Szukaj w serwisie

×
12 stycznia 2018

Roman Giertych: O zjednoczenie opozycji

Roman Giertych

Roman Giertych

Dopóki Donald Tusk twardą ręką kierował Platformą to wszelkie gesty wobec lewicy ograniczały się do miłych słów.

 

Stała się rzecz koszmarna. Kaczyńskiemu i skrajnym organizacjom lewicowym udało się doprowadzić do światopoglądowej wojny w ramach i tak słabej opozycji.

Mamy wyrzuconych posłów z PO (mam nadzieję, że skutecznie się odwołają), posła Nowoczesnej, który opuścił klub, gdyż został ukarany za nieobecność oraz ogromny atak lewicowych mediów na opozycję za to, że cała nie poparła najbardziej lewicowego projektu aborcyjnego jaki trafił kiedykolwiek pod obrady Sejmu. Paradoksem i chichotem historii jest to, że Platforma wyrzuca posłów, którzy głosowali odwrotnie niż Jarosław Kaczyński i zakon PC.

Robi tak pod wpływem dziennikarzy, którzy już w poprzedniej kadencji namawiali PO do zwrotu na lewo, co zaskutkowało podpisaniem przez prezydenta Komorowskiego Konwencji Antyprzemocowej (która zresztą po prawdzie nie była lewicowa, ale została tak przedstawiona) oraz uchwaleniem ustawy o zmianie płci. Mało kto pamięta, ale PO w czasie kampanii wyborczej wysłała do nowego Prezydenta Andrzej Dudy jako pierwszy projekt świeżo uchwaloną ustawę ułatwiającą zmianę płci.

W tym samym czasie PiS proponował 500+. I później jakież było zdziwienie tych lewicowych dziennikarzy, gdy zobaczyli, że naród wybrał 500+ na dziecko, zamiast możliwości zmiany płci! Ideolodzy, którzy zamiast zabrać się za politykę uprawiali ją jako dziennikarze, przesunęli chrześcijańsko-demokratyczną PO na pozycje lewicy.

Dopóki Donald Tusk twardą ręką kierował Platformą to wszelkie gesty wobec lewicy ograniczały się do miłych słów. Ewa Kopacz postanowiła tę politykę zmienić i zmieniła, ale kosztem kilku lub kilkunastu procent poparcia. W zamian dostała kilka pozytywnych felietonów w "Gazecie Wyborczej". A głosy przejęła Zjednoczona Prawica.
Dzisiaj od rana dziennikarze lewicowi przypuścili prawdziwy szturm na opozycję zarzucając jej to, że nie jest jednolicie lewicowa.

Pod naciskiem tego ataku doszło do rozłamów. Lewicowe feministki, które nie potrafią zrozumieć, że pełnią taką rolę jak Partia Razem - użytecznych naiwniaków Kaczyńskiego, podniosły krzyk nad upadkiem projektu, który przecież i tak nie miał najmniejszych szans. Niech każdy z posłów i posłanek, redaktorów i redaktorek na chłodno odpowie mi na pytanie: czy gdy Polacy będą mieli do wyboru program: aborcja na życzenie, małżeństwa gejów, możliwość szybkiej zmiany płci, adopcja dzieci przez pary homoseksualne, a z drugiej strony Kaczyńskiego, którego jedna część klubu głosuje konserwatywnie, a druga liberalnie - to co wybiorą? W obozie Kaczyńskiego jest dla każdego wyborcy oferta światopoglądowa (mamy PZPR, ateistów, liberałów, centrystów z Kaczyńskim na czele, katolików, ultrakatolików, itp).

Tymczasem lewicowe media chcą, aby opozycja była jednolicie taka jak Palikot był trzy lata temu. To jest szaleństwo! I pewna droga dla Kaczyńskiego do władzy na wiele lat. Z programem Palikota opozycja dostanie tyle co Palikot. I jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nie rozumie Polski.

Kaczyński świadomie i z cynizmem poparł projekt Nowackiej, gdyż wiedział, że jego odrzucenie w wyniku braku frekwencji lub głosów części posłów opozycji doprowadzi do kryzysu w opozycji i wzmocni marginalne grupy lewicowe. I może się dzisiaj pani Nowacka puszyć, że brakowało paru głosów. Nie wspomina już, że brakowało dlatego tylko paru głosów, bo 60 posłów PiS aborcję poparło. I jej projekt miał takie szanse na uchwalenie jak jej partia na większość konstytucyjną.

Jeszcze raz apeluję do opozycji. Zdejmijcie wszystkie sprawy światopoglądowe z wokandy. Jeżeli musicie coś głosować, to niech każdy głosuje jak mu sumienie nakazuje. Jeżeli przy sile PiS opozycja da się podzielić światopoglądowo, a jej główna część przekształci się w ultralewicową formację, to w następnym Sejmie cała opozycja zdobędzie tyle głosów co Palikot w obecnym, a w najlepszym razie tylko co Palikot w 2011, czyli ok. 10%. Wówczas ci lewicowi publicyści, którzy tak wspierali Kaczyńskiego osłabiając opozycję będą mogli zmierzyć się z "dobrą zmianą" w mediach. Ciekawe, czy im się spodoba.

Roman Giertych



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję