstremę. Odrażające prawicowo nacjonalistyczne podziemie, zgodna wolą ludzi lewicy, ludowców, centrum i postępowej prawicy skazane było na niepamięć.

I oto w XXI w , 30 lat po odzyskaniu niepodległości w 1989 na ulice polskich miast wypełzł polski antysemityzm, nacjonalizm i brak tolerancji. Okrzepł, nabrał organizacyjnych form i nawet dotarł do Sejmu. Jednak tak jak w republice Weimarskiej, mimo rozbicia lewicy, kula faszystowska toczyła się dalej, tak w Polsce lewicy w Sejmie brak, ale sympatyczna młodzież rządna krwi, krzyczy „Śmierć wrogom ojczyzny!” “Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę”. I tą „hołotą” zasługującą wg nich na śmierć, nie są już tylko ludzie SLD, dawni członkowie PZPR. To „koderaści”, „lewactwo”, „tęczowi” , „pedały”, „obcy” i „Polszewicy”.

Pytanie kiedy nowi stadionowi „żołnierze wyklęci”, tak jak ich protoplaści zaczną przychodzić do naszych domów i mordować, jak 70 lat temu Mariana Kodeczkę i tysiące jemu podobnych „lewaków”. Będą kradli przy okazji buty, czy wystarczą im komórki ofiar?

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





12 listopada 2017

Roman Giertych: “Marsz Niepodległości” pod hasłem “My chcemy Boga” z okrzykami “sieg heil”



Roman Giertych

Roman Giertych

Do organizatorów marszu: Gdy krzewicie nacjonalizm i rasizm to jesteście po prostu chorobą naszej Ojczyzny. A dla wrogów Polski użytecznymi głupcami, gdyż obrazki marszu nazistów to powielanie najgorszej propagandy o Polsce

 

My chcemy boga

Odbył się “Marsz Niepodległości” pod hasłem “My chcemy Boga”. Chyba po raz pierwszy marsz ten cieszył się takim wsparciem rządowych mediów i policji.

To co jednak przykuło uwagę wszystkich, to całkowita obojętność organizatorów na transparenty, okrzyki i gesty, które wprost nawiązywały do ideologii nazistowskiej, rasizmu i nacjonalizmu.

Już 15 października br. na portalach prawicowych zapowiadano, że w Marszu Niepodległości pójdzie Nacjonalistyczny Czarny Blok, który głosi nienawiść do narodów “innych niż białe”.

Chciałbym w tym miejscu zapytać organizatorów tego marszu: jakiego Boga wy chcecie? Zaczynacie Marsz Niepodległości Mszą Świętą, a pozwalacie na okrzyki sieg heil? Postulujecie przywiązanie Polski do Kościoła katolickiego, czy walkę o białą Europę? Opowiadacie się za chrześcijaństwem, czy rasizmem?

Mam wrażenie, że nie zdajecie sobie w ogóle sprawy z tego, że wasze działania są wzajemnie sprzeczne. Albo jest się chrześcijaninem, albo rasistą i nacjonalistą. Tertium non datur. Św.

Jan Paweł II powiedział 26.08.2001 roku w Castel Gandolfo: “W ostatnich dziesięcioleciach, w których jesteśmy świadkami postępów globalizacji, niepokojącego zjawiska odradzania się agresywnych nacjonalizmów (…) Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”.

W 1995 w siedzibie ONZ nasz wielki papież powiedział “Nacjonalizm, szczególnie w swoich najskrajniejszych formach, jest więc antytezą prawdziwego patriotyzmu”.

Kto jest waszym Bogiem? Czy wierzycie, że jest nim pogardzany przez swoich współczesnych, za brak walki o wielkość swojego narodu, ubogi Żyd z Nazaretu którego królestwo nie jest z tego świata, czy Odyn – bóg germańskich wojowników czczący tylko siłę i sprawność?

Już w 1993 roku napisałem: nacjonalizm to choroba patriotyzmu. Gdy krzewicie nacjonalizm i rasizm to jesteście po prostu chorobą naszej Ojczyzny. A dla wrogów Polski jesteście użytecznymi głupcami, gdyż obrazki “marszu nazistów” to powielanie najgorszej propagandy o Polsce.

 

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Adam Mazguła: List otwarty. Oddajcie nam ojczyznę!



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Wzywam Was do opamiętania, do przeprosin i naprawienia zła. Wzywam Was do zejścia z drogi agresji i pogardy dla ludzi! Dość agresji i faszyzmu. Oddajcie nam ojczyznę! Oddajcie nam nasz kraj!

 

Prezydent Andrzej Duda,
Prezes Jarosław Kaczyński,
Tadeusz Rydzyk,
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki

 

11 listopada większość z nas obchodziła narodowe święto – Dzień Niepodległości Polski. Dzień, który został ustanowiony dla radości płynącej z odzyskania wolności narodowej.

To również dzień pamięci o mrocznym czasie niewoli i wstydu, niepotrzebnych ofiar, upokorzenia i hańby. To dzień pamięci o zdrajcach, którzy doprowadzili do utraty niepodległości, ale i czas pamięci o bohaterach, którzy w kolejnych powstaniach i heroicznej walce przypominali o polskich korzeniach dumnego narodu.

Obchodziłem to święto w mojej rodzinnej miejscowości, godnie i uroczyście. Ale kiedy wieczorem wróciłem do domu, prześledziłem, jak świętowano w innych miejscowościach.

Szanowni Panowie,

ujrzałem na polskich ulicach horror, z Bogiem jako zakładnikiem faszystowskich nacjonalistów, za który, niestety, Wy jesteście odpowiedzialni.

Od miesiąca słyszałem, jak to polscy nacjonaliści będą 11 listopada maszerować przez Warszawę z hasłem „My chcemy Boga”. Nawet zażartowałem, że przecież on jest, więc po się go domagać… No, właśnie: ale gdzie go szukać? I jakiego Boga?

Szanowny Arcybiskupie!

Takie hasło ściągnęło na marsz wiernych, a księża namawiali podczas mszy do udziału w marszu po Boga z Młodzieżą Wszechpolską i Obozem Narodowo-Radykalnym – organizacjami faszystowskimi, które w każdym normalnym kraju byłyby zdelegalizowane.

Popieracie ideę, która zamordowała na ulicach, w obozach śmierci, w katowniach gestapo i na frontowych II Wojny Światowej 6 milionów Polaków. Powtórzę, popieracie ideę, która wymordowała 6 000 000 Polaków oraz zburzyła, spaliła i splądrowała niemal wszystkie polskie miasta i wioski.

To oni, polscy faszyści, korzystają z Waszej opieki duchowej, mimo że nawołują do pogardy dla drugiego człowieka.

 

Panie Prezydencie, Panie Prezesie

młodzi nacjonaliści, którzy korzystają z Waszej ochrony, ochrony policji, wsparcia politycznego i finansowego partii rządzącej, dokonali na polskich ulicach zhańbienia święta narodowego.

Odpalano na ulicach Warszawy race, jakby nie mieszkali tam ludzie i nie było żadnego zagrożenia dla ich bezpieczeństwa; namawiano do nienawiści i wieszania na drzewach, wyzywano inne narody, inne wiary, a nawet Polaków o innych poglądach politycznych.

 

Arcybiskupie Stanisławie Gądecki, Tadeuszu Rydzyk

czy to są katolickie hasła? Jeśli nie, to jakiego Boga oni, z Waszą pomocą, szukali?

Boga ognia i śmierci, nowej wiary nacjonalistycznej, wielkiej Polski międzymorza, nowych terenów na szerzenie ideologii Radia Maryja i Telewizji Trwam? Dokładnie tak, jak Hitler szukał przestrzeni życiowej na wschodzie?

To zdumiewające, jak pogarda dla prawa tych nacjonalistycznych ideologów śmierci spotyka się z ochroną władz i policji, policji, która wyraźnie staje się faszystowska, totalna i polityczna.

Dowodów na moje słowa nie trzeba szukać. Cała nienawiść władzy, wyrażana przez działania tej policji, skupia się na walce z obrońcami demokracji. Liczne aresztowania i przetrzymywania bez powodu, poniżanie, spisywanie, wnioskowanie do sądów z bezpodstawnymi oskarżeniami – oto obraz tej policji. Wystarczy, że obywatele stoją na chodniku i to już jest powód do interwencji… Skąd te represje, po co, komu to służy? Olśnię Was – Wam to służy, Waszej małostkowości, Waszej nienawiści do ludzi, Waszym kłamstwom.

Budując nacjonalizm zdradziliście ideały naszych poległych za ojczyznę bohaterów.
To narodowa hańba, Panowie.

To Wasz skandal, to Wasza odpowiedzialność za skłócanie narodu, za masakrę prawdy historycznej, za wykorzystanie Boga do niszczenie narodu.

11 listopada grupa kobiet sprzeciwiła się narodowcom. Zostały wyzwane od najgorszych, chociaż same przecież nikomu nie ubliżały. Były kopane, uderzane, szarpane, podarto ich ubrania i zniszczono transparenty. Obok – setki policjantów, a czy któryś zareagował?

Nie! Dlaczego?

Bo takie mieli wytyczne najwyższych urzędników totalitarnego państwa, którego są funkcjonariuszami.

Zdumiewające, że możecie takie zachowania wspierać lub choćby tolerować!

Elita kościelnych biskupów i najwyższe władze państwa powinny mieć wyobraźnię, zdawać sobie sprawę, że dzielenie i ubliżanie innym nie tylko spotka naśladowców, ale i podzieli ich, skłóci; nie tylko społeczeństwo, ale i te rodziny, które tak niby wspieracie.

Wytaczacie ciężkie armaty w obronie życia nienarodzonych, niezdolnych, poza płodem, do życia dzieci, ale zabijacie znaczną część narodu. Pytam więc: w imię jakiego Boga, w imię czego?

 

Panie Prezydencie,
Panie Prezesie,
Arcybiskupie i Pan, Oligarcho!

– Jesteście oprawcami narodu!

Wyzwoliliście czarne moce nienawiści i wojny, pogardę dla drugiego człowieka, kompleksy przestraszonych swoją wolnością i demokracją, z którą nie potrafią sobie poradzić. Oni nie chcą korzystać z wolności, nie umieją z niej korzystać, chcą Wam służyć, abyście mogli ich pouczać i dawać wytyczne, jak mają postępować. Nie chcą wolności, bo nie umieją sobie z nią poradzić, nie chcą podejmować decyzji, boja się ich i wolą słuchać Waszych ocen i wytycznych, które im narzucacie.

Tymczasem Wasze zakłamanie jest już nie do zniesienia. Wasza propaganda ogłasza coraz to nowe sukcesy w obrażaniu innych narodów, w dzieleniu Polaków, zabieraniu uprawnień, emerytur, w gloryfikowaniu morderców, poniżaniu bohaterów. Wbrew opinii samorządowców zmieniane są nazwy ulic i placów.

Zniszczyliście edukację, dobijacie służbę zdrowia, niszczycie środowisko, wycinacie puszczę, zniewalacie kulturę, zatrudniacie hejterów internetowych, powołujecie ciągle nowe uzbrojone służby przeciwko obywatelom, kontrolujecie media, przepływy finansowe, nasze telefony i internet. Budujecie system sygnalistów jako płatnych donosicieli władzy.

Nie znam takiego przykładu w historii, aby jakikolwiek polski obywatel tak dalece nienawidził Polski, tak wymyślał narodowi, tak sprawnie sprowadzał polską inteligencje do roli zakładnika budującego się reżimu.

To Wam zawdzięczamy wrogą ideologię w stosunku do „błądzącej” Unii Europejskiej.

Nie wierzę w to, że nie zdajecie sobie sprawy z krzywdy, jaką wyrządzacie Polakom. Świadczy o tym Was przekaz propagandowy, w którym, miłujecie, budujecie, reformujecie, a tymczasem działacie dokładnie odwrotnie.

Dlatego uważam, że powodem Waszego zaangażowania w dzieło szerzenia epidemii zniszczenia społeczeństwa polskiego może być tylko Wasza realna władza. Nie jakaś na cztery lata, przy ciągłych demokratycznych rozliczeniach i niepewności wygrania kolejnych wyborów. To ma być władza bezwzględna, bezdyskusyjna, absolutna, oparta na Bogu, a wiec na przekonaniu społeczeństwa, że ta władza pochodzi od Boga i jest niepodzielna, a Wy – nieusuwalni.

Za taką władzą idzie pazerność finansowa, co widać już w każdej dziedzinie życia, którą przejęliście w zarząd partyjno – kościelny.

Panowie, ludzie w Polsce umierają z Waszego powodu.

Zamordowaliście Igora Stachowiaka, długo ukrywaliście ten fakt, po to, by objąć ochroną sprawców tego mordu.

Zmarło tragicznie 24 zaszczutych przez Was byłych funkcjonariuszy i członków ich rodzin, którym zabraliście nie tylko środki do życia, ale i honor.

Piotr Szczęsny zginął, bo nie potrafił żyć w Waszym zakłamanym kraju.

Czy Wy naprawdę nie zdajecie sobie z tego sprawy, że już toczycie krew po kraju? Czy uważacie, że „durny naród wszystko kupi” i dalej będzie czekał, aż go do końca zniewolicie?

Wszystko, co robicie zmierza do dalszego rozlewu polskiej krwi. Ta krew barwi czerwienią Wasze ręce! Te siniaki i obelgi w stosunku do naszych kobiet z ostatnich protestów – też na nich są.

Budując nacjonalizm, zdradziliście ideały naszych poległych za ojczyznę bohaterów i robicie wszystko, żeby wezwać nas do bezpardonowej walki właśnie z Wami!

Wzywam Was do opamiętania, do przeprosin, do naprawienia zła. Wzywam Was do zejścia z drogi agresji i pogardy dla ludzi!

Adam Mazguła. Fot.Adam Mazguła / Facebook

Wróćcie do przestrzegania Konstytucji RP, do Boga w kościołach, do nauki w szkołach, do ochrony środowiska, do leczenia ludzi, do kultury w teatrach i w wypowiedziach posłów. Odbudujcie szacunek do innych narodów i wyznań.

Przywróćcie nam spokojną i dumną ojczyznę z międzynarodowym autorytetem. Albo idźcie precz!

Dość agresji i faszyzmu. Oddajcie nam ojczyznę! Oddajcie nam nasz kraj!

 

Adam Mazguła







11 listopada 2017

Donald Tusk: Żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm



– To jest święto wszystkich Polaków. – mówił w sobotę rano do dziennikarzy b. premier, szef Rady Europejskiej Donald Tusk po przylocie z Brukseli. Jak zaznaczył jest wdzięczny Andrzejowi Dudzie, iż stara się zadbać, w “przededniu” stulecia odzyskania niepodległości aby to było święto wspólne, a nie osobne. 

W sobotę po wylądowaniu na warszawskim lotnisku Donald Tusk mówił dziennikarzom, że “Święto Niepodległości było jest i będzie świętem wszystkich Polaków a nie jednej partii i żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm.”

– Jestem też przekonany, że to święto można obchodzić z uśmiechem na ustach i z radością w sercu, bo naprawdę jest z czego się cieszyć jest z czego być dumnym, bez wrogich okrzyków i bez zaciśniętych pięści. (…) Nie mam wątpliwości, to jest nasza taka historyczna lekcja płynąca z 1918 roku, że ktoś kto sieje konflikt wewnętrzny, agresję, nienawiść między Polakami, ten tak naprawdę wystawia naszą niepodległość na największe ryzyko. – zaznaczył Donald Tusk.

Andrzej Duda – jak poprzednio – wystosował zaproszenie na uroczystość Święta Niepodległości do wszystkich byłych premierów i prezydentów. Donald Tusk przyjął w tym roku zaproszenie po raz pierwszy.

– Dzisiejsza uroczystość ma dla mnie szczególny charakter właśnie z tego tytułu, że za rok będziemy obchodzili stulecie. Dla mnie jest rzeczą bardzo ważną, aby w tym stuleciu niepodległości ojczyzny wszyscy czuli się dobrze. Chciałbym, żeby potraktowano to także jako znak gotowości do współpracy ze wszystkimi, którzy tak samo rozumieją, na czym polega wspólne świętowanie w Polsce rocznicy niepodległości. – wyjaśnił powody dla których w tym roku przyjął zaproszenie – Muszę też przyznać, ale nie chcę się rozwodzić nad szczegółami, ale w tym roku zaproszenie wydawało się bardziej serdeczne – zdradził Tusk.

– Dlatego przyjechałem po to, żeby powiedzieć wszystkim pozytywnie myślącym rodakom: nie jesteście sami, jest nas bardzo dużo, a wasza osobista, każdej i każdego z was osobista niepodległość jest najlepszą gwarancją niepodległości naszej ojczyzny – powiedział w sobotę dziennikarzom po przylocie z Brukseli.

 

(df) thefad.pl

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





9 listopada 2017

Adam Mazguła: 11 listopada – Dzień, który powinien cieszyć



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Stwórzmy wokół siebie atmosferę radości z niepodległości Polski. Wywieśmy flagę biało-czerwoną, odwiedźmy groby bohaterów i miejsca pamięci walki o naszą wolność nie po to, by ich opłakiwać, ale by pokazywać, że korzystamy z ich ofiary. Izolujmy się od tych, którzy w mundurach narodowych pójdą klęczeć przed biskupami

 

11 listopada – Dzień Niepodległości Polski, dzień, który został ustanowiony dla radości płynącej z odzyskania wolności narodowej.

To również dzień pamięci o mrocznym czasie niewoli i wstydu, niepotrzebnych ofiar, upokorzenia, hańby. To dzień pamięci o zdrajcach, którzy doprowadzili do utraty niepodległości, ale przede wszystkim czas chwały bohaterów, którzy w kolejnych powstaniach i heroicznej walce przypominają o polskich korzeniach dumnego narodu.

Adam Mazguła. Fot, Adam Mazguła / Facebook

To dzień historycznych ocen i odpowiedzi na pytania, które powinny uczyć życia społecznego we wzajemnej zgodzie i poszanowaniu dla najważniejszych wartości narodowych. Te wartości zawarte są w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która została ustanowiona przez Zgromadzenie Narodowe i przy zgodzie narodowej wyrażonej w referendum ogólnonarodowym.

Dwa lata rządów PiS-u i okazuje się, że wszystko to nie jest ważne. Partia rządząca udowadnia, że społeczeństwo nie zasługuje na niepodległość, bo zawdzięcza ją „komuchom” i „złodziejom”. Próbuje dzielić i przekonywać, że tylko niektórzy są Polakami – ci, którzy tworzą „rasę panów”, „prawdziwych Polaków” i katolicką większość. Wiesza krzyże ponad godłem narodowym w instytucjach państwowych, samorządowych, na uczelniach i w szkołach. Według niej – ma to być symbol prawdziwej Polski.

Partia rządząca odcina się od historii tworząc wybiórczy schemat polskiego patrioty, który ma krzyczeć: „Polska tylko dla Polaków”; wygania zamieszkujących nasz kraj obywateli innych narodowości, wyznawców innej wiary, ludzi wykształconych i mądrych, tworząc nowe, ciężko myślące, lecz zdecydowane na wszystko „elity pierwszego sortu”. Jak się wydaję w ocenie J. Kaczyńskiego, tylko im i ich rodzinom należy się udział w godnym życiu na naszej ziemi. Pozostali – to rodzaj niewolników „dobrej zmiany”.

Dzień Niepodległości, powinien być dniem radości wszystkich Polaków. Jednak…, jakoś mi nie do świętowania.

Widzę bardzo wyraźnie, że właśnie tracimy demokrację, wolność, tolerancję, empatię i mądrość narodową. Brniemy w niebyt jako społeczeństwo, w upokorzenie, w brak szacunku ze strony innych narodów i izolację głoszonych wartości.

Świąteczny dzień zaczniemy od okazania swojej podległości biskupom na mszach za ojczyznę. Potem pójdziemy na oficjalne obchody święta, zorganizowane przez gwałcicieli konstytucji i w końcu dowiemy się, że uczestnicy marszów „młodzieży patriotycznej” życzą nam, abyśmy wisieli na drzewach, zamiast liści, tak jak zwykli komuniści.

Co robić?

Wywiesić flagę biało-czerwoną, izolować się od tych, którzy w mundurach narodowych pójdą klęczeć przed biskupami, nie oglądać telewizji, ubrać się w barwy narodowe, spotkać się z ludźmi, bawić się, urządzać zawody sportowe, uśmiechać się do siebie bez powodu, naturalnie i z potrzeby serca.

Odwiedźmy groby bohaterów i miejsca pamięci walki o naszą wolność, ale nie po to, by ich opłakiwać, ale by pokazywać, że korzystamy z ich ofiary i nauki.

Chodźmy na marsze opozycji, nie dla odwetu, ale dla demonstracji przywiązania do wolności i demokracji. Wracajmy pamięcią do wszystkich, którzy mądrością i przykładem wzmacniali nasze przywiązanie do wolności ostatnimi laty. Czytajmy ich dzieła, wiersze, wspominajmy ich myśli i śpiewajmy pieśni.

Stwórzmy wokół siebie atmosferę radości z niepodległości Polski.

Zawsze jednak trzeba myśleć, jak bronić tej niepodległości przed ludźmi, którzy nie cofną się przed niczym, dopóki nie zniszczą nam ojczyzny. Ojcowizny, którą z mozołem i w trudzie wiele pokoleń Polaków budowało i umacniało, od pełnej niewoli i strzelców Piłsudskiego, przez uzależnienie jałtańskie, po przynależność do krajów wolnego świata.

To długa droga, okupiona krwią, potem i łzami. Doszliśmy, jako naród, do celu; mamy Polskę, język ojczysty i bezpieczne granice, mamy prawa i obowiązki, mamy władze, które sami wybraliśmy i powinnyśmy się cieszyć. Zostało nam tylko rozwiązywanie problemów natury ekonomicznej, a tu korzystamy z pieniędzy europejskich, dla wyrównania różnic cywilizacyjnych.

Kto więc tych niegodziwców, którzy sprawiają wrażenie, że w swoim życiu nie przeczytali ani jednej książki, dopuścił do władzy? My i tylko my!

Jeśli w ciągu zaledwie dwóch lat daliśmy sobie odebrać znaczną część zdobyczy pokoleń, to nie jesteśmy, jako naród, wiele warci. Zdradziliśmy przodków, oddaliśmy ojczyznę nieodpowiedzialnym populistom, oszukaliśmy młode pokolenie i nie stworzyliśmy im wzorców, bohaterów, z którymi mogliby się identyfikować. Oddaliśmy naszą historię manipulatorom i krętaczom.

Jeśli mamy mieć do siebie szacunek, to musimy naprawić to, co oddaliśmy bez walki. Ale o tym następnym razem.

Mamy Polskę Niepodległą! Niepodległą, ale jakby nie naszą.

 

Adam Mazguła

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





18 października 2017

Adam Mazguła: Skrajna prawica chce krzyczeć: „My chcemy Boga”



Adam Mazguła

Adam Mazguła

Skoro skrajna prawica w Dniu Niepodległości Polski wybrała na swoje hasło: „My chcemy Boga”, to ja się z tym zgadzam

 

„My chcemy Boga” – Pod takim hasłem skrajna prawica będzie maszerować w Dniu Niepodległości Polski.

Rozumiem to tak, że 11 listopada chcą Boga, którego w Polsce nie ma. W zamian – mamy całe tabuny, powołujących się na Boga malowanych i wysoko opłacanych, biskupów, polityków i urzędników.

Nie ma Boga w sercach polskich katolików, dla których wspieranie PiS-u to obowiązek kościelny. Nie ma miłości, radości z życia i zwykłej ludzkiej życzliwości.

Dzisiaj ludzie, modląc się do Boga, szczują na innych Polaków. Msze dla rządzących, publiczne modły i fotografowanie się w pozycji na klęczkach w towarzystwie umundurowanych żołnierzy, policjantów, strażaków – to polityczne wykorzystanie wiary, czysta hipokryzja.

Każda ważna uroczystość, państwowa, resortowa czy samorządowa, zaczyna się od mszy świętej. Na niej politycy prześcigają się w pędzie do miejsca w kościele, gdzie, przez środki masowego przekazu, ich wyborcy zobaczą, jak oni są bardzo pobożni. To sygnał dla społeczeństwa, że są patriotami i Polakami.

 

Adam Mazguła: Skrajna prawica chce krzyczeć: „My chcemy Boga”

Nie ma w Polsce Boga, ale są ci, którzy w jego imieniu przemawiają z ambon, dzieląc, politykując, zaszczuwając tych, którzy są za in vitro, aborcją, lewicą, prawdą, uczciwością… Są przekupni, kochają pieniądze, a wręcz bogactwo – pałace, wystawne imprezy, obżarstwo, wywyższanie. Pojawiają się też w towarzystwie najczęstszych klientów domów uciech.

Ci, którzy uważają, że przemawiają głosem Boga, kochają politykę i wpływy tak bardzo, że narzucają swoje zdanie w formie obowiązującego prawa wszystkim: wierzącym, niewierzącym, tym, którzy mają innego Boga oraz tym, którzy trzymają się z dala od jakiejkolwiek agresji światopoglądowej.

Nie ma Boga w Polsce, ale wszędzie wiszą krzyże – w sejmie, w urzędach, w szkołach, przy każdej drodze i placu. Zasłaniają się Bogiem, narzucając ceremonię chrztu, pierwszej komunii, ślubu i śmierci. Na maskach samochodów malują ryby, a na lusterku – wieszają różaniec, aby… jechać z Bogiem. Czy to jazda z Bogiem, czy z symbolem, takim tylko na pokaz?

Mamy dziesiątki tysięcy smutnych, mrocznych, strzelistych budowli, w których nikt nie mieszka. Istnieją jako historyczny wyraz podległości, jako rodzaj pomników i muzeów, gdzie ze ścian kapie złoto, pot, krew niewolniczych ludów podbijanych w imię Boga. Smutny obraz zaangażowania malarzy, rzeźbiarzy a także złotników do upiększania ponurych murów kościołów, w których Boga nie ma.

W Polsce nie ma Boga, chociaż księża prowadzą stacje radiowe i telewizyjne, w których mają najmocniejsze, najnowocześniejsze odbiorniki nadawcze i przekaźnikowe.
Oni nie mówią językiem miłości, pojednania, zrozumienia ani empatii. Oni popierają partyjny przekaz podziałów społecznych „rasy panów”. Jest tam faszystowska ideologia śmierci, rasizmu a także pogardy dla praw kobiet.

Skoro skrajna prawica w Dniu Niepodległości Polski wybrała na swoje hasło: „My chcemy Boga”, to ja się z tym zgadzam, ale z zastrzeżeniem, że chcemy żyć w miłości.

Tymczasem nasuwa się pytanie: dlaczego ma to być hasło akurat na Dzień Niepodległości?

Dzisiaj rozmiary „braku Boga” w Polsce są na tyle ogromne, że można śmiało powiedzieć o ograniczonej niepodległości naszego kraju wobec Watykanu.

O co zatem chodzi skrajnej prawicy?

Chodzi jej o umocnienie władzy w imieniu Boga, ale dla siebie jako propagatora postawy, w której pojęcie „Bóg” zastępuje słowa: My mamy autorytet, my niesiemy prawdę i miłość. Tymczasem – zamiast liści, chcą, by wisieli…

W ten sposób skrajna prawica podczepia się pod Boga ze swoim pseudopatriotyzmem nawołującym do przemocy rasowej i wyznaniowej.

Dokładnie taki sam kierunek postępowania doprowadził do rozwoju religii śmierci, jakim stał się islam na usługach arabskich fanatyków. To oni, gdy zabrakło im wrogów jak też niewiernych, eksportują terroryzm, a nawet zabijają siebie nawzajem w celu udowodnienia, kto bardziej służy Bogu.

Skrajna prawica chce krzyczeć: „My chcemy Boga”. Znowu ukrzyżować czy deportować? – Pytam.

 

Adam Mazguła

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





11 listopada 2016

11 listopada – Narodowe Święto Niepodległości



Po 123 latach zaborów,  trwających  na naszych terenach od roku 1795 do 1918, w dniu 11 listopada 1918 Polska odzyskała niepodległość. Świętowanie Dnia Niepodległości, nie obyło się bez problemów. Święto Niepodległości w dniu 11 listopada, zostało ustanowione ustawą z dnia 23 kwietnia 1937 roku aby następnie ustawą Krajowej Rady Narodowej 22 lipca 1945 roku, zostać zniesione i zastąpione Narodowym Świętem Odrodzenia Polski. W 1989 roku, święto powróciło jako Narodowy Dzień Niepodległości i jest dniem wolnym od pracy. 

Symbolem Narodowego Święta Niepodległości jest biało-czerwony kotylion. Co roku w większości Polskich miast odbywają się dla upamiętnienia tej daty Marsze Niepodległości

11 listopada

przekazanie przez Radę Regencyjną zwierzchniej władzy nad wojskiem brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu[6]

po pertraktacjach Piłsudskiego z Centralną Radą Żołnierską wojska niemieckie zaczęły wycofywać się z Królestwa Polskiego. W ciągu 7 dni ewakuowano ok. 55 tys. żołnierzy niemieckich

rozbrojenie w nocy niemieckiego garnizonu stacjonującego w Warszawie

nadburmistrzem Poznania powołany zostaje Jarogniew Drwęski (poprzednik: Ernst Wilms)

data wybrana w II Rzeczypospolitej jako pamiątka odzyskania faktycznej niepodległości przez Królestwo Polskie (formalnie niepodległość Królestwa została ogłoszona 7 października)

12 listopada

Rada Regencyjna powierza Józefowi Piłsudskiemu misję utworzenia Rządu Narodowego

Józef Piłsudski zostaje Naczelnym Wodzem



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:





Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję