Szukaj w serwisie

×
9 kwietnia 2019

Roman Giertych: Areszt nasz powszedni

Roman Giertych

Roman Giertych

W prokuraturze obecnie w przeważającej większości przypadków stosuje się areszt jako jedyny środek zapobiegawczy. Jest to oczywiście sprzeczne z brzmieniem kodeksu postępowania karnego, ale taka jest praktyka

 

Cela dwa na trzy metry. Trzech mężczyzn stłoczonych w plastikowo-cementowej klatce. Brak światła, powietrza, ruchu. I to co aresztowanym najbardziej dokucza: brak wiedzy kiedy opuszczą cele. Tak wyglądają tortury XXI wieku do których jako społeczeństwo się przyzwyczailiśmy.

Nie wiem, czy moi Szanowni Czytelnicy mają wiedzę, ale obecnie pod rządami PiS setki, a może tysiące ludzi, którzy stoją pod zarzutami przestępstw o charakterze gospodarczym są przetrzymywani w takich warunkach.

W prokuraturze obecnie w przeważającej większości przypadków stosuje się areszt jako jedyny środek zapobiegawczy. Jest to oczywiście sprzeczne z brzmieniem kodeksu postępowania karnego, ale taka jest praktyka. Niestety sądy (które w sprawach o charakterze politycznym dzielnie opierają się naciskom ze strony władzy) w tej sprawie akceptują nową praktykę. Wykorzystując wprowadzoną (po latach przerwy) do kodeksu zasadę, że grożąca surowa kara może być samoistną przesłanką aresztowąnia bezrefleksyjnie akceptują wnioski prokuratorów. Często podyktowane jest to oportunizmem i strachem przed zderzeniem z władzą, która niepokornych sędziów prześladuje dyscyplinarkami. Często jednak jest po prostu złym przyzwyczajeniem.

W postępowaniu aresztowym sąd praktycznie nie bada dowodów winy. Prokuraturze wystarczy bowiem tylko uprawdopodobnić popełnienie czynu zabronionego. W praktyce oznacza to, że jedno zeznanie lub wyjaśnienia osoby (również tej która siedzi i chce dzięki wyjaśnieniom wyjść) wystarcza do uprawdopodobnienia winy.

Ponieważ obecnie przywrócona do kpk przesłanka, że zagrożenie surową karą jest wystarczającą podstawą aresztu wynika z samej kwalifikacji zarzutu prokuratorskiego, to w zasadzie na bazie obecnego prawa i praktyki każdy zarzut może skończyć się aresztem, nawet jeżeli jest oparty na zwykłym pomówieniu. Jednocześnie zastosowanie aresztu bardzo utrudnia uniewinnienie w przyszłości. Czyż sędzia (albo jego kolega), który zastosował areszt chętnie uniewinni oskarżonego, jeśli konsekwencją tego uniewinnienia byłoby roszczenie o odszkodowanie za areszt który sam pochopnie zastosował? Każdy sam może sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Niestety nie tylko prokuratorzy i sędziowie są winni tej sytuacji. Również moje środowisko, adwokatura, zbyt często milczy w tej sprawie mimo, że najlepiej wiemy jaka wielka skala jest tych masowych można powiedzieć aresztowań (i o ile mamy więcej przez to klientów).

Ostatnio sąd aresztował Michała Lisickiego (ostatecznie sąd drugiej instancji po kilku tygodniach wypuścił go za kaucją). Pan Lisicki był moim przeciwnikiem procesowym w niezliczonych procesach (jego firmę egzekwowałem nawet komornikiem) i dlatego mogę jego przykładu użyć bez posądzenia o stronniczość. Sam nawet złośliwie skomentowałem jego zatrzymanie, iż "rewolucja pożera własne dzieci" nawiązując do wspierania przez niego PiS-u. Ale na miłość Boską! Jakie są "szczególnie uzasadnione okoliczności", aby takiego człowieka, właściciela dwóch tygodników trzymać w areszcie? Jeżeli prokuratura ma na niego dowody, to niech złoży akt oskarżenia i jeżeli sąd go skaże, to wówczas niech idzie siedzieć. Dopóki jednak nie jest prawomocnie skazany, dopóty jest niewinny. I dotyczy to każdego podejrzanego. Ta zasada jest fundamentem naszego systemu. A myśmy w praktyce zastąpili ją "uprawdopodobnieniem winy", które odbywa się w ciągu kilku godzinnej (lub krótszej) sesji aresztowej sądu rejonowego, gdzie na zapoznanie się z aktami sąd ma czasem tylko kilkadziesiąt minut.

Jak już raz wina się "uprawdopodobni", to człowiek traci wolność, godność, poczucie zaufania do Państwa. Często również sypią się takiemu człowiekowi rodzina, czy prowadzona firma. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest postawa obecnego kierownictwa prokuratury. Jednakże inne środowiska prawnicze też nie są bez winy.

Apeluję do wszystkich sędziów, prokuratorów i adwokatów: zróbmy w tej sprawie rachunek sumienia.

Roman Giertych

 



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję