Szukaj w serwisie

×
12 kwietnia 2018

Adam Mazguła: Droga do prawdy

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Chylę czoła przed Gabrielą Lazarek i wielu innymi zdeterminowanymi ludźmi walczącymi o wolność i demokrację w naszym kraju, przed pozytywnie zakręconymi. To oni dają gwarancję sukcesu i zwycięstwa prawdy nad kłamstwem.

 

10 kwietnia protest cieszyńskich aktywistów walki o konstytucyjne prawa Polaków odbył się wyjątkowo w Warszawie, przed Pałacem Kultury i Nauki, w miejscu samospalenia się Zwykłego Szarego Człowieka, który, tak jak my, wolność kochał ponad wszystko.

Adam Mazguła, Gabriela Lazarek

Organizatorem tego protestu była Gabriela Lazarek, działaczka Obywateli RP, która od miesięcy, początkowo samotnie, codziennie o godzinie 17. 00 protestowała na rynku w Cieszynie. Czytała Preambułę Konstytucji RP i przesłanie Piotra Szczęsnego. Wykonywała i pokazywała hasła i banery. Narażona na liczne uwagi, a nawet agresję ludu smoleńskiego, doczekała się jednak wsparcia.

Dzisiaj protestuje z nią spora liczba osób przekonanych o słuszności takiego postępowania.

Z zaciekawieniem obserwowałem, jak ludzie okazywali jej szacunek i zainteresowanie.

Okolice miejsca samospalenia Piotra Szczęsnego przepełnione były autobusami, w których przywieziono członków i sympatyków PiS, mających wziąć udział w uroczystym odsłonięciu pomnika smoleńskiego. Ponieważ było już po tych uroczystościach, parking przepełniali oczekujący na wyjazd zwolennicy wiary smoleńskiej.

Jakież było ich zdziwienie, kiedy zobaczyli, oddających hołd prawdzie, ludzi z białymi różami i transparentami. Obserwowali ich ze strachem i zaciekawieniem; było jasne, że większość z nich widziała po raz pierwszy takie zgromadzenie. Rozglądali się zaniepokojeni, jakby się bali, że ktoś zauważy ich zainteresowanie.

A może powinni zakryć oczy albo odwrócić się, by nie grzeszyć? Większość odwracała głowy, zerkała niby przypadkiem, a ci bardziej podchmieleni z pogardą mierzyli nas wzrokiem. To był w przeważającej części zastraszony lud PiS-o-bojnych prostych obywateli lepszego sortu.

Kiedy następnego dnia po miesięcznicy i kontrmiesięcznicy przyszedłem na pl. Piłsudskiego wciąż z białą różą i naklejką „Katyń (nie Smoleńsk) – pamiętamy”, budziłem powszechne zainteresowanie. Tak, jakby pierwszy raz widzieli człowieka z biała różą.

Oddałem hołd osobom, które zginęły w wypadku komunikacyjnym.

Oglądałem to „dzieło architektoniczne”, a ludzie patrzyli na mnie jak na zjawisko. Emeryci i młodzi ludzi z wycieczek coś szeptali, wskazując na moją nalepkę i różę.

Gabriela Lazarek zadała kłam opinii, że w małych miejscowościach niewiele można zrobić. Udowodniła, że można bardzo wiele, tylko trzeba chcieć i mieć, jak ona, motywację, by swoją wiarą w zwycięstwo demokracji i prawdy zarazić całe środowisko.

Przyjeżdżający do Warszawy ludzie pozbawieni są informacji o tym, jak wiele złego robi podła zmiana. Ludzie są zastraszeni i pozbawieni informacji. Nie wszyscy czytają fora internetowe czy mają dostęp do innych wiadomości niż te ze szczującej telewizji Kurskiego i Rydzyka. Jasne się staje, że musimy szukać kontaktu z wyborcami zastraszanymi przez proboszczów i „patriotów regionalnych”.

Chylę czoła przed Gabrielą Lazarek i wielu innymi zdeterminowanymi ludźmi walczącymi o wolność i demokrację w naszym kraju, przed pozytywnie zakręconymi. To oni dają gwarancję sukcesu i zwycięstwa prawdy nad kłamstwem.

Musimy docierać do ludzi z mniejszych miejscowości z przekazem, informacją i ujawnianiem złych intencji władzy. Musimy z ludzi zdjąć widmo strachu przed proboszczem, policjantem i chronionym przez władze fałszywym patriotą.
To jedyna gwarancja życia w prawdzie.

Adam Mazguła



Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze


Czytaj więcej o:




Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję