Jak czytać w myślach

Ty też możesz zostać telepatą. Kluczem do umysłu drugiego człowieka może być jego nadgarstek i kilka prostych ćwiczeń.

 

 

 


Pomyślcie o jakiejś liczbie od 1 do 100. Macie już? W porządku. Teraz skoncentrujcie się na niej. Mam wrażenie, że myślicie o… liczbie 73. Badania pokazują, że mniej więcej jeden czytelnik na pięćdziesięciu ze zdumienia upuścił w tym momencie książkę na ziemię. Niestety te same badania pokazują, że na zdecydowanej większości z was moje umiejętności czytania w myślach nie zrobiły najmniejszego wrażenia.

 


A gdybym naprawdę potrafił wskazać liczbę, o której pomyśleliście? Gdyby moje zdumiewające zdolności telepatyczne nie ograniczały się do odczytywania liczb, ale dotyczyły także kształtów, imion, lokalizacji i barw. Czy byłby to przekonujący dowód na istnienie zjawisk paranormalnych, czy też mamy tu do czynienia z bardziej subtelnymi i zagadkowymi zjawiskami natury psychologicznej? Aby się tego dowiedzieć, przyjrzymy się bliżej życiu człowieka, który posiadał zdumiewające zdolności telepatyczne.


Autopsja na żywca


Washington Irving Bishop był synem  nowojorskiej aktorki i śpiewaczki, która dorabiała sobie także jako spirytystyczne medium. Sam też wylądował w tej branży, zostając w drugiej połowie XIX wieku impresario znanego medium scenicznego Annie Fay. Fay kazała się przywiązywać do krzesła umieszczonego w wielkiej szafie pełnej instrumentów. Szafę zasłaniano kurtyną i Fay wzywała zza niej duchy, które zaczynały grać na instrumentach i wyrzucać je z szafy. Te cuda Fay osiągała w prosty sposób: uwalniała się zręcznie z więzów, po czym odgrywała swój numer i ponownie wciskała się w sploty, przywiązujące ją do krzesła.


Po kilku miesiącach Bishop pokłócił się z Fay w kwestiach finansowych i postanowił sam zadebiutować na scenie. Jego występy nie miały w sobie wiele z kuglarskiej rozrywki. Bishop przyjął styl poważnego naukowca, założył okulary, zapuścił bokobrody i ogłosił, że jest pierwszym człowiekiem w dziejach, który potrafi czytać w myślach. Twierdził też, że jego nowo odkryty talent nie jest efektem działania sił parapsychicznych ani obecności duchów. Podczas przedstawienia wręczał jednemu z widzów zapinkę i prosił go, żeby ukrył ją gdzieś na widowni.


Inny widz wyprowadzał go w tym czasie z sali, by było jasne, że Bishop nie podgląda, gdzie ukryta jest zapinka. Potem wracał, chwytał chowającego zapinkę widza za przegub dłoni i jak w transie oprowadzał go po widowni. Stopniowo zawężał pole poszukiwania aż  wreszcie wskazywał miejsce ukrycia zapinki.
 

Ta procedura miała wiele wariantów. Czasami Bishop przynosił na scenę dużą książkę adresową i prosił któregoś z widzów, aby potajemnie wybrał z niej jakieś nazwisko. Następnie dzięki swoim rzekomym zdolnościom telepatycznym rozpoznawał wybrane nazwisko. W swoim najsławniejszym popisie zapraszał na scenę grupę pięciu albo sześciu osób i prosił, aby pod jego nieobecność odegrali małą pantomimę sceny zabójstwa. Jeden z członków grupy grał rolę mordercy, drugi rolę ofiary. Po odegraniu scenki Bishop wracał do sali i zawiązywano mu oczy. Następnie chwytał za przegub któregoś z widzów i prosił go, aby skupił swoje myśli na osobie, która została „zamordowana”. Podobnie postępował po kolei ze wszystkimi członkami grupy, po czym trafnie wskazywał osobę, która odegrała rolę ofiary. Kilka sekund później z powodzeniem wskazywał na „mordercę”.


Jego zdumiewające pokazy cieszyły się ogromną popularnością i wkrótce stał się sławny w całej Europie i Ameryce. Niestety sukcesy Bishopa nie trwały długo. W 1889 roku zasłabł podczas występu w Lambs Club w Nowym Jorku. Zdążył jeszcze z powodzeniem zademonstrować swój numer ze wskazywaniem mordercy i znajdowaniem nazwiska w książce adresowej, po czym wyczerpany osunął się na podłogę. Wezwano dwóch lekarzy, którzy przez całą noc czuwali przy łóżku chorego. Koło południa następnego dnia ogłoszono, że Bishop, który miał zaledwie trzydzieści trzy lata, nie żyje. Wiadomość dotarła do mieszkającej w Filadelfii żony Bishopa, która pospieszyła do Nowego Jorku z wiadomością, że Bishop cierpi na ataki katalepsji, podczas których jego ciało sztywnieje, oddech staje się bardzo płytki a tętno tak słabe, że niemal niewyczuwalne. Stan taki mógł się utrzymywać nawet przez dwie doby. Pani Bishop odnalazła męża w zakładzie pogrzebowym, z przerażeniem odkrywając, że niecałe dwadzieścia cztery godziny po jego rzekomej śmierci telepatę poddano bezprawnej sekcji zwłok.


Kiedyś powiedział jednemu z przyjaciół, że gdy znajduje się w stanie kataleptycznym,  jest  całkowicie  świadomy wszystkiego, co dzieje się wokół niego, co nasuwa przerażającą myśl, że mógł być w pełni świadomy podczas sekcji, jaką na nim przeprowadzono.

 


Chwyć za laskę i przegub


W jaki sposób Bishop dokonywał swoich telepatycznych wyczynów? Czy naprawdę potrafił czytać w ludzkich myślach? Na początku lat 80. XIX wieku Bishop poddał się badaniom zespołu szanowanych uczonych, wśród których znalazł się osobisty lekarz królowej, wydawca „British Medical Journal” i sławny zwolennik eugeniki Francis Galton. Bishop z powodzeniem wykonał kilka swoich numerów, w tym trafnie rozpoznał wybrane miejsce na stole i odnalazł przedmiot, który ukryto w żyrandolu. Zwykle w ciągu całego pokazu zachowywał fizyczny kontakt z osobą, która znała właściwą odpowiedź. Bishop trzymał zawsze przegub ręki swojego pomocnika albo przynajmniej laskę, której drugi koniec trzymał ów pomocnik.


Uczeni przypuszczali, że Bishop nauczył się wykrywać niewielkie ruchy ideomotoryczne, odkryte przez Michaela Faradaya podczas jego badań nad zjawiskiem wirujących stolików. Wykonując swoje numery, Bishop popychał i ciągnął swojego pomocnika w różnych kierunkach. Badacze uznali więc, że wykorzystywał niewielkie zmiany w oporze, jaki stawiało ciało pomocnika, aby rozpoznać położenie ukrytego przedmiotu albo poznać, który członek danej grupy odgrywał rolę mordercy. Tę hipotezę potwierdził także inny eksperyment, podczas którego poproszono Bishopa, żeby spróbował znaleźć ukryty przedmiot w sytuacji, gdy jego pomocnik miał zawiązane oczy i stracił orientację. Tym razem Bishopowi się nie udało.


W kolejnej próbie zastąpiono laskę luźno zwisającym łańcuszkiem od zegarka, co sprawiało, że żadne nieświadome sygnały nie mogły docierać do Bishopa. I tym razem rzekomy telepata poniósł porażkę. Galton i jego uczeni koledzy doszli do wniosku, że Bishop rzeczywiście posiadał zadziwiające  umiejętności, ale  nie chodziło wcale o telepatię.


Lekcja magii


Przyszła pora na to, żebyśmy sami skontaktowali się z naszym wewnętrznym Bishopem. Odczytywanie ruchów mięśni nie jest łatwe, ale istnieje kilka prostych ćwiczeń, które pomogą wam rozwinąć tę zdumiewającą umiejętność.

  1. Poproś jakąś osobę, żeby wyciągnęła ku tobie rękę z szeroko rozstawionymi palcami, wnętrzem dłoni do góry, i skupiła uwagę na jednym z palców. Następnie delikatnie naciskaj każdy z palców swoim palcem wskazującym. Palec, na którym ta osoba się koncentruje, będzie stawiał największy opór.

  2. Ułóż na stole w rzędzie cztery przedmioty, w odległości mniej więcej dziesięciu centymetrów od siebie. Poproś kogoś, żeby stanął po twojej prawej stronie i pomyślał o jednym z tych przedmiotów. Następnie prawą ręką weź tę osobę za lewy nadgarstek, obejmując go kciukiem od dołu i palcami od góry. Wyjaśnij, że będziesz przesuwał lewą rękę tej osoby nad każdym z przedmiotów. Poproś, aby nie wykonywała świadomych ruchów lewą ręką, ale po prostu rozluźniła ją i „pozwalała” jej przesuwać się we właściwym kierunku. Kiedy będziesz nad niewłaściwym przedmiotem, powinna pomyśleć zdanie „przesuń się dalej”, a kiedy znajdziesz się nad właściwym przedmiotem, powinna pomyśleć słowo „stop”. Teraz przesuń jej lewą dłoń nad każdym z przedmiotów i spróbuj zidentyfikować wybrany przez nią przedmiot, wyczuwając, w którym momencie wykryjesz największy opór.

  3. Pora na pełny test odczytywania ruchów mięśni. Poproś swojego ochotnika, żeby wszedł do pokoju i ukrył jakiś mały przedmiot. Następnie chwyć jego nadgarstek w sposób opisany powyżej. Trzymaj jego prawą rękę blisko swojego boku. Poproś swojego asystenta, aby nie koncentrował się na miejscu, w którym znajduje się przedmiot, ale raczej myślał o kierunku, w którym musicie iść, aby się do niego zbliżyć. Stań na środku pokoju i zrób krok naprzód. Jeśli poczujesz opór, wróć do punktu wyjścia na środku pokoju i spróbuj iść w innym kierunku. Postępuj w ten sposób, dopóki nie wyczujesz, w którym miejscu opór jest najmniejszy. Kiedy uznasz, że znajdujesz się blisko przedmiotu, poproś swojego asystenta, aby wyobraził sobie linię prostą biegnącą od niego do przedmiotu. Kiedy poczujesz, że dłoń porusza się w tym kierunku, pójdź wzdłuż tej linii – powinieneś znaleźć ukryty przedmiot.


Ponieważ odczytywanie ruchów mięśni jest sztuczką dość trudną do opanowania, niektórzy sceniczni telepaci wykonują inny numer, aby rozwijać swoje umiejętności, nie narażając się na ryzyko porażki. Przed pokazem weź talię kart, oddziel od siebie czerwone i czarne karty i umieść czerwone karty na górze talii, a czarne na dole. Następnie znajdź widza chętnego wziąć udział w pokazie. Rozłóż górną cześć talii (zawierającą jedynie czerwone karty) między swoimi dłońmi tak, aby karty były zakryte (licem do dołu), i poproś swojego królika doświadczalnego, aby wyjął jedną kartę. Poproś go, aby spojrzał na kartę, ale jej nie odkrywał. W tym czasie zwiń talię, a następnie rozłóż dolną cześć talii między swoimi dłońmi w taki sam sposób jak poprzednio. Teraz w rozłożonych kartach znajdują się jedynie czarne karty, podczas gdy poprzednio uczestnik pokazu wybierał jedynie z kart czerwonych.


Poproś widza, aby włożył z powrotem zakrytą kartę do rozłożonej talii i złóż talię. Wybrana przez niego karta będzie teraz jedyną czerwoną kartą wśród kart czarnych. Powiedz, że spróbujesz teraz odgadnąć, jaka to karta. Mówiąc to, odwróć talię kart do siebie i szybko ją rozłóż. Łatwo zauważysz kartę wybraną przez widza, ponieważ będzie jedyną czerwoną kartą wśród kart czarnych. A teraz potasuj talię i rozłóż ją na stole, odkrywając karty. Trzymając nadgarstek widza tak jak poprzednio, prowadź jego dłoń w stronę kart. Zorientuj się, czy odbierasz subtelne wskazówki od jego dłoni. Powoli zbliżaj się do części talii, w której znajduje się wybrana przez niego karta, po czym triumfalnie ogłoś, jaka to karta. I zbieraj oklaski jako telepata.  


focus.pl

Podziel się artykułem

Oferta sponsorowana