Dmytro Bułatow torturowany przez mówiących po rosyjsku porywaczy.

Krzyżowali go, odcięli kawałek ucha. Torturowany, głodzony, więziony w ciemnym pomieszczeniu - coraz więcej wiadomo o szczegółach porwania Dmytro Bułatowa. Jeden z przywódców Automajdanu odnalazł się w czwartek, po ponad tygodniu. Twierdzi, że porywacze mówili z rosyjskim akcentem. Tzw. automajdan, to protestujący kierowcy, którzy blokowali ulice Kijowa. 

 

 

 

Słowa te uwiarygadnia wygląd jego twarzy, która została pocięta. Mężczyźnie odcięto także fragment ucha oraz przekłuto ręce.

Przyjaciele Bułatowa utrzymują, że oprawcy go krzyżowali.

Bułatow, który zaginął 22 stycznia, odnalazł się w czwartek. Lider automajdanu twierdzi, że został uprowadzony przez mówiących po rosyjsku mężczyzn. Porywacze mieli go najpierw torturować, a później wyrzucić w lesie pod Kijowem. Bułatow – jak podaje serwis Wyborcza.pl – znalazł pomoc w pobliskiej wsi, skąd trafił do prywatnego szpitala w Kijowie.

Automajdan tworzą kierowcy sprzeciwiający się polityce prezydenta Wiktora Janukowycza. Początkowo blokowali oni ulice stolicy Ukrainy, zatrzymując się przeważnie pod domami wybranych polityków. Później kierowcy skupili się na patrolowaniu szpitali, utrzymując, że chronią w ten sposób rannych przed porwaniem przez funkcjonariuszy Berkutu, jednostki specjalnej milicji. To właśnie Berkut zatrzymał w ostatnim czasie kilkunastu "automajdanowców", organizując zasadzkę w jednym ze szpitali.

 

 

 

Autor: Tomasz Baliszewski

NATEMAT.PL

Podziel się artykułem

Oferta sponsorowana