Szukaj w serwisie

×
3 października 2018

Dariusz Stokwiszewski: Jakie mogą być konsekwencje naszej „Matigate”?

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Premier państwa, którego ktoś mógłby szantażować nie powinien dłużej pełnić tej funkcji. I żeby sprawa była w pełni jasna; ja nie oskarżam o nic samego premiera, tylko martwi mnie to co się stało i co może mieć wpływ na stan bezpieczeństwa Polaków i Polski. Nawet jeśli ktoś jest tak czysty, jak nasz premier (jestem o tym przekonany), nie można stawiać dobra jednostki nad dobro państwa!

 

Zacznę od przypomnienia pewnej historii zza oceanu. Otóż 9 sierpnia 1974 r. Richard Nixon w następstwie afery Watergate, jako pierwszy w historii prezydent USA zrzekł się urzędu. A wszystko miało swój początek nieco wcześniej – 17 czerwca 1972 – gdy w siedzibie wyborczej partii demokratycznej mieszczącej się w kompleksie biurowym Watergate w Waszyngtonie zatrzymano 5 „włamywaczy” w garniturach i niebieskich, chirurgicznych rękawiczkach! Jak się okazało, była to nieudana próba zainstalowania podsłuchu w siedzibie sztabu wyborczego wspomnianej partii.

Kiedy kilka lat temu komentowałem u red. Marka Czyża w TVP Info (w obecnej bym tego nie zrobił) wydarzenia tzw. „Arabskiej Wiosny” miałem zaszczyt poznać osobiście jednego z dwóch najsłynniejszych amerykańskich dziennikarzy śledczych, którzy aferę Watergate opisali – pana Carla Bernsteina. Do dziś dumny jestem z posiadania jego osobistej dedykacji. Dla mnie, jako politologa to jedno z tych szczególnych wydarzeń, których w życiu trochę miałem. Dwadzieścia minut po jego programie zaczynało się moje spotkanie z kamerą, poprzedzone jednak rozmową z Carlem.

Dziś mamy w Polsce do czynienia z naszą polską „Matigate” i choć nieporównywalną do amerykańskiej, to jednak bulwersującą z wielu względów, o których też chciałbym tu napisać. Temat ten jest o tyle „ciekawy”, że do niedawna koncentrował się li tylko na ludziach Platformy Obywatelskiej. Od kilku dni okazuje się jednak, ze swój udział w tym, co powszechnie nazwano „aferą taśmową” miał także obecny premier RP, który niedawno jeszcze związany był z poprzednim obozem władzy. Podkreślam to, gdyż Morawiecki od kilku miesięcy buduje swój wizerunek tzw. „starego pisowca”, aspirującego także do przejęcia władzy w partii Kaczyńskiego! A tu, taka „afera”…!

Dlaczego, ktoś zapyta? Dlatego, że jak wynika z taśm, zagorzały liberał gospodarczy zmienił się nagle w pisowskiego socjalistę rozdającego bezkrytycznie na lewo i prawo wielkie środki tylko po to, aby PiS mogło spełnić swoje nierealne obietnice wyborcze, i przejąć władzę; najpierw w samorządach, a następnie wygrać wybory parlamentarne. Pomijając „kwiecisty język” premiera zapisany na taśmie (czego oczywiście nie należy wyolbrzymiać, gdyż rozmowa owa była prywatna), należy podjąć inne, bardziej istotne kwestie. W tej samej sprawie tylko nieco wcześniej na polityków PO wylano całe „kubły pomyj”, krytykując w czambuł wszystko i domagając się dymisji „taśmowych ministrów” ówczesnego rządu. Odsądzono od czci i wiary całą stronę przeciwną PiS. Skąd więc zdziwienie tym, że teraz ta strona chce się kierować tymi standardami, które PiS i Kaczyński narzucili?! Hipokryzja, małość, fałsz, nienawiść, poczucie wyższości?

Pytaniem zasadniczym jest to: jak człowiek w sile wieku, były bankowiec wysokiego szczebla związany także z liberałami (był elitarnej w grupie doradców premiera Tuska) nagle, tak radykalnie, zmienia podejście do gospodarki na przeciwne do tego, którego przestrzegał, i któremu hołdował dotąd?! To, jakby być przeciwnikiem aborcji i radzić znajomej, będącej w przypadkowej ciąży, jej usunięcie na drodze aborcji! Przykład ten przywołuję specjalnie z rozmysłem, bo jest to ten sam poziom „szkodliwości” – jeśli przyjąć kryteria narzucone nam już przez PiS. To nie do zaakceptowania dla żadnego z zainteresowanych środowisk, chyba że obejrzeliśmy „Kler” Wojtka Smarzowskiego i wiemy, jak wielka może być hipokryzja pewnych grup społeczno – zawodowych.

A zatem, syntetycznie omówiłem (tak mi się przynajmniej wydaje) aspekty: moralno – etyczny i gospodarczy. Teraz czas na to, co ma jeszcze większy ciężar gatunkowy z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, czym zajmuje się od dawna i co „leży mi na sercu”.

Przyjmuje się i chyba słusznie, że przedmiotowa afera taśmowa pogrążyła ówczesny rząd koalicji PO – PSL, choć oczywiście nie była jedyną przyczyną jego końca. Wiele jest powodów, których wymieniać nie chcę, bo i tak w Polsce każdy „zna się na tym”, stąd może wyrobić sobie własną opinię. Dała tym samym sposobność objęcia władzy przez PiS czy też szerzej – tzw. zjednoczoną prawicę. A więc obozowi, który w sposób wyjątkowo cyniczny i demagogiczny w ciągu trzech lat nieomal nie wyprowadził nas z UE, (co jeszcze wciąż nie jest takie pewne), ale na pewno zniszczył dokonania pokoleń Polaków w zakresie przywrócenia Polsce należnego jej miejsca w europejskim obozie państw demokratycznych. Polska jest na marginesie tego, o czym marzyli Polacy i do czego zawsze dążyli w całej swojej historii. To zbrodnia, o której pisałem już wiele razy, stąd na tym zakończę ten wątek.

Konsekwentnie, zatem powracam do tego, co wyżej już zapowiedziałem; do kwestii bezpieczeństwa państwa polskiego. Jak się przypuszcza, afera podsłuchowa leżąca u podstaw przegranej PO – PSL i wyniesieniu do władzy PiS, była sprokurowana przez rosyjskie specjalne służby. Jeśli przyjmiemy taką tezę, to nie możemy bagatelizować tego, co się stało, a tak zaczyna postępować strona pisowska. Nie można traktować byle jak tego, że polski premier – człowiek stojący na czele państwa i odpowiadający za jego bezpieczeństwo (w normalnym kraju tak by było – tu rządzi Kaczyński), może być podatny np. na szantaż ze strony służb, jakby nie było, raczej wrogiego nam dziś mocarstwa! Tu chodzi już o polską rację stanu. Tu chodzi o to, żeby nikt, kto chciałby Polsce zagrozić, nie mógł tego zrobić wywierając wpływ na polityka tej rangi. A tak być przecież może! Czy ktoś może zaprzeczyć tej logice?! Nie sądzę, choć wiem, że zawsze można kręcić stosując swego rodzaju sofistykę (posługiwanie się fałszywymi argumentami dla udowodnienia nieprawdy, czy „swojej prawdy” – to dla tych, którzy tego pojęcia nie znali).

Sprawa jest według mnie na tyle ważna, że wymaga (w tym szczególnym przypadku) działań nadzwyczajnych, które powinna podjąć strona rządząca. Wiem, że tego raczej nie zrobi, ale apelowanie o to jest moim obowiązkiem. Premier państwa, którego ktoś mógłby szantażować nie powinien dłużej pełnić tej funkcji. I żeby sprawa była w pełni jasna; ja nie oskarżam o nic samego premiera, tylko martwi mnie to co się stało i co może mieć wpływ na stan bezpieczeństwa Polaków i Polski. Nawet jeśli ktoś jest tak czysty, jak nasz premier (jestem o tym przekonany), nie można stawiać dobra jednostki nad dobro państwa! Gdybym był złośliwy jak Jarosław Kaczyński, (ale nie jestem) to mógłbym szukać paraleli do tego, o czym tu piszę, z gloryfikowaniem przez Kornela Morawieckiego, postaci prezydenta FR – Władimira Putina. Nie robię jednak tego, z powodu który podałem. Jestem człowiekiem zgody i niesprawdzone teorie spiskowe pomijam milczeniem.

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję